duchowość

PUŁAPKI DUCHOWOŚCI W OBLICZU PRZEMOCY

Ostatnio dużo się mówi o mowie nienawiści i przemocy. To bardzo dobrze, że dostrzegamy coraz większe spektrum tego problemu i powoli przygotowujemy się do jego rozwiązania. Z tej okazji dodam parę słów od siebie, jako, że nie wyobrażam sobie duchowości XXI wieku bez przyjęcia filaru jakim jest respektowanie podstawowego prawa do szacunku i nietykalności osobistej. Żeby było to możliwe, warto rozpoznać i nabrać dystansu do pewnych przekonań, blokujących rozwój ludzki. Choć mają na celu wyjaśnić ludzką skłonność do przemocy, w efekcie „mnożą byty ponad miarę” bo zamiast uznać słabość wobec naszych zwierzęcych popędów i nazywać rzeczy po imieniu, próbują rozmydlać nasze skłonności, wybielać je, nazywając wszystko Miłością.

Wmawiamy sobie, że „zło to iluzja”, że „nie ma dobra ani zła”, że trauma to tylko „sen”. Stosujemy też argumenty, że ktoś został skrzywdzony, bo posiada „długi karmiczne”, „demona”, „niskie energie”, nieprzepracowane programy w podświadomości i tak dalej. Posiadamy silne przekonanie, że dopóty kogoś dotyka agresja z zewnątrz, dopóty nie jest on „rozwinięty” duchowo.

1) WYŻSZA SPRAWIEDLIWOŚĆ A PRAWA ŁAŃCUCHA POKARMOWEGO

Chcemy wierzyć, że kogoś spotkało zło, bo istnieje wyższy porządek sprawiedliwości, więc jego krzywda jest „zasłużona”, nawet jeśli chodzi o istotę tak niewinną jak dziecko. Okazuje się, że wcale nie jest „niewinne”, bo w świetle niektórych teorii duchowych, dusza niemowlęcia sama sobie wybrała daną rodzinę i okoliczności życiowe, więc w sumie „chciała cierpienia”, bo wiedziała, na co się „pisze”.

Każdy kto pracuje z umysłem wie, że istnieje w nim pamięć indywidualna, ale też wspólna, zbiorowa, wypracowana w toku ewolucji. Posiadamy w sobie instynkty zwierzęce, które są głębsze niż wspomnienia przodków i tzw. „poprzednie wcielenia”. Poznając ewolucyjne zasady łańcucha pokarmowego, wiemy już, jakie zasady rządzą ludźmi, którzy dokonują przemocy – są oni bowiem jak „drapieżnicy” – szukają łatwej okazji i zdobyczy. Mają rozwinięty instynkt łowczy – rozpoznają w tłumie osoby wrażliwe i bezbronne, bo są one najłatwiejszym łupem. Dlaczego więc tym drugim wmawia się, że „przyciągnęły” kata, bo go rzekomo potrzebują ? To tak, jakby wmówić antylopie, że potrzebuje być rozszarpana przez tygrysa. Dorabianie do tego prostego aktu pt. „silny zjada słabszego” idei, że ofiara chce tego skrzywdzenia, bo to forma „duchowego wyrównania” jest ciągłą afirmacją zasada łańcucha pokarmowego, a przecież powinniśmy być kimś więcej niż tylko zwierzętami, czy nie tak?

W duchowości, która powinna być filozofią serca i współczucia,  zatrzymujemy świadomość na prymitywnej zasadzie „oko za oko, ząb za ząb”. Tym samym wyjaśniamy sobie każdą zbrodnię na  ludziach, którzy obiektywnie – niczego złego nie uczynili. Dlatego dorabia im się „długi”  z poprzednich wcieleń, by utrzymać sens powyższej zasady. Ponieważ od lat siedzę w branży rozwoju osobistego i znam przekonania, które bezwiednie rzutujemy na duchowość,  mogę powiedzieć, że niektóre z tych poglądów wiktymizują ofiarę, są zatem nieetyczne. Trzeba jasno powiedzieć, że doszukiwanie się duchowego sensu w akcie agresji i dyskryminacji, jest sprzeczne ze ścieżką serca. Co więcej, prowadzi do szokujących spekulacji typu: „Został skrzywdzony jako małe dziecko? Pewnie w poprzednim wcieleniu krzywdził, więc się wyrównało!”  Ktoś inny powie: „Krzywdy chciała jej dusza i umówiła się z duszą krzywdziciela”. Albo: „pra pra pra pra babcia została skrzywdzona przez pra pra pra pra dziadka i jest teraz odreagowywanie”.

Brutalna prawda może być taka, że większość naszych wspólnych przodków było bitych, dręczonych, molestowanych i gwałconych, bo od zawsze rządziły nami popędy agresji, którym ładnie daliśmy przyzwolenie w naszych religiach i kulturach.  Innymi słowy, nie znajdziemy rodu, w którym nie było bicia , gwałtu i przemocy psychicznej. Wszystkie zbiorowe traumy nosimy w sobie, bo posiadamy wspólne dziedzictwo.  Ale dostrzeżmy przyczyny pośrednie i bezpośrednie. Bezpośrednią przyczyną zła  tu i teraz jest oprawca, który zdecydował się skrzywdzić (pamiętajmy, że posiada on wybór), a kolejną – słabość naszego aktualnego systemu, który kolektywnie budujemy. Ten system daje oprawcy możliwości dokonywania przemocy – z których KORZYSTA, bo czuje się BEZKARNIE. Dlaczego? No właśnie. Bo może zwalić wszystko na ofiarę.

