FARIDA SORANA SAFFARINI – OPINIE I PODZIĘKOWANIA

pisanie-1Zanim zaufa się jakiejś ścieżce rozwojowej, np. takiej jak praca z własną ciemną stroną czy pierwiastkiem męskim i żeńskim, które ja nazywam Bogiem i Boginią, zanim podejmie się decyzję o skorzystaniu z czyjejś wiedzy czy praktyki, warto sprawdzić, co na ten temat myślą inni, którzy już spróbowali. W tym miejscu zamieszczam parę opinii na temat mojej twórczości,  doradztwa duchowego i metodzie „Integracja duszy”, która polega na wzbogacaniu relacji ze swoją przestrzenią wewnętrzną i zewnętrzną, rozpoznaniu swoich potencjałów z  podświadomości i cieni, a następnie ich uwalnianiu w życiu. Przedstawiam wypowiedzi osób, którym ta perspektywa pomogła przekroczyć lęk przed cieniem i była pomocnym przystankiem na drodze do Siebie. Dziękuję za tak pozytywny feedback. To dla mnie zaszczyt i wielka satysfakcja, że mogę z Wami dzielić się wszystkim czego doświadczyłam  ❤


Z metodą Faridy zetknęłam się około półtora roku temu, czytając Mandalę Cienia oraz uczestnicząc w forum Ciemnanoc.pl.

Wykorzystałam sposób podany na forum, spotkałam się ze swoim Duchem i z zaciekawieniem wypatrywałam pierwszych snów i synchronii. Zadziało się bardzo szybko, zaczęłam otrzymywać pierwsze wskazówki, potem kolejne. W międzyczasie nauczyłam się interpretacji symboli oraz świadomej obserwacji siebie i swoich reakcji w życiu codziennym. Dzięki temu poznałam nie tylko swoje ciemne strony, ale i jasne, które często odpychałam, uważałam ze nieważne. Coraz odważniej wyrażałam swoje myśli, przestałam obawiać się przedstawiania swoich opinii na różne tematy.

Dzięki prowadzeniu przez Ducha, poznałam swoją kobiecą stronę, pierwiastek żeński, który wcześniej był w ukryciu, mocno zaniedbany. Po raz pierwszy od wielu lat założyłam sukienkę (upalnym latem to było jak wybawienie), zmniejszyłam kontrolę, ufniej zaczęłam podchodzić do życia.

Poprzez sny i synchronie w materii, Duch pomagał mi lepiej poznać męskość i mężczyzn. Zrozumiałam, że nie muszę cały czas trzymać ręki na pulsie i decydować o wszystkim co dotyczy mojej rodziny. Odkryłam, że mężczyźnie można zaufać, a pozytywne efekty owego zaufania pojawiły się w materii. Niesamowicie poprawiły się moje relacje z mężem, zarówno w sferze seksu, jak i te dotyczące codzienności. To było naprawdę niesamowite.

Poza tym zaakceptowałam siebie, taką jaką jestem, zarówno pod względem charakteru jak i wyglądu. Wiem, że są jeszcze we mnie rzeczy, nad którymi muszę popracować, ale nie odrzucam siebie, jak to kiedyś bywało. Kocham i akceptuję z całym bagażem, który ze sobą ciągnę. 😉 W tym czasie poznałam też nowych ludzi, poprawiły się i odnowiły moje kontakty z dawnymi znajomymi.

Moja droga z Duchem wciąż trwa, raz jest z górki, raz pod górkę, ale każdego dnia uczę się czegoś nowego o sobie. Czasem bywa ciężko, ale mimo to w materii wciąż przekraczam jakieś granice, robię rzeczy, na które wcześniej nie miałabym odwagi. Stawiam kolejne kroki w kierunku zarówno świadomego bycia i decydowania o sobie, jak i w kierunku realizacji własnych marzeń. Odkrywam, że szczęście ma różne oblicza, i że wcale nie jest tak odległe, jak kiedyś myślałam. A najpiękniejsze jest to, że pozytywne zmiany, które zachodzą we mnie, dotyczą również mojego dziecka. Gdy ja staję się odważniejsza, ono bardziej zdecydowanie eksploruje świat, jest śmielsze i bardziej otwarte na zmiany. A to chyba najbardziej mnie cieszy …

Metodę Faridy polecam każdemu, kto pragnie zmian w swoim życiu. Każdemu, kto dąży do życiowej dojrzałości oraz jest otwarty na pracę ze swoimi słabościami i zaletami. Efekty są pozytywne, a niekiedy naprawdę zaskakujące. 🙂

