astral

Rozbijanie iluzji zniekształcających odbiór Ducha

Czy wymiar duchowy istnieje obiektywnie, niezależnie od umysłu człowieka? I tak i nie, ma naturę kwantową, czyli paradoksalną. Istnieje i nie istnieje jednocześnie, bądź też ani istnieje, ani nie istnieje zgodnie z logiką wielowartościową, o której jeszcze napiszę. Buddyzm patrzy na astralne i duchowe wymiary przez pryzmat nieistnienia, iluzji. Rozpoznaje świat kreowany przez umysł jako nierzeczywisty, dlatego punktem odniesienia w praktyce uwazności – ma być pustka, stan w którym umysł nie ma potrzeby kreowania czegokolwiek tylko skupia sie na czystym przeżywaniu Tu i Teraz, Absolutu.

Z puntu widzenia psychologów, nieświadomość zbiorowa, czyli astral, istnieje obiektywnie, ale jego odbiór przez pojedynczego człowieka jest subiektywny, zdeterminowany unikalną naturą każdego umysłu. Tak więc  świadomość (obserwator) odbiera światy niefizyczne przez indywidualny filtr (okulary) umysłu. Ten filt składa się m.in. z przyjętego światopoglądu, uświadomionych oraz nieuświadomionych warstw psychicznych – które tworzą automatyczne projekcje (tak jak w snach, będących odbiciem i projekcją stanu Jaźni).  Nie jesteśmy w stanie całkowicie zapanować nad swoim filtrem gdy oglądamy astralną rzeczywistość bo paradoksalnie nasze własne uświadomione oraz nieuświadomione warstwy psychiczne są jej dynamiczną częścią. Ale za tą dynamiczną warstwą, mamy warstwę statyczną, duchową – wspólną dla wszystkich ludzi.

Dlatego im bardziej wchodzimy w swoją nieświadomość i rozpracowujemy warstwy naszej psychiki, wszystko to, co powoduje projekcje (Budda by powiedział: demaskujemy iluzje swojego umysłu) czyli „blednie” nasz filtr tym większa szansa wejścia do wymiaru „obiektywnego”, uniwersalnego, czyli zbiorowego, który dla ezoteryków jest wyższym planem duchowym. Pomimo efektywnej i twórczej pracy z elementami „boskimi”, uniwersalnymi na najwyższych planach duchowych, to i tak całkowite rozpuszczenie subiektywnego filtru przez który umysł to ogląda i przeżywa jest niemożliwe, ponieważ każda Jaźń człowieka składa się z pierwiastka męskiego Ducha (Świadomości) i pierwiastka żeńskiego Ciała (Nieświadomości). Ciało czyli to, co jest podświadomością, tworzy automatyczne Formy dla Świadomości.

Wedle mojego rozeznania i doświadczeń duchowych, każdy odbiór wymiaru duchowego (Ducha) będzie zdeterminowany przez formę, jaką nałoży automatycznie nieświadomość. Praktyka pracy z umysłem polega na tym, że rozpuszczamy formy fałszywe, czyli właśnie iluzje zniekształcające odbiór Ducha – Absolutu. Natomiast nie jest możliwy odbiór bez formy, ponieważ nawet ta słynna pustka jest formą dla Świadomości, która w nią wchodzi.

Perspektywa buddyjskiej pustki jest oczywiście archetypem, czyli odbiorem żeńskiej emanacji Absolutu (tzw łona Bogini). Świadomość, która wchodzi w Pustkę doświadcza błogości istnienia, bo jest to metaforą mistycznej tantry (wchodzenie Ducha w Formę, gdzie Duch zawsze jest męską emanacją Absolutu a Forma – żeńską, na tym samym uniwersalnym akcie oparte jest chrześcijańskie zstąpienie Ducha Świętego w Ciało człowieka).  Dlatego nie jest również możliwe oglądanie Boga w czystej postaci, zawsze będziemy go postrzegać przez jakiś archetyp, pryzmat, symbolizujący Jego Świadomość. Ta część naszej jaźni, która ma kontakt z Bogiem poprzez Jego Ducha,  istotę duchową, anielską, która jest łącznikiem (stąd anioły w tradycji monoteistycznej oznaczają funkcję tegoż pryzmatu – bożego posłańca, pośrednika, w pogaństwie to bogowie, w chrześcijaństwie najważniejszym pośrednikiem jest Chrystus, ale to wszystko jest różnymi przejawami tego samego Ducha – Świadomości Absolutu – Logosa – Boga, który dąży do wypełnienia całej Materii, Przestrzeni – swojego Ciała, pierwiastka żeńskiego)

Nie ma nic złego w subiektywnym odbiorze wymiaru duchowego, gdybyśmy pozbyli się całkowicie subiektywizmu, przestalibyśmy być świadomi siebie.

