Astral a weryfikacja duchowa

Po owocach ich poznacie

Wiele osób wkraczających na ścieżkę duchową, zaczyna mieć wizje i niezwykłe sny. Wchodząc w przestrzenie astralne świadomie lub poprzez sny i spontaniczne wglądy  można zobaczyć anioły, bóstwa, duchy, demony, elfy, kosmitów itp. Są tacy, którzy twierdzą, że spotykają Buddę, Jezusa, Maryję, lub samego Boga.  Uprawiają channelingi, dostają przekazy itd.  Te zjawiska duchowe istnieją od zarania dziejów, są badane na różne sposoby przez psychologów i ezoteryków.  Do doświadczeń duchowych należy mieć dystans, ponieważ nie wiadomo czy stoi za nimi Duch Boży, którego widzimy w sposób „czysty” czy w zniekształceniu, przez pryzmat niedojrzałej nieświadomości produkującej iluzje.  To od naszych wzorców podświadomości zależy, jak Bóg będzie nam się jawić. Innymi słowy, jak zobaczymy w astralu, wizjach , snach itd Jezusa, a mamy nieprzepracowany wzorzec toksyczności w naszej jaźni, to z dużym prawdopodobieństwem tenże Jezus okaże się również toksyczny. W momencie rozpoznania i przepracowania wzorca – Jezus przejawi się w formie „czystej” i stanie się archetypem boskim Wyższej Jaźni, czyli tym aspektem Ducha, który łączy z Bogiem i zbawia człowieka – czyli pomaga mu wrócić do Siebie. Na wszystkie aspekty Świadomości czyli byty duchowe patrzymy przez podświadomość (pierwiastek żeński – Ciało), która zawiera wzorce i cienie, zabarwiające dany odbiór istoty duchowej poprzez automatyczne projekcje i nakładane formy. I o tym wiedzieli mistycy, tylko opisali to trochę w inny sposób:

cytat Buddy Sjakjamuni

Anguttara Nikaya Źródło: III, 65 Kalama Sutta:”Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i innym”.

cytat z ew Św Jana:

św. Jan Ewangelista (1 J 4, 1): „Umiłowani, nie dowierzajcie każdemu duchowi, ale badajcie duchy, czy są z Boga, gdyż wielu fałszywych proroków pojawiło się na świecie

Skoro Iluzja potrafi udawać Boga, imitować boskie natchnienie, udawać jasność, miłość, Jezusa, itd to w jaki sposób możemy najprościej i najszybciej zweryfikować autentyczność danego doświadczenia duchowego?

Najprościej – naturę doświadczenia duchowego poznaje się PO OWOCACH a nie po jego treści, to naczelna zasada rozeznania duchowego i uważności.  „Owocami”jest nasz stosunek do bliźniego, do życia, do cielesności  tutaj na ziemi, w wymiarze fizycznym.  Jeśli więcej w nas miłości, poczucia pełni, tolerancji, wolności, spokoju i harmonii – to oznacza, że doświadczenie duchowe ma charakter wyzwalający i dążący do całości, a więc wyraża autentyczne dążenie ku Bogu poprzez jedność duchowo-cielesną z ludźmi, światem, zbiorowym stworzeniem.  Jeśli z kolei zatracamy zdolność do obiektywnej oceny naszych doświadczeń duchowych, zaczynamy wierzyć w jedyną słuszną prawdę objawioną a siebie traktować jako wywyższonego wśród ludzi z misją zbawiania innych – to oczywistym jest, że to doświadczenie ma charakter destrukcyjny dla naszej duchowości i psychiki. Karmi ono nasze ego, a nie serce, a więc pochodzi od egoistycznych wzorców, przez pryzmat których odbieramy byty duchowe. Będąc uwięzione w tych wzorcach, automatycznie pogłębiają nasze wewnętrzne rozdzielenia od Boga  i bliźnich. I tutaj naprawdę nie ma znaczenia czy dany byt pojawia się pod postacią anioła, świętego czy demona. Liczy się FORMA i WZORZEC, które automatycznie nakłada na nich podświadomość i przez pryzmat których odbieramy te przejawy uniwersalnego Ducha. Wiele osób pod wpływem wizji świętych postaci oraz istot udających Boga, przy totalnie nieprzepracowanej podświadomości, uległo swoim iluzjom, to znaczy weszło w prawdziwy wymiar fanatyzmu, tak pogłębionego, że bez skrupułów wyrażającego się w pogardzie i wrogości do ludzi,  nie uznających ich „statusu mistrza duchowego” i głoszonych  przekazów duchowych.

