Pokochaj Cień. O mnie słów parę.

aha1234sCiemność jest nieodkrytym obliczem Miłości. Najgłębszym cieniem ego jest nieobliczalny Bóg.

Nazywam się Farida Sorana Saffarini i jestem autorką wielu artykułów  o duchowości, tłumaczem mitów, symboli i archetypów (snów, wizji  zjawisk duchowych itd) , doradcą duchowym i nauczycielką.

Jestem autorką „Mandala Cienia” – cyklu publikacji traktujących o symbolice cienia i zła w rozwoju duchowym, a także „Integracja Duszy” – metody pracy ze swoją nieświadomością i cieniem w wymiarze duchowym, polegającą na uwalnianiu swojego ducha ze zniekształcających (negatywnych, demonicznych) form i wzorców oraz scalaniu jego wypartych aspektów świadomości do poziomu Całości.  Jest to połączone z  poszerzaniem świadomości dzięki odkrywaniu, rozumieniu i harmonijnym łączeniu różnych („jasnych” i „ciemnych”) przejawów ducha i ciała, tj. pierwiastka męskiego i żeńskiego w człowieku.

JAK TO SIĘ ZACZĘŁO

Od najmłodszych lat mam zdolność do wchodzenia w światy niefizyczne i kontaktów z istotami duchowymi. Odbierałam ich emocje, słyszałam  głosy i widziałam. Jednak nie były to pozytywne doświadczenia. Od początku zmagałam się ze swoimi cieniami, lękami i demonami, wiążąc się raz z ciemną, raz z jasną stroną duchową. Praktykowałam magię, szamanizm, bioenergoterapię, radiestezję, mediumizm. Stosowałam różne techniki panowania nad bytami duchowymi,  przywoływania, odprowadzania  jak i korzystania z ich wiedzy i pomocy.

W którymś momencie, zamotałam się w liniowym, życzeniowym i zero -jedynkowym  podejściu do duchowości,  projektującej przyczyny problemów  na „wrogie” czynniki zewnętrzne, z którymi „trzeba” walczyć albo spełniać warunki, żeby udało się to, co zamierzamy. Nie rozumiałam wtedy, że przyczyny wszystkich problemów są w mojej jaźni. W ciemnej – nieuświadomionej stronie, symbolizującej to wszystko, czego nie akceptowałam w sobie i w rzeczywistości. Zgodnie z mechanizmem projekcji cienia, to czego o sobie nie wiemy, czego nie kochamy i nie akceptujemy, co wypieramy, nienawidzimy i tak dalej – manifestuje się na zewnątrz – w ludziach, którzy są dla nas lustrem. Ale nie tylko  – nieuświadomione projekcje prowadziły do zafałszowanego, toksycznego odbioru istot duchowych i do złudnej gry Światła i Mroku, która była tak naprawdę odbiciem mojego podzielonego wnętrza.

W efekcie wszystko zaczęło się walić, zostałam doprowadzona na skraj przepaści i zmuszona do wyjścia z tej perspektywy. O pułapkach duchowości, którym uległam opisuję w wielu tekstach na moim blogu.  Gdy na długi czas, w wyniku „urazu” zablokowałam się na wymiar duchowy, zgodnie z mechanizmem wyparcia, życie zmusiło mnie znowu do konfrontacji z tym wszystkim, przed czym uciekałam.  W wyniku splotu nieszczęść w różnych obszarach życia, musiałam się zmierzyć z pierwotną przyczyną lęku i chęci kontroli, tego wszystkiego, co generowało cierpienie.  Weszłam w swoją najgłębszą pustkę, w swoją ciemną noc, bo nie było już innej drogi. Wtedy nastąpił diametralny zwrot w moim życiu duchowym. W najgłębszej ciemności i pustce, po konfrontacji z najciemniejszym przejawem mojego ducha, odnalazłam cud  życia – Miłość Boga.

