duch i ciało

Więźniowie pustki

jaye-wagner-2M09lnkyDso-unsplash

Jaye Wagner on unsplash

Wielu z nas zabrakło miłości bezwarunkowej, począwszy od narodzin. Zaniedbani emocjonalnie, pozbawieni czułości i uwagi, błąkamy się później jak zombie – martwi psychicznie i cieleśnie. Pustka rządzi naszym życiem i wyborami. Rozpaczliwie szukamy przyjemności, ukojenia, którego zabrakło kiedyś, gdy urodziliśmy się właśnie po to, by tego doświadczyć. Nauczyliśmy się zakładać maski, by spełniać oczekiwania rodziców, a potem innych ludzi. Uwierzyliśmy, że wtedy dostaniemy miłość, uwagę, bliskość. Zamiast tego, znów otrzymywaliśmy cios , ponieważ spełniając czyjeś wymagania  w jednej sferze, byliśmy karani w innej, gdy nie dość doskonale odgrywaliśmy swą rolę.

Odtrącano nas z pogardą, bito, poniżano za wszystko i za nic. Doświadczaliśmy przemocy od osób najbliższych gdy łamaliśmy zasady, chcąc zwrócić na siebie uwagę, ale też wtedy, gdy cicho siedzieliśmy w kącie, bojąc się odezwać.  Nie wiedzieliśmy, że nie ma to nic wspólnego z miłością, tylko torturowaniem. Zaczęliśmy wmawiać sobie, że będziemy samowystarczalni, by więcej nie doświadczyć odrzucenia i związanego z nim zranienia.

GŁODNA DZIURA

Czując w sobie rozdarcie i nieznośną dziurę, domagającą zaspokojenia, sięgnęliśmy po używki. Na przykład alkohol, papierosy, jedzenie, narkotyki…  Niestety, krótkotrwałe przyjemności nie rozwiązały przyczyny emocjonalnego głodu. Nie zniwelowały braku doświadczeń zdrowej miłości, dla której przyszliśmy na ten świat, ani uczucia potwornego osamotnienia. Nie zniszczyły tęsknoty za relacją głęboką i szczerą z drugim człowiekiem, o którym będziemy pewni, że nie dokona psychicznej zdrady, nie wzgardzi nami w chwili słabości, ani nie rozdrapie specjalnie ran, by mieć nad nami kontrolę. Nie będzie udawał wspaniałego by rozkochać, a potem stopniowo wysysać z nas energię życiową.

Nie chcemy się przyznać, że potrzebujemy kontaktu z kimś, kto nie będzie nas oceniał po własnych nakładkach, tylko będzie mieć czyste intencje – pragnienie ujrzenia nas prawdziwymi. Który nie będzie manipulował, ale obejmie jak najwierniejszy towarzysz na drodze.

Spragnieni tej uwagi, przez kolejne lata dajemy się nabrać na cukierki ludzi, którzy doskonale rozpoznają nasze oczekiwania i są gotowi odegrać taką rolę, by potem wyładować swą agresję. Jak dzieci wchodzimy w ich  sidła. I nasz koszmar zaczyna się od nowa.

ŻYCIE Z TRAUMĄ

Przeżywamy cios za ciosem, rozczarowanie za rozczarowaniem, w końcu dociera do nas, że jesteśmy wyobcowani na tej planecie. Że chcieliśmy tylko miłości, a dostaliśmy jej trujące owoce, które powoli nas zabijają, każdego dnia, dzień po dniu. Co więcej, jedząc same trujące owoce, i będąc w stanie choroby, zupełnie nie wiemy jak smakuje owoc zdrowy, jak to jest żyć w ukojeniu i balansie.

Można powiedzieć, że nauczyliśmy się umierać w ciszy każdego dnia. Niezauważeni, jak w dzieciństwie. Cierpiący i milczący. Z rozdartym sercem, które pożera siebie, byle tylko nie czuć bólu. Niektórzy z nas wyjechali na koniec świata, wierząc, że uciekną od przeszłości. Że znajdą wreszcie miejsce, w którym dobrze się poczują.  Inni wycofali się z aktywnego życia do pustelni, by wyeliminować bodźce, których nie wytrzymują.  Gdy nie rozwiązuje to problemu – bo przecież dalej nie wiemy jak żyć, by nie być krzywdzonymi – zaczynamy dociekać głębiej.

