przebudzenie

Jak rozpoznać swoje prawdziwe potrzeby – pragnienia duszy

Gdy pracuję z kobietami i mężczyznami w procesie integracji duszy, gdy dochodzimy dzięki pracy z podświadomością i z cieniem do pragnień autentycznych, to znaczy związanych z prawdziwą tożsamością – ukrytą pod fasadą masek i wyuczonych wzorców postępowania – zdarza się, że adept rozwoju osobistego przeżywa w związku z nimi dysonans. 
 
Uświadamia sobie, że całe życie uciekał przed daną potrzebą, która wracała jak bumerang, a ponieważ nie umiał jej we właściwy sposób zrealizować, obrał strategię wyparcia, zamydlania, zastąpienia ją innymi rzeczami. Wchodząc w duchowość myślał nawet, iż można tę potrzebę rozpuścić na rzecz potrzeby wyższej – Boga, ducha, wszech – Miłości etc.
 
Oczywiście praktyki wyparcia działają, ale tylko przez jakiś czas. Stłumione pragnienie i tak wybuchnie w którymś momencie ze zdwojoną siłą i w sposób negatywny – bo gdy czegoś w sobie nie uznajesz i nie umiesz znaleźć konstruktywnego ujścia na zewnątrz, to staje się to w Tobie pustką, ziejącą dziurą, otchłanią, z czającym w środku „demonem” – mocą niezrealizowaną, więc działającą antagonistycznie.
Dodajmy jeszcze, że niektórzy przeżywają wielkie rozczarowanie, gdy zataczają kółko w rozwoju osobistym i znowu wracają do tego samego, co ich zmotywowało do zmian. To moment uderzenia w ścianę, której już nie da się sforsować, przekroczyć, udać iż jej nie ma, zaczarować.  Ale można tę ścianę pomalować na swój sposób, uczynić częścią pejzażu „ja”. Czas wziąć odpowiedzialność za wszystkie aspekty siebie, za pragnienia, których realizacja jest filarem szczęścia życiowego, spełnienia tu i teraz, gdy działamy w zgodzie z motywami duszy.  Wszak pojawiła się ona na Ziemi nie po to, by przekonywać, iż nie potrzebuje niczego, ale po to, by osiągnąć to wszystko, co jest jej powołaniem, unikalną na skalę kosmiczną specjalizacją. Ale żeby tę specjalizację wykonywać – pokazać swą indywidualność i wyjątkowość na tle zbiorowości, jednocześnie ją konstytuując swą pracą, zasilać inspiracją i działaniem pozytywnym – trzeba uznać swoje filary. Te filary stanowią nasze człowieczeństwo.
 
Żadna, najwznioślejsza duchowość nie pozbawi nas podstawowych potrzeb bliskości i relacji z drugim człowiekiem. Nasz świat wypełnia zarówno zasada jedności, jak i zróżnicowania. To zróżnicowanie tworzy odcienie relacji – interakcji wszelkiego typu. Stworzeni jesteśmy do komunikacji i dialogu, nie do ciągłej pustelni i samozaspokojenia.
 
Oczywiście gdy nie potrafimy tworzyć relacji zdrowych, i w końcu dociera do nas, że wciąż pakujemy się w to samo gówno, postanawiamy być sami. „Obrażamy się” w pewnym sensie na płeć przeciwną, i postanawiamy znaleźć samowystarczalność w rozwoju osobistym. Zewsząd bombardowani jesteśmy sloganami, które dają nadzieję: „Znajdź w sobie Boga”, „Jesteś Miłością”, „Wszystko jest w Tobie”, „Zwróć się do swojego wnętrza”, „Nie potrzebujesz nikogo poza sobą”, „Zakochaj się w sobie”.  To wszystko prawda, ale częściowa, potrzebna na etapie gruntowania „ja”, odnajdywania swej wewnętrznej wolności. W podróży wewnętrznej docieramy do Jaźni – obrazu boskości i miłości, na którą brak słów. Ta miłość nas dopełnia, leczy rany, uwzniośla, pokazuje nam – jak w lustrze – kim jesteśmy i na czym polega nasza wyjątkowość w oczach Boga/Bogini. Nabieramy tedy odwagi do bycia sobą, do realizowania swoich talentów, bo są one iskrą ducha boskiego, z której to my – dusze – wzniecamy ogień w fizycznej rzeczywistości. Ogień miłości, rozświetlający i ogrzewający przestrzeń. Każdy robi to na swój sposób. Ale co dalej?
 
