duchowość i rozwój osobisty

Talent jako głos duszy: o kryzysie tożsamości i samorealizacji

Przy poważnym kryzysie tożsamości, na przykład po trzydziestym albo czterdziestym roku życia, człowiek zatrzymuje się i zaczyna zadawać sobie pytanie: Czy droga, którą podążam, jest w zgodzie ze mną? A może powtarzam czyjąś ścieżkę, bo wydała się słuszna, bezpieczna, podziwiana?  Nieświadomie odtwarzam historię przodków, zamiast dopisać do niej swoje unikatowe rozwiązania i przeżycia?

Te pytania przychodzą po latach starań, w momencie, w którym osiągnięcia wydają się groteskowo obce, a wypalenie duchowe narasta.. Carl Gustav Jung pisał, że nerwica może być rozumiana jako cierpienie duszy, która nie odnalazła swojego sensu. Oznacza to, że kiedy człowiek żyje nie swoim życiem, jego psyche zaczyna subtelnie protestować. Ignorowana, opiera się coraz mocniej: przygnębieniem, brakiem motywacji, pustką, której nic nie wypełnia.

W kulturze talent bywa mylony z umiejętnością wzbudzania zachwytu. Mówi się, że ktoś ma talent, kiedy świat to potwierdza, kiedy pojawiają się aplauz, nagrody, widoczność. Tymczasem talent w archetypowym sensie jest tym, co w tobie pulsuje od dziecka, czego nie umiesz zgasić, do czego wracasz, nawet jeśli nikt cię nie chwali. Hillman nazywał to żołędziem duszy, wskazując, że człowiek przychodzi na świat z unikatowym obrazem powołania, a życie jest powolnym rozpoznawaniem tego obrazu. To nie jest wyłącznie kwestia wyboru, lecz także kwestia odsłonięcia.

Problem zaczyna się wtedy, gdy tracimy kontakt z wnętrzem, bo za bardzo przywiązaliśmy się do oczekiwań otoczenia. Wówczas pojawia się życie z drugiej ręki: zawód wybrany z pragnienia akceptacji rodziców, małżeństwo dobrane dla statusu, a niekoniecznie z miłości, styl życia skrojony pod modę. Wszystko może wyglądać poprawnie, a człowiek w środku czuje się martwy. Nazwać to można pustką egzystencjalną, brakiem sensu, który nie wynika z braku zajęć, lecz z braku odpowiedzi na pytanie, po co właściwie się żyje.

Tymczasem zapomniany talent jest miejscem, w którym człowiek czuje się wyjątkowy. I ma rację, bo właśnie tam pojawia się przepływ, natchnienie, czyste połączenie z Jaźnią.

Nawyk umniejszania się?

Można zauważyć, że część kobiet nosi szczególny rodzaj zranienia, którym jest nawyk umniejszania się. Powstaje on z wielu warstw: z wielowiekowego komunikatu, że kobieca moc jest niebezpieczna; z lęku przed odrzuceniem za wybicie się; z głosu krytyka, który mówi: „kim ty jesteś, żeby”; z lojalności wobec matek, które same nie realizowały talentów. Kobieta utalentowana niekiedy boi się własnej mocy bardziej niż jakiejkolwiek przeszkody zewnętrznej. Wkłada wysiłek nie w to, by tworzyć, lecz w to, by nie urazić, nie przerosnąć, nie zająć zbyt wiele miejsca. Wciąż istnieją środowiska, w których kobieca sprawczość budzi opór, ponieważ przestaje być tłem dla męskiej przedsiębiorczości, a staje się samodzielnym źródłem siły, osiągnięć i twórczego niepokoju.

Harriet Lerner pisała o tym, jak wiele kobiet uczy się tłumić złość, dbać o spokój relacji i być raczej „miłymi” niż wiernymi własnej prawdzie. Ta uprzejmość bywa jednak kosztowna, bo pożera energię, która mogłaby pójść w kreatywność. Clarissa Pinkola Estés w swojej pracy nad archetypem Dzikiej Kobiety pokazywała, że w głębi kobiecej psyche żyje siła pierwotna, instynktowna, twórcza, niemożliwa do oswojenia przez konwencje.

