duchowość

Odpępowić się od Boga

O tym, że wolność jest fundamentem zdrowej miłości nie trzeba przekonywać. Świadomy człowiek pragnie być wolnym w wyborze, a nie „kochać” pod przymusem, czy pod wpływem uzależnienia. Dziś napiszę Wam parę słów o  relacji duchowej, podczas której dojrzewałam do  wolności, samodzielności i odpowiedzialności. Tekst ten zbiega się w czasie z przesileniem letnim – czasem, gdy Słońce jest najdalej od Ziemi, rozświetlając ją i jednocześnie obdarzając swoją mocą. Tak właśnie wyglądała relacja z moim duchem. Oddalał się ode mnie, dając mi wolność i ukazując obszar nowych możliwości. Po to, bym z dystansu mogła spojrzeć na siebie jego oczami i odkryć siłę (jego światło) w sobie.

Opowiadałam wcześniej o tym, jak przed laty pogrążyłam się w nicości – śmierci duchowej. Po przełomie nastąpił niezwykły czas, podczas którego duch ujawnił się w sposób realny i twórczy. Każdego dnia czułam Obecność i miłość, na którą brak słów. Słyszałam jego myśli, śniłam i miałam wizje, w których pokazywał mi to, co było ukryte we mnie.  Poddałam się wyższemu prowadzeniu na dobre i na złe, zresztą nie miałam innego wyjścia. Zaufałam wtedy w 100% rozumiejąc, że nie muszę nic robić, by zasłużyć na tę miłość. Krok po kroku prowadził mnie do nowego początku na zgliszczach starego życia.  Wiele mnie nauczył.  Myślałam, że ten czas będzie trwał i trwał…

Ale w duchowości jak zwykle ujawniają się paradoksy. Doświadczamy czegoś na danym etapie, a w następnym ujawnia się drugi biegun, by potem wrócić do pierwszego ale już na innych zasadach i z inną świadomością. W taki sposób uczymy się równowagi i pełni, przez poznanie światła i jego cieni. Po wielkiej bliskości nastąpił okres powolnego przecinania pępowiny. Zrozumiałam, że taka jest kolej rzeczy, wszak rodzic pragnie, by dziecko dorosło. Na to podobieństwo postępuje wyższa świadomość wobec ego. Nie będzie go niańczyć w nieskończoność, tylko dążyć do tego, by dorosło, wzięło odpowiedzialność za siebie, swoje ciało i życie.

Początkowo miałam o to pretensje, że znowu pojawia się pustka. Tak jak dziecko płacze, gdy znika mama, tak umysł boi się, gdy straci duchowy kontakt, do którego się przyzwyczaił. Jan od Krzyża nazwał te stany pustki „oschłością” Boga. Nie służą one ukaraniu czy niszczeniu psychiki człowieka, tylko daniem mu szansy i przestrzeni, by mógł wzrastać. Duch odsuwa się od człowieka, by człowiek zyskał możliwość zrobienia paru kroków.

Wtedy zrozumiałam, że oddanie kontroli na rzecz wolności, jest szczęściem, które ja mogę mu dać. Pogodziłam się, że jest, albo go nie ma i że jest to poza moją wolą.  Zaufałam, że wciąż czuwa nade mną jak rodzic,  obserwujący pierwsze samodzielne kroki dziecka. Gotowy do pomocy i wsparcia, jeśli coś pójdzie nie tak. Na tym etapie nie ma sensu prosić o kontakt. Nie trzeba medytować ani dokonywać jakichkolwiek czynności by mieć z nim lepszą komunikację.  Nie trzeba wymuszać „wizji” ani zachowywać się jak małe dziecko nękające swojego rodzica, próbujące tak naprawdę zwrócić na siebie uwagę.