Po pięknym czasie uduchowienia, wierności sobie i osadzenia w swym polu, gdy już jesteśmy wzmocnieni wewnętrznym płomieniem Jaźni, czas na nowe interakcje – już te zewnętrzne. Po okresie flow, wracamy na Ziemię, do ludzkiego siebie, do takiego, jakim byliśmy zawsze – niedoskonałego, z wadami, zaletami, z pełnią i z pustką, z blaskami i czarnymi dziurami w sobie, z kochaniem i z brakiem miłości, ze współczuciem oraz złością, z odwagą i z lękiem, z mocą i słabością… Najgorzej zaakceptować emocje negatywne, które duchowość fałszywa neguje, wtedy wpadamy w kolejny konflikt z cieniem, o czym pisałam w innych tekstach. W każdym razie niektórym trudno się pogodzić z tym „powrotem na Ziemię” i tym, że po etapie wewnętrznego rozświetlenia, znowu pojawia się ten sam mrok, w którym wcześniej byli zanurzeni.  Dlaczego tak jest? Bo w nas jest wszystko, co nas stworzyło – przeszłość i jej demony, przeżyte traumy, które są zapisane w naszej pamięć i nic ich nie usunie. Pewne rzeczy przekroczymy, oswoimy,  a pewne zostaną takie, jakie są (każdy ma piętę achillesową, słabość z jakiej tworzy się jego największy dramat, ale i napęd do reformy innych aspektów jestestwa). Możemy jedynie przytulić swe niedoskonałości, jak mama przytula płaczące dziecko, czekając aż się uspokoi.
 
Nie uda się kontrolować samego pojawienia się problematycznych emocji, ale możemy zdecydować co z nimi dalej zrobić. Czy się wściekać, że pomimo tylu lat pracy osobistej, dalej odczuwam lęk, złość, gniew? Przecież niczego nie wyprzemy się ze swojej natury. Tam gdzie lęk, tam też odwaga do życia z nim. Tam gdzie złość, tam może czaić się niezaspokojona potrzeba, której nie zauważamy, motywacja do zmian.
 
W stanach negatywnych jest największa lekcja miłości do siebie, bo tak jak wcześniej czuliśmy miłość Boga do naszej istoty, tak potem uczymy się tego samego w stosunku do niedojrzałych warstw siebie.
 
Nie wystarczy tylko akceptacja, niektóre z nich są po to, by je po prostu zrealizować, ale lepiej, to znaczy bardziej świadomie niż kiedyś. Na przykład za frustracją i złością, dołem psychicznym, który zaczęliśmy znowu odczuwać po latach rozwoju osobistego, może się manifestować potrzeba nowego związku, satysfakcjonującej wymiany emocjonalnej, bliskości seksualnej, potrzeba zmiany pracy, znalezienia więcej czasu na krzewienie swych zainteresowań, na co jesteśmy teraz gotowi, ale z jakiegoś powodu ignorujemy i nie robimy nic. Informacje te pojawiają się też w snach i synchronicznościach w przestrzeni (znaki), ale nie umiemy ich właściwie odczytać. Paradoksem jest, iż w końcu nie przez stany pozytywne, ale negatywne dusza daje nam znać, że chce realizować swe potencjały na Ziemi. A to za każdym razem wymaga, żebyśmy wyszli ze sfery komfortu i zaczęli działać.
 
Każdy z nas posiada moc w sobie, którą poznaje, uczy się zarządzać. Rzeczy, na które marnotrawił energię życiową, w tym procesie indywidualizacji odpadają, jak zamki z piasku, bo były zbudowane na kłamstwie fałszywej tożsamości. Zaś rzeczy, które zawsze były głosem prawdy, wracają, aż w końcu zrozumiemy, iż są pragnieniem duszy. Nie ma nic złego w ich zaspokojeniu, wręcz przeciwnie – dzięki nim zbudujemy trwałe szczęście, sukces życiowy. Gdy tego nie robimy, bo wciąż łudzimy się iż powinniśmy być samowystarczalni i zaspakajać się li tylko wewnętrznie, pojawi się wielki dół w miejsce wcześniejszego mistycznego”flow”.
 