ODBIJANIE OD ŚCIAN LABIRYNTU

Droga samopoznania przypomina błądzenie po omacku w wielkim labiryncie nieświadomości. Docieramy do ściany  i próbujemy wymacać, co na niej jest wyryte. Zazwyczaj towarzyszą temu sny i synchronie, na przykład śnimy o sytuacjach i postaciach posiadających warstwę symbolicznym, i jednocześnie – na jawie –  wchodzimy w interakcje z osobami, które odgrywają względem naszego „ja” określoną rolę. Wtedy zaczynamy rozumieć, w jakim podświadomym rycie destrukcji tkwimy.

Jednym ze znaczących odkryć jest, iż nie tylko jesteśmy zdradzani na rozmaite sposoby, ale przede wszystkim sami siebie zdradzamy, gdy próbujemy walczyć z emocjami, zapijać je, znieczulać, zaklinać. Gdy wyrzekamy się każdego dnia naszej wrażliwości po to, by przetrwać pośród ludzi agresywnych. Wszak poznaliśmy ich okrucieństwo w dzieciństwie, gdy byliśmy bezbronni, słabi, bezradni. Zostaliśmy skrzywdzeni i skończyła się nasza niewinność, do której mieliśmy prawo, jako dzieci. Od tego momentu, naszą wrażliwość traktujemy jako źródło zła.  Ale czy słusznie ? Próbujemy się dowiedzieć, co z nami jest nie tak.

UCIECZKA OD SIEBIE

Szukamy wyjścia z ów labiryntu, marząc o prawdziwym domu, ale nie dostrzegamy, że tkwimy wciąż w trybie ucieczki od siebie. Nie wiemy jeszcze, że spokój odnajdziemy dopiero, gdy zaakceptujemy siebie w całości. Naszą lękliwość, słabość, pragnienia, wady. Gdy dokonamy wręcz niemożliwego skoku w myśleniu – mianowicie założymy, że tacy, jacy jesteśmy, zasługujemy na normalny, zdrowy kontakt. Bez roli ofiary, czy męczennika. Bez biczowania, systemu kar i nagród, na które wciąż się nabieramy.

Mamy prawo chronić naszą wrażliwość, ale nie mamy prawa się jej wyrzekać. Posiadamy wybór, czy będziemy ofiarą swej wrażliwości czy skorzystamy z talentów jakie jej towarzyszą – zdolność odczuwania i rozumienia bliźniego.  Dania mu tego, czego sami nie otrzymaliśmy.

Paradoks polega na tym, że pomagając innym – pozwalamy analogicznej cząstce „ja” wyjść na jaw.  Dotąd była ona nienazwana, ale to nie oznacza, iż jej nie było.  Była, tylko w nieświadomości. Inaczej nie zobaczylibyśmy jej w bliźnim.

POCZUCIE BEZPIECZEŃSTWA I ASERTYWNOŚĆ

Zanim jednak do tego dojdzie, nie wierzymy w swoje umiejętności. Nie znamy skarbu, jaki w nas drzemie. Chcąc podnieść samoocenę wybieramy zawody, które kompletnie nie pasują do naszego poziomu wrażliwości. Pragniemy wciąż sobie udowadniać, że w niczym nie odstajemy od tych, którzy depczą nam po piętach. Niestety, jak siebie wyrodnie traktujemy, tak pozwalamy innym na to samo. Nie widzimy w tym niczego niewłaściwego – przecież jesteśmy do tego przyzwyczajani od najmłodszych lat. Na tym polega nieświadomość w jakiej jesteśmy zanurzeni i powtarzanie destrukcji na wszystkich poziomach – wewnętrznych i zewnętrznych.

Dlatego nasz radar działa błędnie – ludzi wartościowych traktujemy wrogo albo odrzucamy, bo nie znamy jakości, w jakich tkwią, a osoby toksyczne – pożądamy, kochamy i przywiązujemy się do nich bardzo szybko. Nic dziwnego, że w takim pomieszaniu nie umiemy tworzyć satysfakcjonujących związków. Od początku musimy nauczyć się rozpoznawać, przed kim stawiać granice, a komu otworzyć drzwi i wpuścić do środka.

