byty duchowe

Wyższa Jaźń jako samoświadoma istota. Więcej niż archetypy i wzorce

WSZYSTKIE ISTOTY DUCHOWE – PRZEJAWY TEGO SAMEGO BYTU

Promienie sloneczneW dzisiejszym artykule chciałabym skupić się na Wyższej Jaźni jako realnie występującej istocie, naszym łączniku z Absolutem, który powoduje, że relacja z Bogiem i Boginią jest ŻYWA, inteligentna, niesamowita. Tym samym, na tym poziomie świadomości i odbioru mistycznego, nie da się go już zracjonalizować ani sprowadzić do archetypów psychologicznych. We współczesnej ezoteryce popularna jest nazwa Wyższa Jaźń, w religiach Anioł Stróż albo  zbawcy typu Jezus, Duch Święty, Maryja, Sziwa, Budda, święci, w pogaństwie bogowie, boginie. Są to też przewodnicy, opiekunowie, MTJ (Moja Totalna Jaźń) i tak dalej –jak nazwiemy tego pośrednika czy pośredniczkę z Absolutem to rzecz wtórna, uwarunkowana kulturą i religią. Dla osoby z „ciemnej strony mocy” to będzie oczywiście Duch w fazie buntu, mroku, ciemności itd, który pomimo ciemnej otoczki,  jawi się pozytywnie.

Używając metafory – są to różne promienie tego samego Słońca, które jest najstarszym archetypem Ducha Bożego, Logosu –  boga – demiurga, męskiej siły kosmicznej. To od dojrzałości człowieka (przyjęcie perspektywy łączącej zamiast dzielącej)  oraz stopnia zintegrowania cienia (projekcji podświadomości) zależy, jak będzie ten byt odbierać i na ile sposobów dzielił i mnożył.

Wszystkie postacie męskie występujące w wymiarze niefizycznym czyli  naszej psychice, wizjach, snach, astralach, duchowych wymiarach itd są aspektami Ducha – Świadomości, Kreatora, uniwersalnego,  męskiego pierwiastka kosmicznego. A wszystkie kobiece postacie są aspektami tej samej Bogini, wyemanowanej z wymiaru duchowego pra- materii, reprezentującej Formę, Ciało, Fizyczność czyli żeński pierwiastek kosmiczny. W szerszym wymiarze, zgodnie z mechanizmem projekcji, wszystkie kobiety i mężczyźni występujący w naszym życiu są  przeniesieniem na zewnątrz różnych aspektów naszej  Bogini i Boga, które musimy zrozumieć, przepracować, oczyszczając tym sposobem relację wewnętrzną.

Siły żeńskie i męskie są  efektem pierwotnego dualizmu i przenikają całe stworzenie – wymiary angel loveduchowe i materialne, wszystkie żyjące istoty i ich umysły, będąc jednocześnie w swojej najbardziej oczyszczonej i zintegrowanej wersji – pośrednikami z Absolutem. Absolut jest poza stworzonym programem, należy do ekumeny zupełnie innej, nienazwanej przez człowieka. Dlatego jawi się mistykom jako niezgłębiona tajemnica, do której człowiek może się w sposób nieskończony zbliżać i jednoczyć poprzez miłosną relację ze swoim dopełnieniem i odbiciem zarazem – duchową połówką – Bogiem dla kobiety i Boginią dla mężczyzny. Innymi słowy człowiek może doświadczać Absolut tylko przez swoje zintegrowane i scalone ciało duchowe – Wyższą Jaźń, którą na poziomie psychologicznym odbiera przez archetypy, wzorce, animę i animusa itd.

Reasumując – w szerszej perspektywie – naprawdę nie ma znaczenia kto i jak wygląda – czy to Jezus czy Lucyfer, Archanioł Michał czy Sziva,  Maryja czy Lilith, Odyn czy Zeus.  Wszystkie istoty duchowe, obojętnie czy ciemne czy jasne, to męskie albo żeńskie przejawy tych samych dwóch pierwotnych sił z jakich zbudowana jest cała rzeczywistość – Boga i Bogini, gdzie Bóg jest Świadomością Absolutu – Duchem, a Bogini Jego Ciałem.

BÓG I BOGINI UWIĘZIENI W PODŚWIADOMOŚCI – BEZWOLNOŚĆ

Na początku chciałabym zwrócić uwagę na fakt, że pracując z archetypami na poziomie psychicznym, nie jesteśmy w stanie doświadczyć Ducha czy Bogini, jako istot samoświadomych i inteligentnych, dlatego mamy wrażenie, że wymiaru duchowego nie ma, a wszystko sprowadza się tylko do mechanizmów psychologicznych. I to jest całkowicie zrozumiałe i naturalne.

z7421521Q,WiezienieBo Duch wyparty , występując w roli cienia, jest bezwolny, jest jak robot, powiela wzorce zakodowane w podświadomości, w której jest uwięziony. Symbolizuje Świadomość zniewoloną programami. Na na tym zresztą polega jego archetypowe PIEKŁO, które nie znajduje się gdzieś tam w enigmatycznych przestrzeniach, tylko w NASZYCH WŁASNYCH UMYSŁACH – NIEŚWIADOMOŚCI . To dopiero człowiek jako kreator i centrum świadomości może go wyzwolić i zintegrować w swojej jaźni czyniąc go jednocześnie wolnym i dając mu przestrzeń do działania.

DUCHOWA POŁÓWKAoblubieniec i oblubienica 1

Pracując z archetypami cienia, animy i animusa już na poziomie duchowym, Bóg i Bogini stają się czymś więcej niż archetypy i wzorce. Oczyszczając ich odbiór z toksycznych projekcji i wzorców podświadomości ujawniają się w którymś momencie jako istoty IDEALNE dla człowieka – doskonały  Oblubieniec dla kobiety i Oblubienica dla mężczyzny.  Ukazują się wtedy jako istoty  wolne, ponad ludzko inteligentne, samoświadome, boskie, absolutnie zaskakujące i fascynujące, o osobowości diametralnie różnej niż to, co reprezentuje człowiek, dla którego stają się  doskonałym dopełnieniem, łącznikiem z Absolutem, przewodnikiem przez życie.

