astral

Lęk przed klątwą i kradzieżą energii – co z tym zrobić?

Często otrzymuję wiadomości od osób praktykujących samorozwój typu: „Boję się, że ktoś zabiera mi energię. Rzucono na mnie klątwę. Mam podczepy. Czuję spadek energii. Nic mi się nie udaje. Co zrobić?” Brakuje holistycznej wiedzy na ten temat, dlatego postanowiłam przedstawić nieco inną perspektywę, niż dosłowny odbiór takich zjawisk, czy też negacja i sprowadzenie do „urojeń”.

Zjawiska wampiryzmu energetycznego i pecha, o jakich szeroko rozprawia ezoteryka warto powiązać także z niezintegrowanym cieniem i tzw. „magicznym myśleniem”, które wynika z braku zaufania do swoich możliwości i przerzucania swojej sprawczości na zewnątrz.

Duchowość to rozwój świadomości, ogarnięcie większej prawdy, niż interpretacje doznań energetycznych. Innymi słowy, świadomość jest bardziej poszerzoną i złożoną perspektywą odbioru rzeczywistości niż emocje i energie. Przede wszystkim przestaje je dzielić na pozytywne i negatywne, tylko rozumie, że wszystko jest INFORMACJĄ. Żeby wejść na poziom duchowy, trzeba rozpoznać i przełamać swoje programy, które manifestują się nie tylko na planie rzeczywistym, ale też subtelnym.

Z punktu widzenia duchowości, nikt nie zabiera energii, bo u podstawy jesteśmy jej pulsującym źródłem. Ale w materii – jako dorośli ludzie – kierujemy się prawem wyboru, na przykład chronienia siebie i nie wchodzenia w interakcje z ludźmi, z którymi nie jest nam po drodze. Jeśli czynimy odwrotnie, to jesteśmy zaprogramowanym dawcą, który ulega otoczeniu, bez wykształconej decyzyjności.

Przed asertywnością broni nas poczucie winy i błędne przekonanie, że komuś sprawimy przykrość odmową. Przy zbyt otwartych granicach człowieka, konsekwencją na poziomie subtelnym są jego zbyt otwarte granice energetyczne.

ASTRAL JAKO ODBICIE PROGRAMÓW ZACHOWAŃ

Energia podąża za wyborem człowieka. Jeśli człowiek jest bardziej dla innych, niż dla siebie oraz poświęca się dla otoczenia,  to w wyniku tej nierównowagi może doświadczać zjawiska wampiryzmu, „kradzieży”, zalewu „negatywnych” energii. Jeśli ktoś posiada niską samoocenę i skłonność do lękliwości, to może nawet wierzyć, że takie zjawiska powodują pech i zły los.

Matriks ukazuje niewykorzystane potencjały człowieka w sposób skrzywiony, wyolbrzymiony, karykaturalny. Problem w tym, że doświadczenie tego „skrzywienia” potrafi być tak męczące i uciążliwe, że zaczynamy się zastanawiać, czy przypadkiem nie jest ono silniejsze od nas. Im bardziej wierzymy w lustrzane odbicie,  tym boimy się tego, czego doświadczamy pod jego wpływem, jednocześnie go zasilając. Tak działa iluzja. Rywalizuje z prawdą, więc musi podsycać wierzenia umysłu i przez jakiś czas istnieć dzięki nim.

W doświadczeniach iluzji jest ziarno prawdy, zakodowana informacja o nas samych, której uporczywie nie chcemy przyjąć. Dlatego boli ona i uwiera. Bo w jaki sposób człowiek ma zwrócić uwagę, że na przykład uprawia rozdawnictwo swojego czasu i angażu? Że drastycznie siebie zaniedbuje i pozwala źle traktować?

MANIFESTACJA NIEROZPOZNANEGO OBSZARU SIEBIE

Niektórych boli głowa i brzuch, gdy ulegają przymusom i robią dla otoczenia rzeczy, których w głębi duszy nie chcą, a niektórzy doświadczają koszmarów sennych oraz zjawisk energetycznych ataków i związanych z nimi lęków.

Problem u podstawy jest ten sam, różni się odbiór tego UWIKŁANIA.