Podsumowując, wyższe plany duchowe  istnieją obiektywnie i niezależnie od umysłu indywidualnego, bo reprezentują umysł zbiorowy. Ale nawet uniwersalne i obiektywnie występujące archetypy umysłu zbiorowego zawsze są odbierane przez człowieka w sposób subiektywny, nawet jeśli wyczyściliśmy podświadomość z przyczyn powodujących projekcje i nawet jeśli osiągnęliśmy poziom odbierania ich w najczystszej postaci – jako Świadomość Boga. Najwyraźniej, nie mamy się pozbywać swojego unikalnego spojrzenia na całe stworzenie co potwierdza paradoks fizyki kwantowej – że to obserwator zabarwia rzecz, na którą patrzy 🙂

Ego i unikalność każdego umysłu powoduje:

– unikalne spojrzenie na świat materialny, tym samym unikalną relację z Boginią (Pustką, Formą itd) – żeńskim pierwiastkiem  –  Ciałem

– unikalne spojrzenie na świat duchowy tym samym unikalną relację z Bogiem (Świadomością) – męskim pierwiastkiem  – Duchem

 

43 odpowiedzi »

  1. Jaki cel ma w takim razie rozbijanie iluzji i czyszczenie podświadomości , skoro i tak będziemy patrzeć na świat pod ich wpływem- subiektywnie?

    • bo możesz patrzeć przez pryzmat nieprzepracowanej podświadomości, czyli iluzji co będzie rodzić negatyw i cierpienie i zakotwiczać świadomość cały czas na poziomie ograniczonego i niedojrzałego ego, albo patrzeć na świat w sposób czysty, zgodnie ze stanem czystej podświadomości a jednoczesnie unikalny – w miłości, która ma nieskończenie wiele barw. Dusza jest unikalnym (a przez to subiektywnym) wyrażeniem cząstki umysłu Absolutu w człowieku, fundamentem unikalnej RELACJI. I o to chodzi. Celem nie jest wcale obiektywność bo świat jest zbudowany na dwójkach więc wszystko jest względne, celem jest doskonała relacja. Przy zasyfionym umyśle, doskonała relacja nie będzie możliwa bo tam gdzie jest miłość Boga, zobaczysz demony.

  2. Czyli po przepracowamiu podświadomości nie zmienia sie nic oprócz uświadomienia sobie swoich subiektywnych odczuć i uwarunkowań które zebraliśmy w przeszłości?

  3. Wszystko się zmienia, na poziomie ego widzisz wszędzie demony , lęk, zło, ograniczenie, cierpienie, brak przestrzeni, bezduszne karmy i tak dalej a na poziomie czystego odbioru Boga i Bogini widzisz cudowne barwy miłości i relacji – i te jasne i te ciemne… docierasz do pra przyczyn wszelkich zniekształceń i zaczynasz rozumieć naturę rzeczywistości. Wiedza uwalnia od cierpienia i pozwala się w pełni przejawić Duchowi w Materii, a przecież taki jest cel każdej duchowości. To owocuje szczęściem, rozkoszą istnienia, błogością. To tak jakbyś umył brudną szybę i wreszcie zobaczył słońce. A wcześniej żyłeś w ciemnym pokoju nie zdając sobie sprawy z istnienia słońca.

