Dotarcie do Wyższego Ja

Czas rozpadu i zagubienia życiowego

 

Tyle razy popełnialiśmy te same błędy, kierując się fałszywym kompasem tożsamości, zbudowanym z traum i destrukcyjnych wzorów emocjonalnych. Potem, gdy nasz matriks niszczeje (albowiem nieuchronną konsekwencją iluzji jest jej upadek), boimy się o czymkolwiek decydować. Tracimy zaufanie do siebie. Pojmujemy, że coś jest nie tak, ale jeszcze nie umiemy tego opisać. Wszak nie poukładaliśmy jeszcze swojego wnętrza i nie rozróżniliśmy moce zniszczenia od kreacji. Zdajemy się wtedy na los, uczymy przyjmować, co daje przestrzeń. W pokorze stajemy się jej dzieckiem i mówimy wtedy:

„Boże, oddaję się Tobie, albowiem zbłądziłem. Nie widzę już drogi dla siebie. Przegrałem swoje życie”.

I przestrzeń odpowiada. Nie zawsze wprost. Nie zawsze tak, jakbyśmy chcieli. Bywa, że duch przyjdzie do nas w snach czy medytacji w swej najpiękniejszej formie i ukoi miłością, jakiej nie znaliśmy. Natchnie spokojem, tym niewzruszonym – jak oko cyklonu. Przemówi czule do człowieka, który stracił wiarę w siebie i w otaczający świat:

„To nie koniec, moje dziecko, tylko początek zmiany. Stary porządek życia legł w gruzach, a teraz czekam, aż z własnej woli rozpadniesz się sam. Niedosłownie. Nie umrzesz ani nie przestaniesz istnieć. Twój rozpad dokonuje się zawsze we mnie, ponieważ jestem  obrazem całości, w jakiej się zagubiłeś. W końcu odnajdziesz swe miejsce w świecie, gdy zwrócisz się do wewnątrz i tam w ciemności odnajdziesz nieśmiertelne światło. Ono nigdy nie przegrało, tylko czeka na swój nowy początek. Ty decydujesz, kiedy przeniesiesz je do swojego życia”.

Niekiedy duch nie ma do nas takiego dostępu, zwłaszcza wtedy, gdy zbyt mocno utożsamiliśmy się ze swoimi  maskami. Nie czujemy obecności naszego eterycznego pola, które jest poszerzeniem dla „ja”. Ale i tak odpowiedź przyjdzie –  poprzez szczególnych ludzi, którzy nieoczekiwanie zjawią się w naszym życiu. Powiedzą dokładnie to, co potrzebujemy na ten moment usłyszeć, gdyż przemówi przez nich wspólny duch – zbiorowa Świadomość.

DEKOMPOZYCJA

Otrzymamy czas niezbędny dla procesu wewnętrznej dekompozycji i scalenia w nowej formie. Z dużym prawdopodobieństwem przeżyjemy to samo na zewnątrz – wchodząc w stan bezsilności względem rozpadających się układów, na jakich polegaliśmy przez lata. Na przykład, pożegnamy „przyjaciół”, dla których przestaliśmy być atrakcyjni ze swoimi problemami, bądź też opuszczą nas partnerzy, gdy nie spełnimy więcej ich oczekiwań. Może się zdarzyć, że wspólnicy w interesach pokażą swą prawdziwą twarz, wykorzystując moment naszej słabości i kryzysu. Mówią, że nieszczęścia chodzą parami, ale czasem zasypują niczym lawina kamieni. Odczujemy apokaliptyczny oddech na własnej skórze. Oczywiście nie chodzi o tutaj o pecha, tylko o doświadczenie konsekwencji wszystkich nietrafionych wyborów. Dostąpimy ruiny w tym obszarze egzystencji, w jakim nie żyliśmy w zgodzie z duszą, a tym samym pierwiastkiem boskim, którego jest nosicielką.

Nie chodzi więc o to, że wszyscy mają się upodobnić do jedynego słusznego wzoru, tylko odbić Miłość przez pryzmat duszy – bytu oryginalnego i niepowtarzalnego. Minie jeszcze sporo czasu, zanim odkryjesz, że sam dla siebie byłeś nienawistnym „antychrystem” czy też dręczącym „oskarżycielem”, a skoro tak, możesz być również ich przeciwieństwem – mianowicie kochać i traktować siebie z troską i odpowiedzialnością, czego uczy nas figura Mesjasza. Wszystkie nasze ukryte bieguny są potrzebne do integracji i pełni osobowości.