Osoby z większą wrażliwością odczytują interakcję z otoczeniem  za pomocą wizji i czucia. Nie ma nic złego w radarze ustawionym na wyższym, intencjonalno-energetycznym poziomie. Warto jednak skupić się na symbolicznym przekazie, zawartym w manifestacji energetycznej, a nie traktować jej jako obcy, wrogi byt.

Matriks traktujemy jak większy sen naszych umysłów.  Ukazuje on zarówno harmonijne, rozświetlone świadomością obszary jestestwa, jak i te, gdzie zjadają niezintegrowane cząstki oraz błędne programy podświadomości.

W takiej perspektywie, walka z energiami, zaklinanie ich, czy próba usuwania nie jest rozwiązaniem, bo problem wróci pod postacią kolejnego ataku czy podczepu. Taka gra może trwać latami ( etap „magicznego myślenia” na ścieżce samorozwoju po prostu trzeba przejść).  Innymi słowy, umysł tonie w swych „iluzjach”.

Warto odczytać informację w lustrzanym odbiciu, wziąć odpowiedzialność za manifestację cienia i odnieść do swojego życia. Plan subtelny nie jest oderwany od rzeczywistości, tylko wyraża w metaforyczny sposób, co sami ze sobą robimy, jak również pozwalamy czynić innym. 

ZACZYNAMY OD PODSTAW – ZMIANY ZACHOWAŃ

W przypadku powtarzającej się „kradzieży energetycznej” należy postawić fizyczne granice własnej hojności. Na przykład wycofać czas, uwagę, zaangażowanie z relacji jednostronnych. Nasze samopoczucie się poprawia, gdy stajemy się bardziej spójni, szczelni, skonsolidowani, a tym samym odporni na wpływy.

Gdy przekroczymy lęk i postawimy granice na poziomie materii, to podświadomość dostaje sygnał, że należy chronić swoje zasoby także na poziomie subtelnym.

Trening wycofywania swojego rozdawnictwa na rzecz wzmacniania siebie,  redukuje problem „ataków astralnych”, kradzieży energii i innych nieprzyjemnych doznań. Gdy integrujemy ten obszar matriksa, dzięki rozpoznaniu i wyjściu z programów, które go zasilały, wchodzimy na kolejny poziom interpretacji siebie i rzeczywistości – duchowy.

Duchowość to etap dojrzałości psychicznej oraz koncentracja na równowadze miłości do siebie i do innych. To uziemiająca nauka dbania o jestestwo i wyrażania szacunku do życia. Czujemy się bezpiecznie ze sobą, gdy potrafimy otwierać i zamykać swoje bramy zgodnie z wolą naszej prawdziwej tożsamości. Jest to możliwe, gdy posiadamy rozpoznane zakamarki naszej osobowości i reagujemy z poziomu całości.

Im większe utożsamienie z całością, tym lepsze radzenie sobie z lękami, bo wiemy, że jesteśmy kimś więcej niż one.

ZMIANA PRZEKONAŃ

Gdy rozpracowaliśmy programy, to wiemy także, że nikt nam niczego nie ukradnie, chyba , że sami mu to ofiarowujemy. A jeśli zasilamy go uwagą wbrew sobie, nie dziwmy się, że nasz radar interpretuje to w taki sposób, że „on z nas ciągnie”, a my „czujemy się źle”. Wszystkie niespójności człowieka świat energii odbija w sposób przerysowany.

Rozwój uczy nas brania odpowiedzialności za swoje wybory i tzw. „wolną wolę”. Żeby realizować wolę, umysł dogaduje się z sercem i swoją mocą. Mówiąc prosto – jeśli czegoś nie chcemy, to tego nie wykonujemy. Przestajemy siebie oszukiwać. To są proste zasady życiowe, których warto się trzymać. Duchowość nie mnoży bytów ponad miarę i nie szuka tematów zastępczych.

A zatem jeśli posiadasz powracający problem z energetycznymi atakami i klątwami, to czas przyjrzeć się destrukcyjnemu wzorcowi myślenia i postępowania. Jeśli ulegasz cudzym wpływom, stawiasz ludzi ponad siebie, bardziej wierzysz w słowa innych, niż w fakty o sobie, to możesz być podatny na rozmaite wierzenia i sugestie magiczne. Będą cię konsekwentnie osłabiały i narażały na błędne wybory.

Będziesz rozpraszać swoją energię na walkę z cieniem, zamiast ujrzeć światło, które go tworzy i skupić się na swoim życiu/samorealizacji.

