O naturze Świata

Dlaczego prawda znów będzie aktem odwagi?

Każda epoka przełomu wystawia człowieka na próbę rozpoznania tego, co prawdziwe. Gdy stare porządki się rozpadają, a nowe nie są jeszcze ugruntowane, iluzja, karmiąca się naszymi lękami, próbuje zająć miejsce prawdy. Właśnie w takim momencie historii się znajdujemy. Wirtualne, skrojone narracje zaczynają kształtować nasze postrzeganie rzeczywistości szybciej, niż potrafimy je krytycznie weryfikować. 

W nadchodzącym roku czeka nas zalew jeszcze większej dezinformacji. Używanie AI do generowania fałszywych zdjęć i treści w internecie, żeby napędzać podziały społeczne będzie eskalować, aż  w końcu uznamy to za przemoc symboliczną. Nie nadążamy z tym, by edukować ludzi w temacie opresji fizycznej i psychologicznej, a już pojawiają się nowe nadużycia w cyberprzestrzeni.

Kiedyś karmiliśmy się wierzeniami oraz ideologiami, w imieniu których popełnialiśmy zbrodnie jako ludzkość. Nasze traumy otrzymywały pożywkę ze strony przywódców politycznych i religijnych. Wystarczyło znaleźć kozła ofiarnego, by nasze zranienia zmieniły się w agresję ukierunkowaną na dany cel, wskazany przez władzę. Tak rodziły się wojny. O mechanizmie projekcji Cienia w ujęciu indywidualnym i zbiorowym napisałam książkę, jednak nie wyczerpuje to tematu, bo pojawiają się – w miejsce zdemaskowanych kłamstw – kolejne społeczne „demony”.

Możemy to zaobserwować w przestrzeni publicznej, gdzie toczą się ekstremalne  wojny mentalne. Niestety, pomimo większej wiedzy psychologicznej i socjologicznej, wciąż nakręcamy się treściami internetowymi, które z prawdą mają często niewiele wspólnego. Informacje są wyrywane z kontekstu, zniekształcane, wykorzystywane przeciwko bliźnim. Uogólniamy i generalizujemy w mowie nienawiści. Nie potrafimy odróżnić stereotypów od faktów. Ani własnej projekcji od prawdy na temat danej osoby czy grupy społecznej.

Niektórzy influencerzy posuwają się do tego, że jawnie podważają dane statystyczne na temat przemocy, grubo idealizując przeszłość. Piszą od nowa historię, wybiórczo traktując pojęcia i ignorując ważną wiedzę o kulturze, która doprowadziła nas do tego miejsca. Takie praktyki odbiją się zapewne rykoszetem i dokona się selekcja w obszarze produkcji informacji. Istnieje bowiem potrzeba, by edukacyjne treści internetowe tworzyły osoby kompetentne, a nie tylko te z siłą przebicia, które swoją charyzmę wykorzystują do siania manipulacji.

Zanim dojdziemy do jakichś regulacji prawnych w tym temacie, część osób ucierpi. Po drodze dezinformacja zbierze swoje żniwo, a masy ludzkie, radykalizujące się pod wpływem algorytmicznych treści, zaczną doświadczać narastającej agresji i szukać ujścia. To psychologiczna kolej rzeczy.

Dlaczego jesteśmy podatni na dezinformację i zjawisko projekcji? Na naszych oczach rozpada się porządek starej epoki i jesteśmy w przejściowym, pokoleniowym kryzysie. Nie pierwszym i nie ostatnim zresztą w historii ludzi. Większy dobrobyt otworzył nas na większą wolność wyboru, a o to przecież walczyli nasi przodkowie. Nie sposób zawrócić biegu rzeki, ale możemy nauczyć się w niej pływać.

Terapie i praktyki samorozwojowe ponazywały wreszcie nasze traumy i brakujące elementy dobrostanu. Uświadomiliśmy sobie, że nie wszyscy nadają się do związków i nie chcą ich tworzyć. Nie wszyscy nadają się do funkcji rodziców i nie zamierzają zakładać rodziny na danym etapie życia. Nie wszyscy też pragną iść z duchem postępu, bo się boją rozpadu swojej tożsamości, zbudowanej na schemacie dominacji i uległości, który napędzał tysiąclecia naszej hierarchicznej kultury.