ANALIZA

Nim to nastąpi, zostaniesz sam, przeraźliwie sam. Zawieszony w próżni, niczym Wisielec z Tarota, niezdolny do powtórzenia niczego z przeszłości, ani do zrobienia kroku naprzód. Będziesz obsesyjnie analizować błędy, które popełniłeś, aż rozpracujesz je na czynniki pierwsze – znajdując uwarunkowania w dzieciństwie i wzorach rodowych.  Zwrócisz się tedy do nowych jakości w rdzeniu Jaźni, która jest Miłością najczystszą i najwierniejszą. Oddzielając ziarna od plew w analizie swych przeżytych historii – pojmiesz, co w twym życiu było plewami, a co zmarnowanymi ziarnami, gdy te pierwsze uznałeś za pewnik.

Przyjdzie dzień, w którym poczujesz gotowość do użycia swej woli raz jeszcze – tym razem świadomie, jak dorosły duchowo człowiek, który rozróżnił, co było w nim fałszywe, a co zgodne z wnętrzem. Wybierzesz inaczej niż dotychczas, pomimo obezwładniającego lęku. Jest on zrozumiały i nie warto z nim walczyć, ani w nim tonąć. Strach będzie twym wiernym towarzyszem – w końcu wkraczasz w obszar nieznany, któremu nie da się ot tak – zaufać na słowo. Jak powiadają, po owocach poznasz prawdę i kłamstwo, szkodę i pożytek. Przekonasz się, że gdy podejmiesz właściwą decyzję, otworzą się odpowiednie drzwi w pustce, w jakiej zostałeś zawieszony. Gdy dostrzeżesz ów otwarte drzwi – czyli nową szansę dla siebie – postanowisz zejść z własnego krzyża.

KREACJA

Zaczyna się teraz etap twórczy, który polega na urzeczywistnieniu odkrytych prawd, mozolnie wyłuskanych z labiryntu nieświadomości. Ale żeby to zrobić, poeksperymentujesz trochę z formami przejawienia swojego „ja”. Zrozumiesz, iż w zasadzie zawsze dążyłeś do spełnienia, tyle, że w wypaczony sposób. Czas użyć skuteczniejszych narzędzi. Domyślasz się jakich, ponieważ masz kontakt z wyższą świadomością, która do ciebie mówi – za pomocą przychodzących z zewnątrz i wewnątrz słów, snów, wizji, obrazów, przekazów etc. I choć będzie Ci się stale wydawać, że „nic nie wiesz” w efekcie wiesz wszystko, co trzeba.

Wystarczy, że pojawi się problem, a Ty znajdujesz najlepsze możliwe rozwiązanie, bo opierasz się na poszerzonej perspektywie, do której wcześniej nie miałeś dostępu. To jest właśnie mądrość praktyczna, objawiona w wyniku doświadczenia, a nie wyczytana, czy usłyszana. Wiedza teoretyczna charakteryzuje się tym, iż nie jest jeszcze sprawdzona życiowo, więc nie stała się częścią ciebie. Możesz jej zaufać, ale dopóki jej nie przeżyjesz w rozmaitych sytuacjach – jest po prostu nieumiejętnością.

MISTRZOSTWO

Gdy już przejdziemy ów trening wzrastania i powtórzymy lekcje tyle razy, aż pojmiemy ich sens – kończy się „prowadzenie wyższe”. Teraz już samodzielnie znajdujemy kolejne drzwi, i uczymy się je otwierać kluczami, które znaleźliśmy i opisaliśmy w swym wnętrzu. Przeszłość zamykamy i nie wracamy do niej. Przyszłość odnaleźliśmy w wizji siebie tu i teraz. Tak, to ten moment, w jakim odkrywamy, że jesteśmy na ścieżce duszy. I choćby pojawiły się kolejne przepaście (a pojawią, bo takie jest życie)  i kolejne pustki – wszak świadomość musi przekraczać siebie o obszary z nieświadomości – nie ugniemy się, bo znamy już ten rytm wzrastania i odbudowania ze stanów chaosu.

To są prawa uniwersalne, które znamy z duchowości. Teraz nie będzie inaczej, tak w ujęciu indywidualnym, jak i kolektywnym. Za każdym razem powstaniemy z kryzysu mądrzejsi, choć bardziej poturbowani. Energia sublimuje się kosztem fizyczności. Akceptując to, świadomie przejawiamy w niej ducha. Będąc częścią planu ewolucji – przygotowujemy lepszy grunt na przyszłość.

Jesteśmy świątynią dla Boga Żywego, więc cały ten proces zmierza do tego, byśmy zrozumieli prastary cykl Ognia – który czasem gaśnie, by człowiek sięgnął głębiej do podziemi, odkrywając coraz rozleglejsze pokłady duchowego paliwa. Kto przeszedł ciemną noc wie, że w największej nicości jakiej dotknie w swym wnętrzu, cel jest jeden – otworzyć oczy szerzej w mistycznym procesie przebudzania. Tak, by w otchłani odnaleźć zagubione światła i ponieść je dalej. Nie bać się już dziedzictwa naszego Ojca i Matki, tylko stać się ich gorejącym krzewem… oto powołanie Wędrowców, którzy odważyli się zanurzyć w swój mrok i nie zatracili w nim.


