Zazwyczaj myślimy, że kryzys następuje, gdy człowiek jest słaby albo źle radzi sobie z życiem. Jest wręcz przeciwnie. Człowiek może mieć świetnie poukładane obszary podstawowego funkcjonowania (praca, związek, dom, znajomi). Żyjąc w trybie autopilota nie wie jeszcze, że istnieje głębsze „ja”, które tkwi w rozdarciu – między maską społeczną, a tym, kim czuje się w środku.
Są ludzie, u których wyraźnie odzywa się zew Prawdy lub – jak kto woli – wyższej świadomości. Początkowo nie wiedzą, czego szukają i jak konkretnie nazwać to uczucie. Czują niewytłumaczalny niepokój i narastającą energię fałszu. Jakąś niemożność uczestniczenia w życiu, które jeszcze niedawno wydawało się „normalne” i optymalne.
Pojawia się stan przygnębienia i rozbicia, który towarzyszy konfliktowi różnych (uświadomionych i nieuświadomionych) warstw człowieka.
Dynamika przemiany zaczyna wydobywać z nieświadomości wszystko, co przez lata było tłumione albo wypierane w procesie wychowania.
To proces niewytłumaczalny z punktu widzenia racjonalnego umysłu. Dlaczego? Otóż doświadczamy niezwykłych splotów okoliczności, które C.G. Jung określił mianem synchroniczności. Dawniej nazywano je znakami, albo przekazami od duchów / bóstw / Boga. Zauważalny jest kontakt z symbolami i archetypowymi energiami, które zaczynają do człowieka „mówić” – na przykład poprzez intensywne sny czy grę Światła i Cienia.
Jednocześnie człowiek czuje się niemal żywcem obierany z warstw, które wcześniej dawały mu poczucie sensu i pewności.
FAŁSZYWA TOŻSAMOŚĆ
Człowiek uczy się od najmłodszych lat, jak zasłużyć na miłość i nie rozczarować rodziców. Jak przynależeć do społeczeństwa i zdobywać akceptację grup. Uczy się spełniać oczekiwania dotyczące „prawdziwej kobiety” i „prawdziwego mężczyzny”. Chce tworzyć taką wersję siebie, która zostanie przyjęta przez otoczenie i zapewni szacunek.
W ten sposób powstaje persona – społeczna maska, umożliwiająca funkcjonowanie w zbiorowości. Gdy człowiek zaczyna wierzyć, że maska jest nim samym – traci kontakt ze swoim wnętrzem i intuicją. Przestaje słyszeć duchowego nawigatora. Innymi słowy przechodzi w tryb powierzchowności i automatyzmu.
To odcięcie kształtuje się już w dzieciństwie – na przykład w relacjach, w których dziecko wygasza niektóre uczucia, potrzeby i spontaniczne reakcje, aby zachować więź i akceptację.
Niektórzy przeżywają tak całe życie. Bez potrzeby schodzenia głębiej. Wewnętrzne pęknięcie nie osiąga takiego rozmiaru, który zmusiłby do zakwestionowania własnej tożsamości. Nie ma w tym nic złego – to pokazuje, jak różnorodne są ścieżki w tej samej kulturze. Nie jesteśmy monolityczni.
U części osób odzywa się jednak zew, który odtąd będzie narastał. Nazwijmy go językiem „prawdziwego ja” albo duszy – nazwa jest tutaj drugorzędna. Chodzi o tę cząstkę człowieka, która pamięta, po co przyszła na świat. Została zduszona, gdy ego poczęło odgrywać role konieczne do przetrwania i lawirowania między zakazami a powinnościami.
Proces odkrywania i zarazem budowania „prawdziwego ja” prowadzi do wzrostu świadomości. Kojarzy się to głównie z praktyką duchową, jednak podczas terapii zachodzą podobne procesy, tyle że opisywane pod innym kątem. Psychologia ujmuje te dynamiki przede wszystkim w kontekście rozwoju emocji, relacji oraz osobowości. Duchowość zaś pięknie opowiada o „budzeniu się ducha” w człowieku i łączności z polem większym niż jednostka.
Odkrywamy logikę splatającą treści snów, wydarzenia życiowe i „znaki”, które pojawiają się na drodze. To także arcytrudny czas, ponieważ mierzymy się z konfliktem między duszą a maską. Z jednej strony mamy przecież zbudowane relacje, przekonania, role, obowiązki, wyobrażenia o sobie, system wartości. Z drugiej – istnieje coraz wyraźniejszy głos mówiący: To nie jesteś ty.