WOLNOŚĆ

Ta miłość Boga nie miała nic wspólnego z systemem kar i nagród, zasługiwaniem i niezasługiwaniem,  grą jasnych i ciemnych sił. Była wolnością od wszystkich dualizmów, które dzieliły mojego ducha, umysł i ciało. Wolnością od lęku, pragnienia kontroli, duchowych przymusów, rytuałów, spełniania warunków… wreszcie, wolnością od wszystkich istot duchowych, które mi towarzyszyły przez życie a które tak naprawdę były jasnymi i ciemnymi przejawami mojej Wyższej Jaźni,  duchowej połówki, która domagała się uświadomienia i integracji. Od tamtej chwili to wszystko przed czym uciekałam, okazało się moim powołaniem. Każde „piekło” stało się błogosławieństwem… To, co mnie całe życie niszczyło okazało się zaproszeniem do pogłębionej duchowości, zgodnie z paradoksami, które postanowiłam opisać na moim blogu. Zrozumiałam mądrość „ciemnej strony”, gdy życie niszczyło po kolei struktury i iluzje, które miały mi dać bezpieczeństwo, a  były tak naprawdę ucieczką w kłamstwo i fałszywą tożsamość. Wszystko, co zaburza równowagę i co jest „nie po myśli”, jest tak naprawdę manifestacją rzeczy, której o sobie jeszcze się nie wie, szansą głębszego poznania w wymiarze duchowym i cielesnym. W szerszej perspektywie jest obliczem Miłości, która jawi się negatywnie z powodu niezrozumienia i ograniczonej perspektywy.

Zaczęłam wreszcie oddychać pełną piersią. Uwolniłam się od lęku przed „nieznanym”, nerwicy, chęci kontroli i zaczęłam – po prostu – płynąć przez życie w zaufaniu,  poddając się wyższemu prowadzeniu.

CZYM SIĘ ZAJMUJĘ

Zajmuję się duchowością, doradztwem i nauczaniem duchowym, praktyką mistyczną i tantryczną,  pracą z ciemną stroną umysłu, „badaniem” wymiaru duchowego i jego archetypów oraz pisaniem.  Tworzę  klucz do rozumienia jasnych i ciemnych symboli na poziomie  mistycznej relacji wewnętrznego boga – ducha, pierwiastka męskiego kosmicznego i bogini – ciała, pierwiastka żeńskiego w każdym człowieku. Oba te pierwiastki dążą do komunii (hierogamii) a ściślej – do wypełnienia duchem wszystkich poziomów podświadomości (ciała – archetypowej pustki). Dzieje się to na poziomie indywidualnego człowieka jak i zbiorowym (duch pragnie wypełnić sobą całą materię).

Otrzymane przekazy duchowe, wizje i symbole, weryfikuję o spisane mity, przypowieści, teksty religijne, mistyczne różnych kultur i tradycji. Bardzo pomogła mi swego czasu nauka podstaw antropologicznej interpretacji symboli i archetypów tzw języka mitów. Dzięki temu zaczęłam uczyć się rozumieć swoje przekazy i wizje, ale to był dopiero początek nauki. Wkrótce zaczęłam odkrywać wiedzę pod przewodnictwem mojego ducha, który wprowadził mnie w mistyczną relację boga i bogini.  W miłosnej praktyce jednoczenia, poznałam praktyczny język symboli na poziomie ducha i ciała, dzięki czemu świat snów i wizji odkrył nowy wymiar znaczeń i komunikacji wewnętrznej. Wtedy zrozumiałam, że moim pragnieniem jest poznawanie duchowości i materii w wymiarze uniwersalnym – odnajdywanie elementów wspólnych i kluczowych łączących naturę ducha wszystkich tradycji – czego efekty przedstawiam na moim blogu. A zwłaszcza w cyklu o archetypach cienia – kryjących niezwykłe paradoksy przemiany świadomości,  na podstawie moich wglądów duchowych, otrzymanych przekazów i doświadczeń z ciemną stroną umysłu:  Mandala Cienia.

