Archetypy ciemności - integracja cienia

Nie bój się depresji, znajdź skarb

Dragon_and_Lady_Wallpaper_tz36x

Od dzieciństwa zmagałam się ze stanami depresji, nicości, otchłani. Ogarniało mnie pragnienie nieistnienia, zaśnięcia, zamknięcia. Uczucie wielkiego ciężaru, niemocy, śmierci, „ściągania” w dół. Czułam w sobie niemy krzyk, paraliż w głowie i ciele, cierpienie i bóle niewiadomego pochodzenia.

Przekonałam się, że nie da się walczyć ani zapełnić tych stanów przyjemnościami. Dawały ulgę na chwilę, a potem wszystko wracało. Używki uśmierzały ból, ale nie zalepiły dziury we mnie. W moim przypadku nieskuteczne okazały się psychoterapie, modlitwy i ładowanie świetlistymi energiami. Nie mogłam nicości w sobie zwalczyć afirmacjami, programowaniem podświadomości czy wizualizacjami.  Te  techniki żerowały na moim lęku, dążącego do „utrzymania stanu pozytywnego” a tym samym próbie kontroli tego, co nieznane i negatywne. Naiwnie nastawiałam się na zmianę czegoś, czego nie da się zmienić.

Zrozumiałam po latach, że mogę jedynie świadomie uczestniczyć w „nocy”, czyli zmienić nastawienie do stanu negatywnego a nie sam stan. W swoją śmierć, nicość i otchłań musiałam w końcu wleźć i dotrzeć do przyczyny. Uwolnić KONKRETNY potencjał Ducha, który we mnie cierpiał z powodu niewiedzy i blokady. Gdy zyskałam świadomość, co we mnie domaga się ujścia, a następnie przejawiłam w życiu, wszystko się zmieniło. Pustka, która krzyczała, stała się wreszcie spełnieniem, a moje wyrażanie wzbogaciło się o wiedzę i nowe możliwości, które ten przejaw Ducha reprezentował. Tak zaczęłam odkrywać swoje powołanie.

To oczywiście nie oznacza, że stany „ciemne” minęły i już nigdy nie wróciły. Świadomość się rozwija a nie stoi w miejscu. Cierpienie towarzyszy uwalniającej się i poszerzającej świadomości, ponieważ niszczy granice naszych iluzji, fałszywych założeń i komfortu. To zbiegać się może z nieszczęściami w życiu, które wprost  „oczyszczają” przestrzeń z blokad i więzi, w jakich się zamknęliśmy. Lęk i niewiedza „co dalej”, wpływa negatywnie na samopoczucie. Tymczasem kolejne potencjały psychiczne i duchowe są już gotowe na odkrycie oraz przejawienie w życiu. Dzięki wcześniejszej „czystce”  grunt został przygotowany a przestrzeń życiowa uwolniona i gotowa do nowych działań.

Dzień i Noc, albo Pełnia i Pustka, to cykle rozwoju świadomości. Dzień jest uwolnieniem wiedzy, ujawnieniem potencjału – światła, które rozświetli nasze życie (Pełnia). To uwolniona kreacja, radość, entuzjazm, pewność i odwaga. A noc może być metaforą stanu, gdy penetrujemy swoją nieświadomość w poszukiwaniu wiedzy o nas samych. Służy to ujawnieniu tego wszystkiego co cierpi w nas, dlatego domaga się uwagi, „nęka” na różne sposoby.  U osób sensytywnych może to się objawić przez nękające koszmary, cienie – duchy, demony czy inne „byty” . W większości przypadków jakie znam, są to stany bezosobowej nicości i śmierci, ogarniające umysł. Cierpienie podczas dezintegracji, jest cierpieniem uwięzionego potencjału w podświadomości, który w bólach przebija się do poziomu ego. Ego wtedy szaleje, zamiast zrozumieć, że o to rodzi się zmiana, coś nowego. U kobiet, jako że one są „rodzącym księżycem”, czyli reprezentują Ciało – podświadomość, spadki nastrojów pojawiają się regularnie, w sprzężeniu z hormonami, cyklem miesiączkowym.

Nie ma najmniejszego sensu walczyć z nocą w sobie, albo udawać, że jej nie ma. Należy dążyć do rozpoznania jaki potencjał domaga się uwolnienia. W tym rozpoznaniu pomogła mi duchowość, zaufanie Wyższej Jaźni i oddanie się prowadzeniu. Praca z symboliką snów, wizji oraz wydarzeń życiowych, pomaga namierzyć uwięzione w podświadomości cienie,  odpowiedzialne za stany „ciemne”. Ich nie da się usunąć z siebie, wyegzorcyzmować, zalać tonami światła. Wszystko czego doświadczamy, jest częścią nas samych. Z powodu niewiedzy odbieramy cienie jako coś obcego i zewnętrznego, z czym należy walczyć, ale to może być złudzenie, które wynika z ograniczenia i podzielenia naszej świadomości.

