duchowość

Oskarżyciel, który budzi twoją moc

Alen Kopera

Dzieląc się swoją ekspresją z innymi, spotkasz 3 rodzaje krytyków:

1. Takich, którzy krytykują dla samego krytykowania. Są uzależnieni od wiecznego „czepiania się” i „szukania dziury w całym”, ponieważ nie są w stanie zaakceptować odmiennych poglądów i trudno im przejść obojętnie, bez zostawienia swojego „śladu” w nich, co jest pewną formą „drapieżnika mentalnego”, który wszędzie znaczyć musi swoje terytorium. W sferze psychicznej, formę takiego „czepialskiego” krytyka przyjmuje ta część umysłu człowieka, która notorycznie gasi, sabotuje każdą pozytywną myśl, emocję, pomysł, pragnienie zmiany.

2. Spotkasz też takich, którzy z zazdrości będą próbowali zabić twojego ducha, podciąć skrzydła itd. bo z jakiegoś powodu czują się twoją twórczością zagrożeni. Kierowani kompleksem i potrzebą rywalizacji, dowartościowują się w próbach osłabienia ciebie i degradowania tego, co robisz. Ich cechą charakterystyczną jest to, że nie panują nad swoimi emocjami i przy każdej możliwej okazji będą próbowali ciebie obrażać i ośmieszać, nawet w twojej własnej przestrzeni. W psychice formę osobistego hejtera przyjmuje rzecz jasna „demon”, który atakuje umysł człowieka, będąc wyrazem jego autodestrukcyjnych wzorców.

3. I wreszcie spotkasz krytyków świadomych, którzy nie będą zabijać w tobie ducha, ale nauczą, jak go doskonalej wyrażać. Ich krytyka działa wtedy jak katalizator mocy – zmobilizuje ciebie do rozwijania się. Tacy ludzie są prawdziwymi mentorami. W wymiarze ducha to nasi „wewnętrzni mistrzowie” – przejawy Wyższej Jaźni.

Nauczyciela przebudzonego poznasz po tym, że kocha bliźniego, i jego moc budowana jest na wzmacnianiu innych, a nie ich niszczeniu. To drugie jest zewem zwierzęcych popędów, realizacją wzorca drapieżnika, który kierowany brakiem, wewnętrzną pustką, emocjonalnym „głodem”, atakuje innych, by ten brak w sobie zapełnić. A ponieważ braku tego nie da się zapełnić, bo w najgłębszej warstwie dotyczy miłości w wymiarze transcendentnym, taki człowiek musi co jakiś czas udawać się na żer, czyli przeprowadzać „atak” na innych, walcząc nieustannie o uwagę w przestrzeni publicznej, wirtualnej itd, zupełnie tak, jak kiedyś walczono o zasoby i prawdziwe terytoria.

Moc tworzenia możesz hartować w obliczu wszystkich „oskarżycieli”, których spotkasz na swojej drodze. Nie trzeba jednak brać do siebie słów, których podłożem jest poczucie braku, kompleks, zazdrość, nienawiść, pragnienie destrukcji. Kompleksy bliźniego i jego próba wyładowania ich na tobie, nie jest twoim problemem, ponieważ bliźni ma wolę, z której korzysta. Dlatego, gdy decyduje ciebie zaatakować, to on bierze za swój atak odpowiedzialność. Podobnie ty posiadasz wolę i możliwość decydowania o sobie, więc nie musisz brać w  udziału w  grze człowieka agresywnego (choć będzie walczył o twoją uwagę i próbował wciągnąć w swoją sieć).