Wierzę w Absolut i Jego przejawy –  świadomość – duch (bóg) i ciało (bogini),  natomiast nie wyznaję żadnej religii, nie jestem już związana z żadną ścieżką albo też, można powiedzieć inaczej  – jestem po części związana ze wszystkimi… Staram się upraszczać i łączyć wszystkie mity monoteistyczne i pogańskie, założenia różnych ścieżek ezoterycznych i duchowych, wszystkie postacie duchowe jasne i ciemne,  męskie i żeńskie, poprzez  stosowanie klucza interpretacyjnego na poziomie  uniwersalnych, duchowych paradoksów.

DWA PRZEJAWY ABSOLUTU – PODSTAWA MIŁOSNEJ RELACJI JA – TY

Bo w szerszej perspektywie cały świat mówi o tym samym, dlatego nie ma lepszych czy gorszych ścieżek duchowych. Podziały są iluzoryczne, różni się jedynie język i nazewnictwo tych samych stanów i tego samego celu. Wszystkie postacie boskie, z mitologii i religii, egregory, byty, stany duchowe, archetypy, anioły, bogowie, boginie, kosmici, postacie ze snów, wizji, channelingów, objawień i tak dalej –  to po prostu różne przejawy tych samych dwóch pierwotnych sił , które w zależności od stopnia świadomości i integracji cienia w umyśle człowieka, są odbierane przez podświadomość pozytywnie lub negatywnie.

W wersji oczyszczonej ze wszystkich projekcji –  śmierć i życie, pożądanie i miłość, świadomość i pustka (forma), duch i materia, to uniwersalne siły, emanacje Absolutu – męska i żeńska,  przenikające cały kosmos jak i człowieka, wszystkie struktury i relacje.  Są swoim przeciwieństwem ale i paradoksalnie – największym dopełnieniem, sensem swojego istnienia. Wszyscy mistycy, od pogan po monoteistów, odbierali te siły na różne sposoby, w zależności od stopnia przepracowania własnej nieuświadomionej, ciemnej strony umysłu,   dlatego inaczej je widzieli i nazywali. Nie mówiąc o uniwersalnej skłonności człowieka do „mnożenia bytów ponad miarę” co jest odzwierciedleniem jego własnego podzielania w wymiarze cielesnym, psychicznym i duchowym. Współczesna ezoteryka tworzy kolejne „matrixy” na miejsce starych, zmieniając przestarzałe archetypy (postacie) ducha na „bardziej modne” ale to jest cały czas to samo.

Najogólniej wymiar duchowy to po prostu Świadomość, a materia – forma przejawienia. Człowiek zbudowany jest na to podobieństwo (duch w ciele).

WYMIAR DUCHOWY JAKO ODPOWIEDŹ NA NAJGŁĘBSZĄ PUSTKĘ

W wielu moich artykułach powołuję się na mechanizmy psychologiczne. Praktycznie korzystam z niektórych założeń i terminologii psychologii głębi, bo są genialnym uproszczeniem mechanizmów jakie występują (zgodnie z zasadą fraktalności) w wymiarze duchowym,  nie mówiąc o tym, że ich prawdziwość została przetestowana na mojej skórze. Mimo wszystko nie jestem przedstawicielką nurtu jungistycznego. Mam swoje własne interpretacje archetypów i zjawisk cienia, ponieważ jestem praktykiem duchowym. Psychologia jest dla mnie uzupełnieniem czy też „bazą” do duchowego podejścia, a nie perspektywą zastępczą.  W którymś momencie mojej podróży wgłąb umysłu, teorie psychologiczne okazały się zbyt ciasną klatką – nie wyjaśniały do końca natury tego co przeżywałam w relacji duchowej, ani też przyczyn zła i cierpienia.  Były pomocne do czasu, a potem nie były w stanie uzdrowić najgłębszej pustki jaka się pojawiła i miała związek z potrzebą duchowego, intymnego i żywego doświadczenia Boga. Dlatego obecnie  mam bardziej transcendentalne, mistyczne podejście do rzeczywistości. Wymiar duchowy dał odpowiedzi na wiele pytań, pomagając dostrzec i zrozumieć  paradoksy zła, cierpienia i piekieł, jakich człowiek doświadcza, co jest zresztą  przedmiotem wielu artykułów na moim blogu.