Dzięki duchowości nie wyeliminujemy stanów negatywnych, tylko zmienimy stosunek do nich . Nauczymy się przechodzić przez nie ze zrozumieniem i spokojem. Nie czujemy już lęku, ponieważ wiemy z czym mamy do czynienia. Wtedy  cierpienie staje się przejściem nocy w świt. Jednak noc w swej istocie pozostanie nocą i nie uciekniemy od niej. Ale możemy rozświetlić noc gwiazdami (wiedzą) i odkryć piękno.

Za każdym razem widzę potwierdzenie tego procesu, gdy świadomie już, w zaufaniu i ze spokojem wchodzę w pustkę. W niej, gdy rozpozna się iluzję „straszności” smoka, wyłonią się skarby – mądrość i natchnienie, czekające na to, by przejawić się w umyśle i życiu człowieka. Te może być na przykład pomysł na obraz, książkę, organizację, pracę, wyjście do ludzi z nowym, kreatywnym działaniem.  Trzeba poznać swoją noc i  nauczyć się rozświetlać ją Świadomością,  by nieść to światło innym. U mnie, po każdym stanie „ciemnym”, pojawia się natchnienie na nowy tekst, działanie i wiedzę, dzięki którym skuteczniej realizuję swoje powołanie.

Oczywiście, nie dotyczy to wszystkich ludzi. Są osoby, które bez przeszkód realizują swoją Duszę i żyją w spokoju, prostocie, wewnętrznej radości. To wcale nie muszą być ludzie rozwijający się duchowo. Paradoksalnie, tą dojrzałą duchowość w pełni reprezentują, więc jej nie potrzebują. Są skuteczni w swoim fachu, zawodzie, działaniu pośród ludzi. Dojrzały Duch, który znalazł swoje unikalne miejsce w Materii, nie ma potrzeby jej demonizowania czy degradacji. Dopóki dopada nas „ciemność” oznacza to, że nie osiągnęliśmy jeszcze swojego pełnego wyrażenia na ziemi. Mając tego świadomość, inaczej podejdziemy do depresji – nie jako bezsensownego cierpienia, ale szansę na znalezienie swojego szczęścia.

Dlatego nie trzeba się bać ciemnej nocy. To ta część, która cierpi z powodu braku przestrzeni w umyśle. To dziecko, które urosło, ale nie umie się urodzić z powodu naszej niewiedzy i strachu przed „nowym”. Cierpi więc uwięzione w łonie nieświadomej matki – Podświadomości, archetypowej Pustce. Jej trzeba pomóc, a nie odgradzać się  i demonizować w nieskończoność.

Rzeczywistość kształtuje  to, co wiemy i to, czego nie wiemy.  To drugie jest sprawcą cierpienia. Nawet jeśli uda nam się chwilowo „wygrać” z ciemną stroną, stłumić ją, to nie oznacza, że ta część nas przestała istnieć. Jedynie odgrodziliśmy się od tej cierpiącej cząstki, więc przejawi się ona w życiu, zgodnie z zasadą projekcji. Życie to lustro naszego wnętrza – tego co jasne, i tego co ciemne – nieprześwietlone przez naszą świadomość. Dlatego cierpienie będzie wracać w różnych formach tak długo, aż wreszcie poznamy i uwolnimy przyczynę poprzez konkretną wiedzę i kreację w życiu, pośród ludzi.

Reasumując, depresja, pustka, stan śmierci duchowej nie są wrogami, tylko manifestacją niewiedzy o sobie samym. W warstwie biologicznej przejawiają się jako konkretne symptomy chemiczne i neurologiczne, ale patrząc „duchowo” nie są one przyczyną, tylko skutkiem. Ciało fizyczne jest przedłużeniem ciała duchowego, mapą i odzwierciedleniem Umysłu. Na poziomie przyczynowym,  poczucie pustki i rozdarcia w sobie, jest stanem  boskiego potencjału,  który w bólach rodzi się z ciemności. Po to, by rozjaśnić życie w konkretnym jego obszarze. Od Twojej wiedzy i rozpoznania będzie zależeć, ile ten wewnętrzny „poród” będzie trwał. W warstwie symbolicznej, opowiadają o tym mity całego świata, z Bożym Narodzeniem na czele. W różnych wierzeniach kultur, z najciemniejszej nocy i śmierci (24 – 25 grudnia) wyłania się Światło, Syn Boga, Słońce, obleczone w wiedzę i rozświetlające świat (życie, materię) zbawczą Świadomością.