  4. Tylko w jaki sposób przejawia się nasz subiektywizm i pewne uwarunkowania(niekoniecznie negatywne) z przeszłosci? Co z zamiłowaniami które nabyliśmy? Znikają? Przecież to ego świadczy o naszym subiektywizmie i unikalności. My nadajemy rzeczom wartość poprzez iluzję wartościowania, więc pozbywajac sie tej iluzji narażamy się na bierność i obojętność

    • Przejawiają się, tylko w sposób doskonalszy 🙂 nic nie znika, nie stajemy się nagle kimś diamteralnie innym… świadomość która się poszerza nic z siebie nie wyprze, nic nie znika co było wczęsniej, ale uczysz się to wyrażać w sposób wspanialszy i bardziej świadomy, przekraczasz swoje granice i rozwijasz sie dalej. To co wczesniej było cierpieniem, staje się zrozumieniem. Rozwój duchowy to nie jest wyrzekanie sie czy okrajanie świadomości tylko stawanie się CORAZ PEŁNIEJSZYMI I DOJRZALSZYM. Ego nigdzie nie znika 🙂 tylko rozkwita do poziomu świadomości Duszy. Wartościowanie nie jest iluzją przecież, ja nie o tym mówię, mieszasz pojęcia. Ja mówię o mechanizmie nieuświadomionej projekcji, gdy to, z czego nie zdajesz sobie sprawy, rządzi Tobą. Przecież napisałam , ze subiektywność i unikalne spojrzenie na świat nigdzie nie znika, więc nie ma tej bierności o której ty mówisz. Wrecz przeciwnie, im w sposób czystszy odbieramy świat (bez iluzji i cieni czyli rzeczy nieuświadomionych, które zniekszyałcają odbiór a my nie wiemy dlaczego) tym większa pasja życia.

  5. Dziękuję, faktycznie masz rację. Czyli patrzenie na niektóre miejsca, rzeczy i ludzi przez pryzmat swoich wspomnień i doświadczeń będąc tego subiektywizmu świadomym oraz świadome działanie na ich podstawie nie jest czymś co blokuje mi rozwój i dostęp to rzeczywistosci, dobrze Ciebie zrozumialem? 🙂

    • Na tym polega rozwój świadomości że docierasz do przyczyn swojego subiektywizmu w wydaniu ego bo mechanizm projekcji polega na tym, ze nieświadomość rządzi świadomością, nieprześwietlona nieświadomość będzie zawsze zniekształcała odbiór w sposób negatywny i to będziesz nieświadomie generował i powtarzał w życiu 🙂 a jak docierasz do przyczyn, to wtedy masz coraz większą wiedzę o swojej naturze i uczysz się ją wyrażać coraz pełniej i doskonalej 🙂 Bo to co jest zniekształcone i cierpiące tutaj, w wydaniu wyższej świadomości nie znika, tylko staje się coraz bardziej doskonalsze. Przykładem tego jest np agresja. Na poziomie natury i ludzi jest to mechaniczne odreagowanie uwięzionej świadomości w sobie, która chce wyjść na zewnątrz, przejawić się. Na poziomie zrozumienia tego, agresja uczy się być kreacją, wyrażeniem tego samego aspektu i potencjału, tyle, ze w harmonii.

  6. Wartościowanie jednak uważam za iluzję bo rzeczy są jakie są dopóki my nie nadamy wiekszej wartosci jednej. Nic sie w rzeczy nie zmienia oprocz naszego spojrzenia, wiec jest ono nieco iluzoryczne 🙂

  7. Właśnie to mnie trapiło. Na podstawie przeżyć, wspomnień i ich świadomego, subiektywnego watościowania tworzę calą swoją rzeczywistość. Stwierdzenie o czyszczeniu podświadomości i pustym umyśle nieco mnie zdziwiło.Z jednej strony pomaga nam lepiej poznawać świat , ale z drugiej blokuje nasze subiektywne myśli, które są konieczne do tworzenia. Wydaje mi się więc, że subiektywne spojrzenie na świat jest konieczne, ale ze świadomością, że to nasze osobiste spojrzenie i ludzie mogą widzieć w wielu rzeczach co innego. Myślę, że o to Ci chodzi. Taki obiektywny subiektywizm 🙂 Nie jestem jakimś mistrzem duchowym, więc bardzo dziękuję za wytłumaczenie. Pozdrawiam.

