Integracja cienia

Czym jest przebudzenie i technika Obserwatora?

W rozwoju osobistym uczymy się zachować pozycję świadka, który obejmuje świadomością wszystkie swoje przejawy, zarówno te „świetliste”, jak i „ciemne”.

Świadek nie odrzuca żadnej części siebie, tylko uczy się zachowywać integralność.

Co to oznacza w praktyce?

Można powiedzieć, że uczymy się być jak niebo. Czasem przychodzą radosne dni, czysta przestrzeń dla manifestacji pozytywnych inspiracji. Czasem pojawiają się dni burzowe, a chmury zasłaniają słońce. Ale z tego napięcia powstaje woda, która zasila grunt, oczyszcza atmosferę i przynosi transformację.

Jesteś przestrzenią, która może pomieścić wszystkie te stany: niebo, słońce, noc, dzień, burzę, grad, śnieg i życie. Życie, by mogło się rozwijać, potrzebuje tego rytmu i go nie osądza.

Jeśli próbujesz być tylko pozytywnym światłem, a swojego mroku nie akceptujesz, to on nie znika. Emocje i myśli wypierane zagęszczają się w nieświadomości, aż w końcu manifestują się poza twoją kontrolą.

To stara zasada Cienia.

Dopiero przepuszczając je przez świadomość i ciało, zyskujesz wolność i możesz zrozumieć, co te energie chciały ci powiedzieć. Zyskujesz wybór, co z nimi zrobić jako obserwator i zarazem twórca.

Jeśli, załóżmy, czujesz złość i lęk w kontakcie z człowiekiem, który cię skrzywdził, to nie oznacza, że posiadasz „problem do przepracowania”. Możesz mieć dobry kontakt ze swoim instynktem samozachowawczym i to wszystko. Ciało może cię trafnie ostrzegać, że ta relacja w niebezpieczny sposób dotyka granicy lub ran z przeszłości.

Trudne emocje wołają tutaj o zaopiekowanie się sobą, a nie o umartwianie czy obwinianie wszystkich dookoła (rola oskarżającej ofiary).

Jeśli jesteś otoczony większą liczbą ludzi, wśród których czujesz się drenowany, przytłoczony i smutny, nie musi to oznaczać, że masz pracować nad sobą, by czuć się wspaniale i robić dobrą minę do złej gry.

Może po prostu czas wyruszyć w drogę do miejsca, w którym zaczniesz oddychać i być bardziej sobą? A jeśli dziś nie możesz tego zrobić, zacznij budować coś, co stopniowo da ci więcej przestrzeni, samorealizacji i niezależności – aż poczujesz gotowość, by ruszyć dalej.

Jak widać, trudne emocje mogą nieść ważne informacje, jeśli tylko człowiek odważy się je odczytywać – nie przez pryzmat lęku, lecz zaufania do swojej Całości. W praktyce integracji odkrywamy, że Jaźń nie jest wyłącznie boskim światłem, lecz pełnią, która obejmuje także nieświadomość.

Nieświadomość to wszystko, czego człowiek jeszcze o sobie nie wie. A jej symbolem od zawsze był mrok.

Nie ma sensu odrzucać nocy tylko dlatego, że jest czarna. W niej również tli się życie, wiedza i mądrość. Nie uda nam się nieść światła bez ciemności, bo to ona pomaga mu się określić. Nadaje mu wyrazistość, kontury i kierunek, stając się tłem dla słonecznej ekspansji. A światło odwdzięcza się ciemności, wydobywając z niej barwy i ukazując ukryte w niej skarby.

Ciemna strona, tak jak jasna, jest także narzędziem komunikacji z człowiekiem. Człowiek decyduje, jak z tego narzędzia korzystać – czy dla czynienia konstruktywnych zmian (czasem przez postawienie potrzebnych granic, pójście własną drogą czy stworzenie sztuki o tym, co jest zbiorowo nieprzepracowane), czy pozwoli, by ciemność go zalewała. Nie chodzi też o to, że odreagowując, zacznie zalewać otoczenie wewnętrznym konfliktem, czyli wejdzie w tryb dramatyczny.

Za swoją moc (e-moc-ja) bierzemy odpowiedzialność jako dorośli ludzie. Możemy odrzucać ją, ale i tak będzie do nas wracać przez sny, ludzi i synchroniczności. Możemy także ją ukierunkować i wzbogacić swoje jestestwo.

Tym jest adaptacja.

Przebudzenie to – najprościej mówiąc – świadomość prawdy o sobie i o świecie. Ta prawda buduje kręgosłup moralny, umiejętność odróżnienia dobra od zła, jak również projekcji od obiektywnej wiedzy. Dlatego właśnie pozytywne bądź negatywne odczucia nie świadczą o człowieku, bo są tylko informacjami, czy jak kto woli – propozycjami. To człowiek decyduje, co ostatecznie urzeczywistni.

Dlatego w wielu ścieżkach mistycznych i filozoficznych wymiar ducha jest rozumiany jako świat idei, a materia jako pole czynienia.

