emocje

Jak rozpoznać narcystyczną dewaluację w związku i odzyskać siebie?

Część z nas była lub jest w relacjach toksycznych – rodzinnych, zawodowych, miłosnych.  Nasza wartość nie raz była podważana,  ale sami również złośliwie naruszaliśmy godność innych osób, nie potrafiąc wyrazić swojego zdania w asertywny sposób. O przemocy psychicznej mówi się od niedawna i wciąż mamy problem z jej zrozumieniem i nazwaniem.  Miłość ma swoje sidła i kolce, ale dostrzegamy to zbyt późno, gdy już toniemy w uwikłaniu emocjonalnym.

Temat ten badam od lat, ponieważ pochodzę z rodziny, w której  poniżano dzieci, dokonując tresury psychicznej jak i fizycznej.  Potem – klasycznie – odbyłam drogę z deszczu pod rynnę, gdy w młodym wieku związałam się z osobą zaburzoną i agresywną, ale wtedy nie potrafiłam tego doświadczenia opisać i powiązać z wzorem rodzinnym .  W pracy w korporacji wpadałam w pułapki manipulacji, zastawiane przez osoby bezwzględne, jakby to było coś zupełnie normalnego dla mnie.

Przez kolejne lata szukałam odpowiedzi, dlaczego można być tak traktowanym i jak to możliwe, że kilkukrotne powtarza się tą samą jakość  w różnych sferach życia.  Wiele z moim wniosków na temat przemocy i integracji „ciemnej strony” zawarłam w artykułach na blogu.

Dzisiaj napiszę o dewaluacji jako narzędzi kontroli i w związku – i co z tym zrobić dalej w kontekście samorozwoju. Można przepracować toksyczność z drugą osobą i wtedy warto inwestować energię i czas w transformację związku. Można też wiele lat odbijać się od muru, którego nic nie zniszczy. Wtedy jedyną opcją jest odejście. Posiadamy trudność w rozróżnieniu, kiedy powinniśmy się kierować pierwszym scenariuszem, a kiedy drugim. W branży samorozwoju  jesteśmy czasem bombardowani idealistycznymi przekonaniami, że „jak ty się zmienisz, to druga osoba także”. Nie jest to prawdą w przypadku osób zaburzonych, i o tym napiszę w dalszej części artykułu. Nie jest również naszym zadaniem ratować ludzi, którzy nie chcą wziąć odpowiedzialności za swoje postępowanie.

„Narcystyczna miłość” jest wykrzywieniem uczuć, prowadzi do otchłani braku, by w końcu uczyć nas miłości własnej. Relacja z osobą narcystyczną każe nam dotrzeć do niezbudowanego w sobie fundamentu, co czyni nas podatnymi na iluzje miłości oraz bezbronnymi w obliczu psychicznych ciosów, takich jak na przykład dewaluowanie.

Dewaluacja jest potężnym narzędziem zmanipulowania osoby, z którą tworzy się relację. Osoby z rysem albo zaburzeniem narcystycznym używają dewaluacji niemalże automatycznie – jest to ich sposób na utrzymanie władzy w związku oraz napompowanie swojego ego przez poniżanie drugiej osoby.

Dewaluacja polega na przypisywaniu komuś wyolbrzymionych negatywów, a nawet przypisywania mu cech, których nie posiada. Może też występować nie wprost,  na przykład wtedy,  gdy kogoś  poza związkiem się gloryfikuje po to, by w domyśle pokazać, że ty tak dobry/dobra nie jesteś („Zobacz, on to naprawdę jest zaradnym i przedsiębiorczym mężczyzną, jego żona musi mieć z nim wspaniale”, „Moja eks dziewczyna, to dopiero kocica w łóżku, była najlepsza”).  Z tym może być związane nieustanne granie na zazdrości, gdy komuś poza związkiem poświęca się uwagę, która powinna być dana partnerowi czy partnerce. 