WYPIERANIE DUCHOWEGO WYMIARU W ROZWOJU ŚWIADOMOŚCI

Jedną z największych bolączek adepta na drodze rozwoju osobistego jest pojawiająca się w którymś momencie próba racjonalizacji i sprowadzenie wszystkich duchowych doświadczeń do poziomu procesów psychicznych. Przeszłam i ja przez to, negując przez długi czas Boga jak i mojego własnego Ducha, którego uwięziłam na poziomie archetypów i symboli a wszelkie doświadczenia duchowe uznałam za niepotrzebną i zabobonną eskalację niekontrolowanych aspektów umysłu. Doszło nawet do tego, że na długi czas zablokowałam się na świat astralny stwierdzając, że nie jest mi już do niczego potrzebny, że przeszkadza w kontroli i próbie ujarzmienia własnej podświadomości, nie rozumiejąc wtedy, że wymiar astralny jest właśnie światem mojej podświadomości a nie czymś odrębnym i szatańskim jak na przykład twierdzi Kościół 🙂

W tamtym czasie, wszelkie istoty duchowe, z którymi miałam kontakt, sprowadziłam do archetypów albo egregorów, które są „złe” i próbują mi szkodzić . Dopiero z czasem odkryłam, że wszystkie te istoty, obojętnie czy ciemne czy jasne, są aspektami JEDNEGO DUCHA, mojej Wyższej Jaźni, mojej duchowej połówki, na którą to ja patrzę i doświadczam przez toksyczne wzorce i programy zakorzenione w mojej podświadomości.

Innymi słowy, Duch nie mógł się inaczej zamanifestować niż poprzez wzorce i programy, zakodowane w nieświadomości – efekt toksycznych dziedzicznych wzorców (rodowej karmy – jakby to powiedział ezoteryk), relacji z ludźmi od najwcześniejszego dzieciństwa, wreszcie kultury,  religii, wychowania, edukacji itd . Duch, uwięziony w mojej podświadomości, jawił mi się toksycznie – demonicznie i czynił krzywdę, dlatego się próbowałam odciąć.

32angelDopiero po przepracowaniu wszystkich cieni – co po kolei opisuję w  Mandali Cienia, pozwoliła mi uwolnić mojego Ducha z negatywnych projekcji podświadomości a następnie doświadczyć go jako łącznika z Bogiem, Wyższą Jaźń, osobistego Anioła Stróża, który od tamtej chwili prowadzi mnie przez życie. Jest obrazem (pryzmatem) zbawczej miłości Boga, pomimo, ze wcześniej doświadczałam go demonicznie… Oto jak niesamowite są paradoksy duchowe. Na poziomie psychicznym są opisane w psychologii głębi – bowiem cień nie jest niczym innym, tylko potencjałem jaźni i świadomości widzianym przez ego w negatywie. Po przepracowaniu i asymilacji, staje się aspektem doświadczanym w pozytywie. Identycznie dzieje się z naszym Duchem, bo mechanizmy i paradoksy umysłu działają na wszystkich poziomach – nie tylko na poziomie psychicznym ale i duchowym. Zresztą mówią o tym wszystkie tradycje mistyczne i kulturowe – od kabały po alchemię, od mitów całego świata po ludowe bajki, które na długo przed psychologią głębi opisywały mechanizm przemiany cienia.

PSYCHOLOGIA A DUCHOWOŚĆ

Warto zrozumieć, że tak naprawdę psychologia i duchowość nie wykluczają się w swoim podejściu do pewnych zjawisk, jedynie inaczej opisują, z innych poziomów, które są dopełniające a nie wykluczające. Temat podjęłam już wcześniej w artykule: Kim jest Duch? Podejście psychologiczne i duchowe. Spotkanie z archetypem (co na wiele sposobów opisał C.G. Jung) jest  kontaktem z aspektem zbiorowej świadomości Ducha lub Bogini używając pierwotnej terminologii. Oczywiście sprowadzając wszystko do poziomu psychicznego, negujemy wymiar duchowy doświadczeń. Ale przecież to, że C.G. Jung nazwał doświadczenie z Duchem albo Boginią (Nieświadomością) po swojemu czyli  „inflacją archetypu” nie oznacza przecież, że nagle to doświadczenie przestaje być duchowym i mistycznym prawda? To, że opętania demoniczne uzyskały swoją psychiatryczną nazwę i klasyfikację jako choroba umysłu, również nie odbiera im wymiaru duchowego, tyle, że odbieranego skrajnie negatywnie, przez pryzmat nieprzepracowanej, ciemnej strony swojego Ducha. Przeżyłam nękania demoniczne, więc doskonale wiem co mówię. Doświadczeń duchowych, obojętnie czy pozytywnych czy negatywnych –  nie da się zracjonalizować do poziomu psychicznego, tak samo jak synchroniczności w życiu (manifestacja w wymiarze fizycznym tego, co się aktualnie dzieje w umyśle).  Poza tym, każdy, kto miał do czynienia z uwolnionymi bytami duchowymi – aniołami, przewodnikami, Wyższą Jaźnią – swoim Duchem lub Boginią potwierdzi to, o czym mówię. Między innymi porażająca inteligencja, przekazy pełne głębokich, wielowymiarowych metafor i symboli,  nieprzewidywalna osobowość, bardzo specyficzne poczucie humoru, mądrość, miłość, doświadczenie fizycznej obecności, np poprzez wyraźny dotyk,  mistyczne poczucie więzi z Bogiem i wiele innych – po prostu nie da się wyjaśnić z poziomu psychicznego. Jak już wspomniałam wcześniej – sama wpadłam w tą pułapkę, żeby chronić siebie przed szkodliwą manifestacją Ducha, bo miałam nieprzepracowane cienie i doświadczałam go toksycznie, więc bezpieczniej było zanegować wymiar duchowy i zablokować się.