Ten system niewystarczająco uczy ludzi właściwych zachowań w obliczu zagrożenia, nienależycie chroni przed agresją i błędnym kołem przemocy. Oprawca skądś swoje wzorce czerpał – sam mógł być kiedyś jako dziecko ofiarą sadystycznej matki/ojca/ starszego rodzeństwa/kolegów. Dlaczego więc we współczesnej duchowości zamiast skupić się na problemie oprawcy, który dokonuje aktu agresji, skupiamy się na szukanie przyczyn zła w ofierze? Bezkrytycznie wierzymy w argumenty typu: „Ona też jest w pewnym sensie winna, bo wysyłała podświadome sygnały oprawcy”. Albo: „Ma destrukcyjną aurę, więc przyciągnęła”. „Jej umysł wyprojektował gwałt, więc pewnie go potrzebowała do podniesienia sobie wibracji (!)”

Czym to się różni od stereotypów, z jakimi walczymy od dawna typu: „Założyła krótką spódniczkę, więc chciała być seksualnie wykorzystana?” Kompletnie nie zauważamy tego, że w branży duchowości powtarzamy te same płytkie argumentacje tyle, że zamiast „spódniczki” czy seksownej bielizny używamy słów: energia, niskie wibracje, obciążenia. Ale sens jest ten sam – przekonać osobę skrzywdzoną, że nie jest dość „dobra”, by uniknąć krzywdy, oraz wybielić przestępcę, bo najwyraźniej jest tylko „narzędziem w rękach wyższych sił”. Czy nie zauważyliście tego, że w duchowości okrutnie powtarzamy ten sam mechanizm znany z życia społecznego – ofiara musi udowodnić swoją niewinność, bo z automatu zakładamy, że nosi w sobie przyczynę krzywd, jakich doświadczyła ze strony oprawcy? Jest to niedopuszczalne uproszczenie.

Nie mówiąc o tym, że z traumy czynimy wartość – ktoś został skrzywdzony, więc „to dobrze”, bo coś się rzekomo „wyrównało” i „wpłynie to lepiej na jego rozwój”. A jeśli powiem, że nie musi to być prawdą, bo duchowość serca nie widzi w czyimś bólu żadnego sensu? Że powinniśmy żyć tak, by minimalizować cierpienie? Zrobić wszystko, aby nie było na tym świecie tyle bólu i wypaczeń ? Z traumą człowiek żyje całe życie. Choć na co dzień ma szansę sobie z nią poradzić, to głębsze warstwy jestestwa wciąż noszą pamięć zranienia. Traumy wypaczają życie z właściwych torów, trzeba dużo więcej pracować by wrócić do względnej równowagi. To jest strata czasu, a nawet, mówiąc wprost: zmarnowane życie. Cierpienie, choć jest nieodłączną częścią egzystencji, nie jest jego sensem ani wartością, nie powinniśmy go idealizować ani zgadzać się na jego eskalację. Miłość dąży do uzdrawiania i szczęścia, nie do ranienia w imię „duchowego rozwoju”. Nie czyńmy z Miłości sado -masochistki.

2) ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA AGRESJĘ

Człowiek ma prawo być wrażliwy, słabszy fizycznie, z otwartym sercem. Ma prawo być naiwny i wielkoduszny, bo nikogo tym krzywdzi.  Podobnie w przypadku dzieci – nie mają one  wyboru – są z natury słabe i bezbronne. Dlatego każde dziecko powinno być otoczone opieką i należytą ochroną, bo niestety słabość i kruchość dziecka naraża na agresję osobników silniejszych. Od zarania dziejów tak było w przyrodzie i wciąż tak jest w świecie ludzi.

Przypomnę, że w świecie zwierząt zdarza się, że dorosłe osobniki zagryzają młode. Te instynkty – zarówno chronienia młodych, jak i ich eliminacji (np. w wyniku konkurencji genów) posiada KAŻDY Z NAS, bo w głębi posiadamy dostęp do zbiorowych pokładów pamięci. Te zbiorowe pokłady pamięci mają wpływ na nasze bieżące decyzje, ale nie mogą pozbawiać nas wolnej woli. Dziecko nie ma wykształconego rozumu i woli, dlatego jest niewinne –  nie może odpowiadać za przeszłość przodków zapisaną w jego podświadomości, ani za zbiorowe energie, ani za sytuację, w jakiej się znalazło, ani za swą kruchą naturę. Czyż nie jest zastanawiające dlaczego w duchowości z równą gorliwością nie szukamy przyczyn, dla których oprawca krzywdzi?