Osobiście przeszłam w swoim życiu ścieżki jasne i ciemne, wiążąc się z bytami jasnymi i czarnymi, mając do czynienia z istotami, które jawiły się jako pełne miłości i światła oraz takimi, które potrafią się wyrażać tylko przez destrukcję , bunt i nienawiść. Obie grupy, zgodnie z klasyfikacją jungowską cienia nieuświadomionego i uświadomionego oraz steinerowską gnozą, są swoim własnym odbiciem, grą Światła i Mroku. Zresztą ludzkość rozpoznała to wcześniej – chociażby w zaratusztrianizmie pod postacią jasności – Ormuzda i ciemności Arymana.  Pierwsza grupa reprezentowana przez archetyp lucyferyczny (światło, które walczy z cieniem zamiast go rozświetlać) tak samo niewoli pod przykrywką światła i miłości (toksycznej) jak grupa reprezentowana wprost przez Szatana (Arymana czy innych bogów reprezentujących cienia) –  nienawidzącego i złego wg religii monoteistycznych. Różni się jedynie forma niewolenia naszej duszy – ukryta lub jawna. Dlatego też, odchodząc od standardowego podziału Dobra i Zła, Światła i Mroku, Jezusa i Szatana, chciałabym zaproponować zupełnie inne kryteria weryfikujące naturę istot duchowych, z jakimi mamy do czynienia w astralach.  Proponuję nie przywiązywać szczególnej wagi do ich energii, wyglądu, atrybutów przynależności itp, ponieważ dla jednych Szatan będzie Zbawcą, a dla innych Sziwa czy Chrystus, także wygląd nie ma znaczenia, liczą się ich dążenia:

1. do wolności, jedności, pełni, harmonii wewnętrznej i zewnętrznej, miłości Dnia i Nocy. Akceptacja i zrozumienie zarówno „jasnej strony mocy” jak i „ciemnej” jako dwóch obliczy tego samego Ducha – obrazu Boga – Świadomości Absolutu

2. do służby, dualizmu, ograniczeń, konfliktu z wrogimi siłami a także ludźmi, dysharmonii Dnia i Nocy. Ciemność walczy z jasnością, jasność walczy z ciemnością. Uwikłanie w jednym biegunie duchowym co niewoli Ducha Bożego, rodzi fanatyzm i cierpienie.

Istoty reprezentujące to pierwsze,  mogą odegrać znaczącą rolę w zintegrowaniu Jaźni (Ducha i Ciała)  i dotarciu do centrum Naszego JA, pełnej łączności z Wyższą Jaźnią i odkryciu naszej prawdziwej tożsamości, pod fasadą wszystkich toksycznych mechanizmów, wzorców i nieuświadomionych treści psychicznych. Druga grupa – dąży do zachowania status quo, utrzymaniu podzielenia i dualizmu (co i tak na dłuższą metę prowadzi do wyzwolenia z systemu) reprezentuje nasze ego jak i nieprzepracowaną, reaktywną podświadomość, w której uwięzione są aspekty Ducha dlatego może działać lucyferycznie lub arymanicznie, co opiszę w następnych odcinkach.

5 odpowiedzi »

