Część z nas przestała ufać swoim emocjom i instynktom. Wmówiliśmy sobie, że nie mamy prawa czuć się źle, więc pracujemy nad tym, żeby tego nie czuć – zamiast skupić się na faktach, czyli:
Co dokładnie te emocje WYWOŁUJE? Czy celem rozwoju jest znieczulenie się na kryzysowe sytuacje?
Oczywiście, że nie. Jak pokazuje doświadczenie, trudne emocje mogą być OSTRZEGAWCZYM sygnałem. Mówią, co w naszym życiu wymaga zmiany, a niekoniecznie, że nasze odczuwanie jest niewłaściwe.
Znam osoby, które przez wiele lat pracowały nad doświadczeniami z dzieciństwa, a nawet zgłębiały wzorce rodowe. Mimo to wciąż zmagają się z trudnymi emocjami i chcą się ich pozbyć. Gdy uczciwie analizujemy okoliczności życiowe, okazuje się, że te odczucia mają ścisły związek z dysfunkcyjnymi relacjami, które są niespójne, niebezpieczne – a czasem wręcz jawnie przemocowe.
Trudno nam uznać tę prawdę, ponieważ oznaczałoby to konieczność stawiania granic
Dla osób z bolesnymi przeżyciami z dzieciństwa stawianie granic jest bardzo trudne, ponieważ były one łamane przez silniejszych bliskich już od najmłodszych lat. Dlatego szukają sposobu, by nie czuć, bo z tym utożsamiają rzekome uzdrowienie.
Brak czucia ma na celu chronić podobne relacje w dorosłym życiu. Jest to w pełni zrozumiała, lecz unikowa strategia.
Funkcja informacyjna emocji
Trudne emocje – jeśli są osadzone w rzeczywistości – słusznie motywują do przerwania tego, co nam nie służy. Przypominają o zagrożeniu, które kiedyś przeżyliśmy.
Nie zawsze jednak potrafimy je prawidłowo odczytać, zwłaszcza gdy osoby manipulujące i dominujące celowo sugerują, że nasze emocje są niewłaściwe. Często twierdzą, że wymagamy terapii, zamiast uznać, że sytuacja, w której się znaleźliśmy, po prostu jest krzywdząca.
Dlatego rozważmy dwie sytuacje:
1. Jeśli obiektywnie nikt nas nie rani ani nie nadużywa, a mimo to odczuwamy silny lęk przed bliskością i reagujemy przesadnie tam, gdzie wystarczyłaby spokojna rozmowa – to tak, te dramatyczne reakcje są do przepracowania.
Może to oznaczać, że nosimy w sobie zranienie z dzieciństwa – bliskość była karana, choć jej bardzo potrzebowaliśmy. W takim przypadku praca z projekcją i wzorcem cierpienia ma głęboki sens i przyczyni się do poprawy relacji ze sobą i z otoczeniem.
2. Natomiast, jeśli ktoś nas FAKTYCZNIE oszukuje, zdradza, dewaluuje i traktuje przedmiotowo, to nasze emocjonalne odpowiedzi są tu uzasadnione.
Nie chodzi zatem o wyeliminowanie tych emocji, lecz o ich zrozumienie, co pomoże odzyskać wpływ na swoje życie – np. przez zaznaczenie granic, zadbanie o siebie.
Wszak stres i napięcie są reakcją organizmu, który rozpoznaje zagrożenie i przewiduje dalsze cierpienie, jeśli pozostaniemy w tym układzie.
Innymi słowy, wmawiamy sobie, że to „reakcja z traumy” do uzdrowienia, a NIE WIDZIMY, że to sygnał ostrzegawczy przed kolejną traumą/jej pogłębieniem. Duchowość uczy, że nasza MOC leży w akcie woli i działaniu. Chodzi również o zatroszczenie się o siebie, gdy przeżywamy kryzys.
Oczywiście oba mechanizmy mogą występować równocześnie: rzeczywista krzywda może uruchamiać dawne zranienia, dlatego praca nad traumą i zmiana aktualnych okoliczności nie wykluczają się wzajemnie.
Brak reakcji jako mechanizm obronny
Znasz to? Głębokie poczucie BEZSILNOŚCI, zakorzenione w doświadczeniach z dzieciństwa, gdzie jako dzieci byliśmy narażeni na sytuacje, w których nie mieliśmy kontroli ani możliwości obrony. Wzorzec bezsilności nieświadomie powielamy także w dorosłym życiu, gdy nie reagujemy na sytuacje, które nam szkodzą i pozostajemy biernymi wobec poniżającego traktowania.
BRAK REAKCJI w dzieciństwie mógł być konieczny do przetrwania, ale w dorosłości staje się przeszkodą w zdrowym funkcjonowaniu. PASYWNOŚĆ nie jest oznaką siły czy dojrzałości, lecz może być przejawem lęku i braku wiary we własną sprawczość.
Nie każda bierność jest jednak świadomym wyborem. Bywa również automatyczną reakcją obronną lub sposobem przetrwania w sytuacji, w której otwarty sprzeciw oznaczałby jeszcze większe zagrożenie.
Aby przerwać ten cykl, konieczne jest uświadomienie sobie prawa do wyrażenia siebie i wyjście z roli milczącego dziecka. W odzyskaniu poczucia kontroli niezbędne jest chronienie swojego dobra, co jest kluczowe dla wewnętrznego zdrowienia.
Dlatego – jeśli masz do czynienia z człowiekiem, który FAKTYCZNIE narusza Twoje granice – masz prawo czuć stres, napięcie, złość, lęk, paraliż, dół… Jeśli ktoś próbuje Ci wmówić, że Twoje odczucia są nieprawidłowe i wymagają „naprawy” – to również jest forma naruszenia.