Dlaczego nie uznamy prostej prawdy, że agresor nie akceptuje w sobie słabości, dlatego ma potrzebę pastwić się nad słabszymi od siebie, dzięki czemu ma złudzenie umacniania swej siły i kontroli ? Tej kontroli, którą kiedyś – jako niewinne dziecko mógł stracić. Ponieważ jest on niewolnikiem agresji, nie może być wyidealizowanym narzędziem w rękach przeznaczenia, jakbyśmy to chcieli w języku duchowym przeczytać. Trzeba powiedzieć jasno:  agresor ma potężny problem z psychiką i emocjami. Jest siłą chaotyczną, uwikłaną w programie „atak najlepszą obroną”. To, co może mu pomóc, to nie bierność otoczenia, i przyzwolenie na jego agresję,  tylko nauka konsekwencji, terapia, resocjalizacja.

Natomiast, jeśli ktoś wciągnął się w toksyczny układ z drapieżcą, i za wszelką cenę wybiela doświadczoną od niego przemoc fizyczną czy psychiczną, także ma problem agresji, ale w stosunku do siebie – ponieważ nie posiada mechanizmów obronnych. Nie kocha siebie na tyle, by przerwać toksyczną relację, tylko woli szukać winy w sobie, choć obiektywnie zawinił oprawca.   Skutkiem tego układu jest zło i cierpienie, które trzeba przerwać bo nie ma ono sensu. Gdybyśmy od najmłodszych lat uczyli dzieci szacunku do siebie i do bliźniego, równowagi w chronieniu swojej przestrzeni i otwierania jej na drugiego człowieka, wiele zła moglibyśmy wyeliminować.

Tym jest dla mnie prawdziwe przepracowanie tzw. „karmy” – wyjście z błędnych powtórzeń danych schematów indywidualnych i zbiorowych a nie ich kontynuowanie, by „odpokutować” zło sprzed tysięcy lat. Pamiętajmy, że punktem odniesienia w ocenie naszego postępowania, jest NASZE ŻYCIE, tu i teraz. Analiza przeszłości rodowej i zbiorowej jest bardzo potrzebna, by zrozumieć spiralę przemocy i zła, przenoszoną z pokolenia na pokolenie, ale nie może to służyć usprawiedliwieniu krzywd, jakich doznajemy i jakich sami dokonujemy na otoczeniu.

3) UWARUNKOWANIA W PODŚWIADOMOŚCI A PRZYZWOLENIE NA PRZEMOC 

Tyle czasu zajmuje nam dotarcie do prawdy wyższej. Mianowicie: KAŻDY człowiek stworzony jest dla szacunku i wolności, która nikomu szkody nie czyni. Ma prawo być sobą, wyglądać jak chce i zachowywać się swobodnie, bez narażenia się na napaść czy szykany. Może być wyzywająco ubrany, czy nagi, a i tak nikt nie ma prawa go skrzywdzić, tknąć w niestosowny sposób, wykorzystać. Jakiekolwiek energie ofiary, jej podświadome programy, myśli i pragnienia, na które powołujemy się w duchowości – nie są PRZYZWOLENIEM na skrzywdzenie jej.  Nawet najbardziej destrukcyjny stosunek do siebie, jaki może posiadać ofiara, nie zwalnia NIKOGO z odpowiedzialności i respektowania jej granic osobistych, które powinny być pierwszym przykazaniem współczesnego świata.

To są rzeczy niby oczywiste, ale jednak nie do końca zważywszy na ilość płodzonych idei w tzw. „duchowości”, mające na celu to samo od tysięcy lat – usankcjonować dominację nad słabszym osobnikiem. Duchowość serca powinna być szacunkiem do życia i sprzeciwieniem się KAŻDEJ FORMY PRZEMOCY. Niektóre slogany głoszone w branży rozwoju osobistego zatrzymały się na poziomie wiktymizacji ofiary i kulturowych idei wyrosłych na prawach przyrody (silny ma prawo wykorzystać słabszego osobnika).

Tu i teraz masz wpływ na otaczającą rzeczywistość i prowadzony od lat dyskurs.  Możesz być uduchowiony, oświecony i mieć przepracowane wszystko, co tylko można, możesz ufać Bogu i wysyłać wibracje miłości i wybaczania dookoła, ale jak znajdziesz się w niebezpiecznych zaułkach w środku nocy,  możesz zostać napadnięty. Taka jest niestety smutna prawda o naszym świecie. Zatem popędy zwierzęce u człowieka nieświadomego są silniejsze od ducha, i warto zdać sobie z tego sprawę. Potem, gdy straumatyzowany wkraczasz w duchowość, słyszysz, że sam sobie zaplanowałeś traumę z poziomu ducha, że nieprzepracowane energie przodków, poprzednie wcielenia, niezintegrowane emocje czy demon obecny w twojej aurze…

Tymczasem winnym przemocy jest ZAWSZE ten, kto jej dokonuje, bo to on nie akceptuje czegoś w ofierze, a tym samym w sobie, do tego stopnia, że pragnie ją zniszczyć. To oprawca ma cień, który go zaciemnia. Problem ofiary, jeśli wchodzimy w ten temat, jest brak wiedzy o naturze zła i zagrożeniach jakie niesie świat. Brak uziemienia i racjonalnego szacowania, co jest bezpieczne,  co nie. Z drugiej strony – jak wyżej napisałam – człowiek ma prawo taki być, bo nikogo tym nie krzywdzi, ale w takim świecie, w jakim żyjemy, sam będzie krzywdzony. Z powodu swej wrażliwości i delikatności wielu ludzi jest atakowanych przez tych, którzy wrażliwość uważają za słabość.