    • przede wszystkim to nie chodzi o pusty umysł, to nie jest nicość. Umysł to Duch i Ciało, czyli Świadomość i Forma (czyli Nieświadomość). Pustka – to łono Bogini, doskonałe Ciało (oczyszczona nieświadomość), w które wchodzi Duch Boży (Świadomość), żeby sie doskonale przejawić. Na tym polega Kundalini i Zstąpienie Ducha Św,. Nie ma tu mowy o nicości czy pustym umyśle, wręcz przeciwnie, jest pełnia świadomości w ciele, czyli rozkwit. Wczesniej nie mogło być tej pełni, bo ta pustka miała w sobie nieuświadomione cienie, i to blokuje Ducha, zniekształca nasze wyrażenie się , dlatego ego cierpi i nie może wznieść się na poziom szerszej świadomości (Duszy).

      Myślę ze to kwestia niestety pokutujących w duchowości sloganów, że mamy dążyć do stanu świadomości na poziomie nicości, aseksualności, nie myślenia , nie bytu. Osobiście kompletnie to przeczy mojemu duchowemu doświadczeniu Boga, który jest nieskończenie fascynującą osobowością dla mnie 🙂 Dlatego nei zgadzam sie z niektórymi podejsciami duchowymi, które dążą do bycia nieokresloną „amebą” jak ja to żartem nazywam 🙂

  8. Bardzo często analizuje swoją przeszłość i na podstawie miłych wspomnień, upodobań lub przekonań, które mi służą tworzyć rzeczywistość i związki , które zawierają w sobie wybrane fragmenty przeszłości wymieszane z teraźniejszością. Mega mi się podoba twoje połączenie rozwoju osobowości (który uwielbiam) z rozwojem duchowym w przeciwieństwie do idei głoszących wybieranie pomiędzy jednym, a drugim. Dziękuję jeszcze raz. Powodzenia w promowaniu tego LUDZKIEGO rozwoju duchowości 🙂 Pozdro 😉

  9. Dokładnie 🙂 rozwój osobowości nie może wykluczać się z duchowoscią, duchowość jest po prostu wyższym wyrażeniem tego rozwoju (w relacji z Bogiem i Boginią) a nie czymś diametralnie innym 🙂 te same mechanizmy ewolucyjne, rozwojowe przenikają każdą sferę istnienia, bo jak na górze tak i na dole 🙂 dziekuje i życzę powodzenia i szczęścia 🙂

  10. Ciekawi mnie jedna kwestia. Zauważyłam, że prawie każdy nie widzi prawdziwego świata, lecz swoje historie o nim. Zakochujemy się nie w człowieku , a w naszym wyobrażeniu. Sama jestem do tych historii przywiązana. Faktem jest, że bez nich patrzyłabym na świat świeżym okiem, ale z drugiej strony nie chcę pozbywać się swoich wyobrażeń i oczekiwań. Jak można pogodzić te dwie rzeczy? Czy jest to możliwe? Czy mamy jakikolwiek kontakt ze światem i ludźmi czy tylko z naszymi wyobrażeniami? Proszę o objaśnienie, byłabym wdzięczna 🙂

  11. Nikt nie każe się czegokolwiek pozbywać (no chyba , że ezoterycy i uduchowieni nie mający pojęcia o mechanizmie wyparcia), chodzi jedynie o oczyszczenie z iluzji, które powodują projekcję cienia, czyli cierpienie. Wyobrażeń nie da się pozbyć (wbrew temu co głoszą modne slogany pustki jako nicości – bzdura totalna, my nie mamy być zombie bo to wbrew kierunkowi ewolucji), nie mówiąc o tym, że wyobrażenia (symbole) to pierwiastek żeński w Jaźni – nieświadomość nadaje formy świadomości, ucieleśnia Ducha. Cała materia to wyobrażenia i formy dla świadomości przecież. Wiąże się z tym uniwersalny mechanizm projekcji – projektujemy stan swojego wnętrza na świat zewnętrzny, dużo artykułów temu poświeciłam. W mechanizmie projekcji nie ma nic złego, trzeba tylko wiedzieć jak on działa – że patrzymy na świat przez pryzmat wewnętrznej relacji Boga i Bogini. Jak sie zakochujesz w mężczyźnie to tak naprawdę widzisz w nim swoją męską Wyzsza Jaźń – doskonałego ideała czyli Boga, który projektujesz na fizycznego mężczyznę. Oczywiście potem iluzje opadają i widzisz, ze dany człowiek nie jest taki, jak byś chciała żeby był 🙂 Bo tu w wymiarze materii, ludzie nie osiągnęli stanu boskiej świadomości, dlatego Twój ideał istnieje póki co, tylko w Jaźni. Dlatego istnieje duchowość – która ukierunkowuje człowieka na relację z Bogiem i Boginią, oczyszczając tą relację poprzez pracę z nieświadomością, to i nasz zewnętrzny świat ulega zmianom i układa się zgodnie ze stanem harmonii wnętrza. I wtedy masz szansę spotkać człowieka, który jest coraz bliższy temu ideałowi, ale nigdy go nie osiągnie bo nie jest Twoim Bogiem, Wyższą jaźnią tylko jest ego, ograniczoną swiadomością. To, że projektujemy stan naszego Ducha i Ciała (Boga i Boginię) na otoczenie, Jung nazwał to synchronicznościami, to uniwersalny proces. Umysł się nie pozbędzie projekcji – dla Ducha projekcją jest Materia, dla Materii projekcją jest Duch. Chodzi jedynie o to, by projekcja nie rodziła cierpienia (bo wtedy jest nieuświadomiony cień), by to wszystko co człowiek uważa za „zło” odkryło swój pozytywny paradoks jako oblicze miłości. Tyle i aż tyle.