Tutaj ważnym jest zrozumienie, dlaczego partnerka bądź partner ma potrzebę dewaluowania nas i że nie ma zazwyczaj nic wspólnego z naszą historią. Nie musimy udowadniać swojej wartości osobie manipulującej ani rozszyfrowywać jej argumenty, ponieważ dajemy jej właśnie to, co pragnęła w nas wywołać – uczucie pomieszania, wstydu, dyskomfortu, bólu, zagrożenia, napięcia etc.

Taka osoba czuje, że ma nad nami władzę, ponieważ emocjonalnie reagujemy na jej dewaluujące słowa czy zachowania. Dla niej to potwierdzenie, że strategia lekceważenia, poniżania czy destrukcyjnego krytykowania po prostu działa. A im bardziej absurdalne zarzuty względem naszej osoby (przypominają argumenty małego dziecka, które stosuje uogólnienia typu: „Jesteś beznadziejny”, „To ty jesteś zła”, „Jesteś chora psychicznie” , „Jesteś nikim”, „Co z ciebie za facet”, „Idiotka”  itp.), tym większą czujemy chęć bronienia się i przekonania tej drugiej osoby, że nie ma racji. I tak zaczyna się uzależniająca gra.

Przykład:

Partner czy partnerka zabrania nam spotykania się z innymi osobami, kontroluje zawartość naszego telefonu i wydzwania co chwilę, gdy jesteśmy poza domem. Sam/a jednak robi, co chce i nadmiernie chroni swoją prywatność. Gdy zwrócimy mu/jej uwagę, że jest to niesprawiedliwe, natychmiast otrzymamy kontrę, że to my jesteśmy zaborczy i zazdrośni, choć brakuje potwierdzenia w faktach. Ale fakty nie liczą się dla osoby manipulującej, bo stosuje komunikację na zasadzie „odbijania piłeczki”.

Tym niemniej, dajemy się w tą przepychankę wciągnąć i  na początku argumenty tej osoby, choć są niezgodne z rzeczywistością, traktujemy poważnie. Chcemy dyskutować i dojść do jakiegoś porozumienia. Dopiero z czasem przekonamy się, że to strata energii i czasu, ponieważ osobie toksycznej wcale nie chodzi o porozumienie.

A dlaczego człowiek ma potrzebę umniejszania drugiej osoby w związku?

Narcyzm objawia się nadmiernym zainteresowaniem sobą, poczuciem wyższości, nie używania empatii wobec innych i silną potrzebą podziwu i uwielbienia. Dewaluacja partnera/partnerki jest jednym z mechanizmów, które narcyz wykorzystuje do podtrzymania swojego poczucia wyższości i kontroli.

Oczywiście, istnieje tutaj całe spektrum –  albowiem cechy narcystyczne posiada każdy z nas, tyle, że w różnym natężeniu i stopniu przepracowania. Toksyczne zachowania o których mowa wyżej, zdarzają się w każdym związku, ale jeśli potrafimy usiąść i porozmawiać o nich, by zrozumieć, jak druga osoba się czuje – jest to pierwszy krok do zmiany.

Drugim krokiem jest uważność i nauka zdrowej komunikacji w miejsce jawno- albo bierno-agresywnych zachowań.  Uczymy się na bieżąco rozpoznać nasze projekcje i przekuwać je w samopoznanie.  W taki sposób transformujemy destrukcyjne zachowania w coraz większą świadomość siebie i wybór, jak pragniemy wyrażać swoje emocje.

Gdy pojmiemy już w jaki sposób dewaluowaliśmy partnera czy partnerkę, docierając do naszych własnych braków, zazwyczaj nie chcemy tego więcej robić. Czyli postanawiamy brać odpowiedzialność za nasze projekcje.

Niestety, nie wszyscy są w stanie wziąć odpowiedzialność za przejawioną toksyczność i zacząć pracę nad sobą. Dlatego tak ważna jest wiedza, kiedy powinniśmy rozmawiać i uzdrawiać relację, a kiedy z niej wyjść i nie oglądać za siebie.

