duchowość i rozwój osobisty

Poszukiwanie prawdy – czyli przekopanie gnoju własnego i cudzego

Jak odkryć swoją prawdę, żyć w zgodzie ze sobą ? To główne pytania ludzi, wkraczających na drogę poszukiwań duchowych. Część ludzi dorosłych jest pogubionych i pozbawionych dostępu do wewnętrznego kompasu, tożsamości prawdziwego „ja”. Żyje cudzymi oczekiwaniami, zamiast odkrywać swoje potrzeby. Realizuje scenariusze wtłoczone przez otoczenie, a nie kieruje się swoim własnym. Dlaczego tak łatwo rezygnujemy z siebie i co z tym zrobić?

Przyjrzymy się najpierw dzieciństwu, gdzie znajdziemy pierwsze przyczyny owych narastających problemów – gdy jako dzieci pompowani jesteśmy szkodliwymi wierzeniami. W następnej części artykułu opowiem o procesie odwrotnym – bolesnym ich rozbijaniu, co ma miejsce w samorozwoju.

ODREALNIONE ZASADY ZAMIAST WIEDZY PSYCHOLOGICZNEJ

Zauważmy, że już w szkołach uczy się dzieci rzeczy niepraktycznych, z których większość nie pamięta się po latach. Tymczasem to, co jest ważne i przydatne w codzienności, człowiek odkrywa 30 lat później,  gdy już przeżył przemoc i traumę, na przykład wikłając się w długoletnie toksyczne zależności.  Czy można temu zapobiec?  Częściowo można ułatwić start przez wprowadzenie do szkół zajęć z psychologii, która pomogłaby dzieciom wyrobić nawyk dbania o higienę psychiczną, nazywać emocje i  nauczyć z nimi radzić przez asertywność (a nie wyparcie czy agresję), rozpoznawać typy osobowości i zagrożenia dysfunkcyjnych relacji.

Zamiast tej jakże kluczowej dla interakcji ludzkich wiedzy, uczy się zasad odrealnionych, wynikających z źle pojętych, religijnych wierzeń (typu: „Bóg tak chciał”, „cierpienie uszlachetnia”, „bądź zawsze pokorny”, „módl się za tych, którzy cię krzywdzą”, „nie broń się, tylko nastaw drugi policzek”). Niestety, dla osób szczególnie uwrażliwionych i nie posiadających mechanizmów obronnych – mogą okazać się szkodliwe.  Małe dzieci są przecież emocjonalnie niedojrzałe, więc tego typu wierzenia mogą odebrać w zniekształceniu – ślepo stosując do wszystkich sytuacji, co jest błędem – bo powielą wzorzec ofiary.

WYBÓR WŁASNEJ ŚCIEŻKI KOŃCZY SIĘ TRAUMĄ – UPADEK LUCYFERA, MĘCZEŃSTWO JEZUSA, UPADEK ADAMA I EWY

Na życie duchowe nie jest gotowy człowiek dorosły (o czym świadczy ilość odlatujących mistyków, fanatyków i sekciarzy), a co dopiero małe dziecko, w które wpaja się zabobony i sztuczny konflikt Boga z własnym Synem. Tłumaczy on częściowo, dlaczego boimy się wybierać własne ścieżki – bo bez względu na to, czy są w zgodzie z wyższymi wartościami, czy nie, kończą się traumą. Otóż Lucyfer- „dzieciak” niegrzeczny, który ośmielił się podważyć rajski porządek, upadł za karę w otchłań i odtąd spala siebie i innych w ogniu piekielnym. A ten, który był „grzeczny” i „posłuszny” z woli Ojca został umęczony na krzyżu. Tak źle, i tak niedobrze. Najgorzej z dziećmi ludzkimi – Adamem i Ewą – za to, że chcieli się dowiedzieć, co jest dla nich dobre a co złe, zostali ukarani ciężkim losem na Ziemi. Jakich wzorców miłości uczymy nasze latorośle, opowiadając im te okrutne historie? Oczywiście te mity posiadają głębokie prawdy duchowe, o których opowiadam w innych artykułach. Ale powiedzmy sobie wprost – małe dzieci nie pojmą tej symboliki, tylko skupią się na warstwie dosłownej, więc po co nią obarczać?