Reasumując, jeśli konkretne obszary naszych potrzeb nie mają ujścia w materii (naszą powinnością jest znaleźć im najlepszą formę wyrazu, która nie krzywdzi ani nas, ani otoczenia) to szukanie gdzie indziej zaspokojenia nic nie da. Każdy proces prędzej czy później doprowadzi nas do nich znowu. Warto uświadomić sobie, co na ten moment mi brakuje, i popracować nad poprawą tych dziedzin życia.
 
Dusza jest bardziej rozbudowaną istotą niż umysł ego, chce się wyrazić w wielu aspektach, i jakoś znaleźć na wszystko czas, a to wymaga wyważania, balansu, reformy, reorganizacji życia, by wszystko pomieścić. To właśnie proces jej urzeczywistnienia ❤
 
A co ze smutkami dnia codziennego?  Są one wpisane w trudy egzystencji. Stres niweczy poczucie szczęścia, ale życie dorosłego człowieka składa się z jednego i drugiego. Jest miejsce na lęk  związany np. z zarabianiem kasy i presją kredytów etc, czyli współczesne ekonomiczne niewolnictwo, ale też radość – np. z dzieci – i z dzielenia się z innymi ludźmi. Jedno nie wyklucza drugiego, ale najtrudniej stworzyć między tym połączenie. Życie w całości to przyjęcie blasków i cienie w każdym wymiarze, wewnętrznym i zewnętrznym, co oczywiście nie oznacza bierności, ani bycia ofiarą tych drugich, tylko cierpliwym konstruktorem, który potrafi dostrzec zarówno błędy i szanse ich naprawienia, jak i swoje ograniczone możliwości w niektórych obszarach życia. Wtedy po prostu wybieramy mniejsze zło. Ale ten wątek rozwinę kiedy indziej.
 
46925607_124136928487548_242617123388522496_n33erffffffdfafFINISH

Farida Sorana

doradca i przewodnik duchowy, nauczycielka metody rozwojowej „Integracji duszy” – sztuki świadomego życia. 

Chcesz umówić się na sesję telefoniczną ze mną? Napisz: farida.sorana@gmail.com 🙂

 
 

2 odpowiedzi »

  1. DZIEKUJĘ,DZIĘKUJĘ,DZIEKUJĘ  !!! Anna Gloria   W dniu 2019-05-09 10:56:07 użytkownik Ciemnanoc.pl napisał: WordPress.com Farida posted: ” Gdy pracuję z kobietami i mężczyznami w procesie integracji duszy, gdy dochodzimy dzięki pracy z podświadomością i z cieniem do pragnień autentycznych, to znaczy związanych z prawdziwą tożsamością – ukrytą pod fasadą masek i wyuc”

  2. Witam, napisala Pani cos takiego: „Paradoksem jest, iż w końcu nie przez stany pozytywne, ale negatywne dusza daje nam znać, że chce realizować swe potencjały na Ziemi. A to za każdym razem wymaga, żebyśmy wyszli ze sfery komfortu i zaczęli działać”. Podzielę się moim doswiadczeniem na ten temat. Otóż na tym poziomie rozwoju duchowego (może lepiej – drogi), na którym się obecnie znajduję, otrzymuję odpowiednio intensywne sygnały od źródełka, z jednej strony jest to coraz większa niezgoda na to, co jest (tzw. cierpienie), z drugiej strony zaś konkretne podpowiedzi, co zrobić, aby wrócić na tak zwaną wlaściwą drogę. Co chcę przez to wyrazić? Ano to, że tak długo, jak nie osiągnę jedności ze źródełkiem, tak długo nie będę w stanie doświadczyć sfery komfortu, cokolwiek miałoby to oznaczać. Na zakończenie dodam, że według mnie każda droga jest właściwą, bo jeśli miałaby być inną, to by inną była. Chodzi tylko o to, żeby nie stawiać oporu. Mnie się to jeszcze nie zawsze udaje, bo stary program…ale po malutku go kasuję i nagrywam nowy. Pozdrawiam!

Odpowiedz na annagloria Anuluj pisanie odpowiedzi

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s