Napięcie między Prawdą a konstrukcją dotychczasowego życia staje się tak silne, że rozpada się wszystko, co dotąd zapewniało poczucie bezpieczeństwa. Tak naprawdę rozpada się tylko to, co było fałszywe w naszym życiu. Warto o tym pamiętać. To proces kierowany przez Jaźń – wyższe pojmowanie Miłości, do której dojrzewamy, schodząc w nieświadomość.
Mówi się o tym, że nieszczęścia chodzą parami, ale w punkcie kulminacyjnym synchronie negatywne przypominają lawinę albo apokalipsę.
Może okazać się, że praca, na której polegaliśmy, była ślepą uliczką. Wspólnik pokazał oblicze drapieżcy i w jednej chwili zawala się nasz świat. Partner albo partnerka odchodzi, zdradza lub łamie drastycznie zasady, na których polegaliśmy. Wieloletnia przyjaźń rozpada się w jednej rozmowie, gdy ośmielimy się sprzeciwić. Firma, budowana przez lata, zaczyna tonąć. Tracimy pozycję, pieniądze, dom albo środowisko, do którego należeliśmy. Człowiek, którego uważaliśmy za autorytet, wbija nam cios w plecy, gdy najbardziej potrzebujemy pomocy.
To, co miało być fundamentem bezpieczeństwa, zmienia się w przepaść.
KRYZYS TOŻSAMOŚCI
Człowiek przestaje rozumieć własne wybory. Traci pewność siebie i zaczyna podważać dotychczasowe przekonania i pragnienia. To, co jeszcze niedawno było oczywiste, nagle staje się obce, a nawet niebezpieczne. Życie sprawia wrażenie, jakby ze zdwojoną siłą odpowiadało na zmianę zachodzącą w psychice.
Wygląda to dla niektórych przerażająco, lecz z drugiej strony pokazuje, że nie jesteśmy tylko umysłem. Przestrzeń jest naszym subtelnym przedłużeniem i o tym właśnie mówi duchowość. Psychologia głębi zaś ujmuje to ostrożniej, nazywając to „nieświadomością zbiorową”.
Doświadczenia, które Jung określał synchronicznościami – współwystępowanie procesów wewnętrznych i zdarzeń zewnętrznych – stają się szczególnie dotkliwe, gdy rozpadają się rzeczy, od których uzależniliśmy poczucie własnej wartości. Przez lata trzymały w ryzach pierwotne lęki, aż zmierzymy się z tym, co nie pozwala oddychać duchowej tkance.
Na przykład człowiek, który panicznie boi się samotności i zgodził się ponosić koszty w relacji wyniszczającej – zmierzy się w końcu z dziurą w sobie. Ta głodna miłości i uwagi dziura – kierowała nim od dzieciństwa. Dlatego człowiek pozwalał się nadużywać i przekraczać, byle tylko nie być samemu. Pracując nad sobą, uświadomi sobie tę prawdę i podejmie wyzwanie. Cień zaprowadzi go w miejsce deficytu, by mógł nawiązać relację ze „zranionym dzieckiem”, która odtąd stanie się najważniejszą osią życia.
Integracja Cienia prowadzi do odkrycia konstruktywnego potencjału, który adept włącza w psychikę oraz w praktykę życiową. Jest to część adaptacji do warunków świata. Lubię używać metafory, że przypomina on proces wychowawczy, gdzie nauczycielem i rodzicem dorosłego człowieka jest Jaźń. W religiach mówiono, że „Bóg prowadzi”, w duchowości mówimy o „wyższym prowadzeniu”, a w psychologii głębi – Jaźń inicjuje te zmiany.
W teorii dezintegracji pozytywnej, psychiatry Kazimierza Dąbrowskiego wyższe poziomy psychiki stopniowo porządkują i przekształcają niższe, by mogły się lepiej przystosować do życia.
Zarówno podejście psychologiczne, jak i duchowe opisują uniwersalne procesy zachodzące w człowieku, które prowadzą go do rozwijania siebie i relacji z otoczeniem – już bez idealizacji i demonizacji. Prawda prowadzi człowieka do ujrzenia rzeczywistości takiej, jaka jest, i wykształcenia zasobów, by radzić sobie z trudnościami.