SPRAWCZOŚĆ ULOKOWANA ZEWNĘTRZNIE

Jeśli sprawczość jest ulokowana zewnętrznie, to człowiek oddaje swą moc innym ludziom, przedmiotom, siłom wyższym itd. Wierzy w nich bardziej niż w siebie. Naraża się w ten sposób na realizowanie wzorca ofiary okoliczności. 

Wzór ofiary okoliczności utrzymuje niską samoocenę, ponieważ człowiek nie wierzy, że coś mu się udaje, bo jest w czymś dobry, tylko traktuje to jako przypadek, łaskę siły wyższej. I w drugą stronę jest podobnie – gdy coś się nie udaje, to nie przygląda się możliwości ulepszenia swych działań. Poddaje się i uznaje, że ma pecha, bo siła wyższa mu nie sprzyja.

W takiej perspektywie człowiek nie ma szans rozwinąć skrzydła, bo wybiera stan bezsilności, zależności od zewnętrznych warunków.

DLACZEGO MI SIĘ NIE UDAJE? MAM PECHA, KTOŚ RZUCIŁ KLĄTWĘ?

Na przykład: „Coś mi się nie udaje? Ktoś rzucił na mnie klątwę, albo jakiś przedmiot  tworzy mojego pecha”.  Warto zmienić przekonania na bardziej racjonalne. Nie udaje Ci się przedsięwzięcie czy związek, bo nie ma dostępu do efektywnej realizacji tegoż. To może być nie ten czas i miejsce.

Z poziomu duszy czujemy, co jest dla nas, a co nie. Za pomocą rozumu zaś, oceniamy realne szanse i zagrożenia w materii. Znamy zasady prawdopodobieństwa i szacujemy ryzyko danego przedsięwzięcia.

Na poziomie duchowym nie ma pecha, klątw, uroków itd. Jest za to świadomy albo nieświadomy wybór oraz konsekwencje podejmowanych działań, albo ich zaniechania.

Odzyskiwanie i integrowanie swojej mocy to proces wieloletni. Potrzeba praktyki  uważności, by zmienić nawyki myślowe w jakie popadamy na różnych, często nieuświadomionych poziomach. Warto jednak pracować nad zmianą trybu zewnątrzsterownego w wewnątrzsterowny.

Oznacza to, że centrum decyzyjne jest w tobie. Nie w klątwach, urokach, innych ludziach, przedmiotach, ani nawet w wyższych siłach. Nie jesteśmy dziećmi, by wierzyć w to, że ktoś inny decyduje o naszym życiu, nawet jeśli sprawia takie wrażenie. Bo choć jesteśmy dorośli, to niestety cały czas posiadamy myślenie dziecięce i działamy według niego. Lęki nierzadko zaburzają nam obraz siebie i interakcji ze światem.

SAMOSPEŁNIAJA CA SIĘ PRZEPOWIEDNIA

Nie bez powodu podstawą duchowości człowieka jest jego prawo do wyboru. Tam, gdzie człowiek nie realizuje swojej woli świadomie, będzie doświadczać zniekształceń i iluzji, zupełnie jak w dzieciństwie, gdy padał ofiarą decyzji silniejszych od siebie. Niestety, otoczenie prowokuje i doi z jednostki tak długo, aż weźmie odpowiedzialność za swoją prawdę i zacznie ją realizować, nie zważając na rozpraszacze.

Jeśli wierzysz w to, że ktoś ci kradnie energię, to zasilasz uwagą to wierzenie, oddajesz mu swoją moc. Zaczynasz doświadczać tego, w co wierzysz, bo umysł oddał wolę wykreowanej przez siebie iluzji. Można to nazwać efektem samospełniającej przepowiedni lub działaniem matriksa. Tak czy inaczej, można to przerwać i uwolnić tą część siebie, która jest podatna na to działanie.

Innymi słowy, jeśli zrozumiesz, że nikt ci energii nie zabiera, tylko sam ją oddajesz, możesz jednocześnie zdecydować o wycofaniu zasobu i odzyskaniu swej sprawczości. Wtedy wybierasz prawdę o swojej duszy, a nie sztuczne twory, karmiące się twoją niewiedzą i lękiem.