  12. To bardzo mądre, dziękuję, czyli rozumiem , że wyobrażeń nie pozbędziemy się nigdy, stąd każdy zawsze będzie wyjątkowy, a ty głosisz po prostu uświadomienie sobie tych naszych historii i ukierunkowanie ich w stronę, która nam sprzyja. Tylko jak te wyobrażenia połączyć z życiem tu i teraz, żeby nie zagradzały one nam widoku świata, a jednocześnie żeby nie były chowane „pod dywan” ? Większość tego co czytałam, szczególnie z buddyjskich portali, sugeruje po prostu pozbycie się subiektywnych wyobrażeń, ale to ze mną nie rezonuje, bo w końcu po coś one są, więc pozbycie się ich raczej nie jest stosowne i bez sensu

    • jak mówilam nie da się pozbyć subiektywności, bo to wbrew naturze człowieka – same geny są tego dowodem o czym buddyści kiedyś nie wiedzieli – ze każdy człowiek to unikalny zestaw genów, a tym samym unikalna świadomość i unikalne powołanie – wszak każdy człowiek ma inne predyspozycje i talenty , co innego robi w zbiorowym umyśle stworzenia. A unikalna świadomość (dusza) to jednoczesnie unikalne subiektywne kształtowanie i odbiór rzeczywistości. Dążymy do doskonałej unikalnej świadomości a nie do bycia amebą czy zombie, nie do pustego umysłu tylko do pełni.
      Zachęcam do pracy z symbolami i z wyższa jaźnią- do wchodzenia w nieświadomość, czyli tego wszystkiego czego o sobie nie wiesz, a co przez Ciebie przemawia kształtując Twoje wyobrażenia i świat zewnątrzny. Wtedy poznasz przyczyny wszystkiego, z czego skłąda się Twoje życie. To co generuje cierpienie będzie „zdemaskowane” i odkryje pozytyw. I o to chodzi. Jak będziesz czegokolwiek się pozbywała i okrajała swoją swiadomość, to wtedy to wszytsko co wyprzesz z siebie, będzie się manifestowało negatywnie w życiu , zgodnie z mechanizmem projekcji cienia. Budda zresztą nie głosił tego, żeby być „amebą” tylko głosił do poznania przyczyn cierpienia, a nie do wyparcia czegokolwiek. I zresztą błądził jak każdy, bo głosił też bzdury typu że ciało jest bee, nie rozpoznał tego, ze ta Pustka w której był zakochany, to właśnie jego Ciało – przeczyszczona z cieni (iluzji) nieświadomość, Bogini, doskonała forma w którą wchodził jego duch. A inna sprawa, że jego nauki zostały kompletnie zniekształcone.

