demony

Zaakceptuj swoje ciemne myśli. Nie walcz z umysłem.

Zapraszam do obejrzenia krótkiego filmiku o akceptacji swoich ciemnych stanów – smutku, negatywnych myśli itd. Akceptując je, możemy przemieniać w kreację, wydobywać skarby z ciemności. Więcej o tym napisałam w artykule:

https://ciemnanoc.pl/2015/12/10/nie-boj-sie-depresji-znajdz-skarb/

Nie chodzi o to, by ulegać negatywnym myślom, ale dać im prawo do przejawienia się w umyśle, zachowując dystans i uważność. W człowieku jest wszystko, co istnieje. Akceptując i odnajdując w sobie różne – jasne i ciemne bieguny dualizmu, możemy z nich wychodzić do szerszej perspektywy. Tak następuje rozwój świadomości i wiedzy. Jeśli walczysz ze swoimi negatywnymi myślami, i usilnie zmuszasz się do myślenia pozytywnego,  wtedy możesz wpaść w różne paranoje walki z „niskimi wibracjami”, lęków przed swoją własną ciemną stroną i obsesji na punkcie przyciągania pecha w życiu. Bo to co wyparte, zawsze wraca silniejsze.  Przymus pozytywnego myślenia i afirmacje nie chronią przed „cieniem”. Za to mogą go wzmocnić, jeśli z nim walczą i tłumią, zamiast prześwietlić i zrozumieć tą część istnienia, od której nikt nie jest wolny.

34 odpowiedzi »

  1. Zgadzam się, takie są też moje przemyślenia 🙂 Ja czasami używam takiego zwrotu: Naucz się doceniać światło mroku. Nie podoba mi się ta „moda” na życie tylko Tu i Teraz, to tak jakby żyć w chatce z piernika w środku prastarej puszczy i twierdzić, że w puszcy wszystkie zwierzęta są nam przyjazne.

    • Tak, masz rację, bo czasem się popada ze skrajności w skrajność, od demonizacji po nadmierną naiwność, czarne zaczyna się nazywac białym, a to nie o to chodzi do końca 🙂 po to mamy rozum, by oddzielać ziarna od plew w naszej rzeczywstości i na nią odpowiednio reagować a nie wpadać w kolejne złudzenia

  2. Dziękuję za materiał ;-). Ja też mam podobne spostrzeżenia i też staram się nie wypierać tych myśli, a akceptować je i „przepracowywać”. Nie mniej jednak zdarzało mi się czasami, że te myśli się zmaterializowały, pomimo nie wypierania ich. Czasami też materializowały się tak błyskawicznie, że nawet nie zdążyłam nimi cokolwiek robić. Jak temu zapobiec?

    • Życie nie jest efektem myśli ego, tylko podświadomości. Czasem zawartość podswiadomości przebija się do ego, i to są własnie te negatywne mysli. Jesli idą za tym już wydarzenia życiowe, znaczy, że nastąpiła projekcja wnętrza na zewnątrz, po to, żeby ego coś w końcu zrozumiało, zmieniło tor wydarzeń, zwróciło się w inną stronę itd, albo po prostu zaakceptowało ciemną barwę życia. Nie ma sposobu na to, żeby zapewnić sobie życia usłanego różami. Ale możemy świadomie wchodzić w naszą nieświadomość i rozświetlać wiedzą. Czyli zrozumieć przyczyny wszelkich rzeczy, które nas spotykają, kryzysów itd i świadomie przez nie przechodzić. Natomiast nie ustrzeżemy sie przed ciemnymi barwami życia bo są one katalizatorem rozwoju, korygują nasze postępowanie i weryfikują światopoglądy 🙂

      • Dziękuję za wyjaśnienie :-). Tak ja wiem, że życie jest generuje podświadomość. Zresztą nie sposób tego nie zauważyć pracując z podświadomością.
        Powiem szczerze, że ja mam już dosyć tych ciemnych barw życia, jak i jasnych.

        • Twoje odczucia są prawidłowe. I mogą się nawet pogłębiać aż do stanu pustki, śmierci duchowej, po krórej są narodziny duchowe dla świata i ludzi, wtedy czuje sie radość, błogość i widzi boskość w stworzeniu i świecie. No niestety, o to w tym chodzi ,że ego umiera dla świata, żeby mogła się narodzić dusza.