KONTAKT Z DUCHEM I CIAŁEM

Pomagam połączyć pierwiastek męski i żeński w harmonijną jedność, co uzdrawia zewnętrzne relacje z ludźmi i światem. Pomagam dotrzeć do prawdziwej tożsamości duchowej i płciowej, uwalniać swoją świadomość kobiety i mężczyzny na poziomie boskim, przejść przez  „ciemną noc”, przez piekła wewnętrzne i zewnętrzne oraz zrozumieć ich paradoksy, które poszerzają widzenie, pozwalają rozwinąć świadomość. Uczę nawiązywać pełny, zdrowy kontakt ze swoją drugą, boską i doskonałą połówką duszy, poprzez poznanie, zrozumienie i asymilację  cienia w wymiarze duchowym .   Bo nieprzepracowany i nieuświadomiony cień, będący projekcją podświadomości, jak wspomniałam wcześniej – dzieli naszego boga albo boginię, czyli nasze „ciało duchowe” na przeróżne postacie i byty,  fałszuje odbiór tzw. „Wyższej Jaźni”, wikłając w wyniszczające dualizmy i walki.

SKUTECZNOŚĆ MIARĄ PRAWDY – NĘKANIA DEMONICZNE

Zawsze wyznawałam zasadę, że tylko skuteczność jest miarą prawdy. Jeśli coś się nie sprawdza, to znaczy, że jest iluzją, nawet jeśli stanowi to dogmat duchowy czy religijny stworzony przez innych ludzi. Wszystko należy weryfikować w praktyce. Poprzez prześwietlenie świadomością i miłością mojego wewnętrznego cienia, największego wroga i niszczyciela, uwolniłam się od „nękań demonicznych”, które miałam od dzieciństwa, a wobec których wszelkie klasyczne metody typu egzorcyzmy, odprowadzania, zaklinania, tarcze energetyczne, astralne ochrony i światła, hipnozy itd nie działały na dłuższą metę. Dlatego proponuję uwalniać się od tego co postrzegamy jako „demony” i cienie poprzez poznanie ich przyczyn, natury, transformację i asymilację, a nie wyparcie, które jest nieskuteczne, jako , że wszelkie demony są przecież aspektami  ducha, tyle, ze widzianymi przez podświadomość w negatywie. To, przed czym uciekamy i tak w którymś momencie nas dopadnie w tej albo innej formie, bo każda „wroga” istota duchowa jest częścią naszej duchowej świadomości, niewygodną prawdą o nas samych jak i zgodnie z paradoksami duchowymi  – przejawem  Ducha Bożego, który poprzez niszczenie, tak naprawdę oczyszcza i uwalnia duszę ze struktur i wzorców ego.

