duchowość

O wolnej woli w poszukiwaniu miłości

A. Kopera

W duchowości korzystanie ze swojej wolnej woli to klucz do istoty kreatora w nas, bycia na podobieństwo Wyższej Jaźni, która potrafi czynić Miłość bez zniekształceń. Niestety, jakże często wchodzimy w praktyki rozwoju osobistego właśnie dlatego, że nie potrafimy korzystać ze swojej wolnej woli. Bezmyślnie wikłamy się w relacje toksyczne i przemocowe, a potem obwiniamy innych za nasze własne wybory, albo szukamy winy w sobie i w nieskończoność przepracowujemy „karmę” zakładając, iż gdy się ona wypali, zaczniemy spotykać inny typ ludzi, a nasza partnerka czy partner zmienią się. Niestety, w większości przypadków nikt się nie zmienia pod wpływem życzeniowego myślenia i obrzędów, w które uciekamy. To my sami powinniśmy zmienić nastawienie, określić czego chcemy i po prostu tego poszukać, zostawiając za sobą dosłownie pojmowane teorie przyciągania, które są jednym z wielu schematów ego, denerwującego się na to, że wciąż nie kontroluje swojej rzeczywistości. Oczywiście, nigdy jej nie będzie w 100% kontrolować, bo ciemność – nieświadomość, kryzys i zmiany są stałym elementem życia. Dlatego właśnie człowieka ma rozum i wolną wolę, by zacząć działać realnie, a nie zastępczo, wierząc że praca z podświadomością całkowicie odmieni jego los, jak za dotknięciem różdżki. Niestety nie jest tak prosto i tak schematycznie, jakbyśmy oczekiwali w rozwoju osobistym.

Gdy rozpoznaliśmy nasze podświadome wzorce, potrafimy bardziej świadomie wybierać, czego chcemy. Wciąż na nas spoczywa odpowiedzialność za przestrzeń życiową. To my musimy zmienić swoje życie, korzystając z możliwości decydowania o sobie.  Gdy jesteśmy w stanie nieświadomości, postępujemy jak bezwolne marionetki losu; naiwnie wierzymy, że każdy, kto stanie nam na drodze jest „przeznaczeniem” a potem budzimy się,  po latach przemocowego związku błędnie nazywanego miłością,  ze zmarnowanym życiem, zrujnowaną godnością. Prawdziwa duchowość to nauka rozpoznania Miłości i umiejętność odróżnienia jej od relacji zależnych, kompensacji  braków z obu stron. To uczciwe określenie swych potrzeb, do których posiadamy prawo, bez wchodzenia w pułapki demonizowania czy idealizowania drugiej strony. Mamy prawo do pełni na poziomie umysłów, serc i ciał.  Dlaczego więc tak rzadko po tę pełnię sięgamy, tylko czekamy biernie na to, aż los zdecyduje za nas? Wolna wola jest właśnie po to, by szukać spełnienia, problem jednak w tym, że posiadamy przeciwne do tego wzorce. W dzieciństwie nie musieliśmy robić wiele, bo wszystko za nas czynili rodzice. Potem przenosimy to zachowanie na relację z rodzicem wyższym – Jaźnią i światem. Medytujemy, pracujemy nad sobą i jednocześnie nie robimy nic, by stan wewnętrzny przenieść na zewnątrz. Ufnie wierzymy, że miłość sama przyjdzie i zapuka do drzwi. I czekamy wiele lat, rozwijając się duchowo, a tak naprawdę rozwijamy własną pustkę, która staje się w końcu piekłem. To już nie rozwój, ale anty rozwój, ucieczka od mocy i kreacji, dla której zaistnieliśmy.

Przełomem człowieka jest odwaga do sięgnięcia po lepsze życie. Gdy przeżyliśmy kryzysy życiowe, gdy już kilka razy sparzyliśmy się na określonym typie ludzi i powtarzających się sytuacjach, czas zmienić swoje postępowanie. Gdy już wiemy, czego na pewno nie chcemy, czas na to, by podążyć za prawdziwą potrzebą (duszą). Najczęściej jednak na tym etapie czujemy potężny opór i lęk. Nic dziwnego, bo prawdziwej miłości nie doświadczyliśmy w swym życiu, innymi słowy, nie mamy wzorców zdrowej, partnerskiej relacji. Ale to nie znaczy, że tej wiedzy nie posiadamy w swej Jaźni, która jest naszą zbiorową świadomością. Wolna wola jest kluczowa w podążeniu za tą postacią Miłości, którą odnajdziemy w sferze ideałów, głęboko w swym sercu, w spotkaniu ze swym Oblubieńcem / Oblubienicą. Miłość, którą odnajdziemy w sobie jest najlepszą podstawą miłości do innych ludzi. Na niej można budować współpracę, nie myląc jej już z marnymi imitacjami, zasługiwaniem na uczucie, pragnieniem bezpieczeństwa, które tak naprawdę zaczyna się w swojej własnej głowie.