Ma to odniesienie w życiu wielu ludzi. Gdy doświadczasz cierpienia duchowego, wiedz, że właśnie jakieś światełko pragnie się urodzić, wyjść z niebytu, stanu śmierci, piekła i ciemności w Twoim własnym umyśle. Pragnie przebić się do Twojej świadomości a tym samym dołączyć do świata Żywych. Tylko tak może pokazać swój unikalny blask i piękno. Dzięki temu następuje poznawanie i uwalnianie różnych aspektów swojego powołania. To rozkwit Duszy w materii, dla której się narodziła, unikalna cegiełka w zbiorowym postępie ludzkości. Człowiek jest pomostem tej wędrówki światła – z góry w dół, gdy rodzi się fizycznie, oraz z dołu w górę, gdy rodzi się duchowo, dla świata.

19 odpowiedzi »

  1. Jestem na etapie zgłębiania twoich przekazów , dziś nawet prosiłam w myślach o nowy tekst od ciebie ,dziękuję więc bardzo za szybką odpowiedź. Dobrze ,że jesteś pracuję nad sobą mocno ale bardzo się boję i mam wielki problem z wyobrażeniem sobie mojego męskiego boga ,bogini mi się bardzo szybko ukazała jest idealna kobieca o pelnych kształtach piękna dojrzala ,a idealnego partnera brak . Jestem kobietą w srednim wieku mam dorosłe dzieci mężatką chociaż z problemami… pozdrawiam miło

  2. Dziękuję za Twoją prace której owocami dzielisz się
    jestem sensytywna i bardzo intensywnie przechodzę cykle o których piszesz
    Dziękuję ze Jesteś wsparciem

  3. Ja czasami mówię rzeczy o których nie mam pojęcia. Nie wiem kto wtedy przamawia. To uczucie i ten stan jest cudowny. Wszystko zwalnia a ja nie. Mam wtedy wrażenie że jestem Bogiem. Stało się to wiele razy. Pierwszy raz jak chciałem odejść coś we mnie weszło. Wiedziałem wtedy wszystko, czułem że jestem wszystko

  4. Farida, jestem w stanie wyobrazić sobie obraz Boga Ojca, rozmawiać z nim, ale jest to starszy pan. Natomiast ideał fizyczny faceta mnie przeraża. Poznałam go w życiu i nic dobrego mi to nie przyniosło. Więc na razie u mnie dwa ideały męskie są rozbieżne. Nie jest to ta sama osoba. Jak to rozumieć? Natomiast ideał kobiety jest, ale nic do mnie nie mówi. Ot, piękna postać ale jakby nierozumna kompletnie. Co to znaczy?

  5. Vadim Zeland, rosyjski mag trochę o tym pisał.. Jego książki idealnie pasują dla introwertyków, ludzi w depresji. Przerabiam jego czwarty tom. Farida co sądzisz o jego przekazie? On niby pisał że przekaz ten otrzymał we śnie od Architekta.. Ale w tę wersję wątpię, pewnie powstała dla ubarwienia książek 😉 Z rosyjskiej szkoły jest jeszcze system DEIR Dymitra Wereszczagina, W obu tych systemach jest nacisk na przepływ energii przez dwa kanały kundalini. Transerfing Vadima Zelanda to więcej teorii, zaś DEIR – praktyki. Mi DEIR słabo idzie póki co 😉
    Pozdrowienia, czytam Cię z przerwami od 2014 roku bodaj 😉

    „Znaczna część problemów w stosunkach międzyludzkich jest konsekwencją walki umysłu z nurtem wariantów. Krytyka to jeden z przejawów tej walki. Krytyka jest bezpośrednim tworem wewnętrznego zamiaru. Zachęta i stawianie na pozytywne cechy człowieka należą do zewnętrznego zamiaru.Krytykować człowieka – to to samo, co walczyć z otaczającym światem.Żadnych korzyści to nie przyniesie, jeżeli za korzyść nie uznamy usiłowania wylania swojej żółci i sprawienie przykrości przeciwnikowi. Zachęta zaś, przeciwnie, stanowi dla ludzi siłę napędową.Oskarżając i krytykując człowieka, próbujesz oddziaływać na niego swoim wewnętrznym zamiarem.Podkreślając jego zalety (mimo wszystko), niczego nie tracisz, lecz pozwalasz rozwinąć się sytuacji na własną korzyść.”
    https://jarek-kefir.org/2016/07/30/dla-introwertykow-i-niesmialych-najpotezniejszy-sekret-relacji-miedzyludzkich/

    • Nie znam Zelanda 🙂 Ale z tego co piszesz -Architekt – chodzi tu o nadświadomość, ma ją każdy człowiek 🙂 może i jest ubarwione, ale moim zdaniem każde natchnienie i inspiracja pochodzi od wyższych warstw świaodmości, czyli ducha (Jaźń) 🙂 tyko ze nazywamy to różnymi nazwami 🙂 architekt też pasuje 🙂

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s