SKARB UKRYTY W NAJGŁĘBSZEJ CIEMNOŚCI CZŁOWIEKA

Reasumując, pragnę dowieść, że  nie ma prawdziwej duchowości, bez poznania i pokochania jej ciemnej strony, najczęściej związanej z naszą cielesnością, seksualnością, niszczeniem i śmiercią.  Rozwój duchowy to bycie świadomym siebie i całej prawdy o sobie. To dojście do pierwotnych przyczyn rozłamu i cierpienia, tego, co uważamy za dobro i zło, a nie dążenie do świętości.  Ciemna strona paradoksalnie otwiera człowieka na zbawczą miłość Boga, która rozświetla najgłębszy mrok. Na tym polega wędrówka w każdą ciemną noc ducha. Odkrywanie nieakceptowanych i odrzuconych potencjałów w pozytywie, zgodnie z paradoksami duchowymi, przekłada się na uzdrowienie i scalenie ducha i ciała, naukę łączenia przeciwieństw, wzrost świadomości poprzez wyjście z rozłamów i dualizmów do poziomu harmonijnej całości i miłości. Dopiero wtedy możemy być prawdziwi i wolni, gdy staniemy się świadomi wszystkich aspektów swojej natury. Efektem zrozumienia ciemnej strony ducha (integracji cienia w wymiarze duchowym) jest dotarcie – poprzez oczyszczenie podświadomości z negatywnych i fałszywych projekcji – do czystego obrazu  duchowej, idealnej połówki, która od początku kryła się w najgłębszym „cieniu”. W wyniku  zaślubin i zjednoczenia z duchowym Oblubieńcem, bogiem dla kobiet oraz boginią – Oblubienicą dla mężczyzn, doświadcza się stanu zbawczej Miłości, która wypełnia wszystko i wszystkich bez wyjątków.

Prześwietlenie ciemnej strony i dotarcie do światła w sobie umożliwia doświadczenie rozkoszy istnienia. Bo najpiękniejszy skarb ukryty jest w najgłębszych ciemnościach.

Kontakt ze mną

95 odpowiedzi »

    • Dziękuję:):):)Niesamowicie cudowną istotą jesteś:)Wiem,że będę częstym gościem tutaj,Czuję że znajdę tutaj mnóstwo podpowiedzi i wiedzy:)A tak po prawdzie to bardzo się cieszę że jesteś i że prowadzisz tak fantastyczny blog 3< Jestem kimś kto dopiero otworzył oczy mnóstwo pracy i nauki przede mną Dziękuję3<3<3 Namaste

  1. Kazdy tekst, zdanie, slowo dociera do mnie w 100 procentach…wibruje z tym co piszesz w 100 procentach…to czego szukalam przez lata, znalazlam tutaj.To tak, jakby dotrzec do zrodla.Dziekuje, ze jestes….

  2. Dzień dobry Pani Farido. Wspominała Pani, że praktykowała bioenergoterapię oraz inne techniki na swej duchowej ścieżce. Czy miała Pani kiedyś doświadczenie z REIKI? co Pani myśli o pracy z REIKi jako o drodze m.in do pogłębienia swego rozwoju duchowego?. Z góry dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam

    • Witaj 🙂 tak, miałam kiedyś inicjację Reiki, ale nie poszłam w tym kierunku. Co innego okazało się moim powołaniem 🙂 uważam, że jeśli ktoś ma szczere intencje, odpowiedni dystans i jest w czymś po prostu spełniony, to ta ściezka jest dla niego. Takze Reiki jak najbardziej może być dla kogoś drogą rozwoju osobistego. W swej istocie wszystkie drogi prowadzą do tego samego ducha i tej samej materii 🙂

  3. Bardzo serdecznie dziękuję za odpowiedź:)), osobiście jestem po inicjacji drugiego stopnia. Mam wrażenie, że bardzo pogłębił mi się kontakt z moją WJ, namacalnie odczuwam opiekę mojego Ducha. Sama jednak zauważyłam, że do Reiki należy podejść z pokorą, wdzięcznością, i postrzegać siebie jako kanał dla Boskiej Miłości i w ten sposób pomagać innych i pogłębiać rozwój swej świadomości. W przeciwnym razie można – tak jak pisała Pani zejść z tej właściwej drogi i czarować na lewo i prawo a przez to wpaść w archetyp lucyferyczny. W praktyce widzę, że wiele osób przechodzi inicjacje a nie są do tego w ogóle gotowe,często nie mają czystych intencji. Co więcej w momencie oczyszczania wychodzi tyle cieni, że ogarnia ich przerażenie i doszukują się w REIKI diabelskiego dzieła – pisząc o opętaniach zewnętrznych sił złego…. Bardzo Dziękuję, za Pani obecność. Myślę, że trafiłam tu w odpowiednim momencie, otworzyły mi się bowiem kolejne drzwi do wiedzy. Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego co najwspanialsze w nowym roku:)