Żeby ją uwolnić, potrzeba zintegrować Animusa, męską figurę w psyche kobiety. W ujęciu Jungowskim Animus nie jest po prostu „męską energią”, lecz archetypowym wymiarem logosu, sprawczości, sądu, kierunku i relacji kobiety ze światem idei. W dojrzałej postaci pomaga wejść w świat, postawić granicę, podjąć decyzję, doprowadzić sprawę do końca i obronić własną wizję. Zdrowy Animus nie jest agresją w sensie przemocowych zachowań ani niszczeniem innych, lecz ukierunkowaniem wewnętrznego światła.

Kobieta, która zintegrowała Animusa, nie potrzebuje walczyć ze światem ani z mężczyznami. Potrzebuje natomiast nie zdradzać siebie. Wie, kiedy powiedzieć „nie” i kiedy postawić swoje dzieło wyżej niż opinię pouczającego ją otoczenia. Rozumie, że jej moc nie odbiera mocy innym. A jeśli ktoś zarzuca jej, że jest zbyt odważna czy pewna siebie, przypomina, że jest przede wszystkim człowiekiem, a jej istnienie wykracza poza społeczne stereotypy, które próbują kontrolować kobiecą moc od tysięcy lat.

Bez Animusa talent kobiety może pozostać w sferze marzenia i bezczynności. Wtedy energia często odpływa w emocjonalne zależności albo w szukanie rycerza, który miałby spełnić jej własne niewyrażone ambicje. Co z tego, że posiada wrażliwość, intuicję i wizję, jeśli brakuje siły, by je ucieleśnić? Z Animusem talent znajduje formę, staje się praktyką, dziełem i urzeczywistnieniem duszy.

Mężczyzna, który nie czuje, co jest zgodne z jego duszą?

Mężczyźni cierpią inaczej, choć równie tragicznie. Od wczesnych lat bywają wciskani w hierarchię, w której świat nieustannie testuje ich pytaniami: kim jesteś w rankingu? Ile zarabiasz, jaką masz pozycję, kogo pokonałeś, kto cię uznał? Ten porządek pionowy, narzucany od dziecka, sprawia, że wielu mężczyzn traci kontakt z prostym pytaniem: czy to, co robię, jest zgodne ze mną? Zamiast tego pytają: czy jestem wyżej, czy niżej?

Robert Bly, w pracach nad psychologią mężczyzny, pokazywał, jak mężczyzna może zostać odcięty od siebie przez kulturę, która wymaga od niego siły, zanim w ogóle pozwoli mu stać się emocjonalną całością. Taki porządek wzmacnia rywalizację, budując nieustanne napięcie, zamiast współpracy. Tymczasem bycie częścią większej wspólnoty, w której człowiek może czuć się fundamentalnie bezpieczny, niezależnie od statusu i osiągnięć, jest podstawą dobrostanu.

Mężczyzna uwięziony w hierarchii zna swoją wartość głównie poprzez porównanie. Natomiast mężczyzna w kontakcie ze sobą rozpoznaje ją poprzez czucie i bezpieczeństwo emocjonalne. To są dwa różne światy. W pierwszym sukces nie cieszy długo, bo zawsze ktoś jest wyżej. W drugim praca może być cicha i niewielka, a jednak daje poczucie, że żyje się swoją esencją.

