Astral a weryfikacja duchowa

Po owocach ich poznacie

49899803_2195044210558970_6508358853539659776_n

Mariusz Lewandowski

Wiele osób wkraczających na ścieżkę duchową, zaczyna mieć wizje i niezwykłe sny. Wchodząc w przestrzenie astralne świadomie lub przez spontaniczne wglądy  można zobaczyć anioły, bóstwa, duchy, demony, kosmitów itp. Są tacy, którzy twierdzą, że spotykają Buddę, Jezusa, Maryję, czy inne święte postacie.  Uprawiają channelingi, dostają przekazy itd.  Te zjawiska duchowe istnieją od zarania dziejów, są badane także współcześnie, zarówno przez ezoteryków jak i psychologów.

Duchowość uczy, że do doświadczeń tego typu należy mieć dystans, ponieważ nie wiadomo czy odbieramy je w sposób „czysty” czy w zniekształceniu, przez pryzmat niedojrzałego „ja” produkującego iluzje.  To od naszych wzorców zależy bowiem, jak duch będzie nam się jawić. Innymi słowy, jak zobaczymy w przestrzeniach subtelnych Jezusa, a mamy nieprzepracowany wzorzec agresji, to z dużym prawdopodobieństwem tenże Jezus okaże się również toksyczny.  Projektując bowiem na niego to, co w nas jest nieuświadomione, prędzej czy później on to wyrazi. W momencie rozpoznania i przepracowania wzorca zaś – Jezus (bądź inna postać naszej religii i kultury) przejawi się w formie „czystej” i stanie się symbolem Jaźni, czyli tym aspektem, który łączy ze Źródłem i pomaga człowiekowi wrócić do siebie. Na wszystkie byty duchowe patrzymy przez  głębsze, nieuświadomione warstwy umysłu, które zawierają silne przekonania, zabarwiające odbiór istoty duchowej poprzez automatyczne nakładanie nań formy. I o tym wiedzieli mistycy, tylko opisali to trochę w inny sposób:

Anguttara Nikaya Źródło: III, 65 Kalama Sutta:”Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i innym”.

św. Jan Ewangelista (1 J 4, 1): „Umiłowani, nie dowierzajcie każdemu duchowi, ale badajcie duchy, czy są z Boga, gdyż wielu fałszywych proroków pojawiło się na świecie

Osobiście wolę powiedzieć, że duch jest JEDEN, ale to od stopnia dojrzałości i scalenia naszego „ja”, zależy w ilu postaciach go odbierzemy, jakie emocje w nas wzbudzi oraz jak zinterpretujemy jego przekaz. Możemy bowiem dostąpić boskiego natchnienia, miłości kosmicznej, gadać z najwyższymi Archaniołami, i co z tego, jeśli w świecie realnym wciąż przemycamy agresję w stosunku do innych ludzi? Dowodem są także religie – jak wiele zła ukryto pod płaszczykiem „świętych słów, przekazów i wierzeń” otrzymanych rzekomo d Boga, a w praktyce krzywdzących ludzi i zwierzęta?

Dlatego najprościej – doświadczenie duchowe poznamy PO OWOCACH a nie po jego wzniosłej, zawiłej treści, wysokich energiach, hiper doznaniach etc. To naczelna zasada uważności i właściwego, uziemiającego rozeznania.  „Owocami”jest nasz stosunek do bliźniego, do życia, do cielesności  tutaj na ziemi, w wymiarze fizycznym.  Jeśli więcej w nas miłości i szacunku, poczucia odpowiedzialności, świadomości tego, co czynimy – to oznacza, że posiadamy przepracowane programy podświadomości, dlatego doświadczenie duchowe ma charakter „czysty”, wyzwalający i dążący do całości, a więc wyraża autentyczną jedność duchowo-cielesną z ludźmi, światem, zbiorowym stworzeniem.

Jeśli z kolei zatracamy zdolność do obiektywnej oceny naszych doświadczeń duchowych, zaczynamy wierzyć w jedyną słuszną prawdę objawioną a siebie traktować jako wywyższonego wśród ludzi z misją „zbawiania” otoczenia, pouczania tych, którzy o oto nie proszą, potrzeby degradowania bliźniego na różne sposoby najczęściej za pomocą spekulacji – np. wmawiając mu, iż jest „nieczysty”, „grzeszny”, „ma złą karmę” etc. – to oczywistym jest, że nasza duchowość jest destrukcyjna, choćbyśmy ją interpretowali jako „najwyższe wibracje”, głos samego Boga. W praktyce – karmi ona nasze ego, a nie serce, a więc pochodzi od egoistycznych wzorców, przez pryzmat których odbieramy byty duchowe. Przenosimy niezasymilowane demony na innych ludzi, urządzając polowanko na czarownice i kozłów ofiarnych, co nie ma nic wspólnego z duchowością tylko z przemocą i upadkiem moralnym, w jakim się pogrążyliśmy.