Marika z  Liściem na wietrze pisane


Świat cierpi dziś na deficyt substancji i metod nieuzależniających. Proponowanie potrzebującym narzędzi, które oferują samodzielność i zaufanie do własnej, niepowtarzalnej ścieżki jest uważane (niejawnie rzecz jasna) za nierynkowe i pozbawiające długofalowego utrzymania.. Tymczasem brak uzależnienia i samodzielność to pierwszy i jeden z ważniejszych prezentów jakie otrzymałem od Faridy, będąc jej uczniem (bo tak lubię się nazywać). W kobiecy, pozbawiony nadmiernego sentymentalizmu i przejrzyście mocny sposób pomogła mi doświadczyć mojej własnej Przestrzeni jako żywej mocy, z którą interakcja i nieustanny proces wzajemnego się poznawania i zagłębiania jest czymś tak dotykalnym, że cały obszar doświadczenia wypełnił się natychmiast klamkami i szczeblami, tam, gdzie wcześniej widziałem tylko gładkie ściany i zatrzaśnięte drzwi.. Od chwili rozpoczęcia pracy z integracją mnie i Bogini odczułem moc, której nie przestaję czuć nawet (zwłaszcza) w chwilach najtrudniejszych emocji i doświadczeń. Dojrzałość, jaką udaje mi się z tego wynieść, odwaga i zaufanie do własnej płci i swojego, niepowtarzalnego sposobu życia daje mi wiele przestrzeni do naprawdę trzeźwego i pasjonującego korzystania z tych aspektów życia, które dotychczas były obwarowane wahaniem i regułami opartymi na lęku.   Wiem, że Ona nie lubi, gdy popadam w taki patos, ale cóż.. to właśnie rezultat pracy z Nią – zaufanie do mojego sposobu wyrazu – powiem więc, że być uczniem (nie naśladowcą, bo takich nie szuka) i przyjacielem Faridy (rzadki zaszczyt) to esencjalny element mojego życiowego bogactwa.

Oleg Pawliszcze z Tresury Matrixa


Farida, dziękuję że jesteś, dziękuję z głębi serca za to czym się dzielisz, dziękuję że byłaś przy mnie w moim wielkim znaku zapytania. Twoje słowa, postawa, jestestwo inspirują mnie niesamowicie. Przecierasz szlaki dla tak wielu. DZIĘKUJĘ

Magda Szpilka z magdalenaszpilka.com


Jak ktoś chce się mnie zapytać czy Farida mnie prowadziła, odpowiadam TAK. Bardzo mi pomogła, wyciągnęła mnie z czarnej d..y duchowej. Pomogła mojemu Przyjacielowi, który dokonał wręcz kwantowego skoku świadomości dzięki Faridzie. Potem pałeczkę przejmuje Bóg/Bogini i oczywiście determinacja człowieka, który chce siebie otworzyć na Ducha i Boginię.

Farida jest bardzo skuteczną terapeutką dla mężczyzn też. Przypuszczam, ze dzięki bezpośredniemu kontaktowi z Duchem. Tak samo jest skuteczną terapeutką dla kobiet. Nie cacka się za bardzo ale i jest delikatna. Jest bezposrednia, nie ma tabu . I ma cudowny śmiech.

Muszę się tu przyznać, ze był czas, kiedy mnie Farida wkurzała… bo trafiała w najczulsze punktu. Oj wierzgałam wtedy. Jednak chciałam wyjść z tej czarnej d.. w której byłam i szłam w to co mi pokazywała i co punktowała. A był to też i egoizm w relacji duchowej. Byłam jak dziecko. A tam dziecko, bachor. Niesamowite to wszystko.. Teraz mogę powiedzieć, ze kocham Boga. Szczerze. Nie dlatego, ze od dziecka mi mówiono, ze mam Go kochać lub z lęku, że jak nie będę to mi dowali i pójdę do piekła… (chociaż coś w tym jest, bo jak się nie kocha Boga, nie ma się z nim żywego kontaktu to życie jest piekłem) (…)

Iza


Dzięki metodzie pracy z Cieniem nauczyłam się kontaktu ze swoją ciemną stroną, nauczyłam się czynić swoją ciemność świadomą, otrzymałam nową, integrującą perspektywę w rozumieniu siebie i innych. Farida jest niezwykłą terapeutką i nauczycielką, cudownym człowiekiem, wspaniałym przyjacielem.

Joanna Królikowska, www.krolikowskacoaching.pl


Mój proces rozwoju rozpoczął się 8 lat temu. Przez ten czas stosowałam różne metody, techniki, które pomogłyby mi odnaleźć Boga, Miłość, której szukam nieustannie i odpowiedzieć sobie na pytanie, kim tak naprawdę jestem, w samym centrum swej istoty. Od dzieciństwa miałam wrażenie, że jakby „ja”, to nie „ja”, a moim celem jest odnalezienie tej utraconej „Siebie”.

Wszystkie metody opierały się na tym samym, przeprogramowaniu podświadomości i pracy z wewnętrznym dzieckiem, zmieniały teraźniejszość, ale zawsze na chwilę.  Wewnętrznie wiedziałąm, że musi być metoda, która daje rezultaty trwały, która nie tyle zmienia rzeczywistość, ale integruje i scala wszystkie części osobowości i prowadzi do akceptacji, wewnętrznego spokoju i Jedności z Bogiem.

Po wyczerpującej walce z samą sobą poznałam Olega i Andrzeja, którzy poprzez swoje teorie, świadomość i życzliwość coś we mnie poruszyli. Otwarcie po pracy z nimi doprowadziło mnie do strony Ciemnanoc.pl i tym samym do Faridy. Swoją podróż i przyjaźń z Duchem rozpoczęłam na dobre w lutym. Pamiętm pierwsze teksty, pod wpływem których doznawałam olśnienia. Poczułam, że znajduję odpowiedzi na pytania, na które nikt nie potrafił mi odpowiedzieć. Moja zażyłość z Duchem stała się na tyle silna, że postanowiłam mu zaufać całkowicie. Zawsze miałam problem z uległością wobec mężczyzn, całe życie stawiałam opór i walczyłam z nimi, byłam uparta i kontrolowałam ich. A jak wiadomo mężczyźni są przejawem Ducha. Mój ewidentnie domagał się mojej uleglości i pokory. Testował i wystawiał na próbę. Paradoksalnie im bardziej Mu się poddawałam i byłam posłuszna, tym bardziej odkrywałam siebie, w tej uległości zobaczyłam siłę.