Poczucie bezpieczeństwa i szacunek budujemy chroniąc najpierw siebie – tego prawa zostaliśmy pozbawieni bardzo wcześnie – na przykład w rodzinie, w szkole. Możemy się tego na nowo nauczyć przez asertywność – wtedy częściowo odzyskujemy grunt, który został nam odebrany w dzieciństwie. Gdy umiemy się sprzeciwiać toksycznemu otoczeniu i reagować w zgodzie ze sobą, czujemy zaufanie do swojego jestestwa. Natomiast  gdy wypieramy złość (która często informuje, że coś szwankuje w naszym życiu, czegoś nie chcemy zobaczyć i wziąć za to odpowiedzialność),  stajemy się podatni na zagrożenia i zamykamy w sobie. Uciekamy od relacji, bo nie umiemy sobie radzić z niebezpieczeństwami.

UKOJENIE W JAŹNI

Pomocne są terapie. Psychiki, ciała. Uwalnianie traumy pod okiem fachowców. Pozwalamy odczuć ból odrzuconego dzieciaka, który wciąż żyje w nas i kieruje naszymi wyborami. I przyznajemy się przed sobą, że nic nie zastąpi korzenia, bliskiej osoby. Rodziny którą utraciliśmy, ale w zasadzie nigdy jej nie mieliśmy w sensie uczuciowym.  Po latach rozmaitych terapii, możemy dotrzeć do głębszych poziomów pustki.

Niektórzy z nas decydują się wtedy wejść w duchowość, by tam doświadczyć wewnętrznego, mistycznego żaru. Kolejne lata medytujemy i oczyszczamy z energetycznych blokad, aż ożywia nas czułość Jaźni, doświadczamy życiodajnego nurtu w stanie śmierci, ukojenia w najgłębszym mroku, błogostanu w łonie naszej Bogini.

ŚWIĘTY OGIEŃ

Rozpaleni ogniem ducha, jakby czas się zatrzymał się dla nas. Odkrywamy wieczność duszy i zwycięstwo jej esencji nad rozkładem psychicznym. Docieramy do bezwarunkowej miłości Źródła, i przez pewien okres czujemy się zaspokojeni, naładowani, w końcu sięgnęliśmy extremum. Ale po tym, jest tylko droga w dół..  Nagle odkrywamy, że doznania się kończą. Wszystko nieuchronnie prowadzi znowu ku nieprzepracowanym relacjom. Ale w inny sposób niż wcześniej. Teraz bowiem, z rozbudzonym duchem w środku, wszystkie ścieżki poprowadzą do domu. Domu, który odnajdziemy nie tylko w swej Jaźni, ale i w drugim człowieku. Tym, który stanie nam na drodze i którego rozpoznamy.

Zdarza się, że to on najpierw rozpozna nas. Dlaczego ? Bo będzie odbiciem Stróża, jakiego wcześniej znaleźliśmy w sobie, w najmroczniejszej czerni nocy, zwiastuna świtu. Wewnętrzny labirynt, rozpoznamy i rozświetlony, odbije się też na zewnątrz. W fizyczności odbędziemy tę samą pracę – szukają skarbu zwanego Miłością. I pośród mas ludzkich nauczymy się również odnajdywać tych, którzy potrafią zajrzeć głębiej niż otoczki, do jakich jesteśmy przyzwyczajani.

BEZWARUNKOWA AKCEPTACJA

Wtedy nie jest istotne, co osiągnęliśmy w materii, jak wyglądamy,  co musimy zrobić.  Nie jest istotna wiara, bo boskość przejawia się w każdym akcie szczerej, miłosnej relacji. Ale najpierw musimy poczuć się godni tej miłości, bo inaczej nie będziemy potrafili jej przyjąć, tylko odrzucimy z lęku przed odpowiedzialnością za zmianę czegoś, czym żyliśmy całe życie. Tak tak jak wcześniej przeglądaliśmy się w oczach Jaźni, odkrywając miłość rdzenną z jakiej powstaliśmy, tak potem odbywamy podróż zewnętrzną.