  3. Też dziękuję! i muszę przyznać, że to co MÓWISZ Farido (mam na mysli oba Twoje filmiki), ma o wiele większe, mocniejsze i klarowniejsze odziaływanie na mnie, na moje zrozumienie..niż artykuły.. Sama nie wiem czemu- zawsze wolałam czytać niż słuchać.. Pozdrawiam😘

    • Dziękuję ❤ to mnie utwierdza w przekonaniu, że chyba rzeczywiście czas na słowo mówione a nie tylko pisane 🙂 Już od dawna mój Duch mnie cisnął w tym temacie, osobiście i poprzez innych ludzi, a ja się opierałam, bo tego nie czułam, ale w końcu się przełamałam 🙂

  4. Witaj Farido 🙂
    Widzę Ciebie po raz pierwszy na żywo i muszę przyznać, że robisz wrażenie. Dodając do tego treść, którą wygłaszasz otrzymujemy od Ciebie bardzo piękną laurkę na Nowy Rok.
    Dziękuję.
    Proszę o więcej.

  5. W końcu ktoś rozsądnie mówi. Ostatnio obracam się wśród „oświeconych” ludzi, którzy nie pozwalają sobie na zły humor, narzekanie, złe samopoczucie… To jest jakiś cyrk z afirmacjami, „kochaniem” ludzi i pozytywnymi wibracjami. Ja czuję się jak odszczepieniec, bo właśnie po latach wypierania się złości, smutku i czarnowidztwa (co doprowadziło mnie do załamania nerwowego) w końcu postanowiłem to uwalniać. I zaczyna świecić słoneczko 🙂 Czy przy okazji mogę prosić o materiał nt. kierowania się sercem i umysłem? Bo to następna rzecz, którą wypierają „oświeceni” – umysł. Kierują się tylko „sercem”. A przecież umysł też jest potrzebny, nie tylko serce, prawda? Dziękuję i pozdrawiam. Będę wpadał częściej.

  6. A co z kreacją? Czy kreować świadomie nasze życie i jak to robić? Boję się świadomie zrezygnować z kreacji bo mam poczucie że ona i tak będzie działać. Więc lepiej kreować świadomie niż pozostawić to podświadomości. Jednak z drugiej strony to nas wybija z tu i teraz.

    • Poczekaj…, przeczytaj co napisałaś…”Boję się świadomie zrezygnować z kreacji bo mam poczucie że ona i tak będzie działać”. Jeśli z niej zrezygnujesz a ona i tak będzie działać (bez Twojego udziału) to czego się boisz? 🙂 Czasami warto oddać lejce… Mówią: „Jeśli chcesz rozśmieszyć Pana Boga to opowiedz mu o swoich planach”. Oczywiście warto kierować świadomie tym, co masz do zrobienia, lecz z drugiej strony nie zakładać efektów tylko przyjmować z pokorą to co „wyjdzie”. I to jest TU i TERAZ. Pozdrawiam

  7. Boję się tego że bez mojego udziału będzie działać gorzej. Mam zapewne złudne przekonanie, że jeśli jej pomogę to mam większe szanse dojść tam gdzie bym chciała.

  8. W zalinkowanym artykule pisze, że plany brały się z braku zaufania do Boga. Ja tez nie mam zaufania i co mam z tym zrobić?

    • Na początku tak. Trzeba dać sobie czas. Ale potem gdy świadomość jest już gotowa – trauma i tak wyjdzie z podświadomości i trzeba będzie się z tym zmierzyć i uzdrowić. Nie da rady wypierać czegoś w nieskończoność, nie da rady uciekać przed samym sobą. Wiem to po sobie ale i innych ludziach, którym pomagam.

  9. Waham się,żeby Ci o tym powiedzieć. W lustrze możemy też zobaczyć wiek duszy i jej poprzednie wcielenia, Dzięki że mi o lustrze przypomniałaś o tak szlachetnym, mądrym i głodnym odbicia. Ratujesz ludzi, potwierdzam:)

    • Dzięki za te słowa ❤ Ratuje ludzi ich boska cząstka, każdy ją ma w sobie, każdy, nawet ten najbardziej zamknięty w mroku – paradoksalnie – kryje w sobie potencjał nieprzeciętnego otwarcia. W procesie duchowym prędzej czy później dociera się do tej cząstki boskości :w sobie )) a reszta dzieje się sama.. i to jest największy cud życia. Największym mistrzem człowieka będzie zawsze jego Jaźń.

  10. A jak mam pytanie, jak zaakceptować te negatywne myśli? Po prostu być świadomym tego, że są, że się pojawiły i starać się nie emocjonować i nie utożsamiać z nimi czy powiedzieć ok akceptuję was? Ja mam od dłuższego czasu takie myśli, że aż mam poczucie winy, wyrzuty sumienia i boję się, że sprowadzę na kogoś bliskiego (moją córkę) a teraz na rodziców jakieś nieszczęście albo chorobę 😦
    Dziękuję za pomoc 🙂

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s