ZABURZENIA PSYCHICZNE W WYNIKU RELIGIJNYCH LĘKÓW 

O krzewieniu obsesji na temat Szatana, jako siły nieczystej, która poluje na niewinne dusze  nie wspomnę. Wszystko jest ok, gdy dziecko wykazuje się dystansem, ale  u części pod wpływem indoktrynacji rodzą się niepotrzebne obszaru tabu, a w związku z tym natrętne myśli i lęki. Psychologowie mówią nawet o nerwicy eklesjogennej (zaburzenia psychiczne związane ze strachem przed potępieniem, poczucie winy, iż nie można sprostać świętym ideałom głoszonym przez kościół).

Takim niepotrzebnym spaczeniom zapobiec może świecka etyka i moralność. Nauka odpowiedzialności obywa się bez straszenia niezadowoleniem Boga, który „wszystko widzi i osądza”, a potem stosuje kij albo marchewkę pod postacią niebios i piekieł. Wierzenia tego typu niegodne są człowieka rozumnego, odziera go z szacunku do siebie. W związku z tym, nie powinni się nimi karmić małych dzieci, bo skrzywi im się życie – zupełnie niepotrzebnie odbierając im moc sprawczą i możliwość kształtowania swego indywiduum.

IDEAŁ DUCHOWY

Duchowość zdrowa to odkrywanie boskości w sobie, bycie równym, wolnym i odpowiedzialnym w relacji Miłości. 

Gdyby się zastanowić, nikomu nie jest potrzebna afirmacja duchowego syndromu sztokholmskiego i męczeństwa. Potem, gdy wejdzie się w związki i rozwój osobisty, i tak wylezie u niektórych masochistyczna tendencja do uświęcania cierpienia i  zła.  Wiele przekonań, jakie ochoczo później przyjmujemy – okazuje się niczym innym jak zaklinaniem siebie i rzeczywistości, wciągającym  w machinę perfekcyjnego dążenia do ideału duchowego. Ten ideał  w sprzężeniu zwrotnym zapewni ochronę przed cierpieniem, znieczulenie na emocje niechciane jak np. lęk i złość, a w nagrodę – samoistne rozwiązanie problemów ziemskich. Niestety, okazuje się, iż jest wręcz na odwrót.

Im bardziej negujemy swą ludzką, niedoskonałą naturę, nie chcąc uznać jej wad i zalet, tracąc czas na wieczną walkę ze sobą i dysocjację, grzęźniemy coraz bardziej w pułapce problemów życiowych, które będą narastać. Im bardziej uciekamy od siebie, tym mniej jesteśmy zdolni do skutecznego życia, które korzysta ze wszystkich barw naszej istoty, a nie tylko bieli. Jeśli nie weźmiemy odpowiedzialności za nasze słabości, nie będziemy potrafili sobie z nimi radzić na bieżąco, kierując się etycznym kompasem, a nie lękiem przed „demonami”.

BRAK EDUKACJI SEKSUALNEJ 

O edukacji seksualnej nie będę się rozpisywać, bo chyba każdy świadomy rodzic zdaje sobie sprawę z tego, że dzieci skrupulatnie analizują budowę tasiemca, a nie wiedzą praktycznie niczego o swoim ciele i swojej seksualności (ale niektóre z nich zapamiętują, że masturbacja jest „grzeszna”, homoseksualizm również, a seks przedmałżeński – wykluczony, czego i tak nie będą się trzymać, fundując sobie kolejne poczucie winy).  Poznają zakazy, ale nie znają swych praw. Tragicznym jest, iż wiele z nich nie umie rozpoznać i reagować sprzeciwem w obliczu przemocy seksualnej , na którą są narażone wszędzie, z racji swojej słabszej natury i podatności na manipulację.

Obserwując polską rzeczywistość widzimy, iż jest wiele do zrobienia w aspektach podstawowych – racjonalnej edukacji, przygotowania dzieci do życia, nauki kreatywnego myślenia, wzmacniania swojej suwerenności przy jednoczesnym nacisku na etyczne postępowanie i umiejętność rozróżnienia, co jest dyskryminacją i agresją, a co prawem osobistego wyrazu, który nie narusza  niczyjej wolności.