Tam, gdzie rozpada się porządek, przez jakiś czas  króluje strach i chaos. I to widać w mediach społecznościowych, które odzwierciedlają stan naszych umysłów. Wiele osób ma poczucie utraty kontroli nad rzeczywistością, jest pogubionych i nie wie, co się dzieje. W takim stanie ducha łatwo ulegać wpływom, teoriom spiskowym i mrzonkom, na których inni zarabiają pieniądze.

Sprzedawanie utopii zawsze było dobrym biznesem, bo daje pozorne narzędzie kontrolowania swojego bólu. Karmimy się wrogością, zamiast iść na terapię, by przepracować swoje uprzedzenia i zranienia.

Algorytmy niestety nie promują rzetelnej wiedzy, która porządkuje fakty naszej rzeczywistości, ujmuje zjawiska społeczne w zrozumiałą całość czy ukazuje naturalne procesy rozwojowe. Zamiast tego reklamuje się prymitywne i niemające nic wspólnego z faktami teorie spiskowe w stylu „złe kobiety, przez które upada naród polski” albo „toksyczna męskość, wspierająca patriarchat”.

Moralność, tzw. „dobro i zło” nie ma płci. Nasze wybory to kwestia empatii i samoświadomości. Duchowość jest przekroczeniem biologicznych uwarunkowań w stronę wartości serca i rozumu. 

Warto pamiętać o prostej socjologicznej zasadzie: tam, gdzie ktoś wskazuje kozła ofiarnego, tam zaczyna się narracja sztucznego konfliktu, która ma przykryć manipulację systemu i nierówności, na bazie których wyrósł. Prawdziwym wrogiem nigdy nie była druga płeć, zawsze natomiast była hierarchiczność, która nagradzała dominujące klasy społeczne, a reszcie kazała się podporządkowywać.

W praktyce oznacza to, że systemowi nie zależało i nie zależy na tym, żebyś samodzielnie myślał i umiał oddzielać ziarno od plew. Chce za to, żebyś był podatny na zalew fałszywych informacji i postępował dokładnie tak, jak chcą producenci tych treści. Sfrustrowani ludzie w trybie ofiary są idealnym mięsem armatnim w wojnach ideologicznych. Tworzą siłą napędową dla ludzi, którzy na ich nieświadomości zarabiają pieniądze i awansują na liderów. Wmawiają ci, że się przebudzasz, ale tak naprawdę sterują twoim cieniem.

Dlatego w tym narastającym internetowym szaleństwie nie zapomnij o sobie.

Lepszy świat budujemy przez swój przykład. Uczmy nasze dzieci, jak wychodzić z internetowych matriksów. Poświęćmy chwilę uwagi, by zobaczyć, co algorytmy im pokazują, w czym biorą udział, czego w internecie szukają. Nasi przodkowie z mozołem wychodzili z trybu fizycznego przetrwania, z kolei nasi potomkowie będą uczyć się wychodzić z trybu kłamstwa.  W dobie dobrobytu, to prawda staje się najcenniejszym zasobem przyszłości. Rozpoznawanie jej i wdrażanie w życie – ważną umiejętnością następnych pokoleń.

Rozwiązaniem nie jest wcale całkowite odcięcie od internetu, ale nauka odróżniania, co jest faktem, a co fake’em. Zwróćmy uwagę na problem dopaminowego uzależnienia i wprowadźmy regularną aktywność fizyczną jak najszybciej. W wielu przypadkach aktywność fizyczna zapobiega stanom depresyjnym i lękowym albo je znacznie zmniejsza. Dodatkowo wskazany jest kontakt z naturą, która uziemia i jest częścią prawdziwej ścieżki łączności z naszym wymiarem fizycznym.

Warto wprowadzić w życie nasze i potomstwa techniki regulowania emocji, a nie tłumienia, bo część przemocy bierze się z wyparcia, które potrzebuje później skompensowania. Im bardziej okrojony z przeżywania umysł, tym mniejsza empatia, a mniejsza empatia to większa podatność na wpływy zewnętrzne. Z drugiej strony nie chodzi o impulsywne wyładowywanie, tylko właśnie umiejętność komunikacji swojego stanu emocjonalnego, bez przekraczania granic drugiej osoby.