Ta podróż jest długa, i po drodze napotykamy wiele atrap miłości, które świecą, choć nie są złotem. W końcu docieramy metodą oddzielenia ziaren od plew do człowieka, który spełni naturalnie swą rolę, gdyż Bóg przemówi przez niego bezpośrednio. Spojrzy na nas tak, jak nigdy nie odważyliśmy się spojrzeć na siebie. Bezbłędnie opisze światło, które  przykryliśmy poczuciem niegodności, poniżenia, kompleksem. Postawi nam przed oczami wybór, którego baliśmy się dokonać, gdy wygodniej było żyć w cieniu świata, miast pokazać swój oszałamiający blask.

Taki człowiek zmotywuje do przyjęcia pełnej prawdy o sobie, a brzmi ona:

TAK, jestem bezdomny i poraniony.

Ale też przetrwałem rzeczy, o jakich innym się nie śniło.

TAK, posiadam brak, który być może nigdy nie zaspokoję, ale oprócz niego mam też w sobie pasję, która mnie prowadzi.  Moje ciało umiera każdego dnia, ale mój duch  – o dziwo – z tej śmierci się odradza.

TAK, poznałem dobrze kłamstwo i umiem je rozpoznać w najpiękniejszych szatach. Dlatego pomagam innym ludziom rozpoznawać sidła manipulacji w jakich tkwią, by nie musieli  marnować tyle dekad życia. Dokładam w ten sposób swoją iskrę światła do zbiorowego postępu.

Nie będę umniejszał swej wartości wg programu, który wpoili rodzice, tylko odważnie spojrzę na całość, jaką jestem. Ze swych talentów muszę korzystać dalej, rozwijać duszę w materii, bo jestem jej domem tutaj, a ona moim domem w zaświatach.

Piekło istnieje na Ziemi, ale nie stoi już na przeszkodzie do tego, by łączyć światło swoje ze światłem bliźniego, przejawiając wspólnego Boga.

Ludzie, którzy zrozumieli powyższe prawdy,  czekają na spragnionych wędrowców. Ze świadomością serca szerzą duchowy, rdzenny dom, z jakiego pochodzimy, i jakiego na próżno szukaliśmy tutaj, na Ziemi. W ich oczach odbije się światło, które widzą oni w Tobie. Nie ma innego, prawdziwszego domu od tego, którzy niestrudzenie stwarzają dla Ciebie, byś wreszcie poczuł się bezpieczny i odpoczął po ciężkiej podróży.

MISTRZOWIE MIŁOŚCI

Poznasz ich po tym, że nie czują potrzeby kontroli nad Tobą ani dowartościowywać Twoim kosztem – nie będą Cię naprawiać, ani krytykować, bo nie sprawia im to satysfakcji. Nie będą wikłać w duchowe ideologie i matriksy, ani wmawiać misji, zadań czy powinności, które należy wykonać, by coś w energiach zmienić. Nie każą Ci się modlić ani prosić Stwórcę o wybaczenie. Nie każą Ci też nikomu wybaczać, prócz sobie.  Powiedzą Ci, że zamiast powtarzać od nowa żmudne techniki umysły, które już dawno przestały działać (bo spełniły swą rolę), przyjrzyj się uważnie sile, z jakiej nie korzystasz, a która i tak z ciebie wybija. Masz pełne prawo skorzystać z niej, by zacząć – jak architekt – budować swoje szczęście.

Poznasz tych nauczycieli po tym, że pozwolą Ci po prostu być tym, kim jesteś, w dowolnym stanie umysłu. Nie będą Cię w niczym ponaglać, jeśli o to nie poprosiłeś. Nie będą się narzucać, gdy jesteś zamknięty. Dadzą Ci najcenniejszy dar – przestrzeń na bycie w prawdzie. Nie będzie im przeszkadzać Twoja słabość i niedoskonałość, wręcz przeciwnie – będą ją kochać za Ciebie. Uśmiechną się czule, gdy będziesz łamał tabu w swej głowie, bluźnił, pozwalał sobie na krzyk bestii. Dadzą Ci dokładnie to, czego nigdy od swych rodziców nie dostałeś – bezwarunkową akceptację, szczerość i zachwyt.