Masz pełne prawo wymagać od innych szacunku i zachowania kultury osobistej, gdy wchodzą w twoją przestrzeń wirtualną czy fizyczną.  W tym ujęciu nie warto karmić uwagą dwa pierwsze typy krytyków, ponieważ są zniewoleni  wzorcem agresji, na który nie masz wpływu. Możesz porzucić tu teorie karmicznych długów czy dosłownie pojmowaną teorię lustrzanych odbić, na rzecz racjonalnego podejścia, które poznaje prawdę po doświadczeniu. Praktyka bowiem pokazuje, że nawet gdybyś się zmienił, czy przyznał agresorom rację, to i tak za jakiś czas zaatakują ciebie znowu. Z czasem zaczniesz cenić swój czas i kierowany miłością do siebie, nauczysz się odcinać od siebie człowieka drapieżnego, stawiać mu granice, jeśli próbuje naruszyć twoją przestrzeń.W taki sposób budzisz swój instynkt samozachowawczy i towarzyszącą mu moc kształtowania swojej przestrzeni w zgodzie z wewnętrzną harmonią i wolnością. Wszak są one po to, by rozświetlać nieświadomość zbiorową, a nie być jej bierną ofiarą.

To samo dotyczy krytyka wewnętrznego, który za bardzo się „rozbestwił”. Racjonalna analiza auto zarzutów szybko pokaże, że nie ma sensu im wierzyć, ponieważ nie są obiektywną prawdą, tylko głosem potężnego kompleksu, który zniekształca widzenie siebie, auto agresji, która dąży do niszczenia swojego jestestwa.

Warto natomiast rozpoznać krytyka świadomego i jego posłuchać, albowiem jest głosem twojego mistrzostwa. Przez takiego mentora przejawia się w sposób czysty twoja Wyższa Jaźń. Pamiętaj, że dobry nauczyciel nie jest tylko po to, by „głaskać” cię po głowie, ale przede wszystkim po to, byś poznał dokładnie swojego niedociągnięcia, czy słabości a także byś nauczył się z nimi radzić. Dobry nauczyciel nie ma potrzeby dowartościowywać się na błędach ucznia, lecz pokazuje mu, jak może je wykorzystać do bycia lepszym. W słabości moc się doskonali, i dotyczy to każdego świadomego człowieka, który tu na Ziemi pragnie przejawić swoją duszę – najlepszą wersję siebie.

17 odpowiedzi »

  1. Bardzo trafne, Farida 🙂 Dodałabym tu jeszcze z własnego doświadczenia, że nawet, jeśli krytyk należy do kategorii nieświadomych i wylewających na nas swoje wewnętrzne frustracje, możemy go również potraktować jako świetnego trenera. W takich „starciach” możemy ćwiczyć się bowiem w tym, by nie ulec jego prowokacjom i np. nie pozwolić się wciągnąć w żadną „pyskówkę”.

    Czyli z jednej strony patrzymy na krytyka jak na bliźniego, na którego również pada uniwersalna miłość, z drugiej, w tej konkretnej sytuacji, staje się on naszym „przeciwnikiem”, stawiającym nas w stanie alarmowym na okoliczność obrony i utrzymania własnych granic oraz wskaźnikiem, w którym momencie owe granice nie działają dobrze: czyli są albo zbyt sztywne, albo zbyt dziurawe.

    pozdrawiam i serdeczności! ❤

  2. No i dotarliśmy do sedna moich wcześniejszych komentarzy.

    Pobudzanie wyższych poziomów po przez zrównoważoną krytykę.
    Co z odbiorcą napominania (zrównoważonej krytyki)
    Odbiorca na pewnym poziomie świadomości blokuje dojścia do własnego wnętrza
    sądząc, że jest się na takim poziomie, że nie potrzebuje mentora (nauczyciela) – odwieczny problem mędrców, oświeconych itp. Wielu z nich osiadło na mieliźnie widząc z daleka port.
    Uważając, że ma się swoją drogę którą się kroczy i że już się swoje doświadczyło – jest to bardzo zwodnicze.
    Taka osobowość zaszywa się w swojej duchowości pomagając innym, a nie zauważając na rozwijanie i poszerzanie własnego dziedzictwa (stawiając mur przed krytyką)

    Piszę to do nielicznych, którzy już są na wyższych poziomach świadomości.
    Nawet mistrz posiada nauczyciela. Jest nim uczeń !!!

    ŚWIADOMOŚĆ TO MISTRZ, KTÓRY ROZPOZNAJE SWĄ GŁĘBIĘ.