Gdy człowiek umie prawdziwie zadbać o siebie, a także szczerze się komunikować bez przemocy, rośnie w sposób zdrowy samoocena i poczucie sprawczości. A za tym idą też lepsze wybory, np. nie trzyma wokół ludzi, którzy na nim w jakiś sposób pasożytują. Gdy wydarza się kryzys życiowy, ta wewnętrzna pewność prowadzi człowieka przez labirynty trudności, bo po prostu dbanie o siebie buduje zaufanie do siebie. Nie znajdziemy tego w drugim człowieku, jeśli w sobie najpierw tego nie wypracujemy. Zbudowanie w sobie świadomości dobrych wyborów to nasza odpowiedzialność. Jeśli uciekniemy od problemu, on i tak do nas wróci w kolejnej relacji, pracy czy kryzysie.

Kryzys w ujęciu duchowości nie jest znakiem, że coś się w nas popsuło, lecz sygnałem, że zbyt długo żyliśmy daleko od swojej prawdy i wartości. Na przykład ratując w osamotnieniu destrukcyjny związek, rezygnowaliśmy z siebie, nie mówiliśmy, co nam nie pasuje, bo baliśmy się odrzucenia. Tkwiąc latami w znienawidzonej pracy, rezygnowaliśmy ze swoich zainteresowań, bo baliśmy się, że zostaniemy na finansowym lodzie.

Kiedy rozmawiam z klientami, bywa, że człowiek doskonale wie, co jest dla niego ważne, co jest jego marzeniem, ale nie podejmuje żadnych kroków, by to zrealizować. Zamiast tego szuka innych zajęć, bo się boi. Czego się boi?

I właśnie tutaj zaczyna się droga w ciemność „ja”. Bo może się okazać, że boi się pokazać swój talent i swoje światło, więc zamiast tego podszywa się pod cudze pomysły i poświęcenie dla innych. Zamiast realizować to, co w duszy gra, wybiera pracę, gdzie zarobi więcej, sprzedając własną duszę. Zamiast wybrać właściwego towarzysza w drodze, marnuje czas i energię na wieczne naprawianie czegoś, czego nie da się naprawić, bo od początku są tam dziury, które ściągają w dół. Ratujemy coś, co nie istnieje, tylko po to, by nie zająć się sobą.

Oczywiście można tu rozpoznać program Ratownika, który poświęca się dla innych i tonie, zamiast rozwijać siebie.

Ale tego nie przepracujemy inaczej niż w jeden sposób: zmieniając dzisiejsze destrukcyjne wybory i przekierowując energię na działania wspierające samorealizację. To jest codzienna duchowa dyscyplina: pamiętać o tym, a w praktyce uważności nieustannie przyglądać się, gdzie oddaję to, co we mnie najcenniejsze, w dziurę bez dna. Swój brak uczymy się zaspokajać samodzielnie i nie przerzucać głodu na otoczenie. Każdy dorosły prędzej czy później do tego dojdzie na swojej ścieżce, gdy odkryje, że zależności są toksyczne i zatruwają duszę. Natomiast samozadbanie prowadzi do zdrowszych i bardziej satysfakcjonujących więzi międzyludzkich.

Gdy człowiek znajduje równowagę między ekspresją twórczą a obowiązkami i troską o bliskich, wtedy pojawia się Pełnia. Pełnia nie oznacza pozytywnego stanu emocjonalnego, ale pewności, że poradzę sobie w ciągu dnia, jak i w ciągu nocy. Pełnia oznacza dobrą mapę podróży i odpowiedni sprzęt, z którego umiem skorzystać w każdej sytuacji. Tym sprzętem nieodmiennie jest zintegrowany rozum, wola, serce. Za poszerzoną świadomością musi iść poszerzone działanie i dzielenie się z bliźnimi wartościami.