Poniższe punkty dotyczą osobowości zaburzonej narcystycznie, która się nie zmienia, nawet gdy jej uświadamiamy wzorce krzywdzących zachowań.  Dewaluacja jest tutaj wpisana jako stały element relacji i nic z tym nie zrobimy.  Możemy tylko spróbować zrozumieć pustkę osoby, która jest więźniem projekcji i zadbać o siebie, wychodząc z tej gry.

1. Potrzeba kontroli: Narcyz potrzebuje utrzymać pełną kontrolę nad swoim otoczeniem. Dewaluacja partnera/partnerki pozwala mu zachować pozycję dominującą w każdej chwili. Wystarczy, że poniży drugą osobą w słowach, by ta poczuła się niepewnie, a narcyz nakarmi się swoją władzą nad nią. Ma to miejsce nie tylko w związkach, ale też w otoczeniu zawodowym, czy towarzyskim. Wielu z nas zna to również z dzieciństwa – z toksycznych więzi z rodzicami.

2. Początkowa idealizacja – gra w kija i marchewkę.  W początkowej fazie związku, narcyz może idealizować drugą osobę, traktując ją wyjątkowo. Gdy jest pewny, że ofiara się w nim zakochała, zaczyna ją uzależniać od siebie stosując strategię marchewki i kija. Kij oznacza tutaj oschłość, karanie ciszą, wbijanie szpil, nieuzasadnioną krytykę aż w końcu naruszenie godności (wulgaryzmy, chamskie teksty itd.).  Z czasem dochodzi do regularnego „wyżywania się” i dręczenia. Jest to przeplatane marchewką – czyli pochwałami i pięknymi słowami. Ale z czasem, kij zaczyna przeważać nad marchewką. Partner czy partnerka pamiętają stan idealizacji z początku relacji, i pragną by ten piękny czas wrócił. A to daje narcyzowi pole do ich wykorzystywania, stawiania kolejnych warunków i przesuwania granic, aż do zdrady i agresji różnego rodzaju.

Narcyz dąży do swojej pełnej wolności w związku przez złamanie zasad, zniewolenie drugiej osoby i utrzymania jej na głodzie emocjonalnym.

Od tego głodu wszystko się zaczyna, bo nasza niestabilność wewnętrzna czyni nas podatnymi na kreację narcyza. Od pięknej bańki w jakiej czujemy błogość, do nieuchronnego piekła emocjonalnego.

3. Potrzeba zaspokojenia własnych potrzeb: Osoba narcystyczna zazwyczaj skupia się na własnych potrzebach i pragnieniach, nie zwracając należytej uwagi na potrzeby drugiej osoby. Dewaluacja jest tu wynikiem ignorowania i lekceważenia jej potrzeb. Jeśli na przykład druga osoba prosi o czułość,  narcyz jej tego nie da, ponieważ tylko jego pragnienia są ważne. W ten sposób jego partnerka/partner czują się nieustannie odrzucani i niewidziani.

4. Niska empatia: Narcyz nie korzysta ze zdolności do empatii, co oznacza, że nie odnosi się do uczuć i perspektyw drugiej osoby. Dewaluacja jest wynikiem braku zrozumienia jej stanu emocjonalnego, ale również braku zrozumienia własnej rany i skrzywdzenia, którego narcyz doświadczył w przeszłości. Innymi słowy, poniżając innych, narcyz odreagowuje swoje własne poniżenie, ale nie jest tego świadomy, ponieważ nie dopuszcza do siebie cierpiącej cząstki.

Uznanie swojej słabości byłoby dla narcyza rozbiciem jego maski „doskonałego”, „silnego” itd., dlatego nie może tego zrobić.  Osoba narcystyczna nie akceptuje w sobie słabości, a jakakolwiek słabość w partnerze czy partnerce zamiast współczucia będzie wywoływać pogardę i agresję.