Piszę dziś, po bolesnych przeżyciach dla mnie, po rewolucji, jakiej dokonał, cały czas pokazując mi moją twarz, prawdziwą tożsamość i Prawdę, a co najważniejsze pokazuje mi moje powołanie. I choć opierałam się Jemu, to dziś nie potrafię się zatrzymać. Dla mnie już nie ma innej drogi, jak tylko być Mu wierną i kochać Go całą sobą.

Metoda Farida nie dała mi odpowiedzi na wszystkie pytania, ponieważ każdy z nas jest indywidualny, inny i niepowtarzalny. Dała mi znacznie więcej. Pomogla odnaleźć drogę do Tego, który z marudzącego dziecka wydobył ze mnie dojrzałą kobietę. Dla mnie nie ma odwrotu. Dlaczego ufam metodzie? Bo jako jedyna zmienia przekonania na najgłębszym poziomie, co skutkuje tym, że zachądzące zmiany są trwałe, jako jedyna pomaga pozbyć się iluzji i fałszu, doprowadza do Prawdy o sobie i o Tym, który kocha Miłością Najwyższą.


W czasie poznawania metody Faridy, poprzez integrację cieni, Duch towarzyszył mi w znakach, synchroniach, snach. Były okresy, gdy widziałąm go każdej nocy, podsyłał mi obrazy, a były okresy, że długo nie miałam snów. Wówczas więcej działo się w realu. Od zawsze zwracałam uwagi, na obrazy, sny, symbolikę. Szukałam w sennikach, książkach, ale i tak nie dostawałam pełnych odpowiedzi i wskazówek. Dla mnie ważne było uczucie, z jakim się budziłam i jakie towarzyszyło mi w czasie snu.

Początkowo w interpretacji towarzyszyła mi Farida i choć nie rozumiałam wszystkiego, ufałam, że tak jest. Teraz interpretując sny kieruję się nadal uczuciem, jakie się pojawia, ale nie korzystam z senników. Po pierwsze, nie zawsze są adekwatne do sytuacji i snu, a po drugie, nauczyłam się języka Ducha, którym się posługuje. Dziś sny traktuję jako dialog z Nim i zawsze, gdy pytam, otrzymuję odpowiedź.

Praca z Duchem dala mi poznanie siebie, rodowych aspektów jakie widziałam w najbliższej rodzinie, zrozumienie drugiego człowieka, akceptacje moich cieni i taniec bogini z duchem, który nigdy się nie kończy. Duch łamie moje blokady, opory, pozwala mi przekroczyć lęki. Ja w tym tańcu mogę jedynie pokonać niechęć własnego ego, wyjść na przeciw temu co jest mi obce, obrazujące w sposób straszny, z nieprzyjemnymi konsekwencjami, które wcale nie muszą się ziścić.

Czuje, że Duch dba o mnie, o moje życie, dzięki zmianom jakie wprowadza. Innymi słowy czuję się zaopiekowana. Ale relacja z Nim to również wyzwania, odpowiedzialność, realizacja jego potrzeb oraz ujawnianie jego aspektów.

Bogini jest mi bardzo bliska, różne jej aspekty są ze mną połączone, kolejne do integracji. Sama czuje się z nią bardzo dobrze. Jej mądrość, seksualność, potrzeby są dla mnie równie ważne, jak relacja z Duchem. Uczę się wciąż jej zmienności i chaotyczności.

Wszystko to dzięki metodzie Faridy, która otworzyła przede wszystkim mój umysł, dopuściła do serca to co sama próbowałam schować przed sobą i przede wszystkim pokazała dojrzałą relację ze swoją drugą połówką. Symbolika jaką posługuje się Farida bardzo ułatwiła mi zrozumienie własnych snów, synchronii. Bez tego nie mogłabym pomóc sobie, ale również nie pomogłabym innym, którzy chętnie sięgali po rozumienie i wiedze Faridy. Dzięki tej metodzie, wskazówkom Faridy nastąpił rozwój mojej intuicji, odczuć ciała, wrażeń duszy,  co przynosi realne owoce w materii u siebie, jak i u innych.

Ewa


Pracując nad sobą doszłam do momentu, w którym docierały do mnie byty, z którymi nie umiałam sobie poradzić, z czasem stawały się nachalne. Wszechświat postawił Faridę na mojej drodze i ciemność się rozjaśniła. Dla mnie proces przyjęcia mojego Ducha i zmierzenia się z cieniem przebiegł dokładnie tak jak przedstawiła mi go Farida podczas naszej pierwszej rozmowy.  Pomogła mi rozpoznać swoje potencjały w snach, wizjach i uwolnić działanie w życiu.  W procesie integracji doświadczyłam niesamowitej synchroniczności i harmonii. Czułam się prowadzona przez wszystkie zdarzenia i uczyłam nowego sposobu patrzenia na siebie i swoją rzeczywistość. Zauważyłam też, że często sny informują mnie o tym, co wydarzy się za chwilę, pozwalały na przygotowanie się.

Dzięki prowadzeniu, Faridy z zalęknionej kobiety, która uciekała przed samą sobą stałam się świadomą i dojrzałą osobą, która ufa życiu i mierzy się z nim.