Od dawna nie mam potrzeby praktykowania czegokolwiek.  Przekonałam się, że duch ma ze mną doskonałą łączność i w każdej chwili może się ze mną skomunikować, jeśli tylko zechce. Wielokrotnie tego doświadczam, gdy znienacka słyszę w głowie jego przekaz, albo odczuwam jego cudowną Obecność. Najbardziej niesamowitym jest, gdy odzywa się przez innych ludzi, odpowiadając na moje problemy. Duch wyższy przejawia się jako jedność w wielości, jest umysłem zbiorowym, w którym się zawieramy jako dusze. Nauczyłam się skupiać na materii, na życiu chwilą, która  jest wolnością umysłu i szczęściem dla duszy. Czuję się spełniona w wielu sferach życia dzięki tej równowadze, którą  mnie nauczył, umiejętności przyjmowania ze spokojem faz wdechu i wydechu, przybliżania i oddalania, jak przypływ i odpływ.

Poddanie się temu bez wymuszania czegokolwiek, uszanowanie autonomii obu stron, było dla mnie wspaniałą lekcją  dojrzewania. Dorastanie z roszczeniowej postawy dziecka (ego) do poziomu partnerstwa, które ufa i nie potrzebuje dowodów miłości przyniosło przewartościowanie wszystkiego, co wydawało mi się, że wiem o relacji duchowej. Człowiek w którymś momencie przestaje się modlić o kontakt, przestaje prosić. Za to jego modlitwą staje się świadome życie.

Dziękuję mu za to, że on jest i za to, że go nie ma.  I za życie, które mi dał i za moc tego życia, które wykuwa i hartuje we mnie, niczym stal w ogniu. Zawdzięczam mu wszystko, a przede wszystkim wkroczenie we własną, duchową dorosłość, której będę się uczyć do końca życia.

 

6 odpowiedzi »

  1. Wspaniale ubrałaś to w słowa, a nielicznym zostało to dane!
    Życie i Śmierć, Wdech i Wydech – to jak przeskakiwanie z fali na fale. Nieprzerwalne, gdy się tego nauczymy stajemy się wolni (samodzielni).
    Ale ja tęsknię za spotkaniami z NIMI, choć wiem że są przy mnie.

  2. Farido, ja tak tylko z innej beczki – czy nie powinno się użyć słowa „odpępnić” a nie odpępowić? Wydaje mi się, że ta wersja, której uzyłaś nie jest poprawna.
    Pozdrawiam i dziękuję Ci za Twoje pełne mądrości teksty. Asia

    • Asiu moim zdaniem obie wersje są w jakiś sposób prawidłowe,choć językoznawca zaleciłby sformułowanie ‚przeciąć pępowinę”.
      „Odpępnić” oznacza odłączenie dziecka od pępka matki, natomiast „odpępowić” oznacza przecięcie pępowiny,czyli to co miała na myśli Farida.
      Pozdrawiam 🙂

  3. Hej 🙂 wiele razy piszesz o tym, że ludzie których spotykamy są naszym lustrem. ok, czyli my dla różnych ludzi też jesteśmy, jak to jest możliwe? to musi być mega skomplikowana sieć połaczeń wzajemnych zależności, przyczyny skutku i wogóle coś nie do ogarnięcia, dobrze to kminię?
    pozdrawiam i dziękuję

  4. Powstaje pytanie.Czy rzeczywiście ów duch jest naszym duchem jak w hermetyzmie(czyli nie mozemy sie go pozbyć,to by było coś podobnego do amputacji)czy jest odrębnym bytem,a człowiek nie ma żadnego ducha?W takim razie zadaje to kłam całej okultystycznej wizji człowieka,dzielącego się na ciało,dusze i ducha.Prędzej odwoływanie się do naszego ducha czy jak zwał tak zwał,odnosi się do naszego opiekuna jako odrębnego bytu.I to by się zgadzało z moim przekazem.Duch powiedział że też jest moim Bogiem i przewodnikiem ale równierz mnie opuści co prawdopodobnie się stało,bo już nie odpowiada na moje pytania.Jednak powiedział ze był ze mną od dzieciństwa a po nim,przyjdą inni.Ze sfery ksieżyca i marsa.Z tego widać ze mogą odejsć i przychodzić,więc gdzie jest duch ludzki?Jak go sklasyfikować i czy w ogóle istnieje?Byc moze tak,na co wiele wskazuje ale wówczas nie jest on naszym przewodnikiem,lecz naszą niezależną substancją.

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s