    Każdej rzece można wytyczyć inny bieg i przyśpieszyć jej nurt, gdy wymaga tego sytuacja.
    Z rzeką idzie dużo łatwiej niż istotą ludzką.
    W TERAZ jest taka potrzeba, by zwolnić, żeby przyśpieszyć.

    Bądźcie czujni by mieć w pełni światło (olej, knot i iskrę). Dwa bez jednego to brak, przy którym nie dostrzeżesz przejścia, a po przez CZWARTE wejdziesz.

    Podziały, podziały, podziały – wciąż je tworzymy.
    Wiem, wiem – trzeba wojny by osiągnąć pokój.
    Jest takie powiedzenie „jak chcesz poznać wnętrze człowieka, to zrób mu wojnę”

    Wszystkie trzy typy krytyki są właściwe przy szeregowane temu światu – DOŚWIADCZAJĄ, UMACNIAJĄ, KSZTAŁTUJĄ.

    Wskażę taką myśl do podjęcia:
    – Czy jest potrzeba pisania tego wszystkiego, tych „bzdur”, które potrafią niewłaściwie ukierunkowywać?
    (zależnie od poziomu odbiorcy). Przypowieści miały tą właściwość, że nie robiły spustoszenia w umysłach ludzkich)
    – Tak czy nie?
    – Czy to nie stwarza większego zagrożenia, niż niepisanie – pozostawienie to Bogu?

    I tu można wyjechać z wolną wolą
    – ja mam wolę pisać, a ten co ma wolę czytać, czyta.
    I tu lustrzane odbicie:
    – ja mam wolę strzelać, a kto wyjdzie na linię strzału, cierpi.

    PAMIĘTAJMY, ŻE SŁOWO I MIŁOŚĆ LUDZKA – TEŻ i NISZCZY.

    Ponownie jakieś „bzdury” wypisuję – muszę to wylewać ze swego naczynia, może się komuś przydadzą, lub zaszkodzą. Ja znowu się napełnię ze Źródła.
    Czy to jest odpowiedź? – Dawać, by móc otrzymać ( uzasadniony egoiźmik nie ma znaczenia, czy pomaga, czy szkodzi, każdy dostaje to co właściwe – nie nam osądzać!

    Czyńcie to, co uważacie za właściwe. Hulaj duszo – zabawa trwa (inaczej-boska rozrywka)

    ŚWIATŁO W NOCY, CIEMNOŚĆ ZA DNIA – KOCHANKOWIE BAWIĄCY SIĘ W TAŃCU.
    JEDNOŚCI GDZIE SIĘ SKRYŁAŚ?
    – Dobrze się ukryłam, nieświadomość mnie nie znajdzie.

  3. Hej Farido,

    dziękuję za super tekst, akurat dotarł do mnie w momencie, kiedy zaczynam od siebie odcinać różne padalce. Powiem tak są ludzie, którzy krytykują, ale ja nie muszę zwracać na nich uwagi. Przynajmniej nie więcej niż tego wymaga sytuacja.

    Tak jak mam w sobie głos krytyka, z którym przecież nie będę cały dzień walczyła, bo bym niczego nie załatwiła w swoich sprawach. Tak zwyczajnie nie mam czasu na bzdury w postaci krytyki z dwóch pierwszych punktów.

    Jeśli ktoś ma ochotę krytykować-dekonstruować, to widocznie nie ma pojęcia, co to znaczy stworzyć coś samemu. Najwybitniejsze umysły nie krytykują w sposób w jaki robią to trole w internecie, a że ja wolę dołączyć do najlepszych niż ciągnąć się w szarym ogonie, więc koncentruję moją uwagę tam gdzie chcę iść. A nie na tym do czego nie chcę już wracać.