    • Znam ten ból 🙂 ludzie, którzy nie znają zasad projekcji, myślą, że konkretna technika rozwojowa czy dany człowiek jest „diabelski” bo wzbudził w nich cienie… Najtrudniej jest wziąć odpowiedzialność za nasz własny cień i nasz własny umysł… cień nieprzepracowany zawsze wyjdzie prędzej czy później, czy to przy Reiki, czy przy tantrze, czy przy jodze… technika nie ma tu znaczenia. Liczy się serce. Człowiek z czystymi intencjami i prześwietloną podświadomością nie będzie mieć takich problemów. Dlatego jak najbardziej idź drogą Reiki i ciesz się obecnością Ducha. Jak będziesz mieć jakieś nieprzyjemne doznania, to pamiętaj, ze to twój własny cień domaga się prześwietlenia, zintegrowania i uwolnienia wiedzy życiowej ❤

  4. 🤗bardzo dziękuję za miłe słowa. Przechodzę osobiście troche trudny czas na mojej ścieżce. Trudny oczywiście subiektywnie-bo wiem, że to z pewnością jest kolejnym doświadczeniem do mojego wzrostu…. Miałam bowiem dwie bardzo bliskie przyjaciółki, które bardzo lubiły się ze mną spotykać-mówiły że do wielu rzeczy je inspirowałam, posiadałam według nich pewną mądrość życiową. Od kiedy bardziej pracuje z moją świadomością i Reiki zaczęły mnie unikać, zablokowały mnie w telefonach i na portalach.Wiedziały, ze interesuje sie rozwojem duchowym jedna z nich rowniez przeszła inicjację i wszystko było dobrze, lecz w pewnym czasie zaczęła miec jakieś koszmarne doświadczenia, nękania itd. Kontakt urwał nam sie z dnia na dzień. Czuję się jak w procesie Kawki-nie wiem nawet czym im zawiniłam, nic mi nie powiedziały. Jestem osobą, ktora zawsze szuka w drugiej osobie tego boskiego światła, nigdy nikogo nie oceniam i nie doradzam, bo wiem, że każdy powinien sam przerobić swą życiowa lekcję. Niemniej ciężko mi z tą sytuacją-pewnie moje ego szaleje i chciałoby poznać przyczynę Ich reakcji. Zapytałam sie mojego Ducha dlaczego tak może być, wczoraj powiedział mi coś takiego” Na początku poruszyłaś w nich ich Ducha i dlatego odczuwały błogość i radość w kontaktach z Tobą, w miarę rozwoju jak coraz bardziej świeciłaś -Twoje światło oświetlało je coraz bardziej- wtedy zaczęły dostrzegać rzucany przez nie same cień, nie były gotowe na przepracowanie swej ciemnej strony dlatego ciebie tym obarczyły. Zawsze łatwiej wyprzeć niż sie skonfrontować ze swoimi demonami” Pani Farido z Pani doświadczenia-czy tak faktycznie może byc, czy możemy wlasnie w ten sposób wpływać na innych?