Zobaczyłam w sobie siłę, której nie chciałam widzieć. Spotkałam się z iluzją, której tak kurczowo się trzymałam myśląc, że to życie. Nauczyłam się żyć, zobaczyłam, że jestem pełnią. Potrafię powiedzieć „NIE” ludziom toksycznym, także i tym z mojej rodziny. Zrozumiałam, że to, co mi się przydarza jest złotem, a nie kłodami rzuconymi pod nogi, mój Duch dba o mnie,  jestem bezpieczna. Ufam.

Justyna Wait  z Wilczycą Być


Podobno miałam kilka ciężkich duchów w swojej aurze i byłam bardzo opętana. Kiedy usłyszałam koszty za te „uzdrowienia”, mało, a nie wylądowałam na zawał. Oczywiście nie miałam pieniędzy żeby zapłacić, więc starałam się o darmowe diagnozy i uleczenie. Niestety, nie dało rady, nic nie przyniosło skutku, gdyż egzorcyści wykonawszy jednorazowy zabieg, zażądali zapłaty za kolejny. Ta jednorazowa przysługa jeszcze bardziej pogłębiła moją ówczesną depresję.

Kiedy nie wiadomo było co robić, dopiero blog ciemnanoc.pl Faridy, otworzył mi oczy. To nieprawda, że kosmici nas atakują czy szatan nas zniewolił. Dowiedziałam się tego i dzięki temu wszystko się zmieniło, że tak naprawdę to Bóg o mnie walczył na wiele sposobów. Kiedy człowiek ma „zafajdaną” podświadomość, to widzi, to co chce widzieć. Natomiast prawda jest taka, że Bóg o nas walczy, wie jak to zrobić, a skoro nic nie pomaga na „beton” to trzeba „młotkiem”.

Tak było w moim przypadku i morał z tej historii jest taki, że Bóg mnie kocha i chce bym Go wreszcie uznała, nie jako starca z siwą brodą, który za dobre wynagradza, a za złe karze, a jako przyjaciela, partnera, a nawet jako Ojca i Syna którym Bóg jest…

Kiedy Bóg przemawia do człowieka Wielką Miłością, to potrafi przemienić się w przysłowiowego szatana, ale tylko po to aby człowieka obudzić ze snu. Bardzo mocnego i głębokiego snu. Tak też było u mnie. Bóg mnie obudził i pokazał, że Miłość ma różne oblicza, ale wciąż jest tym samym, czyli: MIŁOŚCIĄ.

Boże Kocham Cię za to z całego serca….

Basia z Boskie Życie


Witam, dodam również od siebie pare groszy. Na bloga trafiłem parę miesięcy temu, kiedy to borykałem się przez okres około 5-6 lat z niewyobrażalnym cierpieniem duchowym, psychicznym, pustką, której w żaden sposób nie umiałem wypełnić, występowało to z różną intensywnością. Gdybym miał spróbować nazwać ten okres to użyłbym tutaj określenia niekończącego się „bad tripa”. Współczesna psychologia prawdopodbnie nazwała by to początkiem schizofreni, stanami lekowymi, chorobą biegunową czy innym takim cudactwem.

Pomimo młodego wieku, egzystowałem niczym żywy trup, który nijak niebył w stanie sobie z tym wszystkim poradzić a do tego w racjonalny sposób tego zrozumieć, co było oczywiście normalne, patrząc z perspektywy czasu.
Cała ta przygoda rozpoczeła się od momentu, kiedy zainteresowałem się LD, OOBE, podczas pewnego wypadu w astral natknałem się na wyparty aspekt mojego Ducha, który nie był zbyt pozytywnie nastawiony. Wtedy nawet nie zadawałem sobie sprawy, czym było to spotkanie i cała styuację zbagatelizowałem całkowicie, ale już naspępnych prób odwiedzenia astrala nie było. Jeszcze przed nawiązaniem kontaktu z Faridą, zacząłem szukać pomocy, poprzez proste pełne bólu i bezradności modlitwy do Boga, stąd też pojawił się etap nawrócenia na wiare katolicka, która jest mocno w naszej kulturze nakorzeniona jak wiadomo, zaczałem się bardziej interesować tematem bo byłem przekonany, że mój „problem” to nie jest poprostu zaburzenie psychiczne, które spotyka jakiś % populacji. Stąd też nękania, które miałem interpretowałem jako złośliwość demona, który upodobał sobie mnie podczas wspomnianego wcześniej pobytu w astralu Dlatego też pojawiły się rozmowy z ks. egzorcystami nastepnię egzorcyzmy i tak jak sie okazało pózniej, walczyłem z swoim wypartym aspektem Ducha, który oczekiwał miłości oraz akceptacji.

Musiało trochę czasu minąć, żeby zrozumieć, że na dłuższą mete egzorcyzmy nic nie pomagają, pomimo, że w głębi siebie czułem, że to nie jest remedium na to co się działo, a walka, którą toczyłem była jak walka z wiatrakami. Wtedy też trafiłem na tego, o to bloga, który wywrócil mój światopogląd do góry nogami, pomimo mojego świadomego nawrócenia to nie odczuwałem ani krzty ” zła” podczas czytania. bo raczej nie trzeba pisać co ksiądz by powiedział na temat zawartych tutaj informacji, treść tutaj zawarta poprostu biła w moja stronę prawdziwością, którą zawiera i w pewny sposób prostotą no i przedewszystkim gdzie szukać pomocy jak nie u osoby, która miała podobne doświadczenia. No i tak poprzez rozmowy, gdzie Farida uświadomiła mi, że ten „demon” to tak naprawdę cześć mnie, która szuka uświadomienia i akceptacji. Także, tylko zmiana perspektywy w postrzeganiu tego aspektu mojego Ducha dała mi ulgę i zrozumienei istoty rzeczy, poprzez rozmowe, akceptację i okazywanie miłości na tyle ile było jej we mnie. Całkiem dużo sie działo na przestrzeni paru ostatnich miesięcy, nawiązanie kontaktu oraz spotkanie z moją Boginią. Jeszcze sporo cieni do rozświetlenia, jestem na początku swojej drogi i teraz, tylko oddać sie prowdzeniu swojej Bogini.