Dlatego ofiara wychodząc z tej roli, uczy się większej ostrożności w relacjach międzyludzkich, chronienia swojego wnętrza przed ekspansywnymi zapędami otoczenia, asertywności. Czy to oznacza, że przestanie już spotykać psychopatów na drodze? Oczywiście, że NIE.

4) ROZWÓJ OSOBISTY A ZMIANY SYSTEMOWE W ZAKRESIE AGRESJI

Nawet jak przepracujecie programy podświadomości, nie oznacza to, że będziecie bezpieczniejsi na tym świecie, bo ten świat dalej będzie miejscem, w którym dokonują się przestępstwa przez tych, którzy posiadają takie możliwości. To zmienimy dopiero systemowo, między innymi przez prawo i jego skuteczniejszą egzekucję, bo przemiany zbiorowe trwają o wiele dłużej niż przemiana jednostki. Dlatego, jeśli jesteśmy świadkiem przemocy, NASZYM OBOWIĄZKIEM JEST REAGOWAĆ I DOCHODZIĆ SPRAWIEDLIWOŚCI. Tylko tak możemy wpłynąć na „wychowywanie” nieświadomości zbiorowej. Jeśli myślimy sobie, że nie powinniśmy reagować, bo nie chcemy brać na siebie „obciążeń”, „czyjejś karmy” etc., to znaczy, że ego szuka wymówki, by nic nie robić – postępujemy zatem egoistycznie i niedojrzale. Bierność jest idealnym gruntem dla rozwoju przemocy i znieczulicy społecznej.

Nawet najbardziej oświecony człowiek, pada ofiarą przemocy ze strony agresywnego otoczenia, które zamiast ujrzeć światło, widzi w nim swój cień – o czym opowiada historia Jezusa, czy innych mistrzów, zaszczutych na śmierć, palonych na stosach zbudowanych z ludzkiej ignorancji i okrucieństwa. I wciąż krzyżujemy ludzi, ale niewielu to dostrzega w duchowości i religiach. Tu i teraz możemy to zmienić, jeśli zachowamy czujność i odwagę do głośnego sprzeciwu wobec przemocy, która nie ma mistycznego sensu, jest po prostu wynikiem zwierzęcych popędów,  nad którymi wciąż wielu ludzi – także i w branży rozwoju duchowego – nie umie zapanować.

Nie tylko dla nas czynimy lepszą zmianę, ale też dla przyszłych pokoleń – wszak zostawimy im w spadku taki świat, jaki teraz ukształtujemy. Zamiast więc analizować w nieskończoność swoje obciążenia z przeszłości, gdy już wrócisz z tej wędrówki, zajmij się teraźniejszym światem, dołącz do ludzi, którzy zrozumieli, że najważniejszą cegiełką w przemianie świata jest ich działanie na rzecz poniesienia świadomości i wdrażania KONKRETNYCH rozwiązań. Żeby te konkretne rozwiązania funkcjonowały, należy nazywać rzeczy po imieniu, odróżnić co jest korzystne a co szkodliwe, nauczyć ludzi, że nie muszą siebie naprawiać tylko dlatego, że nie rozpoznali w porę ludzi agresywnych i jadowitych na swej drodze, wręcz przeciwnie – mają prawo głośno mówić o swoich krzywdach i ostrzegać innych przed toksycznymi relacjami.

Najwyższy czas przełamać wszechobecny kult silniejszego i zbudować innym – słabszym czy odmiennym jednostkom bezpieczniejszy świat, który nie opiera się na obłudnej próbie akceptowania przemocy w imię wyidealizowanej duchowości, ale na nawoływaniu odwrotnym – by zaakceptować wrażliwość i ułomności ludzkie, chronić je bezwzględnie przed agresją.

Bo dopóki żadne dziecko, kobieta czy mężczyzna nie czują się bezpieczni na tym świecie, dopóty nie możemy udawać, że jest on „Miłością”. Dopóty istnieją agresorzy, którzy nie wiedzą i nie chcą poradzić sobie z osobistym smokiem, dopóty posiadamy pełne ręce roboty w podnoszeniu jakości życia społecznego. Każdy, kto zajmuje się duchowością, nie może „wypisywać się” z tego procesu zbiorowego, bo zaprzecza w ten sposób jej podstawowej idei. Celem duchowości jest rozwój świadomości zarówno w przekroju indywidualnym, jak i kolektywnym, co wymaga zaangażowania w obliczu problemu przemocy, nie ucieczki, ani „wybielania”.

46925607_124136928487548_242617123388522496_n33erffffffdfafFINISH

Farida Sorana

doradca duchowy, nauczycielka metodyIntegracji duszy – sztuki świadomego życia.