W tym ujęciu, nie ma znaczenia czy dany byt pojawia się pod postacią anioła, świętego czy demona. Liczy się FORMA i WZORZEC, które reprezentują, a które należy rozpoznać. Wiele osób pod wpływem wizji świętych postaci, przy nieprzepracowanej podświadomości, uległo swoim iluzjom, to znaczy weszło w prawdziwy wymiar fanatyzmu, tak pogłębionego, że bez skrupułów wyrażającego się w pogardzie i wrogości do ludzi,  nie uznających ich „statusu wybranego” i głoszonych  przekazów/nakazów.

Niektórzy posiadają przebogaty świat wewnętrzny, widzą w swoich snach i wizjach zarówno byty jasne, jak i mroczne. Jedne są pełne miłości i światła, a niektóre wyrażają się przez destrukcję , bunt i nienawiść. Obie grupy są swoim własnym odbiciem, relacją uniwersalnego Światła i Mroku. Problem jednak w tym, że ta relacja jest wojną zamiast być przymierzem. Pierwsza grupa reprezentowana jest przez  światło, które walczy z ciemnością zamiast ją rozświetlać. Co najciekawsze – tak samo niewoli pod przykrywką”miłości” (toksycznej) jak grupa reprezentowana wprost przez diabła (czy innych bogów reprezentujących demoniczny mrok). W efekcie powiemy, iż reprezentują ukrytą, albo jawną formę niewolenia naszego niedojrzałego „ja”.

Dlatego też, odchodząc od standardowego podziału Światła i Mroku, warto zaproponować inne kryteria weryfikujące naturę istot duchowych, z jakimi mamy do czynienia.  Proponuję nie przywiązywać szczególnej wagi do ich energii, wyglądu, atrybutów przynależności itp, ponieważ dla jednych Anioł Śmierci odegra pozytywną rolę,  a dla innych Sziwa czy Chrystus. Wygląd i imiona postaci duchowych nie mają znaczenia moralnego, albowiem moralność objawia się w naszych ziemskich czynach.  Za to posiadają znaczenie symboliczne – w określeniu danej energii i jej potencjałów,  które „ja” musi sobie uświadomić i nauczyć przejawić w harmonii.  Najważniejsze okazują się dążenia człowieka:

1. do wolności, jedności, pełni,  wysokiej świadomości siebie, odpowiedzialności, miłości Dnia i Nocy. Akceptacja i zrozumienie zarówno „jasnej strony mocy” jak i „ciemnej” jako dwóch obliczy tego samego Ducha Boskiego – Świadomości Wyższej.

2. do niewoli, dualizmu, ograniczeń, konfliktu z wrogimi siłami a także ludźmi, dysharmonii Dnia i Nocy. Ciemność walczy z jasnością, jasność walczy z ciemnością. Uwikłanie w jednym biegunie duchowym, niewoli umysł, w efekcie rodzi agresję jawną i w białych rękawiczkach, fanatyzm i cierpienie.

Istoty reprezentujące to pierwsze (bez względu na to, czy są mroczne czy świetliste),  mogą odegrać znaczącą rolę w zintegrowaniu siebie (dzięki połączeniu aspektów ducha i ciała)  i dotarciu do pełnej łączności z Jaźnią, odkryciu prawdziwej tożsamości, pod fasadą wszystkich toksycznych treści psychicznych. Druga grupa (również bez względu na swój jasny czy ciemny wygląd) – dąży do zachowania status quo, utrzymania podzielenia i dualizmu (co i tak na dłuższą metę prowadzi do wyzwolenia, gdy już będziemy mieć dość tej dychotomii) reprezentuje lęki i ograniczenia jakie nakłada na nas podświadomość.  Czy to oznacza, że są szkodliwe i należy je „wypędzać”? Doświadczenie pokazuje, iż nie da się przepędzić czegoś, co jest prawdą o nas samych. Analizując je i nazywając, wydobywamy z nich uwięzione aspekty duszy – poszerzonej świadomości „ja”. Żeby poszerzyć świadomość, należy najpierw zbadać swe blokady i ograniczenia.

46925607_124136928487548_242617123388522496_n33erffffffdfafFINISH

Farida Sorana

doradca i przewodnik duchowy, nauczycielka metody rozwojowej „Integracji duszy” – sztuki świadomego życia.

6 odpowiedzi »