      I jeszcze 🙂 tantra buddyjska – tybetańska to nic innego jak asymilowanie subiektywnych wyobrażeń a nie pozbywanie się 🙂 tantra czyli rozciąganie swiadomości, praca z formami bóstw czyli wyobrażeniami Ducha i Materii właśnie. Współcześni zachodni buddyści o tym chyba nie wiedzą 🙂

  13. Dzięki! Czyli w praktyce po prostu trzeba się pogodzić, że w relacji z każdym człowiekiem, miejscem, wspomnieniem towarzyszy dołożone przez nas subiektywne wyobrażenie i nie pozbędziemy się go, więc do naszej tożsamości dokładana jest wypadkowa naszych odczuć, wyobrażeń i rzeczywistości obiektywnej, dobrze zrozumiałam? 🙂

  14. Kasiu, to Twoje wnętrze kształtuje zewnętrzną rzeczywistość 🙂 nie ma co tu się godzić czy nie, tak po prostu jest 🙂 chodzi o to, by docierać do przyczyn wszystkiego co generujace cierpienie w Twojej rzeczywistiości 🙂 a to, co się przejawia doskonale – jest już boskością 🙂

  15. Dziękuję jeszcze raz. Po prostu kiedy zerwałam z chłopakiem ,znalazłam porady mówiące, że i tak go nie kochałam tylko swoje wyobrażenie o nim, z którym on nie miał nic wspólnego, więc się pogubiłam w tych poradach. Za dużo się naczytałam tekstów w stylu: przeszłość już nie istnieje ( a przecież istnieje we mnie, jest częścią mnie), twoje wyobrażenia to iluzje, albo żyj tylko w rzeczywistości , nie w wyobrażeniach ( musiałabym być amebą, żeby ich nie mieć) 🙂

  16. no dokładnie, ja to nazywam syndromem ameby : nie myśl, nie wyobrążaj sobie, nie poznawaj, nie bądź człowiekiem, żyj tu i teraz na zasadzie jednokomórkowców, pustych umysłów, które nie myślą 🙂 I taki sam ma być Bóg – nie myślący, zero inteligencji, nicość w pełnej krasie, mimo, że cała materia i natura stworzenia przeczy tym powyższym pseudo duchowym sloganom.

  17. Tylko faktycznie trapi mnie trochę to, czy my kochamy drugą osobę, czy tylko wyobrażenie o niej, a nie ją, bo jeśli tak to trochę smutne.

  18. Na tym polega rozwój świadomości i ewolucja. Mamy zblizać się cały czas do tej doskonałości boskiej i z czasem ludzie będą kochać się naprawdę, dojrzale, tak jak kocha nas Bóg i Bogini. Dół będzie taki jak góra, do tego dążymy. Zresztą, niektórzy ludzie potrafią kochać prawdziwie, ze tak powiem, wydobywać tą boskość z drugiego człowieka. Tak na przykład kochają niektóre matki (symbol doskonałości to oczywiście MAtka Boska). Albo ludzie, którzy są do siebie bardzo dobrze dopasowani i dojrzali (są takie pary). Jak człowiek wyjdzie z egoizmu i zrozumie, że istnieje nie dla siebie, tylko dla drugiej strony, wtedy nauczy sie kochać prawdziwie tą drugą stronę tak jak Bóg i Bogini. Na poziomie niedojrzałego ego – nie jest to możliwe, ego kocha swoje wyobrażenia bo jest skupione na sobie , jak małe dziecko. Dojrzałość zaczyna się wtedy, gdy ego odkrywa że relacja jest dla niego ważniejsza niż ono samo. Ale przy nieprzepracowanej nieświadomości będzie to niestety i tak skutkowało toksycznymi związkami. Wiec najpierw należy zacząć od oczyszczenia swojej ciemnej, nieuświadomionej strony, żeby dojrzeć do relacji miłości i odbierać ją w sposób boski nie tylko w swojej głowie, ale naprawdę, w wymiarze fizycznym (dół staje sie taki jak góra).