5. Potrzeba podtrzymywania własnej wartości: Dewaluacja drugiej osoby wynika z narcystycznej potrzeby podtrzymania swojego poczucia wyższości i przekonania, że jest się lepszym od innych.  Jest to oczywiście sztuczna maska, ponieważ pod nią czai się pustka w temacie miłości. Narcyz w głębi nie kocha siebie, więc nie umie kochać innych. Tworzy relacje w oparciu o tym, co jest dla niego korzystne i co mu daje poczucie kontroli, władzy, górowania nad innymi.

Innymi słowy – kocha nie ciebie, ale to, co mu dajesz. Osoba narcystyczna nie ma dostępu do wewnętrznego źródła, dlatego szuka źródeł zewnętrznych i na nich buduje swoją samoocenę.

6. Obrona przed własnymi słabościami: Dewaluacja służy jako mechanizm obronny przed odkryciem własnych wad, kompleksów i niedoskonałości. Zamiast skupiać się na swoich własnych problemach, osoba toksyczna kieruje uwagę na drugą osobę i jej rzekomych wadach. Narcyz jest uwięziony w mechanizmie projekcji i nawet jeśli podamy mu logiczne argumenty obalające jego projekcję, to i tak ich nie uzna. Dla zasady – on chce być uznawany za nieskazitelnego, a jakakolwiek krytyka jego osoby wzbudzi w nim potrzebę ataku. Gdy asertywnie postawimy mu granice, możemy liczyć na szybką zemstę, ponieważ ośmieliliśmy się wyjść z roli sługi.

Tak działa maska, z jaką osoba narcystyczna się utożsamiła. Jest to automat broniący ego przed rozpadem, który nastąpiłby, gdyby się okazało, że nie jest tak doskonałe, za jakiego chce się uznawać.

A zatem, dewaluacja partnera/partnerki przez narcyza jest wynikiem jego własnych deficytów i zaburzonej dynamiki osobowości. Toksyczne zachowanie narcyza może prowadzić osobę, z którą jest w związku do silnego stresu emocjonalnego i negatywnie wpływać na jej samoocenę i dobrostan.

METODA SZAREJ SKAŁY

Istnieje metoda „szarej skały”, która polega na stosowaniu obojętnych emocjonalnie odpowiedzi w dialogu z osobą toksyczną i agresywną.  Jesteśmy nudni i monotonni w rozmowie, nie dajemy się sprowokować. Nawet gdy narcyz nas obraża, chcąc wyprowadzić z równowagi, my spokojnie odpowiadamy coś w rodzaju: „myślę, że jednak nie”, „możliwe”, „ok, jasne”, „nie zgadzam się”, „zastanowię się nad twoimi słowami”.

Gdy toksyczna osoba zobaczy, że nie może znaleźć punktu zaczepienia i nakarmić się emocjonalnymi reakcjami na jej zaczepki, odpuści, ponieważ staniemy się dla niej nieciekawym i bezwartościowym „dawcą”.

Jednak nie wszyscy stosują metodę „szarej skały” ponieważ nie jest to prawdziwa komunikacja, tylko odgrywanie jej. Nie każdy chce takiej jakości w relacji i prędzej czy później po prostu następuje rozpad związku.

TRANSFORMACJA RELACJI TOKSYCZNEJ W MIŁOŚĆ DO SIEBIE

Osoby, które wychodzą z relacji toksycznych mogą przejść wiele – od konfrontacji z niekochanymi częściami siebie do wzięcia pełnej odpowiedzialności za swój stan (już nie czekamy na żadnego wybawcę, protektora, opiekuna, rycerza, mamę, tatę etc.). Narcyz bezbłędnie punktuje brak miłości w nas, dlatego jesteśmy tak podatni na te stosowane przez niego manipulacje. Siłą rzeczy wychodzi to, jak toksycznie traktujemy siebie, skoro wierzymy narcyzowi i cierpimy, gdy nas poniża. I dajemy się  wciągnąć w grę pt.: „zasługiwanie na uczucie”.