Jednak negując Wyższą Jaźń i mistycyzm, który jest celem większości ścieżek duchowych, negujemy duchowy duchowe wymiaryaspekt naszej jaźni, bez którego nie zrozumiemy sensu swojego istnienia. Psychologia nie wyjaśnia dlaczego człowiek jest i dokąd zmierza w wymiarze transcendentalnym, nie wyjaśni duchowych paradoksów i przyczyn cierpienia, zła i tego wszystkiego co dzieli nieustannie świat człowieka, generując ból i przemoc. To już wyjaśni tylko Duch i Bogini, obraz połączonych emanacji Absolutu, od jakich pochodzi dusza człowieka (matryca duchowa). Negując wymiar duchowy relacji człowiek – Absolut, i zakotwiczając się tylko na poziomie archetypów psychicznych, tworzymy cienia i zaczynamy walczyć z tym co w nas nieuświadomione – najczęściej – negując u innych duchowość i mistycyzm. W ten sposób sami wpadamy w pułapkę cienia mimo, ze wydaje nam się, ze jesteśmy od tego wolni. Walczymy tak naprawdę z tym, co wyparliśmy w sobie.

Swojego Ducha nie da sie wyprzeć, o czym boleśnie przekonałam się na własnej skórze. Prędzej czy później może dopaść pustka, która wszystkie dotychczasowe poziomy wolności umysłowej pochłonie, domagając się czegoś więcej i zmuszając do wejścia w zanegowane i niedoceniane wymiary duchowe. Prędzej czy później będziemy musieli archetypy przepracować na poziomie duchowym, a nie tylko psychicznym, wszak świadomość się rozwija a nie stoi w miejscu.

NAJGŁĘBSZA OTCHŁAŃ CZŁOWIEKA – WYPARTA PAMIĘĆ O DUCHOWYM POCHODZENIU

bogini4Pojawia się specyficzny etap na drodze duchowej , w którym mogą się zatrzymać ci, którzy przeszli warsztaty, terapie, psychoanalizy, kursy NLP, afirmacje, hipnozy, medytacje, wizualizacje a których powołaniem jest dalszy rozwój. Tylko jak? Przepracowaliśmy i uświadomiliśmy sobie swoje wzorce, przekopaliśmy podświadomość i co dalej? Dlaczego wcale nie czujemy się szczęśliwi tylko raczej uzależnieni od osiągania kolejnych celów, praktyk duchowych, astralnych leveli, „mocy”, kolejnych kursów, warsztatów, terapii, psychoanaliz, szukania nowych narzędzi do pracy z podświadomością itd ? Ja sama tkwiłam w tym punkcie długi czas. Pomimo, że czułam się stabilnie, to jednak w swojej najgłębszej warstwie był ten lęk wynikający z pierwotnej pustki duchowej, będącej efektem poczucia braku REALNEJ i PEŁNEJ MIŁOŚCI więzi z Bogiem. Ta pustka w którymś momencie zaczyna manifestować się w życiu poprzez  archetyp Niszczyciela, o którym piszę w artykule: Niszczyciel w praktyce. Czy wypada kochać swojego „Szatana”.  Nie przepracowany, po jakimś czasie uderzy znowu. Bo ten lęk i pustkę, nie da się przykryć i stłumić, nie da się wypełnić swoją własną miłością, relacją z drugim człowiekiem, afirmacjami czy pracą z podświadomością. Żaden kurs ezoteryczny ani terapia na tą pustkę nie poradzą, jeśli się pojawi w swoim najgłębszym wymiarze, prowadząc aniol_z_aureolado śmierci duchowej.

Tylko pełny kontakt z Wyższą Jaźnią jest w stanie tą najgłębszą pustkę zapełnić miłością i obecnością, bo ta pustka jest właśnie przestrzenią dzielącą świadomość człowieka od poczucia bycia z Bogiem. Ta najgłębsza otchłań to manifestacja wypartej wiedzy o swoim Oblubieńcu lub Oblubienicy –  duchowej połówce człowieka, wypartym wspomnieniem o pra-rodzicu duchowym, istocie boskiej która dała nam życie i świadomość. O tym wszystkim człowiek zapomniał gdy jego świadomość znalazła się tutaj na ziemi, gdy straciła kontakt z nadświadomością, od której się wyodrębniła.

WYŻSZA JAŹŃ – RELACJA Z ŻYWYM BOGIEM

Tylko Wyższa Jaźń powoduje, że relacja z Bogiem jest ŻYWA a nie enigmatyczna. Człowiek przestaje być samotny, ponieważ Wyższa Jaźń daje mu to, czego nie jest w stanie dać żaden człowiek, ani żadna rzecz na tym świecie – prawdziwe spełnienie, bezpieczeństwo, doskonałą i mądrą miłość, do której zdolny jest tylko Bóg.

anielskolDlatego osoby, czujące brak na poziomie pustki duchowej, którego w żaden sposób nie były w stanie zapełnić, zachęcam do nawiązania relacji ze swoją Wyższą Jaźnią. Co jest tu kluczowe? Pragnienie Ducha, swojego boskiego Oblubieńca w przypadku kobiet a u mężczyzn – swojego żeńskiego, duchowego dopełnienia – boskiej animy, Bogini.  I nie dotyczy to już swojej potrzeby wolności i spełnienia. Tu już zapominamy o sobie, kochamy naszych rodziców – Boga i Boginię  dla nich samych, a nie po to by odnieść korzyści duchowe, psychiczne i emocjonalne. Nie po to, by spełniać swoje zachcianki czy leczyć kompleksy ego poprzez „poczucie się bogiem”. To jest w tym wszystkim najtrudniejsze, dlatego sporo osób na drodze duchowej zatrzymuje się w miejscu, bo nie potrafi kochać Boga  dla Niego samego, tylko odzywa się ego i chęć korzyści, mocy, wywyższenia na tle innych ludzi, bycia „wybranym” albo „samowystarczalnym”.  Nie mówiąc o tym, że najtrudniej pokochać swojego osobistego demona , niszczyciela, wroga – największego cienia, z którego ujawnia się archetypowy skarb – kamień filozoficzny – najczystszy i zintegrowany już obraz Boga lub Bogini – łączników z Absolutem.