  1. Bardzo fajny artykuł kochana :). Mam pewne refleksje na jeden temat… Dużo myślałem nad tzw. prawem karmy (także poprzez inspirację jednym z Twoich artykułów). Co prawda ma ono wiele pozytywnych aspektów, lecz ja chciałbym tutaj poruszyć jeden z cieni tego kosmicznego przepisu prawnego. Jeden z punktów zakłada m.in. że by wrócić do Źródła musimy spłacić jakieś długi zaciągnięcie w poprzednich wcieleniach. Z pozoru wydaje się to być w porządku i sprawiedliwe, ale po dokładnych przyjrzeniu się tak się zastanawiam czego tak naprawdę to ma uczyć w kontekście bezwarunkowej miłości do człowieka, Boga i świata. W moim odczuciu bardziej przypomina to tresurę aniżeli prawdziwą miłość. W takim przypadku pomaganie i kochanie bliźnich (przynajmniej ja tak bym działał przyjmując w pełni to prawo – jeśli nie świadomie to podświadomie) wynikałoby z chęci spłacenia długów bądź zasłużenia na jakąś nagrodę (pozytywna karma) a nie dla szczęścia drugiej istoty i przy okazji siebie samego bo to jest zaraźliwe jeśli płynie z Serca. Przebywanie na Ziemi traktowałbym jako przykry obowiązek do odbębnienia, a nie przywilej i cenne doświadczenie które przyda się potem w wieczności. Może na poziomie świadomym wszystko pozornie bym akceptował, ale podświadomie czułbym ból, niesmak i niechęć do przebywania tutaj. A takie coś w końcu odbiłoby się w taki lub inny sposób w świecie realnym w formie jakiegoś cienia. Taki Bóg również nie zasługiwałby na miano bezwarunkowo kochającego bo karma i miłość agape mają niewiele ze sobą wspólnego. W takim systemie gdzie istniałoby tylko twarde prawo przyczyny i skutku miłość stałaby się towarem do wymiany za jakieś korzyści, a nie celem samym w sobie który daje szczęście i wolność.
    Co u tym myślisz i jakie są Twoje odczucia Farido? 🙂

  2. prawo karmy to wzorzec Sorata 🙂 bezwarunkowa miłość jest ponad długami, ponad prawem, ponad dobrem i złem 🙂 takie jest moje zdanie, dlatego nie uznaję prawa karmy i tych wszystkich paranoi z nim związanych 🙂 podstawowym moim argumentem jest taki, że gdyby rzeczywiście prawo karmy funkcjonowało, to wszyscy mężczyźni dawno zostaliby pochłonięci za karę za przemoc jaką stosowali od zawsze wobec kobiet. Oni to zresztą nazywali dobrem 🙂 Wiec widać, ze prawo karmy nie ma jak funkcjonować, skoro normy dobra i zła są płynne 🙂 my dziś nazywamy przemoc wobec kobiet i dzieci złem, a przez wiele wieków były „dobrem”, czymś normalnym.

    natomiast jest coś takiego co ja nazywam dziedzicznym cieniem – wzorce dziedziczne po przodkach, które człowiek ma uwolnić w swoim życiu w pozytywie, i temu poświecam moje teksty 🙂 pozdrawiam 🙂

  3. Takie niewinne to te kobiety nie były Farido. We wszystkich kulturach to „starsze kobiety” najbardziej gorliwie i bezwzględnie przestrzegają norm i zasad kulturowych, pilnując by te „młodsze” przypadkiem nie miały lepiej. I coś mi cały czas w głowie podpowiada, że doskonale o tym wiesz…
    Nic nie dzieje się bez przyczyny, to elementarne prawo obowiązujące w fizyce i w świecie duchowym.
    A to, że nie wiemy co jest dla Boga dobre a co złe – nie oznacza, że prawo karmy nie obowiązuje. Jak sama nauczasz – uczymy się praw obowiązujących w świecie duchowości. Wciąż je poznajemy, wciąż odkrywamy, wciąż próbujemy zrozumieć ” o co w tym wszystkim chodzi”. Jednak fakt, że nie wiemy tak naprawdę jak działają prawa karmiczne – nie znaczy, że nie obowiązują.
    W całym świecie materialnym obowiązuje zasada zachowania energii. Sądzisz, że w duchowości to już nie działa? Energie, które wytwarzamy poprzez swoje emocje i uczucia „rozpływają się jak łzy na deszczu” ? Często w swoich tekstach powołujesz się na analogie świata fizyki i duchowości więc bądź konsekwentna Farido

  4. 1. Nigdzie nie napisałam, że kobiety są niewinne, wręcz przeciwnie
    2. nie ma dobra i zła, na poziomie Boga wszystko jest wyrażeniem miłości, , którą człowiek wyraża w zniekształceniu a jeśli tak, to wolę to nazywać cieniem, z którym człowiek się rodzi, co też czynię na tym blogu. Cień uwzględnia iluzję zła, czyli paradoks,co jest zgodne z moimi doświadczeniami duchowymi. Możesz ten mechanizm dziedzicznego cienia nazywać karmą, mi to przecież obojętne, czy wierzysz w Ducha przodków czy w inkarnacje.
    3. działa, ponieważ energia jest wyrażeniem świadomości. Nigdzie nie napisałam, że nie działa 🙂

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s