Te emocje mogą ostrzegać Cię, że dzieje się coś złego. Że ponownie doświadczasz nadużycia, podobnego do tego, którego doznałeś w przeszłości.
Niestety, nawet w trakcie terapii można usłyszeć, że nasze odczucia są nieprawidłowe i wymagają uzdrowienia. Znam takie sytuacje, sama ich doświadczyłam. W moim przypadku jedynie droga akceptacji własnej ciemnej strony i objęcia siebie w całości przyniosła spokój.
Pomogła mi także odnaleźć źródło mocy w piętnie zranienia – poprzez świadomość, że choć NIE MOGĘ CZUĆ INACZEJ w pewnych sytuacjach, to jednak mogę dokonywać INNYCH WYBORÓW niż w przeszłości. To jest kluczowa różnica.
Inny wybór niż w przeszłości to uwolnienie mocy
Zamiast robić problem z tego, jak się czujesz, możesz przekuć emocje w działanie. Tego właśnie potrzebuje ciało i wewnętrzne, skrzywdzone dziecko. Naszym zadaniem nie jest je uciszać – ale je obronić. Wziąć za rękę i pokazać:
„Widzę, co się dzieje. Reaguję. Sprzeciwiam się agresji drugiego człowieka oraz swojej własnej autodestrukcji. Nie pozwalam na niesprawiedliwe traktowanie w relacji. Wychodzę z uwikłań i toksycznych układów.”
Odzyskiwanie sprawczości nie zawsze oznacza natychmiastowy sprzeciw. Czasem wymaga cierpliwego przygotowania, znalezienia wsparcia i stworzenia bezpiecznych warunków do opuszczenia krzywdzącej relacji.
Reagowanie z poziomu Dorosłego jest uwalniające. Nie walka z tym, co Twoje wewnętrzne dziecko czuje – ale stanięcie po jego stronie i WYRAŻENIE TEGO.
Jak często postępujemy odwrotnie? Nokautujemy własne odczucia. Tłumimy je, umniejszamy, nazywamy wariactwem. I w ten sposób pogłębiamy swoje rany. Robimy sobie to, co robiono nam w dzieciństwie – bagatelizujemy swoje „ja”.
Wmawiamy sobie, że nie wolno nam czuć. Że musimy być twardzi. Idziemy na kolejną terapię wierząc, że w końcu się pozbędziemy cierpienia. Po co? Po to, by dalej przyjmować ciosy w milczeniu.
Jako osoba, która przez wiele lat pracowała ze swoimi zranieniami, a teraz wspiera innych w odzyskiwaniu siebie, uważam, że skuteczna terapia nie polega na tym, byśmy uczyli się kasować swój ból. Często tego pragniemy – nieświadomie po to, by dalej znosić destrukcyjne relacje (tak jak wtedy, gdy byliśmy dziećmi).
Nie udowodnimy sobie siły poprzez duszenie wrażliwości, milczenie i samozaparcie. To już znamy – z dzieciństwa, z traumy, z kultury, która gloryfikuje wytrzymałość, a pomija godność.
Dzięki pracy terapeutycznej uczymy się rozpoznawać, co mówi nam ciało i odzyskiwać swoje pełne czucie. Następnie uczymy się świadomie komunikować nasz stan. W końcu, w działaniu asertywnym, stanowczym i wytrwałym – odzyskujemy moc i budujemy lepsze życie.
Zranione dziecko i Opiekun
Kiedy mówisz głośno: „to mnie boli, nie zgadzam się na to”, „nie chcę dłużej tego znosić”, „moje emocje są prawdziwe” – przestajesz utożsamiać się wyłącznie z rolą ofiary. Zaczynasz być swoim własnym opiekunem. Już nie identyfikujesz się ze zranionym dzieckiem, które próbuje oddzielić się od swojej rany i być lojalnym względem oprawców.
Jesteś dorosłym, który staje obok tego dziecka i mówi:
„Teraz ja się tobą zajmę. Już nie musisz milczeć. Już nie musisz znosić. Już jestem.”
To jest koniec walki z samym sobą. To jest koniec wiecznego naprawiania siebie. To jest uwolnienie mocy z traumy. Nie przez zaprzeczenie, wyparcie ani tłumienie reakcji obronnych, do których masz prawo – lecz przez trafne rozpoznanie przyczyn bólu i sprawcze działanie, które pozwala nam lepiej chronić siebie przed dalszym doświadczaniem przemocy.
Zgadzasz się z tym? Jakie masz doświadczenie w temacie obejmowania swych ran z przeszłości i jaki masz do nich stosunek, gdy się odzywają?
❤️
Farida Sorana
Jestem psychologiem, terapeutką oraz autorką książki o integracji Cienia i procesie stawania się Całością – Mandala Cienia, która sprzedała się już w ponad 5000 egzemplarzy i jest dostępna w wersji papierowej lub ebook.
Pomagam przechodzić przez kryzysy i ciemne noce, odkrywać siebie i swoją Drogę. Od 15 lat towarzyszę ludziom w procesach przebudzenia i transformacji życia.
Mój blog odnotował blisko 2,5 miliona odwiedzin, a z mojej twórczości korzystają dziesiątki tysięcy osób. Blisko 3 tysiące klientów przeszło ze mną proces przemiany.
Mój zweryfikowany profil psychologa znajduje się na Znanym Lekarzu.
🔹 Potrzebujesz wsparcia i chcesz się umówić na sesję online?
Napisz: psycholog@farida.pl
Lub dowiedz się więcej : farida.pl/sesje-online 🙂
Odkryj więcej z Ciemnanoc.pl
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
Kategorie: emocje, Integracja cienia, przebudzenie, pułapki duchowości