  1. Bardzo fajny artykuł kochana :). Mam pewne refleksje na jeden temat… Dużo myślałem nad tzw. prawem karmy (także poprzez inspirację jednym z Twoich artykułów). Co prawda ma ono wiele pozytywnych aspektów, lecz ja chciałbym tutaj poruszyć jeden z cieni tego kosmicznego przepisu prawnego. Jeden z punktów zakłada m.in. że by wrócić do Źródła musimy spłacić jakieś długi zaciągnięcie w poprzednich wcieleniach. Z pozoru wydaje się to być w porządku i sprawiedliwe, ale po dokładnych przyjrzeniu się tak się zastanawiam czego tak naprawdę to ma uczyć w kontekście bezwarunkowej miłości do człowieka, Boga i świata. W moim odczuciu bardziej przypomina to tresurę aniżeli prawdziwą miłość. W takim przypadku pomaganie i kochanie bliźnich (przynajmniej ja tak bym działał przyjmując w pełni to prawo – jeśli nie świadomie to podświadomie) wynikałoby z chęci spłacenia długów bądź zasłużenia na jakąś nagrodę (pozytywna karma) a nie dla szczęścia drugiej istoty i przy okazji siebie samego bo to jest zaraźliwe jeśli płynie z Serca. Przebywanie na Ziemi traktowałbym jako przykry obowiązek do odbębnienia, a nie przywilej i cenne doświadczenie które przyda się potem w wieczności. Może na poziomie świadomym wszystko pozornie bym akceptował, ale podświadomie czułbym ból, niesmak i niechęć do przebywania tutaj. A takie coś w końcu odbiłoby się w taki lub inny sposób w świecie realnym w formie jakiegoś cienia. Taki Bóg również nie zasługiwałby na miano bezwarunkowo kochającego bo karma i miłość agape mają niewiele ze sobą wspólnego. W takim systemie gdzie istniałoby tylko twarde prawo przyczyny i skutku miłość stałaby się towarem do wymiany za jakieś korzyści, a nie celem samym w sobie który daje szczęście i wolność.
    Co u tym myślisz i jakie są Twoje odczucia Farido? 🙂

  2. bezwarunkowa miłość jest ponad długami, ponad prawem, które jest niedoskonałe i ciągle nad nim pracujemy 🙂 takie jest moje zdanie, dlatego nie uznaję dosłownych skutków prawa karmy i tych wszystkich paranoi z nim związanych 🙂 podstawowym moim argumentem jest taki, że gdyby rzeczywiście prawo karmy funkcjonowało, na zasadzie – „dostaniesz to, co robiłeś w poprzednich wcieleniach”, to wszyscy mężczyźni dawno zostaliby pochłonięci za karę za przemoc jaką stosowali od zawsze wobec kobiet. Oni to zresztą nazywali dobrem 🙂 Wiec widać, ze prawo karmy nie ma jak funkcjonować, skoro normy dobra i zła są płynne 🙂 my dziś nazywamy przemoc wobec kobiet i dzieci złem, a przez wiele wieków były „dobrem”, czymś normalnym.

    natomiast jest coś takiego jak wzorce dziedziczne po przodkach, które człowiek ma uwolnić w swoim życiu w pozytywie, i temu poświecam moje teksty 🙂 pozdrawiam 🙂

  3. Takie niewinne to te kobiety nie były Farido. We wszystkich kulturach to „starsze kobiety” najbardziej gorliwie i bezwzględnie przestrzegają norm i zasad kulturowych, pilnując by te „młodsze” przypadkiem nie miały lepiej. I coś mi cały czas w głowie podpowiada, że doskonale o tym wiesz…
    Nic nie dzieje się bez przyczyny, to elementarne prawo obowiązujące w fizyce i w świecie duchowym.
    A to, że nie wiemy co jest dla Boga dobre a co złe – nie oznacza, że prawo karmy nie obowiązuje. Jak sama nauczasz – uczymy się praw obowiązujących w świecie duchowości. Wciąż je poznajemy, wciąż odkrywamy, wciąż próbujemy zrozumieć ” o co w tym wszystkim chodzi”. Jednak fakt, że nie wiemy tak naprawdę jak działają prawa karmiczne – nie znaczy, że nie obowiązują.
    W całym świecie materialnym obowiązuje zasada zachowania energii. Sądzisz, że w duchowości to już nie działa? Energie, które wytwarzamy poprzez swoje emocje i uczucia „rozpływają się jak łzy na deszczu” ? Często w swoich tekstach powołujesz się na analogie świata fizyki i duchowości więc bądź konsekwentna Farido

  4. 1. Nigdzie nie napisałam, że kobiety są niewinne, wręcz przeciwnie, na blogu poruszam zarówno postać Szatana – agresji męskiej, jak i Lilith – agresji żeńskiej. Ale faktem jest przecież, że kobiety częściej padają ofiarą przemocy fizycznej i seksualnej niż mężczyźni.
    2. na poziomie Boga jest Miłość, , którą niestety człowiek wyraża w zniekształceniu a jeśli tak, to wolę to nazywać cieniem, z którym człowiek się rodzi, co też czynię na tym blogu. Cień uwzględnia iluzję zła, a także paradoks jego przemiany (za cieniem jest światło) co jest zgodne z moimi doświadczeniami duchowymi. Możesz ten mechanizm dziedzicznego cienia nazywać karmą, mi to przecież obojętne, czy wierzysz w ducha przodków czy w inkarnacje.
    3. działa, ponieważ energia jest wyrażeniem świadomości i nieświadomości. Nigdzie nie napisałam, że nie działa 🙂 Mówię tylko, że nie ma nic wspólnego z tym, co nazywamy sprawiedliwością. Sprawiedliwość jest obliczem Świadomości, która umie rozpoznać co jest szkodą a co nie, dlatego nie ma nic wspólnego z prymitywnym i dosłownym „oko za oko” do czego niekiedy sprowadzamy interpretacje „długów karmicznych”.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s