    • Tak, droga Anno, tak właśnie się to odbywa. Cień, który odzywa się w człowieku, jest jego cieniem, a nie Twoim. To problem człowieka, że widzi ciebie przez pryzmat demona, a nie twój. Wszystko co zaroiło się w czyjejś głowie, zawsze w niej było. Dla tych koleżanek ty byłaś katalizatorem cieni, które zawsze w nich były, tyle, ze w nieświadomości. Zapewniam cię, że nawet gdyby ciebie nie było, ten cień i tak by u nich wylazł. Mogłyby spotkać innego człowieka, przeczytać jakaś książkę albo wpaść w schizę z innych powodów. Jeśli ktoś ma predyspozycje i nieprzepracowany cień, to wyjdzie on w pierwszej kolejności, bo jest jak tykająca bomba.To normalne w rozwoju. Im silniejsze światło w tobie, tym mocniejszy cień może wyleźć. Współczuję Ci, bo wiem jak to jest. Ale spotkasz też ludzi świadomych, którzy wezmą odpowiedzialność za własna ciemność, rozumiejąc, że jest ona w nich i zawsze była.. Będą też tacy, dla których będziesz katalizatorem jasnych stron. Różni ludzie będą cię odbierać przez pryzmat swojego poziomu rozwoju 🙂

  5. mysle, ze wszystkie tzw „cienie” trzeba „przerobic” osobiscie w zyciu, w praktyce, bo zgodnie ze starym przyslowiem „serce nie sluga” to nie mozna swiadomie zmienic swojego serca, swojej podswiadomosci, to po prostu jest nam dane i kazda zmiana moze nastapic tylko po glebokiej ingerencji w te sprawy, nawet mysle ze tylko Bog moze to uczynic, bo przeciez jesli jestesm yczegos nieswiadomi to nie mozemy w tych obszarach soba sterowac, tylko poruszamy sie jakby po omacku, jakby slepi, dopiero jak odkryjemy ta wiedze psychologiczno-duchowa dopiero wtedy jest „oswietlona” i mozna sie w niej poruszac, pozdrawiam 🙂

  6. Witaj Farido….. Choc zrozumiałem tylko ułamek z tego co napisałaś , czuję-wyobrażam sobie Twoje prawdy jak mgłę w którą wejdę i się otoczę… i powoli mnie przeniknie…. czuję że pewne rzeczy już się pojawiały już są tylko je trzeba uformować Uważnie obserwuję Twoje listy-posty-artykuły…..Pozdrawiam Cię Niespotykana Marcin. Ps Pytanie intymne….skąd pochodzisz

  7. Witaj.

    Jestem świadomy tego, że wszystko na zewnątrz pochodzi z wewnątrz (ze mnie), ale sposób, w jaki Ty to opisujesz, pozwolił mi w kilka minut zrozumieć więcej o swojej naturze, aniżeli przez ostatni rok. No, no. 😉 Jeżeli wszystkie Twoje teksty są tak oświecające jak powyższy, to chyba pozostaje wziąć mi wolne od zajęć, usiąść i czytać. 😉

    Może znajdę u Ciebie (tak, wiem, ze w sobie) 😉 odpowiedź, po co To Wszystko się dzieje… Pozdrowienia.

      • Witam!
        Mam parę pytań i przemyśleń z różnych części bloga.
        1.Kto nadał tytuły archaniołom?
        Jak dla mnie wszelakie tytuły są symbolem hierarchii,a hierarchia jest przeciwieństwem Wolności=Miłości.
        Nawet w wikipedii można wyczytać,że archanioł Gabriel podyktował Mahometowi koran,wiec archaniołowie są narzędziem manipulatora
        .
        2 W którymś artykule pisałaś,że byłaś kierowana na złote światło. Czy zlokalizowałaś źródło tego przekazu,skąd pochodził i jaki był tego.cel?