Żeby słowo stało się ciałem, niezbędne jest ruszenie do przodu („Szukajcie, a znajdziecie”). Ważnym jest, by dać przestrzeni prawo do różnorodności, bo tym przecież ona jest. Będziemy spotykać ludzi rezonujących i ludzi nie rezonujących z naszymi wartościami. To normalne i nie świadczy wcale o tym, że przez fakt zaistnienia jakiegoś typu człowieka w naszym życiu, musimy znowu coś w sobie przepracowywać. Zwracam uwagę na tą pułapkę znerwicowanego ego, uzależnionego od wiecznego analizowania swej podświadomości, by zyskać pełną kontrolę nad rzeczywistością, co jest jedną z iluzji rozwoju duchowego . Prawdziwa współpraca z przestrzenią paradoksalnie leży gdzie indziej  – w  używaniu wolnej woli. Wolna wola jest wyjściem z wzorców podświadomości. Umysł przestaje się po prostu przejmować tym, co przyciągnął, bo już rozpoznaje co jest objawem jego świadomości a co nieświadomości, która też ma prawo być. Podczas rozwoju osobistego, nic nie zostaje usunięte z Jaźni. W teraźniejszości w pewnym sensie, spotykają się w jedności zarówno przeszłość, jak i przyszłość. W tej sytuacji, umysł po prostu daje sobie prawo do wyboru, do selekcji i odmowy, jeśli nie ma ochoty wchodzić w daną relację. Niestety z tym prawem do odmowy i odcięcia się, osoby altruistyczne i wrażliwe mają problem, ponieważ biorą na siebie całą odpowiedzialność, nawet za wybory i agresywne zachowania drugiego człowieka. Jest to brak rozróżnienia, gdzie kończą się osobiste wpływy a zaczyna się ekspresja drugiego człowieka i manifestacja jego wolnej woli.

W praktyce, jeśli coś wydaje się po raz kolejny toksyczną namiastką, błędem jest myśleć, że musimy to przepracować i po raz  kolejny w to wchodzić, myląc miłość z iluzją. Ile razy mamy powtarzać te same błędy, co wcale nie jest oznaką przepracowania karmy, tylko wręcz przeciwnie – ugrzęźnięcia w niej i naszej bezmyślności? Warto zrozumieć, że będziemy przyciągać różne relacje, zarówno te, na wzór przeszłości, jak i te, których nigdy nie poznaliśmy.  Żeby wyjść ze schematów podświadomości, musimy to samo zrobić fizycznie – przez inne wybory niż dotychczas, bardziej świadome inwestowanie naszego czasu i energii, a przede wszystkim –  konsekwentne dążenie do celu, zgodnie z powołaniem duszy. Należy to robić na bieżąco (słynne „tu i teraz”) bez względu na sytuacje, które będą próbowały nas rozpraszać i zaprosić z powrotem do mielenia programów przeszłości. Duchowe życie to umiejętność rozróżnienia, co jest zewem woli wyższej, a co po raz kolejny ograniczeniem naszego ego i podświadomości. Dlatego praktyka uważności jest elementem świadomego życia.

Zachowanie bierności w temacie miłości i ufne oczekiwanie w samoistną odmianę losu, jest stanem bezruchu i śmierci, brakiem, w jakim ugrzęźliśmy. Mądre działanie, wytrwałe i cierpliwe jest świadomym życiem, urzeczywistnieniem duszy, PRAWDZIWYM OBUDZENIEM MOCY a nie podtrzymywaniem iluzji, co jest pewnego rodzaju wygodnictwem. Niektórzy ludzie mają to szczęście, że spotykają właściwe osoby na swej drodze, można powiedzieć – bez większego wysiłku. Ale błędem jest przyjęcie, że ten sam schemat dotyczy także naszego życia. Jeśli postawa bierna prowadziła do złych wyborów, miejmy odwagę ją zmienić, bo najwyraźniej, to stanowi naszą inicjację na ten moment.

Farida Sorana Saffarini

doradca i przewodnik duchowy, tłumacz snów i wizji, nauczycielka metody rozwojowej „Integracji duszy” – sztuki świadomego życia.

