Żeby zrozumieć, o co chodzi w ostatnim etapie duchowości, zwanym przebudzeniem albo urzeczywistnieniem, wyobraź sobie, że jesteś kapitanem statku. Statek to twoje ciało i życie. Ocean to przestrzeń i wpływy zewnętrzne. Urodziłeś się po to, by kierować tym statkiem aż do śmierci. Jesteś jedynym kapitanem, bo w twoim ciele mieści się jedna dusza. Więc cała odpowiedzialność za kierowanie wehikułem spoczywa na tobie. Nie na Bogu. Nie na drugim człowieku. Nie na żadnym mistrzu. Tylko na tobie.
W ciągu życia stajesz się coraz bardziej doświadczonym i wprawionym kapitanem, ucieleśnioną duszą, kreatorem, przez którego przejawia się moc Źródła.
Uczysz się odczytywać znaki z twojego wnętrza, ze statku oraz z morza, by wiedzieć, jak bezpiecznie dobijać do portów, czyli realizować swoje cele życiowe. Rozumiesz już, że gdy nadchodzi sztorm, manewrujesz statkiem, by się nie przewrócił i nie utonął. A gdy ocean jest spokojny, wystarczy trzymać kurs. Możesz wtedy odpocząć i przez chwilę nie robić rzeczy wielkich. To jest czas regeneracji przed kolejnym wyzwaniem, jakie niesie życie.
Pojąłeś bowiem bolesną prawdę, że rozwój osobisty, terapie i duchowość nie gwarantują braku problemów. Uczą natomiast, jak stawać w swojej prawdzie i rozwiązywać je optymalnie. Optymalnie oznacza minimalizowanie szkód oraz dbanie o korzyści – osobiste i wspólne. Nie jest to łatwe, ale tak właśnie wykuwamy mądrość życiową.
CZUŁA UWAŻNOŚĆ
Urodziłeś się po to, by swój statek poznawać aż do śmierci i opiekować się nim. By rozumieć, jak reagujesz i cierpisz, gdy roztrzaska się o skały, bo kiedyś nie umiałeś jeszcze omijać przeszkód i wierzyłeś, że świat jest bezpieczny. Uczysz się akceptować ograniczenia. Niestrudzenie naprawiasz szkody. Niektóre możesz tylko załatać i musisz bardzo na nie uważać, bo łatwo się odnawiają.
Zaistniałeś dla tej podróży przez ocean, która jest nauką mądrości, miłości i woli. Niestety nie wymienisz statku na inny. Nie zmienisz natury oceanu. Nie uciekniesz od roli kapitana. To takie oczywiste, a jednak instynktownie uciekamy .
WYMÓWKI
Jakże często pogoda jest zła, ocean niesprzyjający, fale niosą statek w przeciwną stronę, a my się zniechęcamy. Nie mamy ochoty kierować statkiem. Najchętniej zeszlibyśmy do kajuty i zamknęli się w niej. A co będzie ze statkiem? Nie obchodzi nas to. Jesteśmy przygnębieni, więc mimo że zbliża się sztorm, odmawiamy bycia kapitanem. Niech ktoś inny kieruje naszym statkiem. Tylko kto?
Uczono nas ślepego zaufania Bogu. Mimo że jesteśmy dorośli, oddamy stery komuś innemu, by za nas decydował, jak żyć. Albo niech wszechświat uzdrowi statek i ocean. W końcu kapitan i statek to iluzja.
Przykłady i wymówki znajdziemy także w samorozwoju. Zbliża się nów, nie robię nic. Pokłóciłam się z kimś bliskim, wróciły traumy z dzieciństwa, więc dopóki nie przepracuję przeszłości, nie będę ustalać celów, bo i tak się nie uda. Będę medytować całymi dniami, orać siebie i przodków, a statek? Cóż, zaczeka. A kto nim będzie kierował? Nie wiem. Sam się pokieruje. Podniosę swoje wibracje, a statek uniesie się nad oceanem i będzie płynął w harmonii sam z siebie. Będę wizualizować ocean pełen skarbów, które do mnie przyjdą, więc nie muszę już nic robić.
W takie mrzonki często wierzymy, gdy zaczynamy rozwój osobisty. Duchowość mylimy z eskapizmem i magicznym myśleniem. Oczywiście, synchroniczności istnieją, ale ich znaczenie ujawnia się dopiero w kontekście dojrzałych wyborów.
UZIEMIENIE
Życie prędzej czy później sprowadza adeptów na ziemię. Rachunki trzeba zapłacić. Ciało choruje, a relacje się rozpadają. Wtedy rozumiemy, że to nie była duchowość, tylko bardziej odreagowywanie paraliżu z dzieciństwa. Powoli więc dojrzewamy, ucząc się trzymać kurs i brać odpowiedzialność kapitana, nawet gdy mamy zły nastrój albo ludzie nas przybijają. Nie zwalamy winy na emocje. Nie szukamy wymówek w „nieprzyjających energiach”. Każdego dnia wykonujemy pracę kapitana. Dbamy o potencjał, pracę, ciało i umysł. To jest hartowanie woli i zarządzanie energią życiową.
Duchowość nie usuwa Cienia, tylko go uświadamia. Zaprasza do transcendencji i odkrywania sensu życia i śmierci z pozycji zintegrowanej psychiki, a nie deficytowego ego. Paradoks polega na tym, że jeśli wchodzimy w duchowość bez regulacji emocjonalnej i bez zrozumienia własnych traum oraz projekcji, przeniesiemy je na duchowość. Wtedy praktyka stanie się niedojrzała i będzie powielać te same wzory cierpienia.