12 odpowiedzi »

  1. Tylko co to jest „mowa nienawiści”? Kto będzie ustalał co już jest, a co jeszcze nią nie jest. Nie prowadzi to do niczego dobrego, bo każdy może to interpretować inaczej i będą się tu wkradać na pewno gierki polityczne. Przemoc to przemoc czyli fizyczne naruszenie ciała człowieka i tu nie ma wątpliwości.

  2. jak naruszasz czyjąś godność i dobro osobiste, szkalujesz, oczerniasz, pomawiasz, obrażasz, dyskryminujesz to jak najbardziej jest to przemoc psychiczna. Ma ona swoją definicję.

  3. Wspaniały, mocny tekst, świetnie że wrzucasz do duchowości naszą zwierzęcą naturę (kształtowane ewolucyjnie ciało i przynależną do niego podświadomość=mózg automatyczny). Duchowość uwielbia się od tego odcinać, a przecież to emocje kształtują nasze myśli, te zaś kształtują rzeczywistość.
    Od dziecka instynktownie czułam ogromny sprzeciw wobec agresorów i wiktymizacji ofiar. Od kiedy zaczęłam się stykać z duchowością i rozwojem po prostu nie mogłam uwierzyć, że ktoś kto się rozwija może zrzucać winę na ofiarę. Zagadnienie oczywiście jest złożone, bo podświadoma wola bycia krzywdzonym, wynikająca również z popędów zwierzęcych (w psychobiologii/biologice nazywa się to mózg automatyczny), nadal jest wolą. Wielokrotnie spotykałam się z tym, że ofiara nie chce odejść od agresora i wręcz odmawia pomocy, poniekąd skazując się na bycie ofiarą. Wszyscy możemy coś takiego zaobserwować, i być może stąd wynika to przyzwolenie na wiktymizację ofiar. Ale…
    Współcześnie mamy już nieco szerszą wiedzę, znamy działanie programów ewolucyjnych, według których działa mózg automatyczny (podświadomość). Wiemy też jak działa pole podświadomości zbiorowej i indywidualnej, wymiana energii, kwantowe kształtowanie rzeczywistości przez myśli i podobne. Wiemy, dlaczego niewiele ofiar bez terapii lub sytuacji granicznej, wstrząsowej potrafi wyjść z tej roli – mózg automatyczny/programy podświadomości utrzymują ofiarę w swojej roli jak owieczkę w stadzie, gotową na rzeź, bo dla biologii (naszej zwierzęcej natury) najważniejsze jest przetrwanie całego gatunku, a nie dobro jednej owieczki. Stąd biologia i ewolucja nie za bardzo nam w rozwoju sprzyjają.
    Mózg ma nas za wszelką cenę utrzymać przy życiu, nieistotne, czy życie to jest dobre czy podłe. Plus, jeśli na szali jest przeżycie rodu, to mózg automatyczny może nas skasować (wybrać), jako rozwiązanie najlepsze dla gatunku. Dlatego masz, Farido, absolutną rację w tym, że tylko wspólny wysiłek nas, jako gatunku, może doprowadzić do prawdziwego końca przemocy. Przemoc/agresja są wpisane w cykl biologiczny, podobnie jak smutek i depresja. Pierwsze na poziomie zwierzęcym, nieświadomym pozwala przetrwać w sposób aktywny (lew zabija antylopę), drugie w sposób pasywny (struchleję, zniknę, schowam się, udam martwego, to mnie nie zjedzą; przestanę pragnąć, to nie będę wzbudzać w sobie agresji, nie zostanę pokonany przez silniejszego). Biochemia naszych organizmów tak jest skonstruowana, że działa według programów, wzorców nieświadomych, automatycznych. Świadoma praca pozwala te wzorce przemienić w nowe, dzięki czemu organizm, przy pomocy nowych programów mózgu automatycznego uczy się w inny sposób zdobywać to, co konieczne. Wysiłek do poprawy sytuacji społecznej leży więc po obu stronach, zarówno kata jak i ofiary, bo oboje muszą się podjąć trudu zmiany swoich wzorców zachowania (pasywne/depresyjne lub aktywne/agresywne). Tej świadomości bardzo potrzebujemy w duchowym rozwoju. Nic bowiem nie dzieje się bez udziału podświadomości i/lub naszego ciała.

  4. Przemoc wynika ze zwierzęcych popędów-ok. Ale nie zgadzam się, że człowiek wysoko rozwijający swoje wibracje przyciągnie sprawcę,w jego świecie agresja już nie istnieje. Była wtedy gdy sam sabotował siebie.

    • Właśnie o takim błędnym rozumowaniu jest w tym artykule bardzo wyraźnie napisane. Najlepszym przykładem jest Jezus. Też był oświecony i w jego świecie nie istniała agresja, a jednak go ukrzyżowali? Warto by się nad tym zastanowić i przeanalizować.