STEREOTYPY PŁCIOWE

Temu powyższemu prawu zaprzeczają patriarchalne stereotypy, wciąż obecne w naszej mentalności. Jeśli nawet uporamy się z dylematami dzieciństwa, kolejnym problemem przy wchodzeniu w dorosłość, będzie próba wtłoczenia płci w role tendencyjne, ustalające między nimi hierarchię w wielu dziedzinach życia, „jak Bóg przykazał” (mężczyzna rządzi na zewnątrz, kobieta rządzi w domu, obowiązki małżeńskie kobiety to zaspakajanie seksualne męża i rodzenie mu dzieci, a obowiązkiem mężczyzny jest utrzymanie jej i całej rodziny ). Zgoda na te schematy nierzadko skutkują wieloletnim „gwałtem” na sobie, nie tylko jeśli chodzi o kobiety (które nie zawsze mają ochotę się rozmnażać, czy być „panią domu”), ale i mężczyzn, nie radzących sobie z wizerunkiem „silnego samca”. Zarówno kobieta jak i mężczyzna uczestniczą w życiu zawodowym i rodzinnym, w proporcjach dowolnych, wynikających z ich wyboru  świadomego i predyspozycji, a nie narzuceń. Kobiety i mężczyźni powinni posiadać wiedzę o tym, jak wygląda relacja partnerska, a nie lansować obraz tradycyjnej zależności, opartej na kontroli, w której jedna osoba rządzi, a druga jest podległa.

W duchowości  rozpoznanie i połączenie swoich cech „męskich” i „żeńskich” pomoże nam rozbudować osobowość i wyrazić je w ramach duszy – czyli unikalności, która wieńczy każdy autentyczny rozwój osobisty. Jesteśmy bowiem kimś więcej niż role narzucone przez otoczenie. Tylko ludzie wewnętrznie wolni i spójni zdolni są tworzyć kulturę współpracy i partnerstwa, a nie pogłębiać podział i nienawiść między kobietami i mężczyznami.

BRUTALNY ŚWIAT

Wróćmy teraz do przewodniego pytania –  jak człowiek ma osiągnąć wewnętrzną wolność i spełnienie życiowe, skoro – jak pisałam wyżej – od dzieciństwa wciska mu się różny kit , a pozbawia dostępu do wiedzy użytecznej i racjonalnej w obliczu kryzysów ? Świat jest brutalny, niewiele różni się od świata zwierząt, gdzie rządzi zasada pt: silny zjada słabszego. To samo mamy wśród ludzi – wykorzystywanie ekonomiczne,  psychiczne, religijne, seksualne, emocjonalne przez jednostki ekspansywne i drapieżne, z silnym instynktem przetrwania i nie mające problemu z naruszaniem czyichś granic, albowiem rządzi nimi program kontroli i lęku (walcz albo giń). Przecież wiadomo nie od dziś, że stanowiska związane z władzą i kontrolą najchętniej przejmowane są przez psychopatów. Gdy  w relacji z takimi osobnikami powodującymi niesprawiedliwość praktycznie na każdym kroku, nie działają modlitwy, ani bycie dobrym, czy wysyłanie intencji miłości i wybaczania, a strategia nastawianie drugiego policzka przynosi jeszcze większą katastrofę, co tedy się dzieje?

Rozpada się świat naiwnych założeń. Powoli do nas dociera, że to, co przyjęliśmy w dzieciństwie za pewnik, wcale nim nie jest. Okazuje się, że nie mamy pojęcia co jest rzeczywiście dobrem, a co nie. I kompletnie nie mamy pojęcia jak postępować, by być dobrym, a jednocześnie nie pozwolić siebie krzywdzić.

WYBIELANIE GÓWNA

Próba wybielania gówna i udawania , że jest pachnącym kwiatem, nie zdaje egzaminu. Co zrobić więc, by w gówno nie wdepnąć? Szukamy go najpierw w sobie, bo do tego namawia rozwój osobisty. Ale nie chodzi o obwinianie siebie, czy kolejne wierzenia w sens przemocy, która nad dotknęła (np. w wyniku długów z poprzednich wcieleń, niskich wibracji , planu dusz, czy innych teorii, mających na celu odzyskanie kontroli nad chaosem świata, przez przypisanie mu wyższej sprawiedliwości).

Duchowość autentyczna nie mnoży bytów ponad miarę, tylko przekracza programy nieświadomości przez rozpoznanie ich przyczyn, opisanie jak działają, określenie ich skutków. Im większa świadomość rodzi się w miejsce automatycznych ślepych zachowań, tym odzyskujemy wolność wyboru, wolę kreowania lepszego dla siebie i innych życia.