KONFRONTACJA Z WYPARTYMI CZĄSTKAMI „JA”
Podczas wędrówki w swój mrok człowiek rozpoznaje rzeczy, które uważał za własne, choć w rzeczywistości przejął od innych. Odkrywa, jak wiele pragnień, którymi się kierował, nie było jego pragnieniami, tylko np. rodziców. Jak wiele lęków odziedziczył i jak wiele wyborów wynikało z potrzeby akceptacji.
Wreszcie dociera do niego, jak wiele razy zdradził siebie, żeby pozostać częścią drapieżnego świata, do którego chciał przynależeć bardziej niż do swojej Jaźni.
Pojawia się zasadnicze pytanie, które stawia Cień – mistyczny przewodnik podczas ciemnej nocy: Czy pragnę być dalej bezpieczny, czy być prawdziwym?
Ludzie, dla których pragnienie autentyczności jest ważniejsze niż potrzeba zachowania dawnego porządku – idą dalej, mimo bólu i cierpienia rozrywającego wnętrze. Dlaczego? Bo powrót do dawnej nieświadomości staje się po prostu niemożliwy.
Ciemna noc jest nie tylko rozpadem, ale przede wszystkim – najwyższą formą szczerości. Odbiera człowiekowi kolejne iluzje, dopóki nie dotrze do kwestii fundamentalnej:
Kim jestem pod maską zewnętrznych presji i oczekiwań?
Czy chcemy czy nie, schodzimy w ciemność, aby odnaleźć utracone światło duszy.
ODOSOBNIENIE
Idąc przez ciemną noc, człowiek porzuca stare etykiety i przekonania, bo przestały się sprawdzać. Może też stracić osoby związane z maską, którą nosił tyle lat. W efekcie wędrowcy ciemnej nocy przez jakiś czas przebywają w samotności. Nie jest to klątwa ani boska kara, tylko naturalny etap dojrzewania. Odosobnienie pomaga odzyskać rozmaite cząstki siebie, które wcześniej służyły kłamstwom i chochołom. Do człowieka dociera brutalna informacja, jak bardzo pozwalał się drenować przez tyle lat – za własną zgodą i poświęceniem.
Jeśli jesteś dziś w samym środku tego chaosu, wiedz, że z czasem przejdziesz przez pustkę i narodzisz się po drugiej stronie otchłani – z innym spojrzeniem na siebie, ludzi i świat. Na zgliszczach dawnego porządku zaczyna powstawać coś nowego. Siła powołania okaże się większa niż energia pełnionych ról.
Możesz przeżyć coś, co metaforycznie nazywamy skokiem świadomości. To zmiana perspektywy na tak pojemną, że pozwala ci integrować każdy biegun psychiki. W ten sposób wychodzisz z polaryzującego myślenia ku myśleniu złożonemu, wielowartościowemu.
ARCHETYP MĘDRCA
Człowiek przestaje być dzieckiem oczekującym ratunku od siły wyższej, tylko powoli staje się współtwórcą. Wchodzi w archetyp Mędrca (Mistrza).
Pytanie „Dlaczego mnie to spotkało?” zmienia się w: „Co zrobię z tym, co mnie spotkało?”
To ogromna różnica. Ego odkrywa, że nie jest jedynym centrum rzeczywistości psychicznej. Istnieje coś szerszego – duchowa głębia, która domaga się współpracy, a nie ślepego podporządkowania. Mistrzostwo nie polega bowiem na kontrolowaniu umysłu i ciała, by zasłużyć na dobry los, łaskę czy dobrą karmę (bo to wciąż oznaka niewolniczej mentalności), tylko bardziej na umiejętności rozpoznania, co jest pożyteczne dla życia, a co szkodliwe.
Ktoś powie, że to banalna wiedza. Otóż nie. Jeśli rodzice wychowywali nas w destrukcji, to w życiu dorosłym, tę destrukcję będziemy wybierać i realizować, bo tak działają wyuczone wzorce postępowania. Dopiero kryzys wytrąca nas z tej normy i każe na nowo zdefiniować dobro i zło.