  5. Farido, ciekawy tekst ja to ujmę w taki sposób ze poruszasz wyparcie, duchowy,, scjentologizm” (dogmat relatywizowania ze on np sobie zasłużył i tak miało byc a jak mi osobiscie to się przydarzy to to nie bylo lustro lub sila wyzsza ale mnie pobili, okradli etc. XD I dzwonie na Policje, zgłaszam do płokułatuły XD) no i ,, truskawka na torcie” czyli sztandarowe okreslenie wiktymizacji ofiar i potem ich wlasne autosabotażowanie się w jakiejś relacji, zależności etc. SYNDROM SZTOKHOMSKI i dodałbym wyciskanie kabzy potem z takich ofiar (przez ezoterykow czesto to szarlatani z problemami psychicznymi, paranoją albo omamieni przez byty szamani myślący ze połączyli sie z atamanem ect.) ze to,, przeznaczenie” czy demona z aury ci wyjme, usune jak zapłacisz (dasz ezoteryczny odpust hehe ) a ja sobie pomacham ,pośpiewam, ugotuje zupke czy wywar magiczny hehe i zrobie z tego rytuał przedstawienie, efektpalcebo dla duchowego hipohondryka gotowy buahaha a hajs sie zgadza ale na forum „powiem ze pieniądze to zbędny fetysz i wymysl reptyli z Oriona i mamy ich się wyżec ” XD haha no pięknie, coz za duchowa postawa, dla mnie duchowosc to uczciwość ze w danym momencie robie tak a tak i w miedzy czasie staram sie to cos dany element ulepszyć a nie robie ideologie ze to jakies przenzaczenie , wola bogów albo ze to jakis wynalazek zła, demonów, szatana… Jprdl i ten temat łączy się z monizmem w kwesti metod zachwalania i uważania ze ,, moj sposób jest idealny na wszystko ” buahahah … Taa

    Plus sam mam pytanie odnośnie tematów podobnych acz to jest jakby troche rozwinkete, może zainspiruje cie to do napisania czegoś nowego 😉

    https://thefreethoughtproject.com/11-companies-control-everything-buy/?fbclid=IwAR1D8otMLoAsuABRFnqMG7sLmS3gDbrn-oSR7lrGe2fXKpBxPu-hn0i180s

    https://wojciechdydymusdydymski.wordpress.com/2018/10/07/prawo-natury-a-prawo-naturalne-czyli-czego-nie-wolno-mylic-w-drodze-do-oswiecenia/

    Prawo natury, a prawo naturalne, czyli czego nie wolno mylić w drodze do oświecenia
    Opublikowane przez VIGILINCLINAVERAT BY LIGA ŚWIATA dnia 7 PAŹDZIERNIKA 2018
    Prawo natury, a prawo naturalne, czyli czego nie wolno mylić w drodze do oświecenia

    Dopóki prawo naturalne, będzie mylone z prawem natury, nie będzie prawdziwego człowieczeństwa, ponieważ ludzie, będę jak zwierzęta zagrodowe – tresowani, hodowani i tuczeni, przez inteligentne drapieżniki …

    Dydymus

    Prawo naturalne, nie jest prawem natury, ponieważ prawo naturalne, zostało skonstruowane na potrzeby istoty samostanowiącej, której umysł, przyjmuje wyższych aspekt logiczny, jakimi jest altruizm i samoograniczenie, podczas gdy prawo natury, jest prawem istot samostanowiących, nie posiadających wyższego czynnika logicznego.

    https://ligaswiatanews.wordpress.com/2016/10/08/rzad-i-iluzja-urzedu/

    Zdekonstruowano te pojęcia, za pomocą wyalienowania ze świadomości ludzkiej – prawa naturalnego i zastąpienia go prawem natury, nazywanym obecnie prawem stan-owionym.

    Korzystanie z prawa różnych stanów kastowych, zabiera człowieczeństwu równość i wolność w aspekcie samostanowienie i samoograniczenia.

    Człowiek, któremu zabiera się wolność i równość, musi kombinować, starając się osiągną to, co ludzie lepszego stanu osiągają bez problemu, przez co znów wygrywa władza elit, wprowadzająca, zagubionych ludzi, na drogę – karmy negatywnej.

    https://wojciechdydymusdydymski.wordpress.com/2018/09/26/porzadek-powtarzalnej-hierarchii-czyli-bogowie-i-karma-negatywna/

    https://wojciechdydymusdydymski.wordpress.com/2018/08/13/cyrograf-podpis-certyfikat-licencja/

    https://wojciechdydymusdydymski.wordpress.com/2018/10/04/ukryty-obraz-prawdy/

    Egoizm – stanów wyższych, żywi się naiwnością altruizmu, który został przeobrażony, w wyścig szczurów, pragnących wejść do raju, stworzonego przez ludzi – elitom władzy, hodującym ludzi w piekle rzeczywistości …

    https://wojciechdydymusdydymski.wordpress.com/2017/11/18/czym-jest-pieklo/

    Jeśli człowiek, nie stosuje się do wyższych zasad logicznych i moralnych, staje się zwierzęciem, kultywującym – kult-ur-ze prawa natury.

    ( Prawo Naturalne : Traktuj innych tak, jak Ty byś chciał być traktowany.

    Złota reguła etyczna, czyli złota zasada wzajemności :

    Ujęcie pozytywne:

    Rób innym to, co byś chciał, żeby tobie robili.