46925607_124136928487548_242617123388522496_n33erffffffdfafFINISH

Farida Sorana

Jestem trenerką rozwoju osobistego i duchowości, pomagam w pracy z podświadomością i jej programami, obszarem cienia, snami, odnajdywaniem wewnętrznej nawigacji, osiąganiem celów życiowych. Więcej 

Chcesz umówić się na sesję telefoniczną ze mną? Napisz: farida.sorana@gmail.com 🙂

 

 

9 odpowiedzi »

  1. W takim trybie bycia, boli cale jestestwo. Analiza, pustka, brak, chaos, i dokladna swiadomosc, ze tak jest, bo tak byc musi, wraz z wrazeniem braku umiejetnosci wyjscia do swiata.
    Poznajesz i ogladasz z bliska i kazdej strony co to strach i przyblizasz pojecie smierci. Ciagle analizujac..dla mnie to stan in procesing…
    Ale faktycznie, zwraca sie czlowiek do srodka, chociaz nie wiedzac jeszcze w jaki to nowy sposob odonosic sie do siebie i otoczenia, jak budowac narracje bo ta autentyczna juz wiesz, ze pochodzi z wewnarz a nie zewnatrz.
    Proces to powolny, nie raz uginaja sie kolana ale prowadzacy do odnajdywania drogi do ,,czegos,,i nie wie sie co to takiego ten cudzyslow.
    To taka sztuka uczenia sie i odkrywania Milosci.
    Dziekuje Farida, ze dzielisz sie opisujac twoje refleksje i przezycia, one naprawde sa wspierajace i podnoszace na duchu, oraz dajace wazne wskazowki w drodze do samopoznania.

      • Hej Farida. Napisałbym na social mediach lecz nie posiadam więc spróbuję tutaj pod ostatnim wpisem :).

        Mam krótkie pytanie, czy dużo razy spotkałaś się u siebie czy innych, że przekaz od Wyższej Jaźni był w formie słowa/słów? Nie chodzi mi jednak o sny. Chodzi mi o stan np wyciszenia, w którym otwieramy się na taki przekaz.
        Ja osobiście dziś doświadczyłem trzeci raz takowego. Kolejny raz poczułem się lekko dziwnie jednakże nie tak jak pierwszy raz trzy lata temu, nie długo po tym gdy dowiedziałem się o istnieniu WJ. Kolejny raz po prostu jedno jedyne słowo a wyrażało więcej niż tysiąc :P. Migawki obrazu to trochę inna sprawa. Czy wizualizacja transformującego się cienia, która jakby wydarzała się sama a ja ją oglądałem coś jak film – to trochę inna sprawa. Słowa zawszę bardzo mną wzburzają aczkolwiek w pozytywny sposób :).

        Miło będzie jeśli znajdziesz chwile na odpowiedz. Jestem bardzo ciekaw.

        Dziękuję za Twoją twórczość, kłaniam się nisko z wielkim uznaniem.
        A Mandala Cienia to mistrzostwo świata.

        Pozdrawiam

  2. Ostatnie kilka lat chodziłem w mroku poszerzając świadomość. Kilka tygodni temu ,, przyszedł,, do mnie w wizji starzec i pokazał czarna przepaść. Kiedy chciałem w nią skoczyć powiedział, że już nie muszę tego robić. Bym od teraz kroczył w świetle😅 Jak zawsze świetny wpis. Szkoda, że tak rzadko pojawiają się nowe. Pozdrawiam

    • Dzięki za te słowa… tak, nie trzeba już skakać w przepaść i sobie udawadniać, że się nie zginie 🙂 wpisy pojawiają się gdy mam natchnienie… nie pisze niczego na siłę, ale zapraszam na fan page FB, tam częściej zamieszczam swoje myśli, pozdrawiam serdecznie

      • Zdecydowanie widać, iż pisane pod natchnieniem 😍 Ten przekaz odebrałem raczej bym nie grzebał już więcej w swojej ciemniej stronie a czerpał jak najwięcej z jasnej. Budował siebie na nowo w miłości, ale bogatszy o tamte doświadczenia. W pełni wyszedł z mroku.

  3. I ostatni obraz. Ostatni.

    Dusza się rozlatuje na czarne ptaki, które długim, pięknym lotem odlatują ku odległemu zachodowi, zamieniającemu się powoli w ostatnią noc…

    Powodzenia, Farido!

    Do „zobaczenia”, do zobaczenia obok siebie w podchmurnej drodze ku ognistemu słońcu!

    Wasz Hermes.

  4. Obecny czas mocno coś ruszył i działa stymulująco, zmuszjąc nas do różnych weryfikacji etc.
    Jest potencjał do tego by coś się oczyściło i by robić rzeczy w nowym świetle.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s