Rok 2025 był dla mnie przełomowy. Wydanie książki Mandala Cienia było zamknięciem moich poszukiwań w obszarze ducha i zjawiska przebudzenia, które wieńczy ciemną noc. Zarazem było otwarciem nowego – w stronę uziemionej duchowości i samorealizacji. W roku 2026 zaczynam pracę nad kolejną książką, będącą kontynuacją tej myśli.  Będę też niestrudzenie pisać o kłamstwach naszej rzeczywistości i pułapkach umysłu, w jakie wpadamy w różnych obszarach jestestwa.

Życzę Wam zadbania o swoją ekspresję twórczą i pielęgnowania swojej wrażliwości, z jakiej może wyrosnąć kreacja. Wszystkiego prawdziwego w Nowym Roku!

Farida Sorana


Jestem psycholożką, trenerką rozwoju osobistego i duchowości.

Pomogę Ci w następujących tematach:

  • Integracja Cienia, praca z programami umysłu, podświadomość i jej energie, przebudzenie
  • Osiąganie celów  życiowych w zgodzie z duszą,  uzdrawianie relacji ze sobą i z otoczeniem
  • Wychodzenie z kryzysów, odnalezienie na nowo sensu – uwolnienie światła w ciemności

👉 Chcesz umówić się na sesję online?

Grafika wektorowa Poczty elektronicznej, obrazy wektorowe ...Napisz do mnie:

psycholog@farida.pl 🙂


Odkryj więcej z Ciemnanoc.pl

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

2 replies »

  1. Widzę to inaczej, ale nie w kontrze.

    Masz rację, że stoimy w epoce eskalującej dezinformacji, projekcji i wojen mentalnych.
    Ale właśnie ta eskalacja nie jest dowodem regresu świadomości, tylko paradoksalnie dowodem jej wzrostu.

    Przecież gdyby ludzie byli całkowicie nieświadomi, nie trzeba byłoby deepfake’ów, narracji psychologicznych ani coraz subtelniejszych manipulacji.
    Wystarczałyby proste hasła, propaganda i prymitywne podziały – jak wcześniej.
    Tymczasem stare kłamstwa przestały działać, dlatego system produkuje nowe, lepsze, bardziej dopasowane iluzje.
    To nie znak cofania się ludzkości, lecz sygnał zagrożenia dla starego porządku – Roju (tak sobie go nazwałem).

    Wiesz, wiele narracji duchowych faktycznie kłamie!

    Wzrost świadomości nie jest przyjemny!

    Nie uspokaja – najpierw destabilizuje.

    – zwiększa dyskomfort, zanim da stabilność,

    – rozbraja tożsamość, która dawała poczucie bezpieczeństwa,

    – zmusza do porzucenia projekcji – to boli!

    – zmusza do spojrzenia na siebie, a nie tylko na „winnych”.

    Dlatego pewnie część ludzi wybiera proste narracje:

    – winy zamiast prawdy,

    – chce „przebudzenia” bez odpowiedzialności, kupują szkolenia i kursy, które są iluzją w iluzji – pułapką 😉

    – woli wroga na zewnątrz niż konfrontację z własnym „cieniem”, jak to nazywasz.

    – wiedza bywa konsumowana bez praktyki,

    – świadomość bywa mylona z tożsamością („jestem przebudzony”, „mam wysokie wibracje” i inne pierdy).

    Ciekawe czasy…

    Wzrost świadomości i dezinformacji.
    Oba procesy zachodzą równolegle.
    To nie sprzeczność – to znak przejścia.

    To nie jest albo upadek, albo przebudzenie.
    To oba procesy naraz, w napięciu.

    Dziękuję, ze jesteś!
    Dziękuję czytelnikom!
    Serdeczności

    • Dziękuję, uważam, że regresy poprzedzają każde wzrosty i nadchodzące skoki świadomości, dlatego nie widze tego, jako powrót do średniowiecza wręcz przeciwnie 🙂 rozróżniamy przemoc na coraz bardziej subtelnych poziomach i to jest bez wątpienia sukces. Ale każda epoka ma swoje cienie i demony , nawet w duchowości jest dużo przekłamań, wiec dobrze, że o tym mówimy do skutku <3 pozdrawiam serdecznie!

Skomentuj FaridaAnuluj pisanie odpowiedzi