duchowość i rozwój osobisty

Wrażliwość – piekło, czy największy skarb ?

Załóżmy, że zakończyliśmy proces wewnętrznej harmonizacji, cień jest wstępnie rozpoznany i objęty (oczywiście będzie dalej nam towarzyszył, bo o jego coraz głębsze treści rozwijamy świadomość na kolejnych poziomach), nasze rany są już oczyszczone z tłumionych przez lata emocji, kontakt z Jaźnią nawiązany i co dalej ? Potem, jest nauka samodzielności i wzrastania o to wszystko, co było urwane, odrzucone, wyparte… Czas uziemienia, racjonalności, uczymy się energią zarządzać najlepiej jak tylko można, bo odzyskaliśmy spójny kompas wewnętrzny, a wszystko co odblokowaliśmy z podświadomości konsoliduję się w naszą moc. Można powiedzieć – wynurzyliśmy się z czarnej dziury w jakiej mogliśmy tkwić od dzieciństwa.  Czy to oznacza, że odtąd nasza prześwietlona podświadomość funkcjonuje w sposób niezakłócony?

PAMIĘĆ O PIEKŁACH

Pamięć o rozłamach i traumach jest wpisana w bieżące życie. Przeszłość jest korzeniem teraźniejszości. Nawet jak uporamy się ze sobą, to wciąż pozostają inne problemy – związane z otoczeniem.  Zdarzają się gorsze okresy, gdy jakieś zdarzenie, albo drugi człowiek – znowu nam przypomni rozmaite piekła i odrzucenie z dzieciństwa. Myśleliśmy, że już to przepracowaliśmy i nigdy nie wróci, tymczasem ta część nas istnieje cały czas, aktywuje się, rozkleja i chce umrzeć. Niektórzy z nas doskonale znają to uczucie powracającej otchłani i jej czarnych macek.  Tym razem jednak zareagujemy bardziej świadomie – w końcu nauka nie idzie w las.

PIĘTA ACHILLESOWA

W bolesnej sferze nie można tonąć, z drugiej strony nie można jej tłumić. Każdy z nas posiada swoją piętę achillesową, która aktywuje program (auto) destrukcji. To nasza słabość, część najbardziej wrażliwa, którą też bezbłędnie wyczuwają ludzie, gotowi w nią uderzyć, dla własnego poczucia kontroli i korzyści. Naszym obowiązkiem w ramach miłości własnej, jest chronić tę sferę siebie, jak matka chroni swoje słabowite dziecko. W samorozwoju czasem myślimy, że pozbędziemy się tej części, albo, że jesteśmy w stanie ją idealnie wytłumić, by nie przeszkadzała. Niestety, swojej konstrukcji nie zmienimy w 100%.  Ale nauczymy się radzić z naszymi niedoskonałościami i cierpieniem. Tak dokonuje się paradoks – słabość motywuje do budowania siły psychicznej i najlepszego działania w trudnych sytuacjach, których nie unikniemy.

AUTOMATYZMY

Czucie trudnych emocji i ponowne odreagowywanie – pod wpływem bieżących kryzysów – pamięci dawnych traum, daje wrażenie wstecznego domina, ale nie jest cofaniem się w rozwoju. Gdy zrozumieliśmy dogłębnie rozmaite schematy w jakie bezwiednie właziliśmy, pamiętać warto, że na poziomie umysłu bardziej prymitywnego – podświadomości – takiego rozumienie nie ma, są za to automatyzmy i odreagowania. Dlatego podświadomość uczy się nowych wzorców obserwując nasze fizyczne wybory. Jeśli postanawiamy działać inaczej niż dotychczas, ona to zapisuje, poszerzając znane sobie programy rodowe i z dzieciństwa. Ale jeszcze musi to utrwalić przez powtórzenia (dlatego w rozwoju osobistym mamy wrażenie powtarzania lekcji w różnych konfiguracjach).

CZUCIE A UMYSŁ

Polega to na tym, że gdy się odzywa cierpiący aspekt naszego „ja”, wiemy dlaczego i co z tym zrobić, przestajemy kręcić się w kółko.  Niektórzy z nas są ludźmi głęboko poranionymi, których wrażliwość na świat z jednej strony funduje ból nie do wytrzymania, buduje też systemy kontroli, a z drugiej otwiera na głębię, wyczuwanie świata poza granicami. Wrażliwość ma swoje dwie strony, jak wszystko.  W rozwoju osobistym, przekonamy się, że przeszłość jest niezmienna – jest taka, jaką ją zapamiętało ciało. Ta część nas istnieje w teraźniejszości, jest jej żywym składnikiem. Jak małe dziecko – czasem po prostu się złości, płacze, próbuje zwrócić na siebie uwagę rodzica – rozumu. Nasze czujące ciało ma wiele powodów, by manifestować swój dyskomfort. Przeżywa o wiele intensywniej, niż dociera to do psychiki. To umysł postępuje w sposób wyrodny, gdy próbuje odłączyć się od czucia, powtarzając program realnych rodziców z dzieciństwa, gdy trywializowali jego płacz, czy odsuwali od siebie.