SIŁA ŻYCIA

Oni wiedzą o tym, że z tych słabości i jej demonów wyrosło Twoje człowieczeństwo, Twoje piękno, zbudowane z czerni, bieli i wszystkich kolorów stworzenia. I będą Ci o tym przypominać, za każdym razem, gdy wejdziesz w tryb ucieczki od siebie. Dzięki takim ludziom, świat staje się trochę lepszy. Dają nam dobry przykład miłości, dzięki czemu umiemy już ją opisać, zrozumieć jej esencję. Coś w nas się budzi w miejsce tej potwornej pustki. To ta część nas, która nigdy nie miała szans by się rozwinąć, albowiem od samego początku została uwikłana w potężny konflikt i rozłam. Ta cząstka staje się powoli pewnością i harmonią. Spokojem. Pojednaniem ze sobą i ze światem.  Odrodzonym Życiem. Z cierpiącego więźnia pustki, staniesz się także jej mistrzem.


46925607_124136928487548_242617123388522496_n33erffffffdfafFINISH

Farida Sorana

Jestem trenerką rozwoju osobistego i duchowości, pomagam w pracy z podświadomością i jej programami, obszarem cienia, snami, odnajdywaniem wewnętrznej nawigacji, osiąganiem celów życiowych. Więcej 

Chcesz umówić się na sesję telefoniczną ze mną? Napisz: farida.sorana@gmail.com 🙂

 

 

12 odpowiedzi »

  1. Czytając Twój świetny tekst, czytałam o sobie, wiele istot również poczuje to co ja. Ale kilka lat temu pojawił się w moim życiu Nauczyciel, taki jak opisałaś Mistrz Miłości. Pozwala mi odnajdować siebie w moim tempie, w mojej przestrzeni, w mojej prawdzie. A szczęścia dopełnia przyjaźń jaka nas teraz łączy, bezcenna bo prawdziwa. Dziękuję Ci , pozdrawiam.

  2. A Pustka innego rodzaju? 😉 Taka powstała po kolapsie wszelkich dotychczas wyznawanych doktryn filozoficznych, politycznych i mistycznych? Wtedy chyba trzeba wejść bardziej w świat realny.

  3. Efekt – jak ja to okreslam – koncowy calego procesu to osiagniecie stanu bezposredniosci w doswiadczaniu rzeczywistosci. Dla mnie to oznacza jednosc bytu = milosc. Serdecznie dziekuje za ten wpis i goraco pozdrawiam.

  4. Farido co robić z pustką którą się odczuwa, gdy wszystko w świecie materialnym się „wali”, czego się dotkniesz, to rozsypuje się w drobny pył.Tak się teraz dzieje w moim życiu, śni mi się coś w rodzaju końca świata, a na mojej twarzy we śnie pojawiła się maska przedstawiająca czaszkę,śmierć..

  5. Dziękuję za ten wpis. ❤ Jestem jedną z tych osób, które właśnie powstają z kolan, z cierpliwym Aniołem u boku. Przez całe lata sądziłam, że jestem upośledzona psychicznie i emocjonalnie. Ale nie. Po prostu skrzywdzona.

  6. Od pol roku czytam wpisy Faridy, i musze powiedziec jest szczegolna, co wychodzi latwo po Studiowaniu ,oczywiscie w cudzyslowiu, wielu innych uzytkownikow Internetu, zajmujacych sie tzw. Duchowoscia. Nie trace Czasu na forsch, Ale du postanowilam zrobic wyjatek, bo warto.

  7. Witam. Mam pytanie 😅 co dzieje się po oczyszczeniu podświadomości i zintegrowaniu wszystkich cieni🤔 pozdrawiam

  8. Dziękuję za odpowiedź 😍 kiedyś myślałem, że przyjdą jakieś niebiańskie moce i cudowne samopoczucie, bo człowiek naczytal się różnych głupot w internecie czy książkach 😅 Pani blog jest mega pomocny w oczyszczaniu❤️ wykonuje Pani naprawdę kawał dobrej pracy 😉 świetnie naprowadza do prawdy,której praktycznie każdy człowiek szuka…prawdy, która kryje się w nas . Pozdrawiam

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s