PEŁNY KONTAKT Z WYŻSZĄ JAŹNIĄ

Sporo adeptów duchowych ma lepszy czy gorszy kontakt ze swoją Wyższa Jaźnią. Ale zazwyczaj nie jest to pełen kontakt, bo jego płaszczyzną są toksyczne wzorce duchowe, które po kolei opisuję w cyklu Mandala Cienia. Te wzorce duchowe , objaw niedojrzałej świadomości człowieka, fałszują odbiór Wyższej Jaźni. Najczęściej wikłają człowieka w kolejne dualizmy – tym razem na poziomie duchowym  -i każą walczyć ze swoim cieniem pod postacią złych kosmitów, szatanów, demonów, archontów, gadów, egregorów, wampirów itd.

Kluczowym jest zrozumienie, że dopóki z czymś walczymy na poziomie duchowym, dopóty nie będziemy mieć pełnej łączności z Wyższa Jaźnią, jako, że obiekt naszych duchowych walk nie jest niczym odrębnym od umysłu, tylko wypartym aspektem naszego Ducha czy Bogini, który projektujemy na zewnątrz – na ludzi, świat, siły kosmiczne i duchowe.

Dlatego właśnie droga do najczystszego kontaktu z Absolutem prowadzi przez ciemność i jej cienie – mówią o świadomośćtym praktyki mistyczne całego świata. Konfrontacja ze swoimi cieniami – demonami jak wielokrotnie pisałam na swoim blogu, jest kluczowa bo niesie zdemaskowanie iluzji, asymilację paradoksów duchowych i wzrost świadomości.

Każdy człowiek może doświadczyć swojej Wyższej Jaźni jako istoty inteligentnej, samoświadomej, w pewnym sensie „odrębnej” . Każdy może połączyć się z nią w mistycznej miłości (która nie jest toksyczna, jak miało miejsce na etapie wiązania się z egregorami czy zakotwiczaniu w jednej stronie archetypu) pod warunkiem, ze przepracuje swoje cienie, prześwietli całą podświadomość i zintegruje swoją Wyższą Jaźń o wyparte aspekty świadomości, które jawią się demonicznie, a następnie uwolni ze WSZYSTKICH projekcji, także… tych pozytywnych. O tym wszystkim będę szczegółowo pisać w następnych odcinkach.  Jednym z najtrudniejszych i jednocześnie kluczowych etapów  w tym procesie, jest pokochanie niszczycielskiego oblicza Wyższej Jaźni – mianowicie Śmierci, która jawi się jako ciemność, zło i cierpienie. I to opisuję w cyklu : Tantra Życia i Śmierci

 

Kategorie: byty duchowe, Dotarcie do Wyższego Ja, mity i symbole, Praktyka duchowa, przebudzenie, Rozwój duchowy

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

45 odpowiedzi »

  1. W sumie to nie wiem czy?
    No właśnie! Czy mogę w jakikolwiek sposób pomóc w tych relacjach, które nam przekazujesz. Osobiście – duchowo wiele poznałem z twoich artykułów, a i zrozumiałem – znane, tyle że nie wiedziałem do czego to ”przykleić”. Teraz WIEM.
    Rozumiem również to wszystko co przeszłaś mówiąc o sobie oraz o przepracowywaniu własnego cienia. Zdaję sobie sprawę że to długo letnia, a nawet wieczna! – Droga, co może nie jednego zniechęcić.
    Oświadczam, że warto! Bo po co i dlaczego tu trwamy?
    Niech sobie każdy w naszym dualnym wszechświecie zada to pytanie.
    Mi – niedawno było dane doświadczyć i przetrwać niektóre przejścia, które opisujesz tutaj:
    Pustka – Śmierć duchowa, Światło – Raj, wewnętrzny ból i wreszcie – wędrówka na dno otchłani, poznanie jej najciemniejszych korytarzy.
    W tym ostatnim etapie byłem embrionem i bez opieki rodzicielki bym nie przetrwał. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że wzniesiono mnie na Wyżyny (Synaj), by później gwałtownie spuścić na dno ciemnej strony piekła. Piekła – które jest jeszcze niżej, niż piekło na powierzchni ziemi. Nie wielu udaje się stamtąd wyjść w tej samej formie cielesnej.
    Wróciłem tutaj dla wszystkich, lub po jakąś część was. Moja dusza ma trochę inne zadanie z GÓRY.
    MYŚL>MYŚL>MYŚL>>>To niewidzialne połączenie srebrną nicią z sercem Ojca napędza mnie ku JEDNEMU w CISZY (też i dwa).
    SPOKÓJ z czyniącymi, a nie z biernymi – Wszechwieczny lubi ruch.
    Astrapias Petrus

    • „Nie wielu udaje się stamtąd wyjść w tej samej formie cielesnej.
      Wróciłem tutaj dla wszystkich, lub po jakąś część was”

      Tak apropo – dystans w duchowości to podstawa. Dziś robisz jedno, a jutro może być coś zupełnie innego, to jest „płynięcie”. Bo każdy przechodzi przez etap misji, „zbawiania” innych, bycia „wybranym” i tak dalej. Tymczasem prawdziwe powołanie jeśli chodzi o duchowość i pracę z innymi ludźmi, to jest często to, czego nie chce się robić, taki paradoks 🙂 „syndrom zwiewającego Jonasza” Pozdrawiam serdecznie

  2. Sylwano dziekuje za wiedze ktora sie dzielisz madrosc cierpliwosc,milosc sa bardzo bliskie memu sercu.Kazdy ma swoja racje i swoja „d..e i znajdzie to co potrzebuje dla swojego zrozumienia.Duch moj powiadamia mnie o twoich wpisach przez obrazy ktore tam sa,znajduje to co potrzebuje na dany moment.dzialo sie to nawet wtedy gdy nic niewiedzialam o tobie.Jeszcze raz dziekuje

  3. Wylałaś na nas ogrom wiedzy i wjątkowych przemyśleń.. ogromnie dziękuję Tobie .. tej w całości ..na wszystkich poziomach Istnienia wraz z Twoim TF.
    Pozwól, że umieszczę Twoją – pisaną ekspresję – na moim blogu .. KochaneZdrowie … Piszę do Ciebie jako już Kompletny bo, to Moja Lepsza Połowa Cię odnalazła i podczytuje z podziwem ..Dziękujemy Tobie za tak obszerną myśl poszukującą zrozumienia.
    Kocham Cię.