Warto tutaj dodać, że cywilizacja ludzka od zarania dziejów uczy się czym jest dobro i zło. Ciągle rozwijamy tę wiedzę i ulepszamy prawo, które ma chronić wartości. To jest jedna z oznak postępu. Dla przykładu – kiedyś dobrem było to, co rozkaże silniejszy, dziś wiemy, że to dyktatura. Kiedyś dobrem było bicie dzieci, a teraz coraz bardziej rozumiemy, że to przemoc.
Światło szerzy się w nieświadomości zbiorowej, gdy otwieramy oczy i przebudzamy się do wyższych idei.
Podczas ciemnej nocy, rozpad wierzeń jest równie bolesny jak rozpad życiowego porządku, albowiem obie te sfery napędzały się przez lata. Jeśli człowiek wierzył w jakąś iluzję typu „wszystko ma sens”, „wszystko jest dobre”, „nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”, „duchowa praktyka ochroni mnie przed nieszczęściem”, tłumi swój instynkt samozachowawczy i wybiera rzeczy ryzykowne, pomimo że pragnie czegoś odmiennego.
Dlatego podczas ciemnej nocy potrzebne są cisza i pustka. Pustkę odczuwamy zazwyczaj jako brak. Z czasem zmienia się w przestrzeń wolności. Innymi słowy, przepaść umysłu czeka na wypełnienie prawdą o sobie.
MISTYCZNA PUSTKA
Ego lęka się swoich dziur, dlatego natychmiast zamazuje je nową relacją, ideologią, zadaniem. Uzależnienia zbudowane są na mechanizmie kompulsywnej ucieczki przed negatywnym stanem. Tymczasem, żeby dokonała się autentyczna przemiana, trzeba zanurzyć się w ciszy, w swoją wewnętrzną śmierć. Jest to konieczne, by zrozumieć, co jest ważne, i pozwolić umrzeć temu, co od dawna nie żyje.
Wejście w nieznane okazuje się najtrudniejszym zadaniem w procesie integracji. Nieznane kojarzy się przecież z niebytem. Kim jestem bez masek i ról (np. ratownika, ofiary, siłaczki, rycerza itp.), które przez całe życie konstytuowały moje jestestwo, a tym samym tworzyły fałszywy sens życia?
Weryfikujemy wszystkie historie o sobie i wytrzymujemy moment, w którym nie wiadomo jeszcze, kim się staniemy, gdy prześwietlimy uwarunkowania. Ale wiemy już jedno – nie ma powrotu do przeszłego porządku. Z tej drogi się nie zawraca.
Paradoksalnie w tym zawieszeniu powstaje opoka przebudzonego „ja”. Prawda zawsze oddychała pod każdą maską, ale teraz trzeba pomóc jej się wydobyć.
Idąc dalej w głąb ciemnej nocy, człowiek odkrywa znaczenie aktu woli. Przestaje być wyłącznie ofiarnym i cierpiącym dzieckiem. Nie czeka już, aż świat da mu pozwolenie na życie i spełni jego marzenia. Człowiek zahartowany w wędrówce zaczyna świadomie wybierać swoją drogę i jest przygotowany na pojawienie się przeszkód. Pomimo przeszkód nie zbacza – tym różni się dorosły od dziecka.
Ciemna noc kończy się, gdy człowiek połączy swoje odszczepione aspekty w moc. Ta moc przychodziła wcześniej pod postacią Cienia. Od początku czekała na moment, kiedy wędrowiec będzie gotowy wziąć za nią odpowiedzialność.
Podczas procesu, adept dostrzega sprzeczności, których wcześniej nie zauważał. Rozpoznaje zbiorowe gry. Widzi hipokryzję kultury, fałsz ról, przemoc ukrytą pod pozorem miłości. Krytykuje dominację i podporządkowanie przebrane za dobroć. Im bardziej poznaje swój Cień, tym mocniej zauważa destrukcję zarówno w sobie, jak i w świecie.
Człowiek przewartościowuje oczekiwania przejęte od rodziny, kultury, religii i środowiska oraz zbiorowe wyobrażenia. Oddziela to, co przejęte z matriksa od tego, co naprawdę przepełnia jego duszę.
Kiedyś relatywizował przemoc i przykrywał duchową otoczką, bo bał się konfrontacji. Wszak w dzieciństwie pozbawiono go rogatej mocy samostanowienia. W pewnym sensie „wykastrowano” go w modelu grzecznej dziewczynki albo grzecznego chłopca. Dlatego jego Cieniem stał się ogień, po który teraz ponownie sięga.