Ale nawet taką toksyczność możemy przepracować – w kontakcie z trucizną chorujemy, ale możemy się uodpornić i wzmocnić psychicznie.

Gdy już zrozumiemy, że osobie narcystycznej nic nie udowodnimy, bo cokolwiek zrobimy i tak scenariusz się powtarza (a nawet jest coraz gorzej, pomimo naszych ustępstw i starań) – czas zająć się sobą. Z taką osobą nie stworzymy bliskości, natomiast to na nas spoczywa odpowiedzialność zbudowania zdrowszej relacji wewnętrznej.

🔥 Zaczynamy od uznania naszej pełnej wartości, której żaden człowiek już nie podważy, bo to my o niej decydujemy. To jest ten fundament – samoakceptacja, szacunek do siebie i bliskość ze sobą. Tak tworzymy stabilność wewnętrzną. Nie daje się ona nabierać na wykreowane przez kogoś kłamstwa i iluzje.

🔥 Potem zaczyna się nauka emocjonalnej niezależności. Nie szukamy już zaspokojenia deficytów dzięki drugiej osobie, tylko sami rozwijamy swoje skrzydła i przekraczamy nasze dziury. Tutaj pomocna jest terapia i rozwój osobisty.  Uczymy się dbać o swój umysł, ciało i stawiać siebie na pierwszym miejscu. Nie chodzi o zadufanie i krzywdzenie innych, ale miłość i szacunek do siebie, które nie potrzebują nikogo ranić, ani też nie pozwalają siebie niszczyć.

🔥 Na koniec przychodzi zewnętrzne odbicie tej miłości, którą ze sobą zbudowaliśmy. To będzie ta jakość w więziach międzyludzkich, której wcześniej zabrakło, dlatego daliśmy się nabrać na te wszystkie atrapy miłości, zbudowane na pięknych słowach,  następnie na odrzucaniu i przyciąganiu, regularnych prowokacjach, aż w końcu na przemocy psychicznej.

Nie jest to bliskość, ale jej przeciwieństwo – manipulacja.  Bliskość jest obecnością pełną szacunku, nawet gdy całkowicie się w niej obnażysz. Bliskość jest zgodą na szczerość i otwarty dialog.

Ale ta bliskość jest możliwa wtedy, gdy staniemy w prawdzie – to znaczy przestaniemy swoje samopoczucie uzależniać od wpływu innych ludzi, bo wiemy już kim jesteśmy i jakie są nasze możliwości. Bierzemy odpowiedzialność za własne poczucie szczęścia, nie uzależniając się od stanów, jakie potrafią wywoływać osoby żonglujące emocjami. Stajemy się odporni  na idealizacje jak i demonizacje stosowane przez ludzi (ale przez nas samych również).

Świadomość potrzebuje weryfikacji, co jest prawdą, a co ją udaje, a na to potrzeba czasu.

Dlatego po relacjach toksycznych zazwyczaj już się nie spieszymy, bo nauczyliśmy się być szczęśliwi sami ze sobą. Czekamy spokojnie na właściwy czas i właściwą osobę.

Niektóre osoby, które znam, już nawet nie czekają, tylko żyją pełnią, której źródło odnalazły w sobie.  Wtedy oczekiwanie na partnerkę/partnera traci na znaczeniu, bo związek przestaje być celem samym w sobie. On się może przydarzyć, ale też nie musi. Nic nie tracimy w drugim przypadku, bo związek zbudowaliśmy ze sobą i bliskimi osobami, które tworzą z nami duchową rodzinę.

Jeśli zaś nie odrobiliśmy tej lekcji, to głód zaprowadzi znowu do desperackich być może wyborów i kolejnych uzależnień emocjonalnych. W tym wszystkim liczą się intencje – z jakiego powodu wchodzę w związek? Jeśli z nadmiaru, którym pragnę się podzielić – to nie muszę się spieszyć, ponieważ warto poczekać na człowieka, który doceni nasze wartości i będzie chciał budować relację opartą na współpracy i szacunku.