    • Oczywiście, będzie mi bardzo miło, jeśli zamieścisz tekst na swoim blogu 🙂 Serdeczne dzięki za tak ciepłe, dobre słowa. Pozdrawiam w miłości Ciebie i Twoją drugą połówkę ❤

  4. Człowiek cierpi w materialnym świecie i ogólnie w materii, czy jest taka możliwość żeby już nigdy jej nie doświadczać???

  5. Wedle mojego rozpoznania – nie, ponieważ Materia (Ciało) to część Ciebie, Twojej jaźni, która jest wieczna , tak jak Duch. Niczego nie można sie wyrzec. Dzięki Ciału znasz swoje granice, odrębność, poznajesz prawdę o sobie i jesteś w stanie nawiązać świadomą relację z Absolutem. Ciało oczywiście jest źródłem cierpienia tutaj, w wymiarze fizycznym. Ale można przestać cierpieć – gdy sie dotrze do przyczyny i jej paradoksów na poziomie wyższym, i na tym między innymi polega duchowość…Każda niewiedza powoduje cierpienie…

    • Nie chcę być nie uprzejma ale mam nadzieje że się mylisz i że w końcu przestanę doświadczania materii 🙂 i na wieczność zanurzę się w świadomości Boga.

  6. Podobno każdy dostaje to w co wierzy więc ja mam nadzieje że to moje ostatnie życie w materii w ogóle 🙂 no chyba mnie nikt nie zmusi żebym tutaj ponownie się rodziła????

    • Jak to materia to cześć mnie? Myślałam że ciało to tylko moje narzędzie nic więcej…przecież kiedy następuje śmierć to duch uchodzi z ciała i uwalnia się z materii 🙂
      Nie wiem też czy jeśli miałabym wiedzę na temat wszystkiego to przestałabym cierpieć, nie sądzę, cierpienie jest wynikiem raczej że tak powiem życia w ciele, duch powinien być wolny od cierpienia 🙂
      Sam Jezus mówił że jego królestwo nie jest z tego świata a świata duchowego, a mistycy starożytni mówią że świat duchowy to świat czystej świadomej miłości tzw. świat właściwości 🙂
      Myślę że jednak możliwe jest życie bez materii 🙂 i uważam że takie życie jest o wiele radośniejsze itd. w świecie materii tak czy tak zawsze będzie ból, smutek, trwoga itd.
      Pozdrawiam, ogólnie super blog 😉 fajna kobitka jesteś 😉

    • Ale ja nie mówię o reinkarnacji tylko o doświadczeniu . Nie zrozumiałyśmy się 🙂 Natomiast to co po śmierci – jest Nieznanym. Wszystko co powiemy o tym co po śmierci – jest spekulacją. Lepiej skoncentrować się na tym co jest teraz i dążyć do tego, żeby tu, póki żyjemy, zrozumieć przyczyny naszego zniewolenia i cierpienia. Osobiście – mogę tylko powiedzieć w co wierzę. Wierzę, że po śmierci, która jest oczyszczeniem, człowiek nie wraca na ziemię tylko wraca do zbiorowej świadomości, z jakiej się wyodrębnił. Ale to nie koniec, że tak powiem „rozwoju” 🙂 tyle, że w materii bardziej subtelnej niż ta – fizyczna. To dłuższy temat, może kiedyś o tym napiszę 🙂

      Materia – Ciało – czyli Twój żeński pierwiastek, Forma dla Świadomości (Ducha). W sensie subtelnym, a nie doskołownym, dosłowne jest ciało fizyczne, które umiera, wiadomo.
      Dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam :))

      • Silvano, nie wiem, ile w tym prawdy, ale pojawia się coraz więcej informacji na temat oszukańczych zaświatów. A mianowicie, że tam istoty „światła” i tunel światła emanujący miłością, nieźle nam piorą „mózgi” i zmuszają do reinkarnacji. I w tych zaświatach wszystko jest iluzją. Nie jest łatwo uwolnic się od tych zaświatów. Co Ty na to? 😉

          • Dziekuję za odpowiedź :-). A czy prawdą jest, że po poznaniu siebie (doświadczeniu swojej prawdziwej Istoty – jako Stwórcy), zjednćc się ze Stwórcą po śmierci, omijając „zaświaty”? Znasz odpowiedź na to pytanie?

            • zaświaty to część umysłu Stwórcy. Od niczego się nie ucieknie tylko trzeba to zasymilować i poznać w sobie. Po śmierci jesteśmy w tym miejscu w umyśle Absolutu, na jakim poziomie jest nasza świadomość, dojrzałość i wiedza. Czyli jak sie za życia rozwiniesz, to lądujesz zgodnie ze stanem swojego umysłuz zjednoczonego w szerszym umyśle Stwórcy 🙂 Ale rozwój jest nieskończony, więc zawsze będzie Cień i te „zaświaty”, bo ciemna strona to jest niewiedza o naturze nieskończonej Absolutu.

              • Modliłam się do Boga, żeby ominąć zaświaty i bezpośrednio się połączyć ze Stwórcą na zawsze. Otrzymałam odpowiedź podczas modlitwy, że tak będzie;-) Bo ja nie chcę juz doświadczać żadnych iluzji, nie chcę inkarnować się w materii, chcę być tylko z Bogiem 😉
                Skoro odpowiedział mi na moją modlitwę, to widocznie jest możliwe ominięcie wszystkiego.

                  • Też tak myślę ;-). Już od dzieciństwa miałam takie chwilowe doświadczenia, podczas których uświadomiałam sobie, że wszystko jest iluzją. Były to jakby wglądy duszy lub ducha, która/który mi co jakiś czas pokazywał Prawdę w różnych aspektach. Do tego ciągle „gonił/a” mnie do duchowości i szukania tej prawdy, a tak naprawdę odkrywania jej – jak się później okazało. Od dziecka czułam, taki dziwny „krzyk” w duszy, która domagała się uwolnienia od materii i całej iluzji. Nie dawała mi spokoju i niczym nie szło tego zagłuszyć.