Adept przekonuje się wtedy, iż niepotrzebnie narażał siebie na stres nadmiernie otwartymi granicami i naiwnymi wierzeniami, nie zdającymi egzaminu w brutalnym świecie. Ponieważ nikt go nie nauczył w dzieciństwie jak chronić swoją wrażliwość, przyjmował na siebie ataki ze strony agresorów,  bezbłędnie wyczuwających jego delikatność i bezbronność. Niewiele się od zwierząt różnimy, ale niestety nie uczą  w rodzinach i w szkołach,  jak obronić siebie w imię miłości własnej, jak postępować w sytuacjach kryzysowych, by przeciwstawić się przemocy, która niszczy psychikę i życie takiego człowieka.

ZAGUBIENIE

Mętlik w głowie narasta, pod wpływem coraz częściej pojawiających kryzysów, ukazujących nieskuteczność dotychczasowych ideałów. Rozpoczyna się czas ciemności, w którą jesteśmy zanurzeni. Odbieramy ją także jako pustkę – brak wiedzy o sobie, niemożność osiągnięcia swojej prawdy – kim jestem i jak mam żyć, by być szczęśliwym?  Ponieważ w szkołach wpojono nam ślepą wiarę w autorytety, powtarzamy to później w rozwoju osobistym. Bezkrytycznie łykamy cudze teorie, prawdy „oświeconych”, irracjonalne wyjaśnienia dotyczące cierpienia, które nas dotyka.

Zapominamy o tym, że większość z nich, jest tak samo zagubionych jak my.  Stworzenie kolejnego matriksu w miejsce wcześniejszego i zasilanie go wiarą, jest przeniesieniem problemu, a nie rozwiązaniem. Daje chwilowe poczucie bezpieczeństwa i kontroli nad rzeczywistością, zamiast zmierzyć się z rozpadem i ponazywać rzeczy po imieniu – takimi jakimi są, a nie takimi, jakimi chcielibyśmy by były.

Nazwanie swych ograniczeń pokazuje, gdzie są prawdziwe możliwości, a nie ich atrapy, jakimi mami nas myślenie życzeniowe, obecne w ścieżkach rozwojowych. Łatwo wyjaśnić naszą podatność na wierzenia w rozmaite „złote różdżki” –  nic nie kosztują w sensie fizycznym, w przeciwieństwie do realnych trudów, które trzeba podjąć, by osiągnąć swój cel. A nasza podświadomość kieruje się prymitywnym myśleniem ze świata przyrody – im mniej energii i pracy na osiągnięcie danej rzeczy, tym lepiej. Gdy dowiaduje się, iż istnieje magiczny sposób na osiągnięcie marzenia, wchodzi w to jak śliwka w kompot.

JEDYNA PERŁA

Oczywiście taka iluzja działa przez jakiś czas, kreując to, co nazywamy przyciąganiem, odpowiedzią przestrzeni na nasze życzenie. Ale nie to jest celem duchowości, która prędzej czy później rozpozna każdą ułudę i rozbije każde lustro, byśmy wreszcie mogli zwrócić się ku sobie, ku pragnieniom duszy schowanym pod kompleksami i deficytami emocjonalnymi. Zanim to jednak nastąpi, przekopiemy gnój własny i cudzy, by dotrzeć do perły – prawdziwego światła w nas.

To nie drugi człowiek – choćby największy mistrz – jest naszym oświeceniem, mimo, że chętnie wierzymy w jego moc, jak dziecko wpatrzone w rodzica. Drugi człowiek jest jedynie inspiracją, przystankiem na drodze, którego nauki zweryfikujemy w swym życiu. Jego prawda nie zawsze staje się częścią naszej, ale pomaga nam docelowo określić – nierzadko na zasadzie odwrotności – co jest dla nas szczerze ważne.

WERYFIKACJA

Najpotężniejszym narzędziem docierania do prawdy osobistej jest weryfikacja, tu w materii. „Po owocach” – skutkach – poznajemy, co jest skutecznym i dobrym wyborem, a co szkodliwym. Nie bójmy się wiec rozbijać wierzenia i przekonania, które przyjęliśmy w toku wychowywania, uciekając tym samym od własnej dorosłości i samodzielnego myślenia.

To oczywiste, że będziemy mieć potrzebę wchodzenia w różne systemy (cudze światopoglądy i teorie na temat człowieczeństwa i jego losu), przywiązania się do nich, oślepienia ich rzekomymi cudami, by potem zrozumieć, że to już „nie działa” tak, jakbyśmy chcieli i czas wyruszyć dalej w drogę. To, co mieliśmy wyłuskać, wyłuskaliśmy i najwyraźniej coś przeoczyliśmy, bo brakuje kolejnych „puzzli” w układance świadomości. Najlepszy mistrz to taki, który rozbija nasze wierzenia, a nie wtłacza te same założenia, pod nowymi otoczkami. I potrafi rozpoznać moment, gdy uczeń jest gotowy podążyć własną ścieżką – bo to wieńczy proces jego duchowego dojrzewania i odzyskiwania suwerenności.