Dziekuję Tobie za nieocenioną pomoc, którą mi do tej pory udzieliłaś.
elo rap ;d

Petrus


Twórczość Faridy Sorany wzbudziła we mnie początkowo chęć ucieczki. Moje głęboko zakorzenione dogmaty religijne zanegowały i wyparły możliwość istnienia Dobra i Zła jako obliczy tego samego Boga, jako rezultat postrzegania rzeczywistości przez pryzmat niedojrzałej świadomości – ego.Potrzebowałam kilku miesięcy, podczas których wracałam na stronę Ciemnanoc.pl, o której nie potrafiłam zapomnieć. Rok temu zapisałam pierwszy sen, a niedługo po tym zaczęłam intensywną pracę z Duchem i podświadomością. Nie żałuję. Od tego czasu wiele się zmieniło, w moim życiu oraz w życiu ludzi mi najbliższych. Widzę wokół rosnącą świadomość i wiarę w siebie. To co niepotrzebne odchodzi i powstaje miejsce na nowe. Doświadczam na sobie tego co opisała Farida, a owoce w Materii i bliski kontakt z Duchem są tego dowodem.
Uczę się słuchania siebie, Ducha i Ciała oraz ufności wobec Absolutu. Powoli odnajduję również własne powołanie

Emilia


Dokładnie cztery miesiące temu pisałam, że ta moja ścieżka delikatnie zarysowuje się przed moimi oczami. I tak się właśnie dzieje, to i dużo więcej. Pokazałaś mi jak nawiązać kontakt z Wyższą Jaźnią, nauczyłaś jak ważne jest, żeby ta relacja była żywa i intymna. Właśnie taka, intymna. Powoli zaczynam rozumieć co oznacza pragnienie zjednoczenia z Absolutem, co naprawdę znaczą słowa modlitwy: „niech się stanie wola Twoja, nie moja…” choć trzeba przyznać, że umysł wciąż wymyśla jakieś bariery, ciągle coś kombinuje, nie potrafi po prostu się uciszyć. Jednak kiedy udaje się wejść w ciszę, w tych krótkich momentach pojawia się Świadomość, Duch i te chwile są cenniejsze, niż cokolwiek innego. W tych chwilach całą sobą ale także całym swoim ciałem rozumiem, że miłosna relacja z Bogiem to nie tylko miłość w sercu ale też fizyczne spełnienie, Duch manifestuje się we wszystkim, a skoro tak, to nie moją rolą jest wyznaczać mu obszary aktywności. Nie byłoby życia, gdyby nie było miłości, nie byłoby równowagi, gdyby ta miłość była tylko duchowym spełnieniem. A to właśnie równowaga we wszechświecie jest podstawą tego, że on w ogóle istnieje. Kiedy modlę się i oddaję Bogu, mój umysł już chciałby zacząć wyznaczać granice, jemu najtrudniej zrozumieć, że nie jest tu „prezesem” Wiele jeszcze przede mną ale zaczynam powoli dostrzegać, że jeśli pragnę pełnej i doskonałej relacji z Duchem, to poprzez znoszenie wszelkich, naprawdę wszelkich barier. Im bardziej ja się otwieram i pozwalam mu siebie prowadzić, tym głębiej i z większą mocą on może to prowadzenie wyrażać i zrozumiałam tę zależność dzięki wielu nieprzespanym nocom, mnóstwu godzin spędzonych na rozmyślaniu, dzięki paru niezbyt przyjemnym sytuacjom jakie mnie spotkały, a przede wszystkim dzięki temu, że cierpliwie uczysz mnie jak te wszystkie nitki łączyć żeby prowadziły do kłębka I za to (też) bardzo dziękuję.

Lil


Jestem wdzięczna za tak mądrą stronę. Znakomicie rozpisane archetypy, które od lat przemawiają ludzkimi ustami. Wiele włożonej pracy i serca. Dziękuję

Magda


Serdecznie dziękuję. Puzzel wskoczył na swoje miejsce. Jestem wdzięczna za tak piękne dzielenie się wiedzą

Ania


Treści jakie znalazłem na Twoim blogu okazały się dla mnie kluczem potrzebnym do zrozumienia istoty cienia, czyli tego, co postrzegane jest jako zło. Przedstawiasz demony i archetypy cienia nie jako wrogów, ale jako etapy rozwoju, coś naturalnego, coś czego nie trzeba się bać i z czym nie trzeba walczyć. Wystarczy zaakceptować to, że cień jest w każdym z nas i uświadomić sobie ten swój. Takie podejście dało mi duże poczucie bezpieczeństwa i spokoju na poziomie duchowym, a miałem z tym problem (strach przed zemstą Arymana, Sorata – w tym przypadku też przed odrzuceniem i brakiem ochrony przed siłami cienia).