  19. Podsumuję, co wyciągnęłam z tej rozmowy, bo lubię upraktyczniać teorie, możesz mnie poprawić jak coś źle:
    – nie da się żyć obiektywnie w tu i teraz, zawsze jest to wypadkowa naszych wyobrażeń biorących się z przeszłości i rzeczywistości.
    -powinniśmy tymi wyobrażeniami o świecie zarządzać tak, by nam służyły i pomimo tego, że mogą nam nieco zniekształcać rzeczywistość lub innych ludzi, nie pozbywać się ich i mieć oczekiwania, żeby obierać jakiś kierunek zamiast czekać biernie aż sam się obierze.
    – relacje z innymi ludźmi są prawdziwe, a nie tylko iluzoryczne, a wyobrażenia o innych albo o związkach po prostu urozmaicają związek i nadają mu kierunek, bo dwoje ludzi + dwa różne przekonania, wyobrażenia = wypadkowa . Czyli jeśli dany człowiek ukazuje nam cechę o której nie wiedzieliśmy, to nie pozbywamy się naszego obrazu o nim, a po prostu urozmaicamy, dodajemy do niego jeszcze jedną cechę, więc facet który okazuje się np. leniwy nie psuje nam wyobrażenia o nim, ze jest atrakcyjny, tylko zmienia je na wyobrażenie: jest i atrakcyjny, i leniwy, a miejsce, które uznawaliśmy za bezpieczne, kiedy okaże się w pewnym okresie straszne, to jest i straszne i bezpieczne paradoksalnie. Więc nasze wyobrażenia są cześcią danej osoby albo rzeczy i cierpienie powstaje gdy okazuje się inne, a to tak naprawdę się nie zmienia, wyobrażenie jest aktualne, tylko dana osoba/ rzecz jest i taka i taka, a nie albo taka, albo taka.
    Męczę Cię, wiem, ale mało kto w sieci pisze sensowne rzeczy związane z duchowością, więc korzystam z okazji. Po tej stronie pisze dziewczyna, która nie przepada za spokojem jak większość „duchowych” , lubi sport, rywalizację, zabawę , seks, itp, więc odrzuciły mnie te teorie 🙂

    • No ale jak facet okazuje się leniwy (rozbicie iluzji ideału) to wcale nie musimy przy nim tkwić, ani go zmieniać. Poza tym skoro taki jest w naszej przestrzeni, jest w nas takie wyobrażenie o facetach. Nie wiem jak to ma się Farido do wewnętrznej relacji Boga i Bogini. Bogini tak sądzi o Bogu? Coś zaczyna mi się merdać widzę :-).

    • 1. życie to projekcja stanu naszego wnętrza – Duch i Ciało, świadomość i nieświadomość, ego i cień i tak dalej)

      2. nie da się dosłownie „zarządzać” wyobrażeniami, (choć może masz na myśli to samo co ja) one niejako powstają jako efekt tego co świadome i efekt tego co nieuświadomione (np silny pociąg do perwersji itp, ego nie jest w stanie wyzbyć się tego, ale docierając do przyczyny może poznać potencjał jaki się kryje za tym). Im bardziej poszerzona świadomość, tym życie staje się coraz bardziej „świadome” czyli harmonijne. Poszerzanie swiadomości nie dzieje sie poprzez zarządzanie typu np afirmacje (są nieskuteczne) tylko praktykę wchodzenia w ciemną stronę umysłu – pracę z WJ, cieniem i nieświadomością i oczywiscie praktyka uważności

      3. tak, ale dodam, ze każdy człowiek jest też zniekształconym lustrem Ciebie 🙂 im więcej w sobie rozumiesz i akceptujesz nawet to, co uważasz za wady , tyle, ze to świadomie ukierunkowujesz, wtedy i drugi człowiek nie ma potrzeby wchodzenia w Twoje cienie i drażnienia w sensie zaczynasz spotykać inny typ ludzi 🙂 . Bo lenistwo, które np nie akceptujesz u kogoś, moze być prawdą o Tobie, którą wyparłaś z braku rozumienia (co spowodowało, że poszłaś w drugą skrajność, np pracoholizm czy nadmierną gdzieś tam aktywność). Innymi słowy – to co Cie drażni w drugim człowieku jest wypartą prawdą o Tobie, to tak najogólniej. Oczywiście nikt nie każe z takim człowekiem być jeśli zwiazek jest toksyczny i męczący, warto po prostu najpierw przepracować swoje cienie (to wszusyko czego nie akceptujemy, co powoduje w nas JAKIEKOLWIEK negatywne odczucie), wtedy zwiększa sie szansa stworzenia harmonijnego związku 🙂

      spokój w duchowosci nie polega na bez ruchu 🙂 Duch czyli Świadomość to ogień, to pasja, to ruch 🙂 widzimy to w naturze ziemi (wulkany, wiatry itd) i naturze stworzeń – też lubią sie ruszać 🙂 spokój w duchowości polega na tym, że cokolwiek robisz, i czegokolwiek doświadczasz, wewnątrz masz spokój. Nawet jak się gniewasz, i wściekasz tak jak Jezus w świątyni , to i tak w środku jest spokój.