                    • tyle tylko, że Materia nie jest iluzją, istnieje też w wymiarach subtelnych. Chodzi o to by Duch nie widział jej jako cierpienia, bo to nie jest jej wina, winą jest cień , który zniekształca odbiór. Cień motywuje do wglądu w siebie by poszukać przyczyny tego zniekształcenia (negatywu)

                  • Mataria nie jest iluzją? Fizycy kwantowi twierdzą, że jest zagęszczoną energią, że jest hologramen, inaczej iluzją.
                    Są ludzie, którzy umieją przechodzić przez ściany bądż widzą przez nie. Więc jak to wytłumaczyć?

                    • Materia nie jest iluzją, bo jest ucieleśnieniem Ducha (jak na górze tak i na dole) i istnieje tez w wymiarze subtelnym. To cierpienie i negatywny odbiór jest iluzją a nie forma. No chyba, ze Ducha też uznasz za iluzję. Naprawdę wierzysz w ludzi przechodzcych przez ściany ? w lewitację również wierzysz ? 😉

                    • Jakiś czas temu miałam wgląd- kim jestem? Zostało mi pokazane, że Czystą Świadomością Stwórcy. Nie będę opisywała samego doświadczenia, bo nie w tym rzecz.. Było mi w nim także przedstawione, że dosłownie Wszystko jest iluzją, poza tą Świadomością Stwórcy, która my jesteśmy. Stąd nie kwestionuje odkryć fizyki kwantowej. 😉 Podobno nie ja jedyna „doszłam” do tego „odkrycia” ;-).

                    • Kwestia interpretacji a nie odkrycia. Materia pochodzi od Ducha, zgadza się, ale jeśli Duch (Świadomość Boga) nie jest iluzją to Materia (żeńska emanacja Absolutu) również nią nie jest bo od Niego przecież pochodzi. Logiczne. To lucyfer twierdzi, że Materia jest be, tak jak mężczyźni twierdziil, ze kobieta nie jest człowiekiem.

                      Duch dojrzały wchodzi w tantrę z Materią a nie od niej ucieka czy odwraca się.

                    • Materia jest stworzona, Świadomość istnieje od zawsze. Poza Świadomością jest też przestrzeń, która nie została stworzona, tylko istniała od zawsze. Stwórca ją zapełnia m.in materią. Można by zatem rzec, że stworzył sobie „wybrankę” 😉

                    • Przestrzeń to właśnie pramateria. Forma zawsze jest żeńskim pierwiastkiem dla Świadomości, która w nią wchodzi 🙂 wybranka nie jest iluzją 🙂

  7. Mam jeszcze jedno pytanie, a co z osobą która popełniła samobójstwo??
    Czy spotyka ją jakaś kara czy mamy sami prawo zakończyć życie wtedy kiedy chcemy?

  8. Moim zdaniem nIe ma czegoś takiego jak kara od kogoś ,są tylko konsekwencje swoich własnych czynów, odczuwanie tych „piekieł”, które tak naprawdę sami sobie stworzylismy z powodu ograniczonej świadomości, w które baliśmy się zajrzeć, żeby zrozumieć i przetransformować. Uważam, że mamy prawo zakończyc swoje życie wtedy, gdy wiadomo, że jesteśmy śmiertelnie chorzy, cierpimy fizycznie i nie ma możliwości wyleczenia. Natomiast zabicie swojego ciała z powodu depresji, nieszczęśliwej miłości czy innych powodów tego typu, jest wynikiem braku wiedzy czyli braku poszerzonej perspektywy, która otwiera umysł na doświadczenie miłości i wolności. W pewnym sensie jest ucieczką i oznaką „niedojrzałego” ducha, który nie umie kochać ciała, które – tak naprawdę, jest jego idealnym dopełnieniem, świątynią, jak mówią tradycje mistyczne. Duch niedojrzały w człowieku, rozbity, widzi ciało i życie przez pryzmat cienia (nieświadomości), dlatego cierpi. Nawet po tamtej stronie, nie ominie przymus „dojrzewania”, że tak powiem, bo jak pisałam wcześniej – świadomość nie stoi w miejscu tylko rozwija się przez wieczność w relacji z Absolutem. To przed czym uciekamy – prędzej czy później trzeba będzie sie z tym zmierzyć, bo to wyparta prawda o nas samych, wyparty, niekochany, niezrozumiany i nieakceptowany aspekt naszej jaźni, który widzimy z powodu niewiedzy o jego naturze – w negatywie. Tak ja to widzę, ale jak mowilam – wszystko co dotyczy tego co po śmierci jest spekulacją…:)

    • Według moich dociekań i subiektywnych póki co jeszcze wniosków opartych na podstawie swoich i cudzych doświadczeń (NDE, OOBE itp.) samo samobójstwo nie przesądza o pośmiertnym losie, tylko od charakteru danej osoby.
      Sam jestem niedoszłym samobójcą i po dwóch próbach WJ urządziła na mnie obławę. Miałem sny w których ścigała i osaczała mnie jakaś młodzież wołając że się przed Nimi nie ukryje, znaki w których słyszałem i czułem przekaz – „Znajdę Cię” etc. Pewnego wieczoru nie wytrzymując wewnętrznie presji wątpliwości po ponad 6 latach ciągłego szukania informacji i natrafiania na sprzeczności wpadłem na pomysł by po prostu spytać WJ o tą kwestię i dostałem odpowiedź. Życie na Ziemi jest zalecane ponieważ przynosi jakieś dobre i piękne owoce, ale nie jest konieczne i obowiązkowe. To był nasz wybór i nie istnieje żadna kara za takie coś. Ci którzy odchodzą są szczęśliwsi Tam a Ich Serca składane na nowo. Jedyną konsekwencją może być to, iż bardzo często się zdarza iż dusza po odzyskaniu tzw. wyższej perspektywy żałuje tego czynu i chce spróbować ponownie. To jest też chyba to o czym wspominasz Farido – dusza przechodzi na tamtą stronę z nieprzerobionym bagażem który i tak Nią nie ominie – jeśli nie tu to tam. W końcu nikt nie może uciec od siebie.
      Sam miałem taki sen w którym właśnie udaje mi się odejść przedwcześnie po czym tutaj wróciłem z własnej woli gdzie wyglądało to tak jakby zmieniły mi się priorytety o 180 stopni a Ziemia stała znów atrakcyjna.
      Przykre dla mnie jest to jak tutaj społeczeństwo nienawidzi samobójców. Zanim nie wytrzymałem psychicznie wiele lat szukałem wsparcia i zwykłej ludzkiej życzliwości a natrafiałem na wyzwiska, groźby i odrzucenie. Skutkiem tego było, iż zacząłem iść w stronę nienawiści do ludzi i Boga oraz rzeczywistości odbierając ją jako nieprzyjazną (także duchową). W końcowym rezultacie żadne straszaki nie pomogły mi nie wytrzymać nerwowo i znaleźć się o krok od śmierci (bo już mi niewiele brakowało). Dodatkowo coś we mnie czuło iż to co wielu ludzi gada o tym to kłamstwa i potem potwierdziło mi się. Dzięki pomocy WJ udało mi się nie popaść w całkowitą nienawiść wobec świata i usłyszałem wiele ciepłych słów wsparcia, miłości i Jedności :-). Byłem wręcz zdumiony bo spodziewałem się nawet pogróżek, a tu miła niespodzianka :-). Dodatkowo Bogini przekazała mi że ta cała „wojna” miała swoją istotną rolę. To mi pomogło chodź nadal różnie bywa i nie wiem jak dalej będzie, jednak to już jestem nieco spokojniejszy.