Najważniejsze dla mnie było nawiązanie kontaktu z Duszycą, czego nauczyła mnie Farida. Kontakt z nią po kilku próbach był na tyle silny i wyraźny, że przybierał formę świadomej rozmowy, gdzie ja mówiłem, a Duszyca odpowiadała obrazami i uczuciami. Wszystko dzieje się naturalnie, bez regułek, bez schematów, ale za to z prowadzeniem przez Wyższą Jaźń. Czasami efekty kontaktu z Duszycą były wręcz natychmiastowe na planie fizycznym. Dla faceta to ważne doświadczenie, ponieważ uwalnianie Duszycy jednocześnie uzdrawia Ducha. Czyli facet uwalniając Duszycę poprawia swoje relacje z otoczeniem, szczególnie z płcią przeciwną: dziewczyną, żoną, matką, córką.

Uwolniłem się też od kilku traum związanych z różnymi aspektami życia. Miałem wrażenie, że Duszyca w ramach wdzięczności za kontakt z nią pomaga mi w taki właśnie sposób.

Michał


Chciałem Pani podziękować że dzieli się Pani swoim doświadczeniem, przyznam szczerze że od dawna nie wiedziałem co mam zrobić. Już dość dawno temu pojawiło się w moim życiu Czarne słońce , dosłownie w wizji sennej poprzedzone znakiem fizycznym w postaci Kruka, potem wszystko się rozpadło całe moje życie , miłość, praca , przyjaźnie wszystko i gdyby nie chwilowa pomoc ze strony co bardzo dziwne kobiety która mi się przyśniła, pewnie już bym do dzisiaj był martwy.
Dopiero po dłuższym czasie udało mi się zidentyfikować co to za proces zachodzi , na szczęście symbole które się pojawiły były dosyć dokładne i proste i odpowiadały symbolom i procesom z dziedziny alchemii hermetycznej , tak czy inaczej w tym procesie nigdy nie jest się porzuconym samemu na pastwę losu i ludzi w najstraszniejszych najbardziej niebezpiecznych momentach jeżeli się tego pragnie zawsze pojawia się furtka rozwiązanie i pomoc nawet jeżeli się jej nie rozumie.
Bardzo długo nie rozumiałem co należy w tym procesie do mojej roli. Dzięki pani tekstom przybliżyłem się do zrozumienia co muszę zrobić i jestem za to wdzięczny.

Leszy


Przeszłam w ciągu ostatnich kilku lat bardzo trudną drogę, początki były miłe, podobało mi się, zabiegi Reiki, warsztaty Radykalnego Wybaczania, medytacje, afirmacje, trochę pomagało, na tym etapie na którym byłam. Wiele osób które poznawałam pokazywało mi różne książki, filmy, pokazywało własną drogę i sposoby wyjścia z problemów. Korzystałam z tego bardzo naiwnie wierząc że mi pomoże, a najbardziej w tym aby pozbyć się paranoicznych lęków które miałam od dzieciństwa. Było ciężko, najtrudniej wtedy kiedy musiałam być u lekarza, robić badania, a także w kościele, ponieważ te sytuacje powodowały że mdlałam. Potem stres, lęki o byt, samotność, wszystko kumulowało się i nawarstwiało. Kiedy myślałam że wyszłam z „tego”, wyprowadzając się z domu, za chwilę znów wszystko runęło…Nie wiedziałam już co robić…Był psychiatra, psycholog, egzorcysta, w międzyczasie naczytałam się mnóstwo informacji o kosmitach, spiskach, NWO, itp. Aż za dużo tego było, ale naiwnie wierzyłam że gdzieś się w tym jakoś odnajdę z moimi problemami. Efekt: odgradzanie się od tego co nazywałam „złem” w postaci tarcz ochronnych, amuletów, kryształów, afirmacji, światła, próby manipulacji na czakrach… Niestety spowodowało tylko jeszcze gorsze efekty fizyczne w postaci coraz gorszego samopoczucia, dreszcze, nocne poty, najgorzej było w tamtym roku, myślałam że umieram, ból w klatce piersiowej, chudnięcie ok. 10 kg w ciągu 2 miesięcy, utrata sił fizycznych, masy mięśniowej, układ nerwowy został nadszarpnięty i to mocno, wszystko się przewróciło w moim systemie fizycznym do góry nogami, do dziś tracę „energię” mając wrażenie wysysania co efektem jest poczucie spuszczenia powietrza z materaca.

Po rocznych trudach walki, nie wiedząc z czym – myślałam że to kosmici, demony itp mnie zjadały – trafiłam tu na blog i na forum do Faridy, błagam wręcz Boga o pomoc i to był WIELKI CUD mając ogromny chaos w głowie postanowiłam „zawalczyć” o siebie i są małe postępy Kiedy kilka miesięcy paranoiczne lęki powodowały że bałam się wyjść z domu, dziś potrafię z większym spokojem wyjść… Teraz wiem dzięki Faridzie przez co przechodzę, co to jest, a także co mam robić, czytam posty, bloga i współpracuje z WJ Nie mam już tych czarnych demonów przed oczami, jestem spokojniejsza, no i codziennie zdarzają się małe cuda które wprawiają mnie w ogromne osłupienie, jak Bóg potrafi zaskoczyć człowieka

Basia z  Boskie Życie


Farido – cieszę się, że trafiłam na Twoją stronę. Odnalazłam tutaj wiele odpowiedzi na pytania. W moim życiu podobnie jak u Ciebie nic nie skutkowało. Próbowałam wszystkiego, by zmienić moje życie na lepsze. Od pewnego czasu dopiero zaczynam to akceptować. Od 2 lat mam sny pełne symboli, pracuję nadal ze swoim cieniem. Jestem spokojniejsza.