PRZEBUDZENIE
Gdy adept dotrze do płomiennej i pulsującej siły życia ukrytej w czeluściach nieświadomości, coraz trudniej będzie mu milczeć. Bo kto raz zapragnął Prawdy i odkrył jej transformującą moc, nie potrafi już zadowolić się komfortem i złudzeniami.
Przebudzenie w duchowości kojarzy się z ekstazą i ekstremalnym rozpływaniem się w błogości, ale to bardziej skutek uboczny rozwoju niż cel.
W dłuższym czasie przebudzenie to umiejętność dostrzegania rzeczy ukrytych i moc wydobywania na wierzch wszystkiego, co zatruwa rzeczywistość. Przebudzenie to stan umysłu, który wybiera miłość i podejmuje pracę na jej rzecz każdego dnia.
Gdy przebudzony zaczyna działać, tworzy świt w mrocznym świecie.
Nie wszyscy jednak przyjmą jego słowa. Niektórzy zakwestionują sposób, w jaki postrzega rzeczywistość, ponieważ narusza on wygodny porządek społeczny (oparty na nieświadomości). Innych zaś poruszy to, co niewygodne. Człowiek, który zetknął się ze swoim Cieniem, zna istotę manipulacji i zbiorowych iluzji podtrzymujących kulturę.
Przebudzony potrafi wskazywać kłamstwa w świecie, ponieważ sam wcześniej rozpoznał je w sobie. Indywidualna integracja z czasem otwiera drogę ku spotkaniu z Cieniem zbiorowym.
Nie czyni to przebudzonego wolnym od własnych projekcji – przeciwnie. Wymaga od niego czujności, aby walcząc z fałszem świata, nie uczynił swojego „ja” właścicielem jedynej prawdy.
Widzimy zatem, że choć przebudzony rozpoznał wiele pułapek i może dzielić się swoją prawdą z innymi, jego rozwój się nie kończy. Wciąż spotyka się ze swoim Cieniem na coraz wyższym poziomie świadomości.
DUCHOWA INFLACJA
C.G. Jung opisywał zjawisko psychicznej inflacji, które pojawia się również w związku z intensywnymi doświadczeniami mistycznymi. Człowiek wówczas nadmiernie utożsamia swoje ego z boskością lub archetypową mocą, z którą nawiązał kontakt. Może uznać się za wybrańca obdarzonego szczególną misją i zacząć bezkrytycznie traktować wewnętrzne przekazy jako prawdę objawioną dla świata.
Jednak nawet tożsamość Wybrańca zostaje z czasem poddana próbie, a inflacja ustępuje miejsca uziemionej, zrównoważonej duchowości. Adept rozumie, że „zbawianie innych na siłę” to także forma przemocy, przebranej za religię czy duchowość.
Nie oznacza to, że człowiek przebudzony ma milczeć i wycofać się z rzeczywistości, wręcz przeciwnie. Adept odkrywa pragnienia wykraczające poza życie dla siebie. Pragnie dzielić się z innymi, inspirować, pomagać. Budować wspólnotę wartości.
Jednakże można zaobserwować smutną prawidłowość, że człowiek, który odważa się być całością, rzadko spotyka się ze zrozumieniem. Autentyczność narusza zbiorowe układy, odsłania tabu i rzeczy niewypowiedziane. Wchodzenie w Cień zbiorowy jest zawsze ścieżką pod prąd – wymaga dostrzeżenia nie tylko form zła i braku empatii w kulturze, lecz również własnego udziału w tych uniwersalnych mechanizmach i wzięcia zań odpowiedzialności.
Choć nieraz spotkasz się z krytyką, ponieważ integracja Cienia uczyniła cię bardziej wyrazistym i nieszablonowo myślącym, nie poddasz się i nauczysz się korzystać z daru ciemności – ochrony swojej delikatnej tkanki i wrażliwości. Szukając boskiego drogowskazu przez wiele lat zagubienia, odnalazłeś skarb – własną mądrość, która wykuła się z tych poszukiwań, błędów i kolejnych zejść w głąb siebie.
Po najmroczniejszym momencie nocy wstaje wreszcie świt – zaufanie do swojej esencji.