W końcu oddzielając ziarna od plew, metodą prób i błędów, dochodzimy do rdzenia. Prawda o sobie i swoich umiejętnościach, odpowiedź na pytanie, kim się jest i po co, gdy przejrzymy w oczach Jaźni (mistrz wewnętrzny) jako jedyna okazuje się trwale skuteczna, buduje wewnętrzną nawigację. Tą prawdę poznamy po tym, iż jest zgodna z naszym sercem, rozumem, ciałem. Rozbraja każdego cienia, bo jest w stanie być na tyle szeroka, iż obejmuje go swą mądrością, rozumiejąc jego język i miejsce w świecie wewnętrznym i zewnętrznym. Ta prawda tworzy życie przebudzone, jedyne w swoim rodzaju, racjonalne i mistyczne zarazem.

PRZEBUDZENIE

Przebudzenie jest zarówno zniszczeniem świata zbiorowego w naszej głowie, jak i odkrywaniem boskości w nas – wyjątkowego miejsca w umyśle kolektywu, który musiał się rozpaść, by zrobić nam przestrzeń i pomieścić to, co mamy do powiedzenia i pokazania. Nie łudźmy się jednak, że odtąd będzie super i popłyniemy na fali. Przebudzony będzie zawsze heretykiem – linczowany przez tych, od których odszedł i przez tych, którzy tworzą mur odmiennych przekonań. Dlatego ścieżka przebudzonego nie jest łatwa. Mimo to, dzieli się swoją prawdą z innymi , inspirując ich do odkrycia własnej. I tak historia pierwszego Poszukiwacza i Buntownika zatacza coraz szerszy krąg, doskonaląc przekaz tak, by trafiał do wszystkich zagubionych, którzy utracili grunt, gdy uwierzyli wszystkim, tylko nie sobie.

Ten przekaz poznacie po tym, że nie jest uniwersalną receptą na szczęście, tylko jej czystką – którą zapiszesz po swojemu. Jest uwielbieniem Twej indywidualności, swobodą wyrażenia każdej oryginalności. I oczywiście zrobisz to, zarówno w pokoju, jak i na wojnie, w którą zostaniesz wciągnięty, mimo, iż wcale tego nie chcesz. Ale wojować z Tobą zapragną wszyscy, którzy nie zniosą Twej autentyczności, będąc głosem starych systemów, dającym im poczucie bezpieczeństwa, fanatykami schematów, którym zagłuszyli wewnętrzne „ja”.

Proces o którym mowa, nie zatrzyma się. Jest nieuchronnym zewem wolności, na którą coraz więcej dusz jest gotowych. Świat, który nas wychował powoli odejdzie w niepamięć, pod warunkiem, że swoje dzieci nie wtłoczymy w te wszystkie matnie, które nas unieszczęśliwiły. Oczywiście, nie uchronimy ich przed błędami. Odkryją one swoje własne matnie, inne niże te, które poznaliśmy, ale najważniejsze, że nie powielają starych, tylko pójdą z duchem postępu.

46925607_124136928487548_242617123388522496_n33erffffffdfafFINISH

Farida Sorana

pasjonatka rozwoju osobistego, nauczycielka metody „Integracji duszy” – sztuki świadomego życia. 

Chcesz umówić się na sesję telefoniczną ze mną? Napisz: farida.sorana@gmail.com 🙂

 

 

 

 

 

 

 

Kategorie: duchowość i rozwój osobisty, O naturze Świata, O weryfikacji duchowej, Praktyka duchowa, przebudzenie, pułapki duchowości, Rozwój duchowy, rozwój osobisty

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

1 odpowiedź »

  1. Dziękuję.

    niedz., 19 maj 2019 o 12:53 Ciemnanoc.pl napisał(a):

    > Farida posted: ” Jak odkryć swoją prawdę, żyć w zgodzie ze sobą ? To > główne pytania ludzi, wkraczających na drogę poszukiwań duchowych. Część > ludzi dorosłych jest pogubionych i pozbawionych dostępu do wewnętrznego > kompasu, tożsamości prawdziwego „ja”. Żyje cudzymi ocz” >

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s