Człowiek zintegrowany zachowuje swoją wrażliwość, a to oznacza, że ciągle czuje, co w świecie jest niesprawiedliwe, bolesne i upokarzające. Rozwój nie polega przecież na odcięciu bólu, lecz na tym, by nie pozwolić mu przejąć nad sobą władzy. Miłość otwiera człowieka na współodczuwanie i pragnienie dzielenia się otuchą i wsparciem, aby więcej osób mogło odnaleźć drogę do siebie.

Im człowiek ma bardziej poszerzoną świadomość, tym jest w stanie obejmować też zbiorowe cierpienie. Okazuje się, że nie istniejemy dla „duchowego” egocentryzmu i inflacji (wszystko to sen i zabawa, jestem bogiem, sam kreuję rzeczywistość), tylko dla zbudowania rezonansu między własną indywidualnością a społecznością, w jakiej żyjemy.

Większe odczuwanie świata, połączone z mądrością, pomaga go zrozumieć i pójść w stronę zmiany. Jeśli człowiek potrafi sobie z tym radzić, a jego współodczuwanie prowadzi go do pomagania innym zagubionym (ale nie kosztem siebie), wtedy stanowi to harmonię obu biegunów.

Gdy akceptujesz swoje rozmaite przejawy, konstruktywne i destruktywne, jesteś jak rodzic, który obejmuje swoje cząstki, a to przekłada się na poczucie wewnętrznego bezpieczeństwa – nawet gdy wokół szaleją sztormy.

Wtedy rozumiemy, że pomimo osiągnięcia duchowego wglądu, dalej nie mamy kontroli nad „pogodą”.

Oznacza to, że człowiek nie ma władzy nad pojawieniem się trudnych emocji, ale posiada wpływ na to, co dalej zrobi.

Może nie robić nic, bo nie ma takiej potrzeby, gdy rozumie już przyczynę.

Może zaopiekować się tym, co właśnie woła o uwagę – opisać to, namalować, pójść na spacer ze swoimi myślami. Być obecnym dla siebie.

Może też nauczyć się to zdrowo wyrażać w dialogu z drugim człowiekiem. Swoje wnioski z wewnętrznego konfliktu ponieść dalej w świat.

Istnieje szeroki wachlarz wyboru w obliczu manifestacji światła i cienia, i to właśnie określa indywidualność człowieka na tle większej całości, z której wyrasta jego duch.

Zgadzasz się?

❤️

Farida Sorana


Jestem psychologiem, terapeutką,  autorką książki o archetypie Cienia i procesie stawania  się Całością – „Mandala Cienia” . Pomagam przejść przez kryzysy i ciemne noce, odkrywać siebie i swoją Drogę.  Od 15 lat towarzyszę klientom w procesach przebudzenia i transformacji życia.

👉 Potrzebujesz wsparcia i chcesz umówić się na sesję online?

Grafika wektorowa Poczty elektronicznej, obrazy wektorowe ...Napisz emaila na psycholog@farida.pl 

albo wypełnij formularz: farida.pl/sesje-online 🙂


Odkryj więcej z Ciemnanoc.pl

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Kategorie: Integracja cienia, Rozwój duchowy, rozwój osobisty, Rozwój Świadomości

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

8 odpowiedzi »

  1. Dziwnie piszesz. Czyli wobec tego gdzie jest i kto ustala granice samorozwoju?
    Lubię zanadto kobiety i tytoń.
    Mam zintegrować w sobie te ciemne strony intak je pozostawić?

    • cieniem nie jest człowiek (bo on jest odrębnym bytem) tylko cieniem jest twój wyparty zasób, potencjał, umiejętność, cecha, jakaś prawda o Tobie. Jeśli ktoś ciebie krzywdzi, a ty nie chcesz odchodzić bo wierzysz, że ta osoba sie zmieni, to wtedy twoim cieniem tutaj może byc twój wyparty ogień, złość, instynkt samozachowawczy. Nie akceptujesz swojej złości i tego, że masz prawo się bronić wiec wolisz znajdywac uzasadnienie dla dalszego trwania w takiej sytuacji. To tylko przykład

  2. Ponawiam pytanie, czy dla człowieka, który osiągnął komunię Ducha i Ciała, partner i dzieci oznaczają brak sensu? Co o tym sądzisz? <3

    • absolutnie nie 🙂 każdy ma odkryć swoją prawde i ją realizować. Integracja duch i ciało ma stworzyć jedyną w swoim rodzaju jakość. Jeden założy rodzinę i będzie się w tym spełniał, inny poświęci się działalności społecznej. A ktoś inny zrobi jedno i drugie. Każdy sam nadaje sens temu, co chce urzeczywistnić <3

  3. Jak zwykle, niesamowity artykuł. Dziękuję za to, że dzielisz się mądrością. Jednocześnie mówiąc i o Duszy i o tym, co ziemskie.
    Dziś czytałam Cię, po tym, gdy za bardzo odfrunęłam „W jestem Bogiem”.
    Uffff…fajnie wrócić do rzeczywistości.

Zostaw odpowiedź