Obrazy: A. Kopera

7 odpowiedzi »

  1. Szanowna Pani Saffarini, wszystko co Pani pisze jest okej, ja to wszystko doskonale rozumię, jednak pragnę zwrócić uwagę na skomplikowany (moja prywatna opinia) przekaz tych artykułów. Wie Pani, to trochę tak, jak z czytaniem Biblii. Kiedyś poczytywałem, z ciekawości raczej, prawie nic z tego nie rozumiałem, za dużo było w tym alegorii, dekoracji – jak ja na to mówię. Ale miałem szczęście, że pojawiły się w (świeckiej zresztą) prasie komentarze fragmentów tej księgi, wyszły one z pod pióra doświadczonego fachowca – zawodowego duchownego, który przekładał teksty z Biblii na normalny, ludzki język. Operował on konkretnymi przykładami z życia współczesnego człowieka, pisał o jego rozterkach, problemach itp. Dopiero w ten sposób zacząłem pojmować treści zawarte w Biblii i mimo że nie jestem katolikiem, staram się stosować do sugestii w niej zawartych. Poza tym idę wieloma drogami, one są mniej lub bardziej równoległe, często sie pokrywają. Teorytyzowanie w oderwaniu od konkretnej rzeczywistosci nie przemawia nigdy tak przekonywująco jak praktyczne doświadczenie, jak przykład zaczerpnięty „żywcem” z życia.

  2. Nawiązując do tzw. „wolnej woli”. Po co i dla czego ją posiadamy?
    Płynąca rzeka to Wola Wyższa, jest różnorodna – rwąca, a innym razem spokojna.
    Wypłynęła ze Wszystkiego i tam zmierza uszlachetniona o …….
    Płynąc i szamocząc się używając wolnej woli doświadczamy w iluzji – ku „Prawdziwemu Życiu”.
    WOLNOŚĆ to nie jest coś co musimy wypracować, TO JEST !!!
    Moja droga ku „oświeceniu” nie była drogą ku oświeceniu, a ten stan to dopiero Początek Wszystkiego.
    Oczywiście „nie-początek” jest właściwy, bez niego nie było by początku (wznoszenia).
    A CO JEST PO POCZĄTKU ???
    Jak ja to mówię:
    Bóg to figlarz, dał nam wolną wolę byśmy z tej naszej wolnej woli „zrezygnowali” i uczynili z niej Wolę Wyższą wtapiając się w nią.

    Mądre słowa, które ktoś nie koniecznie mądry powiedział:
    Oświecenie nie bierze się z wyobrażeń światła, lecz z uświadomienia sobie istnienia mroku (cienia).

    Dlatego materia jest ważnym elementem rozwoju duchowego.
    Poza nią nie ma czegoś takiego jak duchowość! Duch jest materią i dla materii.

    POMYŚLCIE ! Światło i Ciemność to JEDNOŚĆ. ONO JEST JEDEN I DWA
    W jakim celu Stwórca „oddzielił” światło od ciemności?

    Farido podoba mi się to określenie : „…Dlatego właśnie >>>człowieka>>> ma rozum…”
    Ja używam czasem >>ludzia>>
    Słowną nieświadomością jest to, że >>ludź, a człowiek>> to nie to samo.
    Bóg umiłował Człowieka – nie ludzia. Ludzie są człowieczy z rozumem, ale nie są jeszcze Człowiekiem w Umyśle.
    Oczywiście odnoszę to do przekazów pism.

    Ludzie zrodzeni z ciała to ewolucja materii.
    Człowiek zrodzony z ducha to ewolucja duchowa.

    Czasem muszę napisać trochę ważnych bzdur.

    • W którym momencie zaczyna się nasze „bycie” w ciele ?
      Czym Ono jest ? Drogą świadomości, którą podążamy!
      A może jesteśmy PROJEKCJĄ samych siebie.

      Zazwyczaj podaję taki przykład:
      Znany aktor np: Li… grający w filmie „PSY” zasiada sobie przed TV i ogląda siebie w tymże filmie.

      Co jest rzeczywistością? On w projekcji Tv, czy ten siedzący na sofie popijający piwko.
      A może ten/ta oglądająca tego przy piwku !
      I tak dalej.

      Świadomość nas „powyżej” daje nam tutaj „poniżej” rzeczywistość tego kim jesteśmy.
      To występuje tylko w Kosmosie, gdyż on składa się z materii i jest rozdzielenie jak:
      światłość-ciemność, góra-dół, prawo-lewo, dobre-złe.
      I po to utworzono kosmos – dla zasmakowania i doświadczania.

      tzw. „bzdura” zanika im bardziej się „stajemy” i przysłuchujemy się kilku letnim dzieciom – ich chęci poznawania.

      Te dorosłe dzieci zapomniały po co i dla czego tu przybyły.
      Są zbyt zajechane przez codzienność by mieć pragnienie poznawania Niepoznanego*.
      To właśnie dlatego powinniśmy powrócić do dziecinności. (głoszone przez Zbawiciela)

      *Niepoznane – pierwotne określenie Stwórcy Wszystkiego.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s