Jeśli szukam miłości z deficytu (bo nie uwolniłam w sobie mamy lub taty, innymi słowy nie potrafię sama sobą się zaopiekować i spełniać swoje potrzeby, dlatego szukam ideału zewnętrznego, który mnie emocjonalnie rozpieści) – mogę niestety wpaść w siła zastawiane przez osoby, które właśnie na tym głodzie budują iluzje miłości.

Ważnym jest zadbanie o swoje potrzeby niezależnie od posiadania związku.  Docenić przyjaźnie, znajomości, umieć samemu dostarczać sobie przyjemności i okazać sobie czułość, przez dobre spędzanie czasu. Ucząc się szacunku do siebie w każdej chwili życia, stajemy się wyczuleni na poniżające zachowania w otoczeniu. Nasz radar działa już prawidłowo, bo nie bagatelizujemy odczuć z ciała, które w większości przypadków dobrze wie, kiedy są naruszane jego granice. Reagujemy, a nie tłumimy – tylko tak przepracujemy te wzorce, które z nas uczyniły ofiarę.

Wtedy kolejny związek może być zdrowym dopełnieniem dla naszego fundamentu, bo go rozwija, a nie zastępuje.

Jeśli związek ma zastępować coś, czego nie zbudowaliśmy w sobie, wtedy może dojść do kolejnego nadużycia – ponieważ stajemy się zakładnikiem naszych nierealistycznych oczekiwań.

To nie oznacza oczywiście, że od tej chwili rozpoznamy każdego emocjonalnego drapieżcę. Ale kierujemy się ostrożnością, zanim kogoś obdarzymy zaufaniem.  Dajemy sobie też prawo do wycofania z relacji, gdy dostrzeżemy oznaki nieszczerości i manipulacji. Innymi słowy – wiedza o ciemnej stronie człowieka nie czyni odpornym na spotkanie niedojrzałych psychicznie  jednostek. Ale wiemy już jak sobie z nimi poradzić i nie utonąć w emocjonalnym bagnie, bo kierujemy się swoim dobrem i ochroną. Potrafimy sprzeciwić się i uciąć kontakt z agresorem, a nie naiwnie wierzyć, że „on/ona się zmieni”, skoro nie zmienił się tyle lat.

Miłość i szacunek do siebie, to także szacunek do naszej energii i czasu, którego nie chcemy więcej marnować w tym życiu, Wystarczy, że traumy relacyjne, począwszy od dzieciństwa zatrzymały nas na wiele lat w błędnym kole odreagowania. Gdy już to pojmiemy, odzyskujemy świadomość w tym temacie i możemy zdecydować o zmianie kierunku.

Farida Sorana


Jestem psycholożką, trenerką rozwoju osobistego i duchowości.

Pomogę Ci w następujących tematach:

  • Integracja Cienia, praca z programami umysłu, podświadomość i jej energie, przebudzenie
  • Osiąganie celów  życiowych w zgodzie z duszą,  uzdrawianie relacji ze sobą i z otoczeniem
  • Wychodzenie z kryzysów, odnalezienie na nowo sensu – uwolnienie światła w ciemności

👉 Chcesz umówić się na sesję online?

Grafika wektorowa Poczty elektronicznej, obrazy wektorowe ...Napisz do mnie:

psycholog@farida.pl 🙂


Odkryj więcej z Ciemnanoc.pl

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Categories: emocje, kat i ofiara, miłość, relacje i związki, rozwój osobisty

Tagged as: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

3 replies »

  1. Kochana Farido potrzebuje pomocy A zwłaszcza w związku A może tylko mi się wydaje że w związku. Dlatego proszę o współpracę Renata Jaworowska

  2. Nie masz wad. A dużo dostrzegam. Chociaż to też kwestia gustu.
    Sama sobie rzucałaś kłody pod nogi i się o nie potykałaś.

Skomentuj FaridaAnuluj pisanie odpowiedzi