MECHANIZMY OBRONNE

Ta część nas, która cierpi, musi sobie przypomnieć, iż jest bezwarunkowo kochana, czyli akceptowana taka, jaka jest. Następuje to dzięki temu, że ją obejmujemy, a nie ignorujemy, odrzucamy czy na siłę próbujemy zmieniać. Wrażliwość generuje piekła w odczuwaniu, dlatego wielu z nas wykształciło mechanizmy obronne, odgrodzenie się od tej żywej, bolesnej tkanki „ja” na rzecz sztucznej protezy  (maski). Niektórzy przyjęli strategię „atakuję pierwszy, zanim zostanę zraniony”.  A inni zgodzili się na tą część siebie, odkrywając dzięki niej skarb – przejaw duszy – tą dojrzałość w akceptowaniu wszystkich słabości i potrzeb emocjonalnych. W byciu autentycznym i prawdziwym w przeżywaniu.

Można powiedzieć, iż bez wrażliwości nie wykształcilibyśmy empatii, a bez empatii, nie ma współczucia i miłości, która tworzy pragnienie relacji. Bez relacji zaś – nie ma punktu odniesienia, a tym samym nie ma świadomości, jest tylko nicość. Wrażliwość tworzy pierwszy rdzeń świadomego człowieczeństwa, generując postęp duchowy. Dzięki czuciu wiemy, która część nas cierpi, a skoro tak, umiemy też zrozumieć cierpienie drugiej istoty i pomóc jej. Tak przekraczamy swoje „ja” na rzecz „my”.

EMPATIA I CIERPIENIE DUCHOWE

Co zrobić, gdy znów budzą się piekła ? Pocieszającym jest, że w takich momentach, gdy jest naprawdę ciężko, bliscy ludzie, obdarzeni empatią, widzą co się z nami dzieje i szczerze otaczają nas swoją miłością i troską. Czasem mamy tylko jednego takiego człowieka, któremu ufamy, ale JEST. Jego radar zadziała bezbłędnie i przywiedzie go do nas.  Oczywiście bywa i tak, że nie mamy nikogo z ludzi (w końcu noc ciemna jest drogą Samotnych) ale za to odczujemy wyraźnie obecność duchowego Mistrza.  Nawet gdybyśmy chcieli znowu wejść w rolę ofiary, to się już nie uda na tym etapie. Nie będziemy zagubieni wołać o boską opiekę, bo ona po prostu jest, czuwa i przemawia do nas –  bezpośrednio – przez wewnętrzny głos, zwany intuicją, przeczucia, parę trafnych przekazów, snów , przypominających nam kierunek życiowy… pozwalających zrozumieć warstwę, w jakiej nie jesteśmy sobie wierni.

Niektórzy nie akceptują swego pogłębionego czucia, mimo, że to z niego tworzy się wszelka twórczość poruszająca ludzkie umysły i serca. Gdy wraca otchłań, możemy w nią zanurkować po klejnot – prawdę o człowieczeństwie, którą podzielimy się ze światem. Emocje mogą rozrywać ciało, gdy nie znajdujemy im ujścia, jak też znaleźć przepływ w tworzeniu sztuki. Jest ona jedną z najszlachetniejszych form wyrażenia cierpienia duchowego.

46925607_124136928487548_242617123388522496_n33erffffffdfafFINISH

Farida Sorana

o duchowości i rozwoju osobistym, nauczycielka metody „Integracji duszy” – sztuki świadomego życia. 

Chcesz umówić się na sesję telefoniczną ze mną? Napisz: farida.sorana@gmail.com 🙂

1 odpowiedź »

  1. Dzień dobry. Dziękuję.

    wt., 11 cze 2019 o 09:41 Ciemnanoc.pl napisał(a):

    > Farida posted: ” Załóżmy, że zakończyliśmy proces wewnętrznej > harmonizacji, cień jest wstępnie rozpoznany i objęty (oczywiście będzie > dalej nam towarzyszył, bo o jego coraz głębsze treści rozwijamy świadomość > na kolejnych poziomach), nasze rany są już oczyszczone z tł” >

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s