  20. Tak, zgadzam się, faktycznie nie da się obiektywnie nimi zarządzać, bo ten kto nimi zarządza (my) jest przez nie uwarunkowany, więc możemy co najmniej oprócz błota wyciągnąć również cenny diament 🙂 , a z lenistwem chodziło mi o sam fakt, bo to, że może nam ono przeszkadzać, to już cień, ale nasza interpretacja faktu nie ma wpływu na wyobrażenie o kimś, bo to , że zaakceptujemy lenistwo nie spowoduje, że facet przestanie być leniwy 🙂
    Co masz na myśli z tym spokojem? Zauważyłam go w sobie, ale czasami żeby poczuć ten ogień całym sobą trzeba raczej świadomie porzucić ten spokój i rzucić się w wir pasji, bez trzymanki 🙂

    • nie mam na myśli spokoju jako dosłownie interpretowanego, czyli stan przeciwny ogniowi 🙂 wręcz przeciwnie 🙂 spokój jako stan świadomego przeżywania każdego stanu łącznie z ogniem 🙂 o to mi chodzi 🙂

  21. Ciekawa rozmowa, intryguje. Nie zrozumiałem tylko jednej rzeczy do końca. Czy z wyobrażeniami macie na myśli to , co twierdził A. De Mello, że ludzie nie kochają i nie przyjaźnią się z ludźmi tylko ze swoimi wyobrażeniami o nich? Jeśli tak, to mega przykre, tylko chyba macie na to inny pogląd – bardziej pozytywny. Może ktoś go bardziej objaśnić ?

    • nie wiem, nie czytałam de Mello, mówiąc o wyobrażeniach mam na myśli projekcje, czyli uniwersalny mechanizm któremu wszyscy podlegają, czyli projektujesz na kogoś swoje wewnętrzne, nieuświadomione najczęściej relacje męskiego i żeńskiego pierwiastka czego przykładem jest np szukanie ideału wśród ludzi i mechanizm idealizowania. Innymi słowy ego jako ograniczona świadomość jest wypadkową nieświadomości, która nim rządzi. To uniwersalny mechanizm znany w duchowości jak i psychologii

  22. Chyba , że tak 🙂 Magik poruszyłeś bardzo bliską mi kwestie. Jestem dość przywiązana do mojej matki, dużo przeżyłyśmy. Kiedyś gość , były psycholog powiedział mi, że wszystko co dla mnie robiła, robiła tak naprawdę po to , by udowodnić sobie , że jest dobrą matką, nie da mnie. To mnie mocno uderzyło i boli do dzisiaj, nie wiem co o tym myśleć

  23. Farida, z tego co mi wiadomo, nasze projekcje występują nawet po przerobieniu nieświadomości, tyle że nie generują już cierpienia 🙂

      • a po za tym psychologia ma skłonności do myślenia wykluczającego. To, że Twoja mama chciała być dobrą matką nie wyklucza się z tym, ze robiła to wszystko dla Ciebie na miarę swojej świadomości. Tak wiec psycholog jak zwykle widzi tylko jeden biegun, a nie oba. (rolą duchowości jest widzieć oba 😛 )

  24. Powiem tyko tyle, że bardzo ją kocham i nie umiem tego wyrazić w słowach, ale po prostu nie potrafię sobie wyobrazić, że ktoś mógłby robić tyle dobrych rzeczy i przekazywać tyle miłości tylko z obowiązku bycia dobrą matką ( który faktycznie ja trapił) . Nawet teraz, pomimo rzadszych spotkań, rozmawiamy codziennie, a kiedy piszę te słowa czuję w klatce piersiowej przepływ ogromnej wdzięczności i miłości do niej, dosłownie 🙂

  25. Wtedy nie byłam jeszcze dość świadoma i bardzo wpłynęło to na moją psychikę, siedzi tam jak uparte 🙂 Tak przy okazji, skąd masz tak ogromną wiedzę o rzeczach, które opisujesz w tekstach? Nigdzie takiej skarbnicy nie znalazłam, a siedzę nie tylko na polskich stronach 🙂

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s