    PS Tego wszystkiego nauczyłam się dzięki doświadczeniom z moimi krytykami 😉

  4. Im dłużej żyję, tym bardziej jestem przekonany, że Ziemia, to jednak Piekło, a ludzie są z natury źli jak Szatan i tylko narzucone z góry, programowane od wieków zachowania i zwyczaje oraz religie i prawo (również przekazane nam przez wyższe cywilizowane istoty) nie pozwalają nam się wzajemnie unicestwić. Po coś jesteśmy im potrzebni. Programowane zachowania umożliwiają kontrolę cywilizacji. Bez tych zachowań natura ludzka szybko doprowadziłaby do ogromu nieszczęść. Nawet mając prawo i zasady ludzie robią okropne rzeczy, są katami dla innych. To uświadamia jakimi zwyrodnialcami potrafimy być, gdy sytuacja robi się krytyczna, gdy nikt nam nie patrzy na rączki i nas nie kontroluje…

    • to prawda. Tez uważam, że istnieje piekło na ziemi, wynika z nieświadomości ludzi, ze poddają sie popędom agresji, działają jak roboty w pewnych sytuacjach, zupełnie bez empatii i rozumu. Ale wierze też w postęp, w to, że rozświetlamy ta nieświadomość zbiorowa wiedzą jak postępować w chwili kryzysu, nauką panowania nad destrukcyjnymi emocjami i pragnieniami, wychodzeniem z zabobonów, nauką współczucia począwszy od dziecięcych lat, wychodzeniem z przemocy fizycznej co jednak sie dzieje w krajach najbardziej postepowych.

      • Dla mnie od dwóch lat każdy prawie że dzień jest walką. Wszystko wokół jak gdyby pragnie mojego samounicestwienia, jednak jako obserwator tylko patrzę na te siły. Nauczyło mnie tego 7 lat praktyki medytacyjnej. Obserwuję gniew, rozpacz, myśli samobójcze i zastanawia mnie jak wiele takich stanów wytwarzane jest we mnie na skutech chamstwa i bezwzględnosci ludzi na zewnątrz. Jak wiele takich stanów muszą doświadczać inni..? Obserwowanie niesamowitego bólu psychicznego po pewnym silnym antybiotyku było również bardzo interesujące. Miałem raz takie doswiadczenie. Ostrzeżenie było nawet na ulotce leku. Ale ludzie nie są tak silni jak ja by temu nie ulec. Są slabi i tylko atakują innych w tej bezsilności. W Falun Dafa fajnie to się tłumaczy, że gdy ktoś po nas jedzie, to oddaje nam swoje Fa, swoją pomyślność. Gdy się denerwujemy i pomstujemy oddajemy z powrotem to Fa, pozbywamy się pomyślności. A to jest bardzo trudne, żeby pozwolić sobie wylać wiadro pomyj na głowę i zachować spokój wiedząc, że wyrażenie gniewu i złości zabierze nam to, co tak bardzo świat zewnetrzny stara się nam dać, pomiatając nami jaki szmatą na wietrze.

    • Nie obraź się ale uważam to za bzdurę wszystko jest zaprogramowane z góry nie tylko dobro ale też i zło w zależności od twoich doświadczeń od urodzenia a nawet wcześniej w okresie prenatalnym w zależności od tego czego doświadczasz powstają struktury psychiczne oparte na relacji świadomość-zdarzenie-pamięć (w uproszczeniu) nasze przeżycia i reakcje emocjonalne się utrwalają i na bazie tego powstają struktury i myślenie osobowości w zależności od tego jak byłeś traktowany zawierasz w sobie zaprogramowany ładunek albo pozytywny albo negatywny który jak wszystko co masz w głowie dąży do chociaż chwilowego zamanifestowania w zależności od okoliczności i nie pomogą tutaj żadne hamulce moralne wykształcone cechy plus okoliczności sprzyjające ich wyzwoleniu sprawiają że mamy to co mamy. Prawdziwe pytanie jakie pozostaje to kim jesteś?skoro struktury psychiczne są takie a nie inne w zależności od tego co nas spotkało i naszej reakcji na to czy można powiedzieć że jesteśmy świadomością zaplątaną w przeżycia i wywołujące je zdarzenia? Które potem często mechanicznie odreagowujemy w przyszłości. Nie ma co do tego żadnej pewności to tylko moje przypuszczenia nie jestem psychiatrą ani psychologiem ale wiem jedno wszystko ale to wszystko co masz w głowie ma swoje źródło dla większości obrazów emocji i innych to źródło jest umiejscowione na zewnątrz. Osobiście odkryłem w sobie tylko jeden jak na ten czas obraz o którym mogę powiedzieć że jest z wnętrza mojego umysłu i nigdy nie widziałem tego dosłownie w świecie zewnętrznym cała reszta tego co widziałem i słyszałem w czasie medytacji w swoim wnętrzu tysiące obrazów i słów po prostu gdzieś widziałem wcześniej w filmach, książkach itp. różne dziwne lęki i problemy z psychiką też okazały się mieć swoje źródło w zewnętrznych wydarzeniach. Wiec nie po prostu nie zgadzam się z prostym twierdzeniem że ludzie są z natury źli lub dobrzy są tacy i tacy w zależności od tego któremu magazynowi w swoim wnętrzu pozwolą się zamanifestować to pozwolą ma niewiele wspólnego z wolną wolą a moim zdaniem więcej z czymś stopniowym co się odbywa często małymi kroczkami aby w sprzyjających okolicznościach porwać nas z siłą tsunami 😉