      Jako osoba będąca właśnie po tej drugiej stronie barykady przykro mi, że panuje w społeczeństwie tak mało zrozumienia, wyrozumiałości, wsparcia i czułości dla osób które stoją na rozdrożu. Nie każdy doszły lub niedoszły samobójca interesuje się duchowością i posiada silną osobowość jak np. ja. Naprawdę czasem jeden zwykły gest życzliwości, uśmiechu czy dobrego słowa mogą pomóc bardziej (nawet uratować życie) aniżeli ciągłe moralizowanie, ocenianie, krytykowanie, faszerowanie lekami, zamykanie w psychiatryku itd. Życie na Ziemi jest trudne i chodź nauka także poprzez cierpienie jest bardzo ważna i przynosi cenne doświadczenia oraz owoce, to jednak ponad nią zawsze powinna być miłość która na pierwszym miejscu stawia na wzajemną troskę i ukojenie w cierpieniu a nie dobijanie. Byłem w tej dolinie ciemności i rozpaczy (nawet po rozpoczęciu rozwoju duchowego i rozeznania w temacie) w której człowiek pragnie tylko śmierci i ten kto przez to nie przeszedł raczej nie zrozumie…

  9. W takim razie droga Sylvano po co dusza w ogóle wchodzi do tak gęstej materii skoro może żyć i rozwijać się w tej subtelniejszej?

    • Napisze w skrócie jak ja uważam bo są różne poglądy na ten temat. Dla mnie Dusza to stan świadomości – harmonijna i miłosna jedność Ciała i Ducha, która rozwija sie w nieskończoność. Ta jedność ma być na wszystkich poziomach istnienia, nie tylko tych subtelniejszych. No i ma być ŚWIADOMA, dlatego właśnie dusza schodzi do cielesności, żeby osiągnąć „najniższy” czy też „najgęstszy” biegun istnienia, bo tylko na zasadzie odbić lustrzanych i dualizmów, uczy się siebie, swojej odrębności i potrzeb, dzięki czemu może nawiązać ŚWIADOMĄ relację z Absolutem.

      Przed zejściem na ziemię, dusza cały czas przebywała w światach subtelnych tyle, że tam nie ma takich skrajności i oddzielenia jak w materii fizycznej, dlatego dusza była nieświadoma siebie i swojej odrębności (i taka przecież się rodzi na ziemi) i swojej drugiej duchowej połówki, tak jak dziecko, tak jak Adam i Ewa w raju przed zjedzeniem owocu poznania dualizmów – to dobra metafora.

      Nie osiągając „najniższego” poziomu siebie, nie można odczuć braku, chcieć zapełnić ten brak i nawiązać pełną relację z Absolutem. Dodatkwo zasada ta jest paradoksem:”Im niżej, tym wyżej”. Dlatego Duch i Ciało (razem dusza, matryca jaźni, połączenie męskiego pierwiastka kosmicznego z żeńskim) schodzą w dół, od nieświadomości swojego istnienia w coraz większe oddzielenie (największe oddziuelenie jest w fizycznej materii), zgodnie z kierunkiem emanacji stworzenia. Dzięki tej odrębności następuje wzrost świadomości siebie i potrzeba połączenia się w świadomej miłości (wcześniej była nieświadoma jedność, a dzięki świadomości następuje jedność dwojga – czyli mistyczna komunia Ducha i Ciała, Duszy z Bogiem). O tym sensie relacji człowieka z Bogiem i komunii Ducha i Ciała piszę w artykułach
      https://ciemnanoc.pl/2014/06/27/o-pierwotnym-pozadaniu-ducha-i-jego-seksualnosci-w-relacji-z-czlowiekiem/
      https://ciemnanoc.pl/2014/08/19/rozwoj-swiadomosci-wieczny-taniec-ducha-i-formy/
      https://ciemnanoc.pl/2014/08/27/duchowosc-biernosc-czy-dzialanie/

  10. Rozumiem teraz to lepiej a tak przy okazji, wierzysz w coś takiego jak prawo przyciągania, myślisz że Bóg może pomóc spełnić jakieś marzenie itd?