INICJACJA
Psychologia głębi mówi o rozświetlaniu ciemności świadomością. Nie usuwa napięcia, tylko uczy je akceptować, a czasem „przekraczać” do perspektywy, godzącej przeciwieństwa. Bo z napięcia rodzi się twórczość. Nawet gniew można sublimować i wykorzystać w służbie wartości. Ćwiczymy wybór dobra. Nie udajemy bezwolnych.
Relatywizm typu „wszystko jest jednością, nie ma dobra ani zła” bywa wygodną ucieczką od odpowiedzialności. Jeśli nie ma niczego, nie trzeba robić nic. Gdyby każdy z nas nie robił nic, świat pogrążyłby się w chaosie. Moralność nie jest iluzją, tylko wyrasta z doświadczenia cierpienia i potrzeby jego ograniczania.
Osoby wysoko uduchowione mówią: „Nie ma statku, nie ma kapitana, jesteśmy oceanem”. Tak i nie. Na poziomie absolutu jesteśmy jednością w wielości. Ale tu, na ziemi, jesteśmy indywidualnościami w zbiorowym polu. Wielością w jedności. Nie odrzucamy więc człowieczeństwa, tylko przejawiamy je w poczuciu szczerości i autentyczności. Rozwijamy talenty i możliwości. Wspólnota potrzebuje naszych zdolności, bo zasilają one społeczeństwo. Umożliwiają zdrową i potrzebną każdemu wymianę dóbr.
SPECJALIZACJA
Duchowość nie polega więc na byciu „ponad” nasz fizyczny świat, tylko na dążeniu do harmonijnego współuczestniczenia i tworzenia w nim przepływu. Budowania mostów nad różnicami międzyludzkimi.
Źródło nie potrzebuje duchowej inflacji ego. Gdyby było inaczej, nie urodzilibyśmy się jako odrębne jednostki. Duch zbiorowy krystalizuje archetypy i specjalizacje poprzez indywidualizm. Człowiek niesie ducha w najgęstsze formy materii i współdziała z innymi ludźmi na ścieżce rozwoju. Na poziomie mikro rozwijasz się przez wyrażanie swoich cech i umiejętności. Potrzebujesz tła oraz innych ludzi, by na szerszym poziomie odzwierciedlić świadomość zbiorową.
ZAKORZENIENIE W ISTOCIE
Oczywiście utożsamiamy się z Obserwatorem, a nie z sabotującymi myślami czy emocjami. One są jak pogoda – zmienne. Dziś jest ciemno, a jutro wyjdzie słońce. Dziś ocean jest niespokojny, ale to nie oznacza, że mam rezygnować z tego, co dla mojego życia ważne.
Nie ma sensu opuszczać statku i nurkować w ocean, by obsesyjnie badać, dlaczego jest wzburzony. Jeśli jest niespokojny, ma powód. A my w tym niepokoju nadal musimy dbać o siebie i swoje sprawy. Wspominam o tym dlatego, że empatyczne osoby z nadmiernie otwartymi granicami niekiedy przejmują nastroje oceanu i zapominają o swoim statku.
Duchowość uczy bycia uważnym, odpowiedzialnym kapitanem. Uczy zaufania do swojej roli. Nie jesteśmy wyłącznie biologicznym mózgiem zwierzęcym, pozbawionym sumienia i duszy. Jesteśmy istotą duchową w ciele.
AKCEPTACJA OGRANICZEŃ
Duchowość nie jest walką z emocjami ani wiecznym tonięciem w ich analizie. Nie jest czarowaniem pogody ani próbą kontrolowania oceanu z pozycji umysłu. Inni ludzie mają swoją wolną wolę, a świat zawiera element uporządkowany i element chaosu. Nie wszystko zależy od nas. Dlatego duchowość mówi: zadbaj o rytm życia. Znajdź mapę w swoim wnętrzu. Zdecyduj, dokąd chcesz płynąć.
Dbaj o sprawność statku, wtedy nawet w czasie sztormu zachowasz wewnętrzny fundament. Poznaj kapitana w sobie. Pokochaj statek. Uszanuj ocean, który kryje w sobie nieznane i będzie cyklicznie narażał na stres. W tych trzech wymiarach rozpoznajesz Jaźń.
Praktyka uczy wielowymiarowości, a nie zakotwiczenia w jednym tylko aspekcie i negowania innych. Im więcej perspektyw połączysz, tym bardziej poszerzona będzie twoja percepcja prawdy. A prawda jest dzisiaj najważniejszym kompasem życia, zwłaszcza w czasach narastającej dezinformacji i nihilizmu.
Zgadzasz się?
Farida Sorana
Jestem psycholożką, nauczycielką samorozwoju, autorką książki „Mandala Cienia„.
Potrzebujesz wsparcia i chcesz umówić się na sesję online?
Odkryj więcej z Ciemnanoc.pl
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.




Coraz częściej „widzę”, że umysł (przynajmniej mój) nie jest do zrozumienia tego.
Jest narzędziem.
Dopiero jak się odpuści wszelkie teorie, techniki, uwarunkowania i wszystko znika, coś się pojawia – i tego przejawu, tej przestrzeni, umysł nie ogarnie. Nie ma takiego języka, opisu, ale można sobie snuć teorie i następne teorie, które i tak są kolejną zabawą.
A zwykłe, proste „NIE WIEM” staje się troszkę takim wyzwoleniem.
Nie wiem i już!
Serdeczności
dokładnie <3 dlatego warto zaintesowac się swoim życiem i tym, na co mamy wpływ. Rozwijać swój archetyp i wartości <3 tyle i aż tyle 🙂 pozdrawiam serdecznie