    Ujęcie negatywne:

    Nie czyń innym tego, czego nie chcesz, by czynili tobie. )

    Prawo natury, zmienia życie w rzeźnie wojny, ponieważ silniejszy manipuluje słabszymi, karmiąc się ich naiwnością, niewiedzą i strachem.

    Prawo naturalne, odnosi się do jednokrotnego, wielowymiarowego doświadczenia i ewolucji duchowej wykorzystującej owo doświadczenie.

    Prawo natury, odnosi się do płodzenia potomstwa, według zasad karmy negatywnej, niosącej za tym aspekt wiecznego życia fizycznego, w piekle wyzysku i żerowaniu silniejszego na słabszym.

    https://wojciechdydymusdydymski.wordpress.com/2018/06/29/ignorancja-nie-oznacza-niewinnosci-czyli-dlaczego-zabijanie/

    https://wojciechdydymusdydymski.wordpress.com/2018/08/09/kim-jest-dziecko/

    Początek dekonstrukcji, został oparty, na ideologii podziału, wojnie płci, kulcie libacji, strachu, posiadaniu, zawiści, zazdrości i pożądaniu, przez co człowiek porzucił swoją tożsamość, na rzecz zagubienia w zezwierzęcenonych stadach ludzi, goniących za przeróżnymi fetyszami.

    W temacie Duchowości, kojarzy ktoś Książki Łazariewa ?? „Współczesna ludzkość daleko odeszła od duchowych źródeł, dlatego jest podobna do statku, w którym są dziury i niesprawny silnik, nie ma na nim kapitana, a jego załoga jest skłócona.
    Niektórzy członkowie załogi zaczęli już to rozumieć, pojawiły się wezwania do pojednania i remontu statku. Jednak główny problem polega na tym, że nikt nie wie, iż statek płynie w kierunku raf i bez zmiany kursu nawet naprawa silnika nie może uratować statku i jego załogi.”

    Siergiej Łazariew – Diagnostyka Karmy 1

    wasze myśli pro po tego ? ( nie ukrywam że to odnośnik do mojego poprzedniego wpisu tu na grupie i całościowego zastanowienia się nad generalnie wszystkim)

    skopiowałem uzupełniony komentarz gdyż dotyka uzupełniającego się tematu ,,palcebo” różowych okularów i obiektywnej empirycznej skuteczności.