WYBÓR – ESENCJA DOROSŁOŚCI

Prawdziwą magią, jest realizowanie woli z poziomu dorosłości. Ona czyni ciebie niepodatnym na manipulacje i prowokacje energetyczne, albowiem jesteś spójny wiedzą o sobie.  Prawda brukuje twoją ścieżkę i na tym opierasz swoje urzeczywistnienie. Iluzja krzyczy, straszy, daje pozornie groźne doświadczenia energetyczne ale… nie jest prawdziwa.

Prawdziwe za to są twoje wzorce destrukcji i wyrodnego traktowania siebie.  Być może ulegasz wpływom otoczenia a ono wchodzi ci na głowę. Nie kierujesz własnymi sprawami, tylko jesteś pasywny, a pasywność wiąże się ze wzorcem ofiary.

Jakakolwiek klątwa to tylko wyzwalacz tego, co i tak karmisz w sobie latami. Tą podstawową klątwę masz w sobie – albowiem sam siebie przeklinasz, odmawiasz wartości, nie wierzysz w siebie i swoje możliwości. Uznanie swej godności, jak również praktyczne dbanie o siebie i o swoje granice, będzie skutkowało odzyskaniem mocy i woli życia.

PRZEMIANA ENERGETYCZNA

Astral manifestuje się negatywnie, gdy jesteśmy pełni lęku przed własnym cieniem – czyli własną mocą i możliwościami, z których uporczywie nie korzystamy, tylko oddajemy je innym. W tym miejscu jest czarna dziura, brak świadomości.

Jak człowiek zacznie korzystać z potencjału, to cień zbiorowy przestaje atakować, bo nie ma już punktów zaczepienia.  Cień indywidualny jest w tym obszarze jestestwa rozświetlony i połączony z większą całością.

CZY ENERGIE MOGĄ WYRZĄDZIĆ KRZYWDĘ?

Jesteśmy kimś więcej niż nasze emocje, lęki i przekonania, więc nie ma możliwości, by manifestacje energetyczne wyrządziły REALNĄ krzywdę. One straszą, ale nie mają siły sprawczej, chyba, że sami postanowimy realizować destrukcję, w jaką uwierzyliśmy.

Duchowość informuje, że jesteśmy świadomością i od naszego nastawiania zależy, jak będzie się manifestowało nasze pole. Prawdy o sobie nie jesteśmy w stanie podważyć, bo DUSZA WIE, nawet gdy umysł tkwi w nieświadomości i mieli swoje iluzje.

Pole energetyczne ulega zmianie razem z dojrzewającym umysłem. I to jest dowód na to, że matriks podlega kreacji woli ludzkiej i jest jej podrzędny. Przestaje zjadać człowieka, gdy ten wybiera inny, konstruktywniejszy sposób doświadczania siebie. A im więcej uziemienia i dowodów swojej sprawczości, tym lęki związane z negatywnymi energiami przestają mieć znaczenie.

Farida Sorana


Jestem psycholożką, trenerką rozwoju osobistego i duchowości.

Pomogę Ci w następujących tematach:

  • Integracja Cienia, praca z programami umysłu, podświadomość i jej energie, przebudzenie
  • Osiąganie celów  życiowych w zgodzie z duszą,  uzdrawianie relacji ze sobą i z otoczeniem
  • Wychodzenie z kryzysów, odnalezienie na nowo sensu – uwolnienie światła w ciemności

👉 Chcesz umówić się na sesję online?

Grafika wektorowa Poczty elektronicznej, obrazy wektorowe ...Napisz do mnie:

psycholog@farida.pl 🙂


Odkryj więcej z Ciemnanoc.pl

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

5 replies »

  1. Bardzo dobry artykuł, jednak czasami Autorka używa pojęć i konstrukcji zdań których nie rozumiem. Myślę że dało by sie to prościej wytłumaczyć, może w miare poznawania innych tresci sie to wyjasni, jednak fajnie by bylo aby artykuł był w pełni zrozumiały dla fanów treści.

    • Dla mnie artykuł jest zrozumiały, być może dlatego, że potwierdza moją wiedzę i doświadczenia. Moim zdaniem Farida jest jedną z niewielu osób, która bardzo klarownie wyjaśnia zawiłości rozwoju duchowego. Niezrozumienie może wynikać z innej definicji użytych pojęć. Osobiście nie widzę konieczności zmiany stylu pisania, ale być może Ty mógłbyś się zwrócić do Faridy osobiście, żeby pogłębić Twoje zrozumienie tematu?