      • Ok, ja rozumiem stany mentalne i emocjonalne, które np. dla mnie nie są żadnym problemem, bo z każdymi sobie świetnie radzę. Nie radzę sobie natomiast z ciałem, które samo przestaje chcieć istnieć i wynajduje najrozmaitsze sposoby, żeby się z życia wycofać. Ja sam mam chyba wszystkie choroby przekazane genetycznie z mojej rodziny i gdy mojej mamie coś dolega w wieku 60 lat, to ja mam to samo już w wieku 30 lat. Przez co w zasadzie żywię się jak więzień w celi, bo cała przyjemność z jedzenia została mi odebrana na skutek zaburzeń pokarmowych, alergii i nietolerancji. Do tego jakieś rzadkie genetycznie cholerstwo padło mi na skórę. Do tego moi dobrzy znajomi zaczęli mnie atakować, bo sam to sobie wymyśliłem, i że to niemożliwe, podczas gdy lekarze mówią, że to jak najbardziej możliwe, tylko trzeba się z tym nauczyć żyć, bo leku nikt jeszcze na to nie wymyślił. No więc pozbyłem się takich znajomych, obwiniających mnie za moje zdrowie. Bo przecież jestem bogiem i sam sobie wieczorkiem ustalam jak tam będzie jutro z tym podziałem komórek, jak tam leukocyty, trombocyty, ciśnienie, natlenienie krwi, praca gruczołów, równowaga elektrolityczna, stopień regeneracji mięśni po wysiłku, produkcja insuliny, produkcja enzymów w żołądku i trzustce itd. I tak też sobie wymyśliłem, żeby się pozbawić wielu przyjemności doznaniowych w życiu i żyć jak mnich buddyjski. Moje ciało w ogóle nie jest kompatybilne z tym światem i ludźmi. Mój duch jest silny, ale ciało niestety już ma go dość. Czy ktoś się z Was zmierzył z taką sytuacją, gdy ciało fizycznie odrzuca ambicje ducha i chce zaprzestać dosłownie wszystkiego, żeby już więcej nie cierpieć, bo duch okazuje się źródłem cierpienia i sam mimo tytanicznych starań nie wie co robi źle?

        • Trzeba przegrać, żeby wygrać – tak jest w dualności.

          Twoje doświadczenie to duch silny, a ciało słabe.
          Ten duch to już coś! Wciąż jest silny.

          Moje doświadczenie to ciało mocne, a duch w otchłani ciemności i to nie piekło,
          bowiem piekło jest na ziemi, a w nim jesteśmy zahartowani.
          OWY- niecielesny ból wewnątrz, który wierci jak wiertło udarowe od wewnątrz, ból na który nie ma zewnętrznych środków uśmierzających.
          Co mi ze wspaniałego ciała, jak wówczas prosiłem o odjęcie mi wszystkich kończyn dla pozbycia się tego bólu. I to nie była nicość, bowiem w nicości nie ma bólu, tam nie ma nawet samej nicości. Wiem!