Anna


To wszystko co robisz jest niesamowite. Wielkie dzięki. Jestem początkującą na twoim blogu i wszystko co tu czytam jest po prostu fascynujące i bardzo poszerzające moją wiedzę. Wiele z tego to dla mnie nowy punkt widzenia, który mnie po prostu jak mówisz rozwala a jednocześnie jakbym to znała od dawna.

Maria


Jestem zdecydowany pójść za tym, co Ty tutaj opisujesz. Na drogę duchową wszedłem, gdy świat fizyczny zaczął mi się walić i nie ma co się wycofywać, byłoby to bez sensu. Droga uniwersalizmu jest zgodna z tym co ja od jakiegoś czasu zacząłem zauważać. Tzn. starałem się postrzegać wszystko z różnych perspektyw; religii, filozofii, ostatnio zacząłem sięgać do mitologii. Natomiast to co jest na ciemnanoc.pl jest dla mnie dużym rozwinięciem i uzupełnieniem. Nie wspominając o tym, że jest tutaj jak gdyby wszystko podane na jednym talerzu…

Dużo rzeczy już wcześniej poczęły docierać do mej świadomości, tutaj dalej się to odbywa. Ciągle też wiele mnie zaskakuje, m.in. to że np. nadmierna dobroć, idealizm, czy nawet chęć zbawiania świata są efektem nieprzyjmowania części swego ducha. Wcześniej bardzo buntowałem się (nie przyjmując) że Bóg ma tak różne dwa oblicza, znane choćby ze Starego Testamentu. Nikt nie potrafił mi tego wytłumaczyć, a jak z kimś rozmawiałem, to było tylko negatywne osądzanie, odpychanie, dopuszczanie myśli o ingerencji z zewnątrz, co skutkuje tak naprawdę negowaniem Boga.

Poza tym, Ty Farido, jako pierwsza potrafisz mi wytłumaczyć pewne rzeczy, wskazać. Kiedy w najwięcej zaczęło się dziać na mojej drodze duchowej, grunt zaczął uciekać, szukałem pomocy wszędzie. U księdza, który straszył szatanem, diabłem i namawiał do odnowienia wiary. Zacząłem chodzić do kościoła, także na grupy modlitewne. Szybko zauważyłem, że oddalam się od siebie, że ludzie których spotykam w kościele, w większości nie są szczęśliwi, iż coś jest nie tak. Psycholog, do którego uczęszczałem w tamtym okresie, odnosiłem wrażenie, że w ogóle nie rozumiał, co się we mnie dzieje. Z kolei znajomy psychiatra stwierdził, że mój przypadek nie jest odnotowany w medycynie.

Powoli zaczyna mi się krystalizować wszystko, pewnie potrzebuję dużo czasu aby to poukładać. Jednocześnie pracować bardzo nad sobą na co dzień oraz w zakresie swej nieświadomości.

Roman


Wylałaś na nas ogrom wiedzy i wyjątkowych przemyśleń.. ogromnie dziękuję Tobie .. tej w całości ..na wszystkich poziomach Istnienia wraz z Twoim TF. Pozwól, że umieszczę Twoją – pisaną ekspresję – na moim blogu .. KochaneZdrowie … Piszę do Ciebie jako już Kompletny bo, to Moja Lepsza Połowa Cię odnalazła i podczytuje z podziwem ..Dziękujemy Tobie za tak obszerną myśl poszukującą zrozumienia.
Kocham Cię.

adept48 z Kochane Zdrowie


Autorce tej stronki dziekuje z calego serca .Nareszcie mam pukladane w glowie. Dzisiaj mój demon sie pozegnal ze mna ,troche walki bylo.Dziekuje za podzielenie wiadomosciami sa bardzo cenne.Dzieki

Miranda


Kiedyś, w czasie sesji rebirthingu, nagle znalazłem się w rozświetlonym obłoku. Jedyne co wtedy czułem, to była totalna, spływająca ze wszystkich kierunków akceptacja. Czułem, że cokolwiek bym uczynił , jakiego zła nie wyrządził, nie zmieniłoby o jotę tej akceptacji. To doświadczenie rozpoczęło moje oswajanie z mrokiem.
Dzisiaj znalazłem twojego bloga i oczom nie wierzę. To, co ledwie muskam z rzeczywistości duchowej, tutaj wszystko podane na tacy. Idealny materiał, do przerabiania. Nic tylko skoczyć na główkę, bo woda jak widać głęboka:)
Dziękuję za twoją pasję, że tyle wieści naprodukowała.

Kruk


Bardzo przemawia (do mnie) tak syntetycznie ujęty temat poziomów istnienia ISTNIENIA w czlowieku ….dziękuję i pozdrawiam Kornelia


Z pani strony uczę się na nowo widzieć siebie, swoje lęki, kompleksy i traumy. Uczę się jak wychodzić z nich z miłością, a nie tak jak wcześniej spychając w niepamięć, ratując się ucieczką w uzależnienia, nałogi i kompulsje.
Dziękuję za tą metodę, za stronę oraz za forum, którego czytanie pozwala mi zobaczyć jak ta metoda wygląda w praktyce u innych. Dziękuję forumowiczom, że tak pięknie i odważnie dzielą się sobą i wszystkich pozdrawiam!