Z głębią mężczyzny łączy się Anima, kobieca figura w jego psyche. W ujęciu Jungowskim Anima nie jest jedynie wrażliwością, lecz archetypowym obrazem duszy, pośredniczącym między świadomością mężczyzny a warstwami nieświadomości. Przywraca kontakt z wyobraźnią, intuicją i tym, co wewnętrznie ożywiające. Bez Animy mężczyzna może być sprawny, skuteczny, kompetentny i jednocześnie nieobecny duchem i sercem. Z Animą zaczyna rozróżniać, co go porusza, a co tylko spełnia oczekiwanie. Zaczyna słyszeć subtelne sygnały: „to mnie męczy”, „to mnie pasjonuje”, „tu nie jestem sobą”, „tu oddycham”.

Anima nie zabiera mężczyźnie siły, ona ją kieruje. Pokazuje, gdzie ta moc ma sens, a gdzie jest nawykiem walki. Można powiedzieć, że prowadzi mężczyznę ku wymiarowi intuicji i miłości, która wznosi jego ogień wyżej i pomaga zapanować nad ślepymi impulsami.

Hillman zwracał uwagę, że psychiczne cierpienie domaga się odczytania, a nie szybkiego usunięcia, do czego jesteśmy przyzwyczajeni. W tym sensie mężczyźni odcięci od Animy mogą mylić egzystencjalny smutek z porażką.  Ten stan nie musi być słabością, lecz prośbą duszy, by zatrzymali się i spojrzeli, czym naprawdę jest ta ścieżka. Kiedy mężczyzna pozwala Animie do siebie wrócić, zaczyna żyć autentyczniej. Wybiera pracę, która ma dla niego znaczenie, nawet jeśli nie jest najbardziej prestiżowa. Wybiera relacje, w których jest naprawdę obecny, a nie tylko potwierdzony przez status itd.

Pułapka porównania?

Porównywanie się jest jedną z przyczyn utraty siebie. Zakłada bowiem, że istnieje wspólna miara, że wszyscy idziemy tą samą drogą i można sprawdzić, kto jest dalej. Tymczasem w psychologii głębi nie ma takiej miary. Każda dusza ma swoją ścieżkę indywiduacji, osobisty rytm i archetypowe zadania.

Kierkegaard pisał o rozpaczy człowieka, który nie chce albo nie potrafi być sobą. Nie chodziło mu o ekscentryzm ani o bunt dla samego buntu, lecz o zgodę na życie w prawdzie egzystencji, nawet jeśli otoczeniu się to nie podoba. Kiedy porównujesz się z innymi, sprawdzasz, czy mieścisz się w cudzej formie. Kiedy idziesz swoją drogą, wysuwa się pytanie, czy jesteś wierny swojej Jaźni i czy potrafisz stać się jej naczyniem.

Porażka, której się boimy, gdy nie udaje nam się naśladować innych, najczęściej nie jest problemem, choć tak postrzega ją nasze ego. Nie zdobyłeś tego, co miał ktoś inny, w tempie, w jakim ktoś inny to osiągnął. To wszystko. Twoja droga w tym samym czasie ułożyła się dokładnie tak, jak miała się ułożyć. Tylko że nie umiesz tego dostrzec, bo wciąż analizujesz siebie na tle cudzych ścieżek. Czego brakuje? Zaufania do siły większej niż umysł, do pola szerszego niż twoje ciało. W psychologii głębi ego nie jest osamotnione, choć potrafi odgradzać się od Jaźni na wiele sposobów. Ego pływa w oceanie nieświadomości, skąd wydobywa rozmaite elementy wiedzy o sobie. Integrując treści nieświadomości, uczestniczy w procesie scalania psyche i stopniowo rozpoznaje, że istnieje duchowa zasada porządkująca ten rozwój: Jaźń.

W myśl Hillmana można powiedzieć, że dusza chce być obecna w świecie poprzez konkretną formę: dzieło, ślad, powołanie albo sposób istnienia. Nie chodzi o ogólne wyobrażenia dobrobytu ani abstrakcyjne idee, lecz o coś, co staje się twoim śladem i odpowiedzią na fakt, że pojawiłeś się na tym świecie. Może to być warsztat stolarski, gabinet terapeutyczny, ogród, wychowanie dziecka, wspólnota, którą tworzysz wokół siebie. Wszystko, co czynisz w zgodzie ze sobą, jest warte starań, nawet jeśli otoczenie próbuje to umniejszać albo krytykować twoją ścieżkę.