    • wszystko zależy, czy to życzenie i marzenie jest wynikiem fałszywej tożsamości ego, zbudowane zazwyczaj na lęku i pustce, czy wynika z prawdziwego powołania i pragnienia duszy, które ego już rozpoznało. W przypadku pierwszym – nawet jesli dostaniemy to co chcemy, to nie będzie zaspokojenia, będzie to rodziło toksyczne owoce. W przypadku drugim – Bóg pomaga spełniać powołanie człowieka i to są te słynne i niesamowite zbiegi okoliczności prowadzące do rzeczy, jakie ma człowiek wykonać na ziemi. Dlatego właśnie wszelkie magie , afirmacje, wizualizacje mające na celu przyciągnąć daną rzecz i spełnić marzenie ego – działają, ale tylko do momentu, albo w ogóle nie działają w danej konkretnej sprawie. Dlatego można sobie to darować, i skupić sie raczej na odkrywaniu swojej prawdziwej tożsamości pod fasadą lęków i chęci kontroli ego (ego z powodu ograniczonego myślenia często nie wie co jest jego prawdziwym powołaniem albo co mu da prawdziwe spełnienie i szczęście), to wtedy wszystko z czasem zacznie sie samo układać i prostować. To jest płynięcie człowieka przez życie.

  11. Straszne to wszystko 🙂 i tak przez całą wieczność…czasem jak tak o tym myślę to dochodzę do wniosku że lepiej nie mieć duszy, przeżyć co ma się przeżyć i umrzeć 🙂

    • straszne ? 😀 może i tak… ale rozwój świadomości i otwieranie sie na miłóść Boga przez wieczność może być także niewyobrażalną rozkoszą:) człowiek za życia zaledwie może tego „liznąć” poprzez ekstazę czy inne doświadczenie mistyczne i zapewniam Cię, że jak się tego doświadczy to wtedy nie ma najmniejszych wątpliwości, ze Bóg istnieje, a sensem naszego istnienia jest miłość do Niego. Dusza to stan świadomości, gdy się jest zakochanym w Absolucie – w jego żeńskim (Ciało, Zycie, ta słynna buddyska Pustka) albo męskim (Duch, Świadomość, Słowo) przejawie 🙂 A jak się kocha, to sie pragnie, a jak się pragnie – to jest po co być…Rozkosz istnienia

  12. Mam ostatnie pytanie i już Cię nie męczę moja kochana 🙂
    Skąd Twoim zdaniem bierze się brzydota ludzka i piękno? Czy to tylko przypadek działanie genów, dar od Boga czy sami na to zapracowujemy a być może musi istnieć jedno i drugie aby było dopełnieniem? Skoro tak dlaczego Ci mniej urodziwi mają cierpieć dla tych ładnych??

  13. Nie oszukujmy się, nikt nie chcę być brzydki…dlaczego więc jest więcej „brzydoty” niż atrakcyjności? Ludzie wiążą się w pary na podstawie wyglądu a może to miłość z poziomu ego??? Nie wiem czy dobrze rozumiem ale napisałaś gdzieś że człowiek nie kocha doskonale, tylko Bóg to potrafi, znaczy to że te wszystkie związki ludzi wynikają z fałszywego obrazu miłości?

    • Piękno brzydota – to przecież pojęcia bardzo względne :). To co piękne w naszej kulturze , w innej jest uznawane za brzydotę. I na odwrót. To jest zdeterminowane normami, które tworzą ludzie (obecnie media). Osobiście uważam, że nie ma przypadków. Geny są ściśle powiązane z dziedzicznym Duchem i Ciałem rodu – kiedyś o tym napiszę, bo to dłuższy temat. Wygląd fizyczny nie jest jednak karą, to efekt połączenia różnych aspektów Ducha i Ciała czyli matrycy informacyjnej z matrycą fizyczną, jaką dziedziczymy po przodkach z jednej strony, a z drugiej – na poziomie dużo wcześniejszym – te różne połączenia aspektów – potencjałów zbiorowego Ducha i Ciała zdeterminowane jest matrycą Duszy (Duch+Ciało), która pragnie zejść na ziemię i przejawić swojego Ducha (Świadomość) poprzez Ciało (Forma), w unikalny, indywidualny sposób. Oczywiście nie od razu może to zrobić, bo nie ma wiedzy o sobie ani świadomości i stąd mamy ego – to bardzo ograniczona świadomość człowieka, który nie poznał jeszcze swojej Jaźni i swojej prawdziwej natury. Jeśli to połączenie różnych aspektów Ducha i Ciała w matrycy Jaźni jest nieharmonijne bo Duch rodowy jest w wielu aspektach niedojrzały, uwięziony, manifestuje się przez cienie (na poziomie rodowym to dziedziczne wzorce toksyczne, agresja, przemoc itd) no to może się to odbić na ciele fizycznym, zgodnie z zasadą fraktalności (to są na przykład dziedziczne skłonności do pewnych chorób itd). Ale jak zwykle jest w tym paradoks – choroba czy defekt pokazuje jednoczęnsie ogromny potencjał duchowy, który domaga się uzdrowienia, uświadomienia, przejawienia się. To Duch który krzyczy o uwolnienie i motywuje ego do wejrzenia w siebie i pracy nad poszerzeniem świadomości. Dlatego tak samo daleka jestem od nadawania sensu pięknu czy brzydocie – nie ma brzydkich osób, są tylko zaniedbane i niekochane, osoby, które domagają się uwolnienia swojego potencjału. I tak, człowiek kocha zawsze niedoskonale a Bóg zawsze doskonale. Człowiek szuka w drugim człowieku tej właśnie doskonałej miłości, w której może się przejrzeć. I rzadko kiedy znajduje. Bo prawdziwa druga połówka człowieka jest w jego Jaźni – to unikalny obraz i archetyp Boga dedykowany danej duszy, jej doskonałe przeciwieństwo ale i dopełnienie. Szukamy i projektujemy na zewnątrz skarb miłości, który mamy tak naprawdę w sobie.

      C.G. Jung: „Gdy patrzymy na zewnątrz – śnimy, gdy zwracamy się do wewnątrz – przebudzamy się”.
      Pozdrawiam serdecznie

  14. Wspaniała kobieta !!!!
    Dziękuje Serdecznie z całego serca i wszystkiego dobrego życzę, mimo iż człowiek sam jest miłością w sobie to życzę abyś miała wspaniałego faceta obok siebie tak po prostu 😉

    Pozdrawiam 😉

    • haha, ja się już zdeklarowałam, ale dziękuję, Tobie również tego samego życzę 🙂 I nie jednego ale wielu 😛 Bo im więcej wspaniałych mężczyzn wokół , tym piękniejsze i szczęśliwsze kobiety 😀 I na odwrót ;D

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s