Miśka


Pracą nad sobą zajmuję od 4 lat chociaż już bardzo dawno temu „tamta strona” pukała do mnie. Od ponad roku pracuję metodą zbliżoną do metody Faridy. Metoda Faridy przyszła do mnie w śnie dzień przed tym jak trafiłam na stronę ciemnanoc.pl.   Takiego „znaku” nie mogłam ominąć.  (…) Bardzo wiele zawdzięczam ciemnanoc.pl i gdyby nie Farida pewnie nie doszłabym nawet do połowy drogi.


Teraz już wiem, że blog Faridy został mi zesłany przez górę. Farida od niespełna dwóch miesięcy (choć czuję jakby to trwało całymi latami) pomaga mi przetrwać/pokonać trudy podróży. Nie jest to łatwa droga, ale pierwsze wyniki wykonanej przez nas/przeze mnie pracy oceniam jako bardzo satysfakcjonujące. Troszkę się już usamodzielniłam i Farida powoli zaczyna odstawiać mnie od „cycka”.

Jestem dumna z siebie, że daję radę. To znak, że moje zaufanie do góry wzrosło.  Na początku tego roku byłam całkowicie zielona w tym temacie. Niestety góra dobijała się do mnie i nie miałam już za wiele do powiedzenia. Po koszmarnych doświadczeniach, gdy moja psychiczna i fizyczna kondycja nieco ustabilizowały się, postanowiłam o tym opowiedzieć. Jest to zapewne związane z tym, że ukrywałam się przed całym światem. Nie udało mi się jednak przed górą, która w brutalny sposób wyciągnęła mnie za uszy z głębokiej nory.  Nie mam pretensji do góry, bo z perspektywy czasu wiem, że dostawałam wielokrotnie szansę na dobrowolne wyjście.  Ja jednak doprowadziłam do ostateczności. Czasem jeszcze nasuwa mi się pytanie: dlaczego JA?, ale nie jest ono już tak przeładowane negatywnymi emocjami, jak w momencie rozpoczęcia tego procesu.

Farida to wspaniała osoba. Nigdy nie odmówiła mi pomocy, gdy byłam w potrzebie. Nie pozostawiła mnie samej sobie i zawsze będę czuć w sercu dla niej wdzięczność. Świadomość, że ja doświadczam czegoś podobnego, czego i ona doświadczyła pozwoliła mi trzymać się psychicznie i mieć nadzieję, że dam radę i przetrwam. Nieocenione było i jest wsparcie mojego męża z którym jestem w tantrze (ale o tym w pamiętniku), który trzymał mnie dosłownie za rękę i był na każde moje jęknięcie. Musiałam zmierzyć się ze strachem tak potężnym, że nawet nie potrafię tego opisać. Po miesiącu intensywnych doświadczeń jestem innym człowiekiem. (…)

D.


Dziękuję Ci.  Jak zwykle moja Bogini bezcenne uwagi przesyła przez Ciebie. Co nie zmienia faktu, iż dziękuję Ci za to, że jesteś i robisz to, co robisz.

Tomek


Miałem już za sobą różne eksperymenty, czytałem bloga i forum, ale dopiero po pierwszej sesji z Faridą zdecydowałem się na pracę z cieniem i moją Boginią. Byłem zaszokowany tym, ile blokad jest w mojej podświadomości. Przez rok wiele rzeczy się sypnęło. Nie było łatwo, ale wiedziałem, że muszę przez to przejść. Teraz rozumiem już, że jak się wali, to po to zeby zobaczyć więcej. Czuję, że wielki cieżar zniknął z głowy i z serca. Mam zaufanie do Opatrzności,  Bogini i Boga. Nauczyłem się odpoczywać, podróżować i bardziej cieszę się życiem. Cień rodowy sie oczyszcza, bo podczas pracy ze swoją Boginią spotkałem miłość i to jest najwspanialszy prezent od Niej. Farido, moja przewodniczko, dzięki ci za cierpliwość, mądre rady i zaangażowanie, otworzyłaś mi oczy

Sylwek W.


Jaja jak berety caly czas uwazalam ze jestem pracownikiem Swiatla i zmagalam sie ze zlem .Tyle lat zmaglam sie z kara i nagroda rzotujac na siebie te wzorce.Czulam podswiadomie ze cos jest nie tak-brak zrozumienia.Bylam katoliczka Swiadkiem Jechowy szukajac zrozumienia bo bylam nekana przez domony mojego umyslu.Duchowoscia zajmuje sie od pewnego czasu kiedy zaliczylam dno,praca depresja zwiazek.itp.Jak poszlam do ksiedza o porade to chcial dobrac mi sie do majtek.Rodzina ma mnie za dziwaka i chora psychicznie.Dwa razy stanela mi przed oczam ikula swiatla ona mnie zainspirowala do poszukiwan .co to?Tak sobie szukalam doswiadczajac roznych rzeczy ciemnych i jasnych ,mistycznych, porad bardzo trafnych pomocnych z drugiej strony.Czuje sie teraz w pelni zintegrowana zdrowa pelna dostaku w udanym zwiazku.Patrze na innych z wyrozumialoscia miloscia i w koncu pokochalam sama siebie i zaakceptowalam.Pytalam siebie co sie dzilo w moim zyciu po twoich artyk.wszystko wskoczylo na swoje miejsce .Juz wiem JaJestem i zawsze bylam kochana przez Boga Jedynego. Dziekuje ci kocham cie