Najważniejszą „bitwę” stoczyłeś – metaforyczną walkę o siebie i o swoją prawdę. To była walka paradoksalna, bo bez miecza, bez wygranej i przegranej. Polegała na tym, by wytrzymać rozpad i mieć odwagę oddzielać ziarna od plew iluzji – prześwietlić każdy konflikt oddalający ego od Jaźni.
Nie oznacza to, że kolejne kryzysy nie przyjdą. Dopóki trwa życie, rozpad jest wpisany w jego naturę. Jednak następne ciemne noce nie będą już tak rozległe i straszne jak ta pierwsza, mistyczna. Będziesz pamiętał język ciemności i prawdę o chaosie, który nie zawsze oznacza koniec, ale wyłonienie nowego początku.
Czy człowiek przebudzony jest pozbawiony emocji?
Nie, jest wręcz odwrotnie. Człowiek który osiąga Całość – ma dobry kontakt z całym wachlarzem swoich myśli i uczuć. Tym jest pełnia. Nawet lęk pozostaje po tym procesie, ponieważ integracja Cienia nie polega na utracie jakichkolwiek emocji, lecz na odzyskaniu zdolności właściwego odczytywania sygnałów z ciała. Wiesz już, że świat nie zawsze jest bezpieczny, podobnie jak ludzie. W każdym przecież istnieje zdolność zarówno do tworzenia, jak i niszczenia. Możemy mieć wpływ na własne wybory, ale nie na wybory innych. Dlatego lęk, który pozostał na zgliszczach naiwnych wyobrażeń o świecie, nie jawi się już jako wróg dobrostanu, tylko jego strażnik. Ma swoją funkcję adaptacyjną, którą uczysz się doceniać.
Co dalej ?
Cień będzie towarzyszył człowiekowi świadomemu, ponieważ integracja nie oznacza jego unicestwienia, lecz paradoksalnie – coraz głębsze przyjmowanie tej figury tożsamości do rozwijającej się psychiki. Każdy z archetypów jest wycinkiem drogi i bramą prowadzącą do pełni. Każdy odsłania inny fragment mikro- i makroświata w człowieku, ale żaden nie wyczerpuje Jaźni, która pozostaje nieskończona.
Gdy człowiek będzie gotowy, dotrze do kolejnej warstwy nieświadomości, ponieważ jego droga nie kończy się na jednym akcie poznania. Tym razem jednak nie będzie wchodził w ciemność jak bezbronne dziecko – zna jej symbolikę i dary, rozpoznaje etapy i wie, jak integrować przeciwieństwa.
Przez kolejny etap poznawania siebie przejdzie już bardziej świadomie, ponieważ zna rytm swojej drogi. Z czasem może również pomagać innym przekraczać podobne progi. Dzięki takim wędrowcom ludzkość powoli otwiera oczy na to, co dotąd pozostawało ukryte – zarówno w ciemności indywidualnej, jak i zbiorowej.
Zgadzasz się?
Jeśli chcesz, podziel się swoimi przemyśleniami na temat Ciemnej Nocy.
Psycholog Farida Sorana
Ps. Powodzenia wszystkim Wędrowcom na tej mistycznej drodze – bolesnej, ale zarazem oczyszczającej z kłamstw, którymi obrosła nasza rzeczywistość. Część z nas czuje te kłamstwa i będzie o nich coraz głośniej mówić. Tak rodzi się postęp w każdych czasach.
Jestem psychologiem, terapeutką, a także mentorką rozwoju osobistego i duchowego.
Napisałam książkę o integracji Cienia i procesie stawania się Całością – Mandala Cienia, która sprzedała się już w ponad 5000 egzemplarzach i jest dostępna w wersji papierowej oraz ebook.
Pomagam przechodzić przez kryzysy i ciemne noce, odkrywać siebie i swoją Drogę. Od 15 lat towarzyszę ludziom w procesach przebudzenia i transformacji życia.
Mój zweryfikowany profil psychologa znajduje się na Znanym Lekarzu.
🔹 Potrzebujesz wsparcia i chcesz się umówić na sesję online?
Napisz: psycholog@farida.pl
Lub wypełnij formularz: farida.pl/sesje-online 🙂
Odkryj więcej z Ciemnanoc.pl
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
Kategorie: Integracja cienia, przebudzenie, Rozwój duchowy, świadomość




Dziękuję, pojawia się w „odpowiednim” dla mnie momencie.
Trzymaj się <3