Jak rozpoznać swoją drogę?

Nie ma jednej odpowiedzi na pytanie, jak rozpoznać swoją drogę, ale są pewne znaki. Pierwszym jest powtarzalność. Energia wraca do ciebie w różnych formach. Możesz to porzucać, lekceważyć, próbować zastąpić czymś innym, a ona i tak powraca i domaga się nazwania. Niewyrażony talent nie znika, tylko domaga się uznania, czasem po wielu latach uśpienia.

Drugim znakiem jest poruszenie. Przekaz z duszy dotyka i ożywia człowieka: czasem wzrusza, doprowadza do łez, ale też wywołuje złość i gniew. Budzi tęsknotę i smutek. Sprawia, że wzbiera w tobie życiodajna siła, która pragnie kreacji i odpowiedzialności za swoje Ja.

Trzecim znakiem jest cisza. Kiedy jesteś w zgodzie ze sobą, czujesz w sobie spokój, nawet jeśli pojawia się wyzwanie i krytyczny moment. Kiedy zaś idziesz drogą innych, wewnątrz narasta hałas albo martwota, nawet jeśli na powierzchni wszystko wygląda poprawnie.

Joseph Campbell twierdził: idź za swoją błogością. Nie miał na myśli przyjemności ani łatwości. Mówił raczej o tym szczególnym intymnym „tak”, które pojawia się, gdy zaczynasz ucieleśniać archetypowy potencjał. Czasem zgoda na ekspresję przychodzi po długim oporze i towarzyszącym mu lęku (Czy podołam? Czy jestem godzien kreować? Czy rozczaruję siebie? A co, jeśli się nie uda?) Kiedy w końcu dopuścisz światło do swojego jestestwa, rozumiesz, że tak właśnie wygląda powołanie. Jest ważniejsze niż cyfry na koncie, pozycja w hierarchii i uznanie otoczenia.

Bo talent nie zawsze jest nagradzany i doceniany. Czasem jest cichym ogniem, który przez lata nie pozwala ci odejść od siebie i buduje konsekwencję. To fundament twojego jestestwa, ukryte prawo duszy, którego nie wolno zdradzać, ale wielu z nas to robi. Talent jest miejscem, w którym dotykasz sacrum, a dusza staje się widzialna i zmaterializowana w twoim dziele. To przestrzeń, w której dzielisz się z ludźmi tym, co masz w sobie wyjątkowe, i nie trzeba się tego wstydzić ani umniejszać.

Kiedy człowiek przestaje porównywać się z innymi, rozumie, że przyszedł na świat właśnie po to, by wnieść swoją cząstkę w przestrzeń, a nie po to, by rywalizować z innymi cząstkami.

Zgadzasz się?

❤️

Farida Sorana


Jestem psycholożką i terapeutką, a także autorką książki o archetypie Cienia i procesie stawania  się Całością –Mandala Cienia” . Pomagam przejść przez kryzysy i ciemne noce, odkrywać siebie i swoją drogę. Od 15 lat towarzyszę klientom w procesach przebudzenia i transformacji życia.

👉 Potrzebujesz wsparcia i chcesz umówić się na sesję online?

Grafika wektorowa Poczty elektronicznej, obrazy wektorowe ...Wypełnij formularz:

farida.pl/sesje-online 🙂


Odkryj więcej z Ciemnanoc.pl

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Kategorie: duchowość i rozwój osobisty, przebudzenie, rozwój osobisty

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

1 odpowiedź »

  1. Dziękuję za ten artykuł. Jest odpowiedzią na moje głębokie potrzeby. I wsparciem. Pozdrawiam z wdzięcznością 🩷 Agata

Zostaw odpowiedź