    ‚Iza dziękuje ci że jesteś, mam nadzieję że wybaczysz mi ten kłopotliwy i długi komentarz ale serio trapi mnie to … tyle wstawiasz postów swoich myśli ,,och jak jest cudownie” i nie mówię ze miło to się czyta ale czyż to nie są tylko różowe okulary ?? czy to nie jest oszukiwanie siebie ? czyż jak jest pozytywne myślenie to jest i negatywne ?? i czy to wtedy oznacza ze negatywne nie działa ?? tak jak niby wzorzec w podświadomości ? ktoś powie ze ktoś przyciągnął taką osobę/zdarzenie bo to takie przeznaczenie albo ,,wybieraj sercem czy ze ono tak wybrało” ale to raczej bzdura ( że serce wybrało, czy ktoś jak śmierdzimy w autobusie odsuwa się bo uważają nas za złego i zepsutego człowieka ? no nie empirycznie po prostu powodujemy im dyskomfort, na takiej zasadzie porównanie) w jakimś stopniu bo przyciągamy to czym jesteśmy (niby tak ? ) więc jak ktoś przyciągnął patologiczny związek ale załóżmy praktykuje jak ty takie posty ect. to co ? nie jest miłością i spokojem i cudownością? czy po prostu ma jakieś kody, chipy w pasmach subtelnych ?? , wgrane systemy wartości i ważności ect. ect. albo ktoś mu złorzeczył i przyciąga coś czego nie chce a tylko oszukuje się ,,ach przyciągam miłość, bogactwo ect” a konto puste 🙂 … (druga część jest z pod filmiku na YT) . Także co z tymi marzeniami, Prawem do samospełnienia ( jakim kosztem niby ? ) , Bogactwem Obfitością ect. ?? gdzie na szali jest taki komentarz ??! ”Alex jesteś na tyle dużym chłopcem i jak na populację homo sapiens „dość” (AKCENT NA „DOŚĆ”) rozumnym, to powinieneś wiedzieć , ze jak dotąd to, co ty nazywasz ” rozwojem duchowym ” dotyczy wyjątków , zupełnych wyjątków , jeden na miliony osobników powiedzmy. Trochę więcej powiedzmy kilku , kilkunastu osobników na milion wyraża zainteresowanie tym tematem i mniej czy bardziej nieudolnie usiłuje zdobywać jakieś doświadczenia . Natomiast cała populacja ( bez tych wyjątków ) zainteresowana jest kopulacją z rozmnażaniem się , kopulacją bez rozmnażania się , nażarciem , nagromadzeniem majątku , jak największej władzy, i uczestniczeniem w durnych rozrywkach nazywanych szumnie rekreacją , kulturą , sztuką. i robi to w jeden sposób – przy wszystkich tych aktywnościach ( także przy tzw ‚wysokiej kulturze”) produkuje niewiarygodne ilości śmieci , odpadów , trucizn , smogu . Przy czym nie wie co z tym zrobić i tak na prawdę nie chce nic zrobić . Szumny recykling to głownie wywożenie przez tzw kraje rozwinięte odpadów do krajów tzw mniej rozwiniętych . Produkcja czegokolwiek a „rozwinięta cywilizacja ” produkuje niewiarygodne ilości towarów niepotrzebnych , zbędnych (tylko po to by interes się kręcił ) i w niewiarygodnie szybkim tempie , prowadzi do dewastacji przyrody. Surowce, zasoby planety ( często nieodnawialne ) są eksploatowane rabunkowo. człowiek współczesny nie ma praktycznie żadnej ekologicznej technologii . te „ekologiczne ” to tylko nazwa . W najlepszym razie te technologie powodują ze rabunkowa gospodarka jest trochę wolniejsza , lub w cyklu produkcyjnych jest mniej trochę odpadów trucizn . „Ekologiczny” to był człowiek pierwotny i na tym koniec . dziś mamy takie absurdy jakich nie miały inne epoki . np. hodujemy miliardy zwierząt , ( które wbrew oficjalnym ‚prawdom” nie są wcale uśmiercane w żaden „humanitarny” sposób . Polecam wizytę w „nowoczesnej ” rzeźni lub film dokumentalny , który jednak całej prawdy nie pokaże ), z których „produkujemy ” mięso i inne ” wyroby ” i przynajmniej 30 % tych wyrobów ląduje na śmietniku . Nawet w śmierdzącym średniowieczu nie był takich absurdów. Dodajmy ze te wyroby lądują na śmietniku wraz opakowaniami plastikiem , tworzywami sztucznymi szkłem itd. cały świat bez wyjątków łącznie z zadufaną w swoja ” kulturę Europą jest zaśmiecony . Petowanie , plucie gumą , wyrzucanie plastiku butelek puszek do rowów , lasów , spalenie śmieci w co To nie jest robota jakiś tam reptilian , kosmitów , spisek żydowski , ruski czy chazarski – to robi każdy niemal człowiek , pod każda szerokością geograficzną a nie musi, szkodnikiem i tak pozostanie , ale gdyby był zdolny do rozwoju duchowego , to takiego syfu na planecie by nie było. każdy nowy człowiek , nawet w biednym kraju oznacza wprowadzanie do natury ton śmieci i odpadów i zużycie ton surowców i zasobów . Pomijam tu temat takich „wynalazków” człowieka jak rozstrzyganie sporów za pomocą wojen , pogromów , duchowości w postaci fanatycznych religii , niewolnictwa , kolonializmu , przestępczości , terroryzmu , korupcji , wandalizmu, wyzysku itd. itd CZŁOWIEK NIE TYLKO NIE JEST ZDOLNY DO DUCHOWEGO ROZWOJU ( POZA NIELICZNYMI WYJĄTKAMI ), ALE NIE JEST ZDOLNY DO PERCEPCJI PRAW NATURY I WSPÓŁŻYCIA Z TĄ NATURĄ (A ZWIERZĘTA SĄ !!! ) NIE POTRAFI DOKONAĆ UCZCIWEGO OSĄDU EFEKTÓW WŁASNEJ DZIAŁALNOŚCI – BREDZI O „ROZWOJU CYWILIZACJI ” WARTOŚCIACH ” „HUMANIZMIE” NIESTETY BREDZI TEŻ O „ROZWOJU DUCHOWYM ” NADAL SĄ TACY KTÓRZY BREDZĄ O JAKIMŚ „GENIUSZU’ LUDZKIEGO ROZUMU’ (W CZYM ON NIBY SIĘ PRZEJAWIA – MILIARDACH TON PLASTIKU W OCEANACH, CZY POZBYCIU SIĘ W TEMPIE EKSPRESOWYM SETEK TYSIĘCY GATUNKÓW ROŚLIN I ZWIERZĄT( WYMIERANIE ?)A MOŻE WOJNACH ŚWIATOWYCH I ARSENALE BRONI CHEMICZNEJ BIOLOGICZNEJ I NUKLEARNEJ KTOŚ PRZYPOMNI ILE TO NAS ZBROJENIA KOSZTUJĄ ? A MOŻE W MARNOTRAWNYM , CHORYM I PUSTYM ŻYCIU WSZELKIEJ MAŚCI „IDOLI” „CELEBRYTÓW” I „GWIAZD” ? DEPOPULACJA ? NASTĄPI BYĆ MOŻE WTEDY GDY CZŁOWIEK ZDEGENERUJE SIĘ DO RESZTY, ALE BYM NA TO NA TO LICZYŁ, CZŁOWIEK JAK NA RAZIE TO PLAGA NIEZNISZCZALNA Z AMBICJAMI PONIESIENIA JEJ DALEJ W KOSMOS.” https://www.youtube.com/watch?v=oYfjDA46Nvo

    PS. Wiem że długie ale zerknij i przeczytaj 😃

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s