          Zejście „niżej” do otchłani – to, to dopiero „jazda bez trzymanki”, a nawet jazda nie umiejąc jeździć bez trzymanki i bez kierownicy. Przejść to i pozostać w tym samym ciele jest rzadkością.

          Cierpienie zazwyczaj nie sprawia przyjemności, lecz ku czemuś służy.
          Jest to doświadczenie, które uczy i trzeba przez nie przejść.
          Jest wielu, którzy od tego przedwcześnie uciekają, lecz i w nich już TO się naznaczyło.

          Przejść tą drogą i pozostać to TO jest coś!

          TO – to coś takiego jak „Przeżyć własną śmierć”

          Otrzymujesz klucz, by otworzyć Nową Księgę z czystymi stronami – ale już w innych wymiarach.

          Ból to też boska rozrywka. I tak to już jest.

          • Kiedyś miałem taki ból i miałem wrażenie, że tamtego dnia umrę. Obserwowałem to niepokojące doznanie i walczyłem z nim jakoś tak wewnętrznie. Po kilkunastu minutach okazało się, że to był ból wywołany ego, które nie mogło zaakceptować sytuacji. No i wtedy umarło na jakieś 1-2 minuty, gdy straciłem zupełnie poczucie ego i czułem się wszystkim, co było wokół mnie. To było jakby mnie ktoś wystrzelił z katapulty. Akurat jechałem autobusem przez jedno z największych europejskich miast. To był zupełnie obcy stan świadomości i coś mega niesamowitego. Ale zaraz uruchomiło się coś, co można nazwać „umysłem drapieżnika” i w umyśle pojawiła się ocena innych ludzi, że „ja” – którego jeszcze przed chwilą nie było – jestem lepszy od innych… i oceniłem kogoś. Pierwszą osobę, która mi się nawinęła i nagle bach! powrót do piekła. Od tamtej pory jestem w coraz większych tarapatach i mam wrażenie, że gdybym był wtedy w dobrych rękach i miał właściwego mistrza, to przygotowałby mnie na ten stan i nie skończyłoby się to tak, jak się skończyło. Teraz rozumiem, że wszystkie nasze problemy, to identyfikacja z fałszywym Ja i z czymś, czym nie jesteśmy. Dzierżawimy to ciało, lub wzięliśmy je w leasing i teraz w tym avatarze doświadczamy i spłacamy kredyt życia. Ciało żyje samo, ma jakiś wewnętrzny zegar, który określa jakie choroby będą uruchamiane genetycznie w danym wieku i jakie predyspozycje będą wykonywane, a jakie zanikną. Zegar określa też termin ważności avatara. Druga sprawa. Idziesz spać i nie ma cię. Gdzie jesteś, gdy avatar śpi? No właśnie… Ale jak się obudzisz, to uważasz, że to Ty tutaj jesteś i że to twoje życie. A jak dla mnie wszystko jest już wykonane w 100% i czas jest pełny, czyli, że przeszłość i przyszłość jest jednym teraz, w którym wszystkie możliwie doświadczenia są już zaprojektowane. Rzecz polega tylko na tym, że jaźń podejmuje decyzje i porusza się jak gdyby po innych, alternatywnych wymiarach, czego nie widzi, bo wszystko zawiera się w jednym teraz. Można więc rzec, że istniejemy w nieskończonej ilości możliwości, które już są wykonane, a my wybieramy sobie tylko kilka z nich i ich doświadczamy. Nie wiem jednak, co dokładnie determinuje ten wybór. Gdyby możliwość już nie istniała, to dana rzecz nie byłaby dla nas możliwa. Co sprawia, że stoimy w miejscu? Myślę, że jest to po prostu lęk. Lęk i stres wpływa na naturalne procesy biochemiczne w organizmie. Lęki ego zaburzają chemiczną pracę ciała, mózgu i zaczynają się schody. Tylko pozbycie się lęku może odwrócić ten proces. Da się to zrobić bez żadnych leków itp. środków. Sam tego doświadczyłem ale na ok 2-3 sekundy i tylko wtedy, gdy utraciłem identyfikację z tym, kim wydaje mi się, że jestem.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s