  2. Wszystko git Sorana, ale trzuwy ( pokory ) wobec Bezimiennej kreacyjnej mocy, która istniała za nim nasi rodzice zobaczyli się pierwszy raz na oczy.. Montaignie pisał coś w ten deseń ,, Człowiek musi być szalony – nie potrafi stworzyć nawet mrówki, a kuje sobie Bogów tuzinami..” Chodzi o prostą świadomość, że sami z siebie nie jesteśmy demiurgami własnego życia. Sacrum of Free will to punkt wyjścia – jeśli człowiek działa z zgodnie z prawami duchowej matrycy intencyjno-energetycznej tak by, czerpać radość z bezinteresowności – to czym więcej daje tym większa jego duchowa rozkosz.. Nigdy nie miałem z tym problemu. Jeśli człowiek w całej swej autonomii i podmiotowości nastroi swą panoramiczną źrenice, na przepustowość spirytualnej żywicy. Czego najwyższym rejestrem jest akt erotyczny między Oblubieńcami – ars amandi w intencji wdzięczności dla odwiecznych żeńsko – męskiech archetypów. Czy to w Kabale, czy Taoizmie – działa to podobnie z tym, że w Kabale możesz dialogowoać w duszy z Bezimiennym w Szechinie i rzadko kiedy masz poczucie samotności. Dlatego patent z myśleniem o sobie w 3 liczbie osoby pojedynczej, to tak jakby Dwa zdrowe dorosłe archetypy męskie i żeńskie w nas – przyglądały się naszym wyczynom. Można oczywiście to w cisnąć w wyższe Ja. Tylko ono jest zawsze zależne od Bezimiennego i Szechiny – bo nikt nie jest twórcą samego siebie od A do Z – raz że rodzice, pokoleniowe traumy, dwa środowisko życia, którego człówiek nie wybiera. Tak prawdę mówiąc taki głeboki osobisty dialog z Bezimiennym i Szechiną w sobie nastaje po 40-stce. Kiedy – przejdzie przez całe pobojowisko swoich iluzji i dojrzeje albo do integralnej samotnej drogi do randki z Tajemnicą, sublimując libido w ramach erotycznych przyjaźni – gdzie takoż można podarować przez ars amandi pieśni nad pieniami akt swej wdzięczności i czerpać z tego nie tylko sensualną, ale i duchową rozkosz, przy której sensualna to ledwie intro.. Istnieje tez wersja romantyczna – wchodzimy w uczciwy dialog – kufer z maskami i zbroje idą na dno oceanu i odczuwamy wzajem swoje życiowe drogi gojąc żywicą ducha nabyte traumy. Ale znaleźć dziś kogoś – kto by zakładał taką mozliwość – to jest może nie tyle loteria. Bo Ciągnie swój do sewgo, ale co innego pisanie o tym czy gadanie, a co innego urzeczywistnienie tego w namacalnych strukturach życia.. Do tego trzeba odwagi – osobiście jeszcze nie trafiłem na kobietę, która chciała by podjąć taką rękawice – bo to wymaga dialogicznej pracy wzajemnego poznawania się w tym co w nas chujowe i zachwycające. Chujowe można oswoić autoironią – wtedy to co zachwycające rozkwita samo.. ♥ P.S Strach – absurdalny i irracjonalny na temat tego czy ktoś zaakceptuje me defekty – można rozeznać się w tym na dzień dobry – samemu wymieniając liste swoich wad i to co ujmuje Cię drugiej podmiotowości. Ona / On – odwzajemnia się tym samym i wzajem w akceptacji zaczyna się poznawanie drugiego człówieka – realnie poza teatrem. Nie znam piękniejszej podróży niż taka właśnie… Jeno coś do podróżniczek farta nie mam psia mać 😉 Dasz Bór 🙂

  3. Wszystko git Sorana, ale trzuwy ( pokory ) wobec Bezimiennej kreacyjnej mocy, która istniała za nim nasi rodzice zobaczyli się pierwszy raz na oczy.. Nie zawadzi praktykować. Zapomniałem dopisać kluczowego fragment z początku mego posta 🙂

Zostaw odpowiedź