        3. Nie znalazłem,przynajmniej na razie, wzmianki o piątym wymiarze świadomości,w którym na początku mojej duchowej drogi spontanicznie się znalazłem i właśnie to spowodowało,że zająłem się na poważnie poznawaniem swojego Ducha. To zdarzenie w jednej chwili zmieniło moje postrzeganie rzeczywistości. Z szarego robaczka,który nie widział sensu istnienia na tym padole,chwilę później stałem się Potężną Niefizyczną Częścią Miłości Stwórcy zalogowaną w tym sercu,w tym ciele, na tej planecie i skąpany w Oceanie Miłości Stwórcy. Czułem Miłość dosłownie wszędzie i we wszystkim wokół.
        Nagle mój pobyt na planecie stał się bardzo istotny. W jednej sekundzie dostałem awans i stałem się tajnym agentem Stwórcy,tajnym agentem Miłości,tajnym agentem Światła Stwórcy,który wylądował w nieświadomym świecie tylko po to,by sobą zapalić w nim Światło. Niestety zanim wszedłem w tą cudowną rzeczywistość,byłem na niskich wibracjach i chyba dlatego mnie wyrzuciło.Będąc w tym stanie mogłem łatwo się tam utrzymywać,ale nie wiedziałem,że mnie wyrzuci i tego nie robiłem. Teraz postanowiłem tam wrócić i zapalić to Światło na planecie,bo chyba samo się nie zapali 🙂
        W mojej rodzinie (katolickiej) traktują moje opowieści z niedowierzaniem i strachem,a ja wiem,skąd ten strach się bierze.
        Co o tym sądzisz? Czy doświadczyłaś podobnego przeskoku świadomości z jednej rzeczywistości w drugą?Może ktoś z czytelników? Czy wg Ciebie jest możliwe,że cała ludzkość znajdzie się niebawem w tym stanie świadomości? Czy może nastąpi jakieś rozdzielenie światów?

        Twój blog, to jedna z nielicznych stron,gdzie nie odczuwam wpływu odwróconej prawdy,która w 99% zdominowała naszą rzeczywistość zarówno fizyczną jak i duchową. Nie wiem,jak to się dzieje,ale jak teraz czytam tekst,w którym jest zrobiona jakaś manipulacja,to literki mrugają w nim na czerwono. I właśnie w tych manipulacjach chodzi o to,by nas nauczyć,co jest Miłością,a co tylko jej pozorem,co jest prawdą,a co tylko jej pozorem. Więc tak naprawdę możemy być Wdzięczni manipulatorom,że uczą nas,czym jest czysta prawdziwa Miłość.
        Dopóki nie mamy świadomości,kim jesteśmy,dopóty dajemy sobą manipulować i nie potrafimy rozróżniać pozoru od czystej prawdy.. Z chwilą odzyskania czystej świadomości Ducha manipulatorzy znikają jak poranna mgła.

        Dziękuję i pozdrawiam! Miłosz

        • ODpowiadam po kolei 🙂 Archanioły to po prostu formy duchowe, archetypy. Można je nazwać dowolnie, to przejawy uniwersalnych energii (emanacji) Absolutu, które każdy może w sobie odbierać w mniejszym lub większym zniekształceniu. Rozwój duchowy pomaga rozróżniać iluzje, dlatego dążmy do coraz czystszego odbioru Miłości.
          Co do Złotego Światła – to oczywiście Jaźń, którą odbierałam w zniekształceniu, przez pryzmat wzorców podświadomości, któe tworzą właśnie te wyżej wymienione iluzje 🙂
          Co do 5 wymiaru – nie wiem co to jest. W swoich dośiwadczeniach z energią śmierci doszłam do stanu niesamowitego wrażenia wieczności. To mną wstrząsnęło ale i uwolnilo od lęku przed śmiercią otwierając na życie. POzdrawiam serdecznie i dzięki za te słowa 🙂

  8. kiedy skrzypią drzwi
    do domu twoich lęków
    przywołaj moc
    skrzydeł motyla
    albo rozpal ogień
    w swoich oczach
    i niechby nawet
    spłonął feniks
    twojej iluzji
    nie obawiaj się
    czuć wdzięczności
    za zimny oddech
    własnego cienia
    on zawsze jest tam
    gdzie i światło…dziękuję za obecność

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s